Archiwum dla Październik, 2010

Robert Mróz: Chrzest w brudnej wodzie

29 października 2010
Robert Mróz: Chrzest w brudnej wodzie

Marcin Wrona stara się postawić w sytuacji granicznej nie tylko bohaterów, ale i widza. Mimo pewnych niedoróbek jego próba zaowocowała bardzo mocnym filmem. Michał żyje spokojnie i dostatnio. Żona, córka i dobrze prosperująca firma dają mu wszystko, czego potrzebuje. Jednak pewnego dnia do jego mieszkania wkroczy Janek – przyjaciel z dzieciństwa, zawdzięczający Michałowi życie. Skomplikowana przeszłość połączyła ich nierozerwalną, wręcz braterską więzią. Powiedzieć, że wraz z tym, jak Michała zaczną coraz natarczywiej nękać demony przeszłości, więź ta zostanie wystawiona na próbę – to nie powiedzieć nic. Bo wydarzenia, jakie czekają bohaterów, są nie próbą, lecz wyrokiem. Z chwilą, gdy w poniedziałek Janek po raz pierwszy po długiej rozłące widzi się z Michałem, widz, za pośrednictwem roztrzęsionej, nerwowej kamery, przekracza próg mieszkania wraz z nim. Zbliżenia na twarze, zaglądanie w każdy zakamarek – uczestniczymy w życiu ekranowych postaci. Szybko okazuje się, że taki sposób pokazywania bohaterów nie będzie służył zaspokojeniu voyeurystycznych pragnień publiki, tak chętnie wyzyskiwanych przez kino. O nie, Wrona każe nam partycypować w wyczerpującym wyczekiwaniu na wykonanie dawno zasądzonych kar, stawia nas w samym środku...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli filmowo | Brak komentarzy »

Aniela Dybowska: Jeden wieczór, pięć opowieści

28 października 2010
Aniela Dybowska: Jeden wieczór, pięć opowieści

Francuski teatr TUMULUS, skupiający znanych i aktywnych artystów, wystąpił gościnnie na scenie Teatru Collegium Nobilium. Twórcy pragną podzielić się swoim światem z różnorodną publicznością, spotykaną w podróży po Europie. W ramach czwartej już wyprawy – październik 2010 – współpracują ze Szkołą Baletową w Poznaniu, Akademią Teatralną oraz Operą Narodową w Warszawie. Zapraszamy do przeczytania recenzji z pięciu odsłon francuskiego teatru. I Töshtük albo odnowa kości. Bruno Dizien i jego koń cudotwórca W słabym, niebieskawym świetle ukazuje się zjawa wojownika na koniu. Zjawa w czerwonych, ortalionowych dresach i czarnych wojskowych butach. W kamizelce i futrzanej czapce z pięcioramienną, metalową gwiazdką. Stare ciało kiwa się w rytm kroków, nagle prostuje się i napina mięśnie, podejmuje niewidzialną walkę. Cielesność, materia tego zjawiska wywołuje niepokojące poruszenie zmysłów. W skupienie, jakie zostaje wytworzone po zgaszeniu świateł w teatrze, wkracza żywe zwierze i wystukuje swoją realność na deskach sceny. Bruno Dizien podejmuje próbę zawładnięcia wolnością mitu, którego przekaźnikiem jest mowa, historią wojownika Töshtüka, który traci duszę. Żeby ją odzyskać schodzi do podziemia razem z swoim magicznym koniem i walczy z mitycznymi siłami. Tancerz przekracza swoją rolę współczesnego masaczi...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Tomasz Janyst: Dusza moja pragnie postu, ciało – miłości

28 października 2010
Tomasz Janyst: Dusza moja pragnie postu, ciało – miłości

Na spektakl otwierający sezon w Teatrze Collegium Nobilium dość odważnie wybrano „Stracone zachody miłości”, komedię niezaliczaną zwykle do najlepszych dzieł Szekspira. Było to duże wyzwanie postawione przed aktorami, dla których występ ten stanowił przecież także debiut sceniczny. Tymczasem nie tylko uniknęli prostego przedstawienia sztuki Szekspira jako banalnej komedyjki, ale także wydobyli z tekstu uniwersalną prawdę, którą zaprezentowali widzom opakowaną w bawiące do łez dialogi. Wielka w tym zasługa Bożeny Suchockiej, która „Straconymi zachodami miłości” udowodniła po raz kolejny nie tylko swój talent reżyserski, ale także to, jak dobrym jest pedagogiem. Fabuła sztuki jest niezmiernie prosta. Król Nawarry (Mateusz Rusin) wraz z trójką towarzyszy, wśród których wyróżnia się cyniczny, zdystansowany Biron (w tej roli znakomity Michał Mikołajczyk), postanawia przez trzy lata poświęcić się wyłącznie studiom filozoficznym i zrezygnować z ziemskim pokus, przede wszystkim z towarzystwa kobiet. Zapomina jednak, że Nawarrę wkrótce ma odwiedzić francuska księżniczka (Joanna Halinowska), by w imieniu swego ojca przedyskutować sprawy graniczne i finansowe łączące  oba kraje. Przybycie księżniczki i jej trzech dwórek szybko powoduje złamanie przysięgi. To udowadnia starą Wilde’owską mądrość, że najlepszym...
Czytaj   »

tagi: ,
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Aniela Dybowska: Opera przerażenia

26 października 2010
Aniela Dybowska: Opera przerażenia

Na scenie wznosi się olbrzymia konstrukcja. Światło reflektorów umieszczonych w portalu sceny tworzy na rozciągniętej w tle blasze linię horyzontu rozświetloną przez wschodzące słońce. Z półmroku wyłania się pokład statku zbudowany na zawieszonym w przestrzeni białym podeście… Na środku wielki metalowy komin, miejsce dla muzyków, białe barierki. Na pokładzie zastygły bez ruchu białe postaci, jak przygotowane figurki pozytywki. Wszystko jest piękne i czyste, dobrze wykrojone. Postaci trzymają się prosto na równi pochyłej podestu. Ogromny, biały komin jest zakończeniem pieca krematoryjnego, który znajduje się pod pokładem statku. Wokół niego na ziemi poprowadzone zostały tory, po których jeżdżą wielkie wagony. Pełnią one funkcję baraków mieszkalnych, albo murów obozu, pod którymi więźniarki czekają na rozstrzelanie. Pierwsza para figur, która budzi się do życia to niemieckie małżeństwo. Płyną do Brazylii ponieważ mężczyzna jest dyplomatą i tam ma objąć placówkę. Odgrywają przed sobą liche scenki zakochanych, które po pierwszym ruchu rozpływają się bez śladu. Walter próbuje epatować jak największym entuzjazmem, obsypuje żonę komplementami i zachwytami. Pod ich wpływem filigranowa blondynka kurczy się i coraz bardziej zamyka w sobie odpychając od siebie jego słowa....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Premiera w Teatrze Collegium Nobilium!

26 października 2010
Premiera w Teatrze Collegium Nobilium!

„Stracone zachody miłości” („Love’s Labour’s Lost”) to sztuka z początków kariery Szekspira. Stanowi jedno z bardziej malowniczych jego dzieł. Jest to również pierwsza komedia, której akcja rozgrywa się na dworze. Król Nawarry wraz z trzema swoimi towarzyszami chce stworzyć Akademię – jej cele są szczytne i ambitne; oddanie się nauce ma iść w parze z postem, wyrzeczeniem się wszelkich przyjemności, wygód, a nawet towarzystwa kobiet. Sprawy komplikuje przyjazd francuskiej księżniczki, która przybywa – wraz z damami dworu – z zamiarem uregulowania zaległych spraw finansowych między królestwami. Od pierwszego spotkania mężczyźni ulegają urokom pięknych kobiet i wpadają w sidła miłości; przybierają pozy właściwe zakochanym: piszą miłosne listy, wiersze, przesyłają prezenty. Panny przewyższają króla i jego przyjaciół moralnością i intelektem; traktują ich zaloty z przymrużeniem oka, prowadzą z nimi wyrafinowaną grę… W 1999 roku Kenneth Branagh, autor wybitnych ekranizacji dramatów Szekspira, podjął się reżyserii filmowej wersji „Straconych zachodów miłości”. Powstał musical osadzony w malowniczych latach 30 XX wieku. Teksty Cole’a Portera mieszają się w nim z błyskotliwymi zdaniami elżbietańskiego dramatopisarza. W tym roku z zadziorną komedią Szekspira można...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Dorota Patrycja Sech: Jak post scriptum, czyli krótko o „Naszej klasie” na deskach Teatru Na Woli

26 października 2010
Dorota Patrycja Sech: Jak post scriptum, czyli krótko o „Naszej klasie” na deskach Teatru Na Woli

16 października miała miejsce polska prapremiera spektaklu „Nasza klasa” na podstawie dramatu Tadeusza Słobodzianka, 19 października odbyła się premiera studencka. Jakie jest pierwsze wrażenie? Nie wchodząc w szczegóły – dobre. Na scenie tekst staje się o wiele bardziej wyrazisty, niezwykle zyskuje w oddziaływaniu na czytelnika. Gesty aktorów, rozbrzmiewający szkolny dzwonek, wyśpiewywane przez „uczniów” piosenki pozwalają wiele rzeczy dopowiedzieć, budują nastrój, pokazują więzi pomiędzy bohaterami. Widzowie rzeczywiście stają się świadkami przemiany niegdysiejszych przyjaciół we wrogów. Uczniów „naszej klasy” trudno osądzać, bo każdy z nich wypełnia przede wszystkim swój marny życiorys – zdeterminowany przez historię i najzwyklejszy w świecie zwykły strach o własne życie. Tadeusz Słobodzianek jednak nie zgadza się z tezą, że jest to sztuka o klęsce człowieka, który odrzuca swoją moralność, wyrzeka się swojej podmiotowości. „Opowieść wraca do początku. Znów widzimy uczniów siedzących w jednej klasie, razem. Pozwala nam to mieć nadzieję”. To, co udało się osiągnąć aktorom (na szczególną uwagę zasługują Izabela Dąbrowska i Leszek Lichota) i reżyserowi, to przede wszystkim wywołanie wrażenia, że widz ma do czynienia z ludźmi takimi jak on sam....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Zuzanna Liszewska: O niewiedzy w praktyce czyli… niezwykła podróż z Piotrem Cieplakiem

20 października 2010
Zuzanna Liszewska: O niewiedzy w praktyce czyli… niezwykła podróż z Piotrem Cieplakiem

11 października o godz. 20  w sali im. J. Kreczmara na Akademii Teatralnej mieliśmy okazję wyruszyć wraz z Piotrem Cieplakiem i muzycznym duetem SzaZa w niezwykłą podróż  rowerową „z warszawskich Kabat, na Piaseczno, przez Jazgarzew i dalej prosto na Grójec” do… Lizbony. Wybitny reżyser (laureat m.in. nagrody im. Konrada Swinarskiego – przyznawanej przez redakcję miesięcznika „Teatr” – za sezon 2004/2005, za reżyserię spektaklu „Słomkowy kapelusz” Eugene’a Labiche’a w Teatrze Powszechnym im. Zygmunta Hübnera w Warszawie, Feliksa   warszawskiego za sezon 2007/2008 za ,”Opowiadania dla dzieci” wg Isaaka Singera w Teatrze Narodowym w Warszawie) czytał fragmenty swojej mającej się wkrótce ukazać książki „O niewiedzy w praktyce czyli rowerem do Portugalii”. Nie był to jednak zwyczajny odczyt. Raczej udźwiękowiony performance, którego istotnym elementem była muzyka, tworzona przez Pawła Szamburskiego i Piotra Zakrockiego, oddająca nastrój – trudy, monotonię, czy uroki wyprawy – w niekonwencjonalny sposób. Warto zaznaczyć, że Cieplak i duet SzaZa współpracowali już wcześniej przy „Utworze sentymentalnym na czterech aktorów” w warszawskim Teatrze Praga i przy „Przed południem, przed zmierzchem” w łódzkim Teatrze Nowym. Łączy ich wieloletnia przyjaźń i to zapewne dzięki temu wyczuwało się między...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Hanna Rudnicka: (Nie)Wielkie otwarcie

20 października 2010

„Świat jest niesprawiedliwy i okrutny, frustracja rodzi zło, zło rodzi kolejne zło, a skrzywdzeni nie są w stanie nawiązać zdrowych relacji” – niestety, ze sceny na widownię nie przedostaje się nic głębszego. Po trwającej ponad sezon przerwie warszawski Teatr Powszechny wznawia działalność. Był to rok bez premier, rok tułaczek po innych stołecznych scenach na występach gościnnych. W okresie tej połowicznej hibernacji po cichu, bez rozgłosu odeszło kilku ważnych członków zespołu, po części zastąpionych przez nowych. Wreszcie przedłużający się remont dobiegł końca. „Wielkie otwarcie!” – głoszą afisze i ulotki. Skoro użyto hasła tak wiele obiecującego, aż prosiłoby się o głośne, ważne przedstawienie premierowe, o zainaugurowanie działalności teatru w „nowej odsłonie” z wysokiego C. Sezon w długo oczekiwanym nowym budynku teatr Jana Buchwalda rozpoczął inscenizacją w reżyserii Artura Urbańskiego, który sięgnął po „Kamień i popioły” Kanadyjczyka Daniela Danisa. Niestety, spektakl stawianych przed nim oczekiwań nie spełni. Sztuka Danisa to materiał na kameralne, małoobsadowe przedstawienie. Dramatopisarz opowiada historię pełną tragicznych zwrotów akcji i wynurzeń o przeróżnych rodzajach cierpienia. Opowiada w sposób patetyczny, ocierający się o kicz. Co gorsza, oklepane, niestety, wątki wydają...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Michał Rogalski: Z przytupem

20 października 2010
Michał Rogalski: Z przytupem

Kurtyna przedstawiająca wnętrze renesansowego pałacu – to pierwsze z czym styka się widz. Obiecuje ona energię, dosadność czy wręcz frywolność, charakterystyczne dla elżbietańskiego teatru. Realizatorzy włożyli z pewnością sporo pracy, aby tę energię na scenie pokazać. Wielka szkoda, że stało się to wbrew tekstowi i właściwie zniszczyło maszynerię dramaturgiczną Webstera. Powstał spektakl nie wiadomo za bardzo o czym. A szkoda. Rozczarowanie przychodzi już w trakcie pierwszej sceny. Reżyser, chcąc pokazać namiętność, rodzącą się między główną personą dramatu – Księżną (dopiero co owdowiałą) a jej zarządcą dworu – szlachcicem niskiego rodu Antoniem, rozpoczyna od zbiorowej sceny tańca całego dworu płynnie przechodzącego w turniej zapaśniczy. Walkę wygrywa Antonio. Zostaje za to nagrodzony przez nieco już pijaną Księżną gorącym agresywnym pocałunkiem (bynajmniej nie na stronie). Pożądanie Władczyni zasugerowane jest niedwuznacznie. Problem w tym, że świadkiem tego zdarzenia jest cały dwór oraz Ferdynard i Kardynał (bracia Księżnej, krew szlachetna książąt Aragonu i Kastylii). Jacek Głomb, reżyser spektaklu, niszczy na samym wstępie wątek będący źródłem napięcia i osią konstrukcji pierwszych trzech aktów dramatu. U Webstera, gdzie sceny zapasów...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Dorota Patrycja Sech: Kolega z klasy jak rodzina. A może i więcej?

18 października 2010
Dorota Patrycja Sech: Kolega z klasy jak rodzina. A może i więcej?

Tegorocznym laureatem literackiej nagrody Nike został Tadeusz Słobodzianek, autor „Naszej klasy”. Jest to pierwszy nagrodzony dramat w ciągu czternastoletniej historii konkursu. Do tej pory – wyróżnienie kojarzono głównie z prozą, przede wszystkim z powieścią, tymczasem ten gatunek w tym roku nie trafił nawet do finałowej siódemki. Zeszłoroczny laureat, Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, został nagrodzony za tom poezji, widać więc ogólną tendencję do odsunięcia epiki na plan dalszy i zerwania z wcześniejszą tradycją. Premiera spektaklu Słobodzianka miała miejsce na deskach londyńskiego The National Theatre we wrześniu 2009 roku. Tekst w przekładzie Ryana Craiga, wyreżyserował Bijan Sheibani. „Our Class” zostało bardzo dobrze przyjęte za granicą, a już 16 października polska publiczność będzie mogła zobaczyć sztukę na deskach Teatru na Woli w reżyserii Ondreja Spišáka. Tadeusz Słobodzianek to ceniony polski dramatopisarz i dramaturg, autor „Turlajgroszka” i „Merlina” (nagrodzonych na festiwalu w Edynburgu ), założyciel Laboratorium Dramatu i Szkoły Dramatu, laureat wielu konkursów, obecnie dyrektor warszawskiego Teatru na Woli. Sięgnął po temat, który boli, który rozdrapuje rany i nie pozwala o sobie zapomnieć. Inspiracją stała się znaleziona przez Słobodzianka fotografia szkolna z Jedwabnego – na którym był jeden z osądzonych...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko | Brak komentarzy »