Archiwum dla Kwiecień, 2010

miernik teatru: Kilka myśli

30 kwietnia 2010

Uciekam. W pół godziny spakowałem plecak i na tydzień opuszczam pachnącą wiosną i parafiną Warszawę. By odpocząć a przy okazji obejrzeć kilka spektakli podczas Opolskich Konfrontacji Teatralnych „Klasyka Polska”. Mówią, że najlepiej pisze się w pociagu. Siadam w przedziale. Gazeta, książka, gazeta, myśli o minionych dwóch tygodniach. Jest wreszcie czas, by się skupić, zebrać strzępki wrażeń i spisać. Tydzień żałoby stał się dla mnie czasem szarpiących mną emocji. Jak w atomie skupione zostały zaskoczenie, ból, złość, rozczarowanie. 10 kwietnia. Katastrofa zaskoczyła mnie w Poznaniu podczas festiwalu Bliscy Nieznajomi. Prowadziłem tam rozmowy po spektaklach, w planach niedzielnych była pogadanka z o. Wacławem Oszajcą. Temat: współczesna polska rodzina. Do spotkania z oczywistych względów nie doszło. Sobotniego ranka chłonęliśmy najnowsze wiadomości, aktorzy Teatru Polskiego przed próbą o niczym innym nie rozmawiali nerwowo paląc papierosy. Nikt jednak nie zaproponował, by mimo katastrofy i prawdopodobnej żałoby, grać spektakle. Czas się przesilił. Nie pora była na śmiech, na chichot, na pokazywanie jęzora. Trzeba było stać się poważnym. Mama i tata klęknąć kazali, świeczkę zapalić, łzę wycisnąć, nawet jeśli oko suche. Cisnąć,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli inaczej | Brak komentarzy »

Agata Drwięga: Pozostaje milczenie

13 kwietnia 2010

Trzeciego dnia Europejskich Spotkań Teatralnych „Bliscy Nieznajomi. Święta rodzina” odebrałam smsa, którego treść sprawiła, że zaniemówiłam. „Festiwal odwołany”. Jak to „odwołany”? Przecież dopiero się zaczął, zostały zaprezentowane trzy spektakle z zaplanowanych siedmiu. Dzisiaj miał odbyć się ostatni pokaz zagranicznej grupy. Ekipa z Teatru Vilna Scena z Kijowa dotarła do Poznania poprzedniego dnia. Wieczorem rozpoczęli montaż dekoracji, mieli zagrać „Kobietę z przeszłości” Rolanda Schimmelpfenninga. Jak można tak po prostu odwołać międzynarodowy festiwal w środku jego trwania? W obliczu tego, co wydarzyło się rano pod Smoleńskiem, kontynuacja imprezy byłaby wielkim nietaktem. Nazwiska 96 ofiar katastrofy odbijały się echem w mojej głowie. Nie mogłam uwierzyć w żadną z informacji podawanych przez radio i telewizję. Zginęło wielu niezastąpionych ludzi. Zbyt wielu. Sprzed Teatru Polskiego zniknęła instalacja Marcina Markowskiego towarzysząca tegorocznej edycji „Bliskich Nieznajomych”. Zamiast białych prześcieradeł z wypisanymi słowami opisującymi emocje i stany związane z życiem rodzinnym, na wietrze powiewa teraz biało-czerwona flaga z czarną wstęgą żałobną. Ideą niedokończonej imprezy było ukazanie mikrotragedii dziejących się w domowych zaciszach. Podjęcie próby zmierzenia się w przestrzeni publicznej z konfliktami...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli inaczej | Brak komentarzy »

Ewa Uniejewska: Szczecin kusi Kontrapunktem

9 kwietnia 2010

45 edycja Kontrapunktu zbliża się wielkimi krokami. Odbywający się w Szczecinie festiwal teatralny z pewnością zaspokoi gusta nawet najwybredniejszego widza. Przez prawie tydzień szczecińscy miłośnicy teatru będą mogli obejrzeć na deskach teatralnych scen 17 spektakli konkursowych – zarówno z kraju, jak i z zagranicy. Zaplanowaną na 20 kwietnia inaugurację Kontrapunktu miały poprzedzić dwa zupełnie nowe wydarzenia: przygotowany z myślą o najmłodszych widzach Mały Kontrapunkt oraz Kontrabanda, prezentująca spektakle z teatrów z sąsiadujących ze Szczecinem miast, takich jak Gryfino czy Maszewo. Żałoba narodowa pokrzyżowała jednak plany organizatorom festiwalu, którzy zdecydowali się ograniczyć do prezentacji jedynie spektakli konkursowych. Nie odbędzie się w związku z tym również tradycyjna Szczecińska Północ Teatrów, podczas której wszystkie szczecińskie teatry miały zaprezentować po jednej ze swoich sztuk. Nie mniej jednak, Kontrapunkt stanowi idealną okazję do szerszego zapoznania się z teatralnymi propozycjami najlepszych teatrów w Polsce. Reprezentacją Wrocławia będą dwa spektakle: realizowany w tamtejszym Teatrze Współczesnym „Kaspar” w reżyserii nagrodzonej niedawno Paszportem Polityki Barbary Wysockiej oraz głośny „Macbeth” w wykonaniu Teatru Pieśni Kozła. Z Warszawy przyjadą monodramy: „Pani z Birmy” Teatru Polonia oraz „Lipiec”, zrealizowany w Teatrze na Woli...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Karolina Matuszewska: Miłość w starych dekoracjach

8 kwietnia 2010

Po raz pierwszy w Polsce  na scenie Opery Narodowej obejrzeć można balet Johna Cranci – jednego z najwybitniejszych choreografów 2. poł. XX wieku. O prawa do jego najpopularniejszego dzieła, „Oniegina”, warszawski zespół ubiegał się przez kilkadziesiąt lat. Obecną wersję, której premiera odbyła się 27. kwietnia 2007 roku,  przygotowała wieloletnia współpracownica choreografa, Georgette Tsinguirides. Zadbała ona o jak najwierniejsze przeniesienie inscenizacji i choreografii ze stuttgarckiej prapremiery z 1965 roku. „Oniegin” jest przedstawieniem autorskim, opartym przede wszystkim na oryginalnym poemacie Aleksandra Puszkina. Z muzyki Czajkowskiego wykorzystano jedynie utwory fortepianowe zaaranżowane przez Kurta-Heinze’a Stolze’a. Całość potraktować można jak czytanie powieści. Takie skojarzenie nasuwa zarówno obecność olbrzymiego wizerunku Puszkina widocznego na kurtynie niczym na tytułowej stronie, jak i równomierny podział baletu na 3 akty, każdy po 2 odsłony. Kiedy jednak kurtyna po raz pierwszy idzie w górę, widz może się poczuć, jakby został przeniesiony do teatru z przełomu wieków. Monumentalna scenografia Elizabeth Dalton jest niezwykle konwencjonalna. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż mamy do czynienia z jakimś obcym nam światem, który już dawno przeminął, a ślad po nim pozostał...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Sabina Zygmanowska: Wendeta znaczy śmierć

7 kwietnia 2010

Protagonistką jest tytułowa Elektra, (Jeanne-Michele Charbonnet) która na wieść o zbrodni dokonanej na swoim ojcu Agamemnonie, postanawia się zemścić. Sprawczynią mordu jest jej matka Klitemnestra (Ewa Podleś) podburzana przez swojego kochanka Egistosa (Kurt Azesberger). Zdeterminowana Elektra całe swoje życie podporządkowuje żądzy odwetu, nawołując do zemsty zarówno swoją siostrę Chryzotemis (Danielle Halbwachs), jak i  brata Orestesa (Mark Schnaible), który w wielu inscenizacjach przedstawiany jest jako dzielny i odważny bohater, żądny czynu mściciel ojca, zaś w ujęciu Deckera staje się nieszczęśliwym, pragnącym spokoju człowiekiem, na którym Elektra wymusza decyzję o zabiciu matki i wypełnieniu rodowej zemsty. „Elektra żyje w kraju niczyim – przestrzeni niezamieszkanej przez nikogo”, tymi słowami reżyser objaśnia początek spektaklu. Przed nami rozpościera się monumentalna, a zarazem bardzo ascetyczna scenografia Wolfganga Gussmanna, która będzie towarzyszyć nam przez cały spektakl. Potężne zbrukane krwią schody, prowadzące donikąd i przestrzeń okolona przytłaczającymi murami przywodzą na myśl labirynt, z którego nie ma wyjścia. I tak jest w istocie, ponieważ bohaterowie rozdarci pomiędzy silnym pragnieniem zemsty, a marzeniem o spokojnym życiu, krzątają się niespokojnie po scenie, nie znajdując...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Karolina Matuszewska: Przepatrzeć kulturę ludową

6 kwietnia 2010

Nie od dziś wiadomo, że wierzenia oraz różnorodne praktyki duchowe stały się podstawą dla obchodzenia świąt i uroczystości, i co za tym idzie, tworzenia skomplikowanych rytuałów. To im zawdzięczamy niezwykły koloryt lokalnego folkloru oraz bogactwo narodowej kultury. Nie brakuje ich także w polskiej tradycji. Szczególną rolę należałoby przypisać społecznościom wiejskim, których życie opierało się na wspólnotowym przeżywaniu pewnych wydarzeń i zjawisk, tak religijnych, jak i czysto magicznych. Wydawać by się mogło, iż taki świat, w którym rytm życia wyznacza przyroda oraz zabobony, należy już do przeszłości. Dzisiaj, dzięki postępowi technicznemu i ogólnego rozluźnienia obyczajów, życie na wsi nie jest już tak rygorystycznie skodyfikowane. Mimo to wiele elementów dawnych zwyczajów przetrwało. Ich ocaleniu i zachowaniu w pamięci przysłużył się teatr. O widowiskach, związanych z realiami życia na wsi i ukazujących lokalne zwyczaje i obrzędy, mówi się różnie. Raz nazywa się je teatrem regionalnym, raz obrzędowym, kiedy indziej po prostu ludowym. Jakiegokolwiek terminu by nie użyć, uważam, że jest to ta sfera polskiej kultury, którą należy szczególnie chronić. Coraz rzadziej bowiem można zobaczyć kobiety w ludowych strojach drące pierze czy  robiące kurpiowskie wycinanki....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Ewa Uniejewska: Dziś są jego urodziny

6 kwietnia 2010
Ewa Uniejewska: Dziś są jego urodziny

o Tadeuszu Kantorze Nie dane mi było poznać osobiście jego teatru. Względy metrykalne są nieubłagane. Pamiętam jednak z różnego rodzaju nagrań (chwała za nie Cricotece!) samotnego, tragicznego szydercę w czarnym garniturze, śnieżnobiałej koszuli oraz częstokroć fantazyjnie przerzuconym przez ramię szalu. Oczywiście ? czarnym. Tak jak tworzony przez niego teatr, on sam był pełen sprzeczności i antynomii; miał w sobie coś z młodopolskiego wieszcza i cygana, Chaplinowskiego człowieka-clowna, coś z osobistości „niskiej rangi” – lokaja, i wreszcie: dyrygenta. Spektakle tworzone przez Cricot 2 były w pewnym sensie spotkaniem z samym artystą, którego „nielegalna” – aczkolwiek konieczna! – obecność na scenie stanowi odrębną jakość, wytwarzając w widzu różne odczucia: od fascynacji po zdziwienie i posądzenie o megalomanię. Balansując na granicy iluzji i realności, twórca nie wstydził się ani łez, ani wybuchów gniewu, tłumionych jednak przez autoironię i poczucie humoru. Tadeusz Kantor stawał wobec publiczności sam, z poezją własnych wspomnień, z przestrzenią pamięci, z czasem umarłej przeszłości. Dziś obchodziłby 95. urodziny. Kantor od początku do końca ustalał swoją funkcję w spektaklu jako konieczną obecność, decydując się również na jedyny w swoim rodzaju proceder...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Agata Drwięga: Oszukać publiczność

1 kwietnia 2010

Nie lubię oglądać telewizji. Denerwują mnie reklamy, niekończące się seriale, teleturnieje i robiące z ludzi idiotów programy reality show. Jak się okazuje, jestem w mniejszości. Inaczej nie powstałby taki tekst jak „Trup” Erica Coble’a. Historia chłopaka, którego życie i związane z nim problemy dnia codziennego przerosły na tyle, że postanowił je sprzedać za milion dolarów. Trzeba przyznać, niezła sumka. Na dodatek bohater musi wydać pieniądze w ciągu siedmiu dni, a po tym „najwspanialszym tygodniu życia” – popełnić samobójstwo w sposób, o którym zadecydują telewidzowie. Wszystko to brzmi dość absurdalnie, lecz jeśli wziąć pod uwagę poziom, do którego ludzie pozwalają się zmanipulować czwartej władzy, wydaje się coraz bardziej prawdopodobne. Ostatnie siedem dni życia Eldona Phelpsa (Łukasz Chrzuszcz) opowiedziane przez reżysera Pawła Szkotaka nie pozwalają jednak bardziej uwierzyć w tę katastroficzną wizję przyszłego społeczeństwa. Rzecz dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Do małego miasteczka Leadville w stanie Colorado przyjeżdża niejaka Gina Yaweth (w tej roli Ewa Szumska) – kobieta z niezawodnym planem uratowania swojego programu przed utratą oglądalności. Na scenę wchodzi wprost z widowni. Jest więc głosem reprezentującym...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »