Archiwum dla Marzec, 2010

Sabina Zygmanowska: Historia PRL-u z Oresteją w tle

18 marca 2010

Nie bez kozery dyrekcja Teatru Wielkiego zaproponowała Michałowi Zadarze wystawienie „Orestei” Iannisa Xenakisa. Reżyser, który w swojej twórczości niejednokrotnie sięgał po mity, inscenizując „Fedrę” (2006) i „Ifigenię: Nową tragedię według Racine’a” (2008) w Teatrze Starym im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, a także rozprawiając się z mitami polskości w „Odprawie posłów greckich” (2007) czy we wcześniejszym „Wałęsie. Historii wesołej, a ogromnie przez to smutne”j Pawła Demirskiego (2005) w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku, tym razem odwołuje się do trylogii Ajschylosa, która jest wyrazem greckiego prawa opartego na sprawiedliwości bez zemsty za doznane cierpienia, co miało służyć budowaniu demokracji – skądinąd ustroju obfitującego w krew, pot i łzy. Zadara do tej pory nie wystawiał spektakli operowych, chociaż muzyka była dość istotnym elementem jego inscenizacji. Jak sam podkreśla, każdą dotychczas wystawioną sztukę traktował niczym partyturę muzyczną, tyle że przygotowaną podług aktorów – tutaj dochodzi orkiestra z dyrygentem na czele, wobec czego pozostaje mu zespolenie tworzonej przez nich muzyki z własną wizją reżyserską. Warto nadmienić, że „Oresteia” Xenakisa z librettem Ajschylosa miała swoją prapremierę w Gibellinie na Sycylii 21 sierpnia 1987 roku, zaś w Teatrze...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

miernik teatru: Skok z palmy

15 marca 2010

Otrzymałem mail od Redaktor Naczelnej „Teatrakcji”. Zawiadamia mnie, że w mój pierwszy felieton było najwięcej kliknięć. Nie powiem, informacja ta dodała mi animuszu, zrodziła też jednak pewne obawy. Czy sprostam? Czy kolejny tekst będzie równie porywający, co ten pierwszy o pośladkach? Oczywiście, zaraz po podnieceniu, pojawiła się tonująca, sceptyczna refleksja: no tak, pewnie klikali ci, którzy wklepywali w wyszukiwarkę „pośladki aktorki”. Po chwili jednak błysnął kurwik w oku: co zrobić, by kliknięć tym razem było jeszcze więcej? O czym pisać tym razem? O celebrycie? Skoro dyrektorzy teatru z wysokiego piętra (poziomu) biorą „ryja” do spektaklu (paparazzi w swym żargonie określają tak gwiazdę medialną), to ja nie mogę się wesprzeć? Celebryta, celebryta… to może napiszę o Łapickiej, do niedawna pracującej ze mną biurko w biurko „sławnej żonie”? Wytężę pamięć, przytoczę kilka soczystych anegdot i będzie kolejny sukces kliknięć. Zaraz jednak włącza się moralniak – no ale jak ona to przyjmie, zasmuci się, strzeli focha i zniknie moja jedyna znajoma z wyższych sfer. O czym pisać? Temat, temat. Wołanie o temat! Temat przyszedł przypadkiem. Siedziałem z B. w podłej knajpce na Powiślu, gdzie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Ewa Uniejewska: Zagraj to jeszcze raz, Kubo

9 marca 2010
Ewa Uniejewska: Zagraj to jeszcze raz, Kubo

o spektaklu „Zagraj to jeszcze raz, Sam” w Teatrze 6. Piętro Inauguracji nowej sceny na teatralnej mapie Warszawy już od dawna towarzyszył medialny szum, na co składa się wiele czynników. Michał Żebrowski wraz z Eugeniuszem Korinem postanowili rozpocząć działalność Teatru 6. Piętro sztuką Woody’ego Allena „Zagraj to jeszcze raz, Sam”. Zainteresowanie premierą wzmagał fakt obsadzenia w tytułowej roli znanego z telewizyjnego show – Kuby Wojewódzkiego. Pomysł ten zdał się tyle błyskotliwy, co ryzykowny. Woody Allen napisał tę sztukę specjalnie na swój sceniczny debiut – był zatem, tak jak Wojewódzki – teatralnym amatorem. Sam Wojewódzki nie udaje, że kiedykolwiek będzie aktorem, a nawet podszedł do zadania z pokorą i dystansem: „Jestem średniej klasy cynikiem ze śmiesznego kraju, który ma szansę zagrać największego cynika wszechczasów”. Oprócz podobnego wyglądu zewnętrznego, Wojewódzki prezentuje podobny do Allena stosunek do świata oraz dysponuje ogromną dawką cynizmu i autoironii. 6 marca warszawscy widzowie mogli się przekonać, że takie rozwiązanie obsadowe to strzał w dziesiątkę. Fabuła sztuki nie należy do wybitnie skomplikowanych. Allan Felix, krytyk filmowy, zostaje porzucony przez żonę Nancy (Małgorzata Socha)....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Weronika Boruc: Traviata w nocnym klubie

4 marca 2010

Czy da się dzisiaj wystawić kiczowatą historię Damy Kameliowej tak, by wykroczyć poza banalne kopiowanie wzruszeń z ekranizacji Zeffirellego? Mariusz Treliński podjął to wyzwanie. Wykorzystując popularną opowieść o wielkiej miłości dziewiętnastowiecznej kurtyzany reżyser stara się powiedzieć swoją inscenizacją coś ważnego o otaczającym nas świecie… Treliński proponuje nam „Traviatę” współczesną na wskroś. Dumasowskie realia zamienił na obrazki z dzisiejszego show biznesu. Widzimy modnie odzianych (kostiumy Gosi Baczyńskiej) bywalców night clubów, na podium sceny wiją się półnagie striptizerki. Pełno jest też odwołań do konkretnych znanych postaci: Violetta występuje w gorsecie – la Dita von Teese, a ostentacyjnie obwieszony srebrnymi łańcuchami Baron Douphol z siwymi włosami związanymi w kucyk, w czarnych obcisłych spodniach to Karl Legerfeld jak żywy. Bogata scenografia Borysa Kudlički w pierwszym akcie przypomina chwilami przestylizowane teledyski Lady Gagi, szczególnie w połączeniu ze zbiorowymi scenami tańca współczesnego. Z tego odurzającego przepychu i kryjącej się za nim emocjonalnej pustki wyrywa Violettę miłość Alfreda. Im bardziej zbliżamy się zaś do tragicznego końca, tym skromniejsze stają się dekoracje, aż do finałowego obrazu, kiedy na scenie pozostaje jedynie proste...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »