Archiwum dla Grudzień, 2010

Świątecznie, teatrakcyjnie!

22 grudnia 2010

Kochani, w imieniu całej redakcji serwisu teatrakcje.pl chciałybyśmy złożyć Wam życzenia pięknych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Niech ten wyjątkowy czas będzie okazją do zachwytu nad światem w otoczeniu rodziny i przyjaciół. Życzymy wypoczynku, który będzie potęgował Waszą kreatywność, tak by nadchodzący rok obfitował w wyzwania i spełnienia jednocześnie. Chciałybyśmy również poinformować o ważnych zmianach w naszym zespole. Nadejdą one wraz z początkiem 2011 roku. Stanowisko redaktor naczelnej obejmie Ewa Uniejewska, od września pełniąca funkcję redaktor prowadzącej. Z kolei dotychczasowa naczelna – Katarzyna Meissner – zajmie się tworzeniem fundacji, która będzie zajmować się m.in. wydawaniem serwisu i rozwijaniem jego działalności. Wiążemy wielkie nadzieje z tym nowym rozdziałem w krótkiej przecież historii teatrakcji.pl. Chcemy dołożyć wszelkich starań, by nasz serwis zyskał jeszcze większe grono odbiorców, by stał się ważną przestrzenią dyskusji o sztuce. Z najlepszymi życzeniami, Katarzyna Meissner Ewa Uniejewska
Czytaj   »

tagi: ,
atrakcyjnie, czyli inaczej | Brak komentarzy »

Michał Rogalski: Na bieżąco z afrykańską martyrologią?

21 grudnia 2010
Michał Rogalski: Na bieżąco z afrykańską martyrologią?

Krzesła, stół, wazon, lustra – wszystko jak trzeba, wszystko transparentne, więc rozszerzające nasze pole widzenia. My, widzowie, otaczamy Was, aktorów, z każdej strony, bez czwartej ściany. Dacie sobie radę? Nie możecie skrzyżować palców za plecami, pomalować prospektów tylko z jednej strony i powiedzieć na końcu: „Jeśli was nasze obraziły cienie, / Pomyślcie tylko (łatwe przypuszczenie), / Że was sen zmorzył, że wszystko, co było, / Tylko uśpionym we śnie się marzyło”. 5 grudnia bieżącego roku wieczorem w salonie domu państwa Michela (Krzysztof Tyniec) i Veronique Houllie (Sylwia Zmitrowicz) gospodarze spotkali się z państwem Alainem (Artur Barciś) i Anette Reille (Barbara Prokopowicz) celem omówienia kwestii wybitych jedynek syna państwa Houllie. Oprócz zasadniczego problemu uzgodnienia wspólnej wersji wydarzeń, w których aktywny udział wzięli syn państwa Houllie oraz pociecha państwa Reille, poruszono wiele innych kwestii na czele ze sprawą deseru clafoutis. Rodzice początkowo pełni byli dobrych chęci i pragnęli odkryć co i dlaczego się naprawdę stało. Później, w sposób niezwykle atrakcyjny z punktu widzenia postronnego obserwatora, zaczęli bronić swoich pociech, porzucając...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Zdobywanie szczytów – rozmowa z Markiem Kościółkiem

18 grudnia 2010

Maszewo – miasto w woj. zachodniopomorskim, w powiecie goleniowskim, 3231 mieszkańców. Zabytki: kościół parafialny pw. Matki Boskiej Częstochowskiej, Baszta Francuska, mury obronne, Ratusz. Kluby sportowe: piłka nożna – Ludowy Klub Sportowy „Masovia”, kolarstwo – Uczniowski Klub Sportowy „Ratusz”. Ludziom interesującym się teatrem kojarzy się przede wszystkim z jednym hasłem: Teatr Krzyk. Rozmawiamy z twórcą i liderem grupy Markiem Kościółkiem. Ryszard Abraham: Jak doszło do tego, że zająłeś się teatrem? Marek Kościółek: Przez spotkanie z ludźmi, którzy myśleli i odczuwali podobnie jak ja. Naturalność, daleko idąca niezależność, to cechy, które nas połączyły. Nic nie wiedzieliśmy o Grotowskim, Kantorze, mało znaliśmy się na teatrze, ale te pierwsze inicjacje teatralne stworzyły z nas zespół, którego funkcjonowanie było istotne w naszym dalszym odbiorze świata. Teatr Brama, bo o nim mówię, stał się azylem, energią i żywiołem, który otworzył proces trwający do dzisiaj. RA: Ale chyba uległ zmianom. MK: Musiał, bo zmieniały się okoliczności, miejsca, obrazy. To powoduje, że poszukujesz innej drogi, innego napięcia na granicy swojego zetknięcia z drugim człowiekiem. W takim zespole musi być ciągła żywotność, a ta z kolei rodzi niepokój...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli wywiadowo | Brak komentarzy »

Robert Mróz: Schronienie

16 grudnia 2010
Robert Mróz: Schronienie

Wy, którzy z rosnącym rozczarowaniem obserwowaliście rozwój reżyserskiej kariery François Ozona – odetchnijcie z ulgą. Francuz znów nakręcił kameralny, subtelny dramat w duchu swoich pierwszych filmów. I zrobił to lepiej niż kiedykolwiek. François Ozon, u początku wieku obwołany wschodzącą gwiazdą francuskiej kinematografii za sprawą filmów takich jak Pod piaskiem czy Basen, jest niewątpliwie człowiekiem zapracowanym. Kręcąc średnio jeden film rocznie, nie może mieć zbyt wiele czasu na odpoczynek. Wszystko byłoby w porządku, gdyby tylko reżyserowi udawało się przekuć ilość w jakość. Niestety, jego ostatnie, eksperymentalne dokonania – Angel, a nade wszystko fatalny Ricky ? były przede wszystkim świadectwem twórczej niemocy i zagubienia w świecie formalnego wysmakowania i gry konwencjami (z czego Ozon znany jest od zawsze), z których nie wynikała żadna świeża treść. Na szczęście w kluczowym momencie francuski twórca potrafił zauważyć swoje błędy i zdecydować się na powrót do korzeni. Niemal wszystkie filmy Francuza opierały się na zabawie z konwencją (musicalu w 8 kobietach czy melodramatu w Angel), jednak wspomniane już Pod piaskiem i Basen swoją siłę czerpały przede wszystkim z subtelności. Ozon, jak niewielu mu współczesnych, potrafił zagłębić się...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli filmowo | Brak komentarzy »

Dekonstrukcja, reinterpretacja… – rozmowa z Janem Czaplińskim

15 grudnia 2010

O dekonstrukcji, reinterpretacji, zatartych granicach i definicjach rozmawiamy z dramaturgiem Janem Czaplińskim. Agata Drwięga: Pojęcie „dramaturg” ma szeroki zakres semantyczny. Kiedy mówi się o dramaturgu w odniesieniu do konkretnego spektaklu, mniej więcej wiadomo, czym dana osoba się zajmowała. Jednak gdybyśmy chcieli ubrać tę funkcję w jedną zgrabną definicję, okaże się to zadaniem nieco problematycznym. Charakter pracy dramaturga jest dla każdego spektaklu indywidualny. Gdyby osoba „bywająca” w teatrze, ale z nim bliżej nie związana, zapytała Ciebie czym zajmujesz się jako dramaturg właśnie, to co byś odpowiedział? Jan Czapliński: Zgadzam się z Tobą, trudno byłoby stworzyć jedną definicję. Nie byłbym w stanie jej podać. Mam wrażenie, że ilu dramaturgów, tyle definicji, bo każdy z nas pracuje trochę inaczej. Pokazały to choćby zeszłoroczna konferencja w Instytucie Gothego czy ostatni numer Notatnika Teatralnego poświęcony dramaturgom. Również to co robię sam, różni się w zależności od spektaklu, nad którym akurat pracuję, bo wielość tekstów (i różnorodność strategii „ataku”) decyduje o heterogenicznym charakterze pracy dramaturga. Czasem pracuję w zgodzie z tekstem – przepisuję jego partie, „słuchając” autora, szukając dla zawartych w tekście tematów i problemów...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli wywiadowo | Brak komentarzy »

Dorota Sech: Co Wokulski pił w Paryżu?

14 grudnia 2010
Dorota Sech: Co Wokulski pił w Paryżu?

A zatem… co Wokulski pił w Paryżu? Szampana, mazagran i koniak. Błądził po paryskich uliczkach, słuchając arfiarza, myśląc o Izabeli zakochanej w Apollu, pogrążał się we wszechogarniającym uczuciu melancholii. Podróż do stolicy Francji stała się podróżą do innego świata. Do innego życia skąpanego w mistycyzmie. W książce Krzysztofa Rutkowskiego Wokulski w Paryżu wszystkie drobne szczegóły, wyciągnięte z Lalki, stają się pretekstem do szerokich, komparatystycznych rozważań na tematy wszelakie. Właśnie w szczególe mieści się koncept Rutkowskiego. Autor sięga po rzeczy, których niezbyt wnikliwy czytelnik w ogóle by nie dostrzegł, uznałby je nawet za pomyłkę Prusa. Tymczasem Rutkowski stara się udowodnić, że każdy drobiazg da się dokładnie umiejscowić w wielkim planie Lalki. Co więcej, właśnie w tych drobnostkach, na pozór nic nie znaczących, znajduje dowody na to, że Prus stworzył powieść wieloznaczną, będącą skarbnicą sensów. W Wokulskim w Paryżu zrywa się ze szkolnym rozumieniem powieści. Nie dziwi zatem motto, którym są słowa Warburga „Bóg tkwi w szczegółach”. Chciałoby się wręcz dokończyć – skoro Bóg tkwi w szczegółach, to Bóg tkwi również w Lalce. Według interpretacji Rutkowskiego Lalką faktycznie rządzi jeden z antycznych bogów – Apollo. Dla Rutkowskiego to bóstwo...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko | Brak komentarzy »

Daria Dulok: Teatr jest czymś więcej? O indyjskim teatrze kudijattam.

13 grudnia 2010
Daria Dulok: Teatr jest czymś więcej? O indyjskim teatrze kudijattam.

W Europie spektakl teatralny kojarzy się ze zwartą fabularną konstrukcją, realizowaną dla publiczności i zgodnie z jej oczekiwaniami. Może być wyrafinowaną ucztą i zapewniać intelektualną stymulację, ale nierzadko bywa komercyjnym produktem o wątpliwym poziomie artystycznym. Dla widza przedstawienie jest przerywnikiem w codziennej rzeczywistości, chwilowym wejściem w świat teatralnej iluzji. W Indiach teatr jest czymś więcej? Stan Kerala, południowe Indie. Ojczyzna jednej z najstarszych tradycji teatralnych na świecie ? liczącego ponad 2000 lat teatru świątynnego. Przedstawienia kudijattam odbywają się w specjalnym budynku umiejscowionym wewnątrz świątyni, zwanym kuttambalam. Poszczególne części widowiska, a są ich trzy (rytuał początku czyli wejście postaci, przypomnienie dziejów postaci i kudijattam właściwe czyli prezentacja tekstu sztuki), przebiegają według ściśle określonego porządku. Restrykcje dotyczą także niezwykle bogatej charakteryzacji i kostiumu ? indywidualnie dostosowanych do poszczególnych bohaterów. Pierwsze dwie części są zawsze wystąpieniami solowymi, dopiero w trzeciej może pojawić się więcej osób. Aktorom na scenie towarzyszą muzycy grający najczęściej na mirawu1 i bębenku itakka. Widowisko wystawiane jest nocami, w kilkugodzinnych odcinkach, całość trwa od kilku do kilkudziesięciu dni. Repertuar stanowią dramaty sanskryckie, szeroko...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Orlińska: Thomas Bernhard. Nagroda za karę?

12 grudnia 2010
Katarzyna Orlińska: Thomas Bernhard. Nagroda za karę?

2 grudnia o godzinie 18.00 Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik” i Austriackie Forum Kultury we współpracy z Biblioteką Austriacką zaprosili nas do Biblioteki Uniwersyteckiej na prezentację książki Thomasa Bernharda „Moje nagrody” (w tłumaczeniu Marka Kędzierskiego) oraz bernhardowskich numerów „Kwartalnika Artystycznego”. Thomas Bernhard po polsku to Wymazywanie, Starzy mistrzowie, spektakle Krystiana Lupy oraz – quelle surprise! – kilka skomplikowanych fraz. „Uważany za najwybitniejszego prozaika austriackiego drugiej połowy XX wieku…”, ” egzystencjalne osamotnienie jednostki w zdominowanym przez media i nieuczciwych polityków egoistycznym społeczeństwie”. A sam Bernhard śmieje się złośliwie zza grobu (skądinąd wspomina o tym również sam jego tłumacz) i pokazuje wszystkim, delikatnie mówiąc, figę. Przede wszystkim jednak tym, którzy nagrody przyznają. „Jestem świnią”, wyznaje pisarz bez ogródek. Wszystkie nagrody, czyniące go w opinii publicznej „najwybitniejszym prozaikiem austriackim drugiej połowy XX wieku”, przyjmuje tylko ze względu na pieniądze. Bo w domu przydałoby się wymienić stolarkę. Bo należałoby jak najszybciej opłacić rachunki. Bo trzydzieści tysięcy to nie byle jaka sumka, zawsze wpadnie trochę grosza. „Moje nagrody” to jednak nie tylko lekkie, nic nie wnoszące teksty. Chociaż mogą być postrzegane...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko | Brak komentarzy »

Hanna Rudnicka: Dystans nazbyt udany

11 grudnia 2010
Hanna Rudnicka: Dystans nazbyt udany

Nie ulega wątpliwości, że ambicją reżyserki było wywołanie, zarówno w aktorach, jak i w publiczności, dystansu do teatralnego medium. Niestety, udało jej się to w aż za dużym stopniu. Jak dumnie twierdzą autorzy stron internetowych poświęconych Jean-Lucowi Lagarce’owi, jest on we Francji trzecim najczęściej wystawianym dramatopisarzem – plasuje się za Szekspirem i Molierem, a przed Racinem i Czechowem. W Polsce zaś ? autorem zupełnie niemal nieznanym, dopiero co odkrytym. Nie udało mi się odnaleźć śladów żadnych wystawień sprzed 2010 roku. Dwa dramaty, po jednym dla teatru i dla radia, zrealizował Edward Wojtaszek. Kolejna premiera odbyła się w listopadzie bieżącego roku w warszawskim Teatrze Współczesnym – wystawieniem „Historii miłosnej”, po nieudanej „Szarańczy” w stołecznym Ateneum i dyplomie Wydziału Aktorskiego w PWST w Krakowie, Natalia Sołtysik powraca do miejsca, gdzie w 2008 roku zaprezentowała swój spektakl dyplomowy – „Szafę” na podstawie trzech jednoaktówek Yukio Mishimy. Debiut młodej reżyserki spotkał się z przeróżnymi reakcjami: od chłodnych przez umiarkowane aż po entuzjastyczne. Jednak większość recenzentów, mimo zastrzeżeń, życzliwie patrzyła na pierwsze kroki Sołtysik na zawodowej scenie i uznała przedstawienie za umiarkowany sukces. Niestety, obawiam się, że nawet...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Marek Skrzetuski: Wszyscy jesteśmy Wiarołomni

10 grudnia 2010
Marek Skrzetuski: Wszyscy jesteśmy Wiarołomni

Zrecenzowanie dobrego spektaklu często sprawia trudności. Gdy występ był nieudany, recenzent może pozwolić sobie na uszczypliwości, wytykanie błędów czy święte oburzenie nieudolnością obsady i reżysera. Ale gdy spektakl wykonany jest ze wszech miar poprawnie, aktorzy grają tak, jak powinni, a wszystko składa się w zgrabną i udaną całość – o czym ciekawym tak naprawdę można napisać? Problem w tym, że spektakl „Wiarołomni”, wystawiany w TR Warszawa, serwuje nam po prostu solidną dawkę dobrego teatru. I tu recenzję można by zakończyć, gdyby nie to, że warsztat na to nie pozwala. W dużym stopniu jest to zasługa ciekawego scenariusza, napisanego przez – uznawanego za mistrza gatunku psychologizującego – Ingmara Bergmana. Reżyserowi Arturowi Urbańskiemu trzeba jednak oddać honor za to, że umiejętnie wzbogacając tekst scenicznie, potrafił nie zepsuć tak dobrego materiału. Co w przypadku polskiego teatru zdarza się ostatnio nagminnie. Obsadzie nie można nic zarzucić – aktorzy kreują swoje postacie z wyczuciem. Sami zdają się ulegać stopniowemu szaleństwu, które ogarnia bohaterów ze sceny na scenę. Ale nie takiemu, które doprowadza człowieka do kaftana bezpieczeństwa ? o wiele gorszemu szaleństwu dnia codziennego, regularnie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »