Archiwum dla Listopad, 2010

Transkrypcja Hamleta na współczesność – rozmowa z Grzegorzem Reszką

30 listopada 2010
Transkrypcja Hamleta na współczesność – rozmowa z Grzegorzem Reszką

O pracy w zespole, Bukarze w spódnicy i kondycji teatrów studenckich w Polsce rozmawiamy z Grzegorzem Reszką, reżyserem „Przedstawienia Hamleta we wsi Głucha Dolna” Kompanii Teatralnej Mamro z Białołęckiego Ośrodka Kultury w Warszawie. Co wyróżnia Kompanię Mamro spośród innych teatrów studenckich? „Kompania” pracuje zespołowo. Unikamy zindywidualizowanego podejścia, ponieważ praca w zespole daje największe efekty. To są ludzie, którzy znają się po kilka, a nawet kilkanaście lat. Grają ze sobą w tej chwili siódmy sezon w praktycznie niezmienionym składzie. Jednym z największych atutów „Kompanii” jest doskonała znajomość partnerów na scenie . Rozwiązuje to szereg problemów, ponieważ aktorzy potrafią porozumiewać się bez słów. Pewien specyficzny rodzaj znajomości psychiki, czy duchowości drugiego człowieka pozwala im nieraz wyjść z tarapatów zupełnie intuicyjnie. W takiej sytuacji trudno chyba odnaleźć się w zespole nowym osobom? Okres adaptacji osoby, która trafia z zewnątrz do zespołu bywa trudny, to nie ulega wątpliwości, chociaż niektórym udało się to przeżyć. (śmiech) Czy to Pan z góry narzuca wybór repertuaru, czy to także zależy od całego zespołu? Ja odpowiadam za repertuar, choć nie zawsze. Np. „Czarną komedię” zrobiliśmy praktycznie wbrew temu, co proponowałem (śmiech),...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli wywiadowo | 1 komentarz »

Karolina Rospondek: Szmeroszepty klonowe

29 listopada 2010
Karolina Rospondek: Szmeroszepty klonowe

Pamiętacie zabawy z dzieciństwa polegające na udawaniu, ze stół jest pianinem, a sztućce – perkusyjnymi pałeczkami? Jako dzieci, z niesłabnącym zapałem i radością badaliśmy możliwości akustyczne przedmiotów codziennego użytku. Niestety, dość awangardowa muzyka tworzona w ten sposób zazwyczaj nie była dobrze odbierana przez dorosłych, a młodzi eksperymentatorzy trafiali do szkoły muzycznej, aby studiować kanony, lub – przy mniejszym szczęściu – na terapię leczenia ADHD. Tymczasem „Stolik” zespołu Karbido przypomina nam, że najciekawszym na świecie instrumentem jest ludzka wyobraźnia i że muzykę można tworzyć dosłownie ze wszystkiego. Sami wykonawcy opisują przedsięwzięcie jako „szmeroszepty klonowe, czyli partyturę na stół i czterech panów”. Tych czterech panów to Marek Otwinowski, Paweł Czepułkowski, Michał Litwiniec i Igor Gawlikowski, czyli niepełny skład wrocławskiej formacji Karbido, zajmującej się muzyką teatralną i wszelkiego rodzaju eksperymentami dźwiękowymi. Zasiadłszy przy kwadratowym stole, zabierają nas w podróż dookoła świata. Stół okazuje się przemyślnie skonstruowanym instrumentem, każdy jego element wydaje inny dźwięk wydobywany za pomocą stukania, pukania, szurania, piłowania, dmuchania i wyciągania szufladek,a mężczyźni okazują się za to genialnymi muzykami i wynalazcami. Wykonują swoje utwory...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Ewa Uniejewska: Marmolada, której nie jadam

28 listopada 2010
Ewa Uniejewska: Marmolada, której nie jadam

Teksty Czechowa niejednokrotnie spędzały reżyserom sen z powiek. Ich prawdziwa wartość znajduje się bowiem w pauzach między wierszami, w tym, co niedopowiedziane lub przemilczane. Agnieszka Glińska stara się czytać Czechowa po swojemu; przemilczenia rosyjskiego twórcy zastępuje własnymi, ingeruje w arcydzieło, dodając nowe komentarze. W rezultacie powstaje spektakl dobry, ale osobiście wolę Czechowa. Cytując Trigorina, jednego z głównych bohaterów „Mewy”, spektakl Glińskiej to „marmolada, której nie jadam”. Czechowowska „Mewa” opowiada o ludziach, którzy zrezygnowali z udziału w życiu na rzecz domowego spektaklu hipokryzji i efektownych póz. Sztuka dzieje się na łonie natury, nad jeziorem, które gromadzi bohaterów podczas teatralnego eksperymentu autorstwa Trieplewa (w tej roli Modest Ruciński). Młody człowiek, syn uznanej aktorki (gościnnie Joanna Szczepkowska), pragnie walczyć o nowe formy w teatrze. Brak mu jednak sił. Młodzieniec miota się w bezradności, braku akceptacji ze strony matki oraz nieodwzajemnionej miłości Niny-Mewy (Dominika Kluźniak). Dziewczyna marzy, by zostać aktorką. Z podziwem patrzy na Trigorina, który osiągnął literacki sukces. W sławie i dowodach uznania widzi najwyższy sens sztuki. Czechow – w charakterystycznym dla siebie zwolnionym tempie, które dobitnie podkreśla skomplikowane relacje między postaciami –...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Zespół – rozmowa z Bożeną Suchocką

27 listopada 2010
Zespół – rozmowa z Bożeną Suchocką

Od miesiąca na deskach teatru Collegium Nobilium można zobaczyć pierwszy spektakl dyplomowy studentów IV roku Wydziału Aktorskiego – Stracone Zachody Miłości. Andrzej Łapicki w swojej książce Po pierwsze zachować dystans napisał: „Każdego można nauczyć tego zawodu, pewnych zasad. Tylko, że trzeba jeszcze mieć coś więcej, coś co sprawia, że ludzie chcą na ciebie patrzeć.” Rozmowa z reżyserem przedstawienia – Bożeną Suchocką*. Ryszard Abraham: Co skłoniło Panią, aby zająć się tak rzadko wystawianą sztuką Shakespeare’a? Bożena Suchocka: Szukałam dramatu, który umożliwiałby dużej grupie ludzi wspólną pracę na scenie. Tekst jest, rzeczywiście, mało znany, trudny, ale temat wdzięczny i autor zacny. RA: I każdy miał możliwość zaprezentowania się…. BS: Tak, każdy miał swoje pięć minut. Kiedy wybierałam repertuar przedstawień dyplomowych dla tej grupy studentów, pomyślałam, że dobrze byłoby, żeby spotkali się na scenie w temacie: Shakespeare i wiersz. Tekst Straconych Zachodów Miłości był podstawą ćwiczeń w przedmiocie Praca nad rolą na ich III roku studiów. To wdzięczny materiał do grania. Dramat jest o młodych ludziach, czyli o nich – prawie wszystkie postaci tej sztuki są w ich wieku. Jedynie...
Czytaj   »

tagi: ,
atrakcyjnie, czyli wywiadowo | Brak komentarzy »

„To nie jest przyjemna literatura”, czyli wizyta Herty Müller w Polsce

19 listopada 2010
„To nie jest przyjemna literatura”, czyli wizyta Herty Müller w Polsce

7 listopada w Instytucie Goethego odbyła się konferencja prasowa z udziałem Herty Müller, laureatką literackiej Nagrody Nobla 2009. Organizatorem spotkania (kolejnego po siedmiu latach) było Wydawnictwo Czarne, nakładem którego ukazało się do tej pory osiem książek noblistki. „Bolesna, niewygodna, ale znakomita” (A. Kuźniak) Herta Müller spotkała się również z czytelnikami 6 listopada w Teatrze Dramatycznym na przedstawieniu fragmentu spektaklu wg jej prozy. Dom bez książek „Literatura nie jest domeną na wyłączność dzieci z domów intelektualistów”, stwierdza Müller. Jako piętnastolatka wyjechała z rodzinnej wioski Nitzkydorf i rozpoczęła naukę w mieście, gdzie wszystko nabrało nowego wymiaru. Nauka rumuńskiego, odkrycie literatury i związanej z nią świadomości, krytyczne spojrzenie na uwikłanie starszego pokolenia w koszmar codzienności pod dyktaturą. „W roku 1968 nie było mowy o jakimkolwiek dystansie do dyktatury”, wspomina pisarka. Obca Problem tożsamościowy wyraża się w usłyszanym w sklepie „Pochodzi pani z Rumunii? Całkiem nieźle mówi już Pani po niemiecku!”. „W Rumunii jestem Niemką, a w Niemczech – Rumunką”, mówi sama Müller. I nie widzi w tym nic dziwnego. Z wrodzoną naturalnością otwiera szeroko oczy, gdy pada pytanie o traumę i wewnętrzne siły pozwalające się z nią...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko | Brak komentarzy »

Ewa Uniejewska: Nie taki Zły

18 listopada 2010
Ewa Uniejewska: Nie taki Zły

Wystawiony w Teatrze Powszechnym spektakl to nie taki „Zły”, o jakim myślał Tyrmand. Reżyser postanowił obok powojennej stolicy wypełnionej lekko pulsującym jazzem, kolejkami po pomarańcze i dancingami w Kameralnej postawić Warszawę współczesną, łącząc dawny klimat z nowoczesnymi chwytami narracyjnymi. Takie zestawienie Buchwaldowi nie wyszło. Z drugiej strony, to jednak „nie taki zły” spektakl, o jakim mówi większość krytyków. Tytułowy Zły przechadza się po żelaznej kładce, umieszczonej nad sceną. Powrócił, by wymierzyć sprawiedliwość swoim niegdysiejszym współpracownikom, a obecnie wrogom. Peerelowski superbohater nie musiał długo szukać okazji, by stawić czoła łotrom warszawskiego półświatka. Filip Merynos, za dnia – Szef Spółdzielni Pracy Woreczek, nocą – stołeczny bandzior, zaplanował wraz z Lową Zylbersztajnem skok na kasę. Wspólnie postanowili wzbogacić się, drukując fałszywe bilety na hit piłkarskiego sezonu:  mecz Polska – Węgry. Wielokrotnie odczytywano to jako nawiązanie do zbliżającego się Euro 2012. Niesłusznie. Jedynie finałowa scena w sposób bardzo pomysłowy i zabawny odnosi do nadchodzącego wydarzenia – warto odczytać ją jako subtelną próbą nawiązania dialogu ze współczesnością, a nie czynić z niej główny temat spektaklu. Nawiązań do współczesności znaleźć można znacznie więcej....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Robert Mróz: Poddaj się namiętnościom

15 listopada 2010
Robert Mróz: Poddaj się namiętnościom

Isaac Bashevis Singer zaadaptowany na potrzeby teatru w sposób tradycyjny, klasyczny, a mimo to wciąż świeży i wciągający – czy to możliwe? Zespół Teatru Ateneum pokazuje, że jak najbardziej. Pozytywne jest już pierwsze wrażenie. Po wejściu na widownię, jeszcze przed rozpoczęciem spektaklu, widzimy scenografię. Ciepłą, w większości drewnianą, przyjemną, miękko oświetloną, do tego doskonale komponującą się z barwą foteli dla widzów. Może to drobnostka, ale jakże istotna. Pozwala nam poczuć się komfortowo, niemal jak w domu. Szczególnie, że miejscem akcji jest mieszkanie. Dokładniej – mieszkanie młodego, ale już znanego pisarza (w którym nietrudno dopatrzeć się alter ego autora adaptowanych na scenie opowiadań Isaaca Bashevisa Singera), znajdujące się w jednej z niezliczonych nowojorskich kamienic. W swym lokum bohater spotyka trzy kobiety. Wszystkie są miłośniczkami jego twórczości i wszystkie uważają, że tylko on – który przecież tyle wie o życiu! ? może pomóc im rozwiązać ich problemy. A są to problemy zgoła niebagatelne – niespełnienie w małżeństwie, nieunikniona śmierć bliskiej osoby, pragnienie miłości. Mimo tego nie czeka nas psychoanalityczna sesja – la Bergman, w końcu czujemy się jak w domu. Twórcy nie chcą...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Niezbędność teatru – rozmowa z Lechem Śliwonikiem

11 listopada 2010
Niezbędność teatru – rozmowa z Lechem Śliwonikiem

Często zdarzają się piękne przedstawienia, tylko nic się za nimi nie kryje. (?) Kiedyś musiała być przyczyna, dzisiaj wystarczy pretekst. Kiedyś musiała być rozmowa, dzisiaj wystarczy, że wyjdę na scenę i będę gadał – mówi Lech Śliwonik, ustępujący z funkcji Dziekana Wydziału Wiedzy o Teatrze warszawskiej Akademii Teatralnej, w rozmowie z Ewą Uniejewską. Ewa Uniejewska: Panie Profesorze, przygotowując się do naszego wywiadu, zdałam sobie sprawę, że dla mnie Lech Śliwonik to krytyk (nie)ubogi. Przypomniała mi się mianowicie sytuacja sprzed roku, gdy organizowaliśmy WOTkę (tradycyjną imprezę, za którą odpowiedzialny jest najmłodszy rocznik Wydziału Wiedzy o Teatrze); przyszłam wówczas do Pana z zaproszeniem oraz informacją, że niezbędnym rekwizytem podczas imprezy jest maska – wokół tego motywu miała kręcić się zabawa. Pan Profesor uśmiechnął się wtedy i powiedział: „Pani Ewo, ja maski nie potrzebuję, bo jestem z teatru ubogiego.” Faktycznie, Pana teatr z jednej strony jest to teatr ubogi, poruszający się po obszarach współcześnie „nieatrakcyjnych marketingowo”, czyli amatorski, studencki, alternatywny, teatr dla życia; nie należą one do teatrów obecnie rozchwytywanych. A z drugiej strony wydaje mi się, że bogactwo...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli wywiadowo | Brak komentarzy »

Ewa Uniejewska: Nieudana próba wyzwolenia

5 listopada 2010
Ewa Uniejewska: Nieudana próba wyzwolenia

Ponad sto lat temu Wyspiański napisał „Wyzwolenie” – partyturę brzmień, ciągle żywych w naszym języku. O ich niesamowitej sile i aktualności świadczą codzienne doniesienia mediów ze świata polityki, tłumy „prawdziwych Polaków” głoszących puste frazesy i walczących o symbole, których znaczenia już nikt nie pamięta. Stonowany w formie, ale zarazem gorący od wewnątrz, pełen napięcia i tłumionego krzyku tekst „Wyzwolenia”, stanowić może istotny głos w rozważaniach o współczesności. Chociaż Polska już dawno odzyskała niepodległość, wciąż jest zniewolona narodowymi mitami i romantycznymi kliszami. Dlatego teatr ma szansę stać się miejscem zastanowienia nad kondycją narodu, społeczeństwa, artysty. Waldemar Modestowicz nie wykorzystał tej szansy. Broniąc się przed wyraźnymi aluzjami do współczesności, chciał pozostać wierny tekstowi. Zabrakło mu jednak konsekwencji oraz pomysłu. Dzięki temu w Teatrze Polskim w Szczecinie powstał spektakl autorski, ale nudny. „Wyzwolenie” o niczym. „Wyobraź sobie, że Polski nie ma – tak jak jej nie było 100 lat temu i jak jej nie będzie za kolejne 100 lat” – tymi dodanymi słowami rozpoczyna spektakl Przewodnik (w tej roli Sławomir Kołakowski), postać nieznana Wyspiańskiemu. To pierwsza ze zmian, na jakie zdecydował się...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Maria Juźwin: „Extra Dry” czyli o braku dialogowości w srebrnym pudełku

2 listopada 2010
Maria Juźwin: „Extra Dry” czyli o braku dialogowości w srebrnym pudełku

Duet holenderskich twórców – choreograf Emio Greco i reżyser Peter C. Scholten, zaprezentowali podczas tegorocznej edycji Międzynarodowych Spotkań Sztuki Akcji Rozdroże swój najbardziej znany spektakl, będący ostatnią częścią tanecznego tryptyku „Fra cervello e movimento” („Między umysłem a ruchem”). W pierwszej chwili spektaklu „Extra Dry” rodzi się w widzach niepokojące uczucie klaustrofobicznego zamknięcia dwóch tancerzy w srebrzysto-złotym pudełku. Przestrzeń sceniczną Teatru Studio ograniczają wysoko zawieszone, srebrzyste tkaniny. Gra padających na nie świateł reorganizuje przestrzeń, zmienia barwy tła – od srebrnoszarego poprzez złote, aby w końcu uczynić tylną ścianę całkowicie transparentną. Z błyszczącej przestrzeni światło wydobywa jaskrawe sylwetki tancerzy, ubranych w białe, przydługie tuniki. Strukturę spektaklu określa muzyka. Odrębne kawałki muzyczne płynnie prowadzą choreografię przez kolejne części, zmieniając całkowicie jej charakter, przy zachowaniu jednolitego stylu samego ruchu. Artyści łączą w spektaklu muzykę klasyczną, elektroniczną i musique concr’te – białe postaci tańczą przy odgłosach wystrzałów z karabinu, piłujących, rytmicznych dźwięków czy trzeciej części Koncertu g-moll „Lato” Vivaldiego. Choreografię wykonują z niezwykłą precyzją. Wirtuozersko przetwarzają elementy tańca...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »