Archiwum dla Czerwiec, 2011

Iga Kruk: Czy do płaczu, czy do śmiechu?

30 czerwca 2011

O spektaklu Holuby i Šulek w reżyserii Matúša Ol’hy z Akademii Sztuk w Bańskiej Bystrzycy Zapowiadało się intrygująco. Nieschematyczna przestrzeń gry, scenografia tworzona głównie przez  sztuczne, łyse drzewa, piękny śpiew chóru dziewcząt w ludowych strojach… Ale niestety, nie pojawiło się już nic więcej. A na 100-minutowy spektakl to jednak zbyt mało. Dramat Podhradský’ego jest dla Słowaków  ważny jako świadectwo ich narodowej historii. Z tego punktu widzenia stanowi również interesujący materiał dla widzów innych narodowości. Nie oszukujmy się jednak – jest to zupełnie nienadzwyczajna, prosta historia. O miłości pięknej, która jednak przegrywa z patriotyzmem, a wszystko oczywiście kończy się śmiercią. Jako widzowie teatralni wiemy jednak doskonale, że z takiego tworzywa też można stworzyć wspaniałe przedstawienie, ale: taki tekst wymaga na scenie interpretacji. Jaka jest interpretacja Słowaków? Czy kłócą się z dramatem, odrzucają go, czy też może bezkrytycznie przyjmują? Niestety, nie dane nam jest się tego dowiedzieć. Z jednej strony – zdawać się może, że przyjęta konwencja sugeruje dystans. Jeden z aktorów czyta didaskalia poprzedzające każdą scenę – wtedy aktorzy się przegrupowują,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Michał Rogalski: Nie wyganiajcie fizyka!

30 czerwca 2011
Michał Rogalski: Nie wyganiajcie fizyka!

Z Krzysztofem Zanussim o roli kształcenia w praktyce aktorskiej rozmawia Michał Rogalski – Po co aktorowi dyplom magistra? – Proszę Pana, nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Bardzo wielcy aktorzy nie mieli tytułu magistra i pewnie dalej mogą go nie mieć. Również w garażu można rozwinąć wielką firmę informatyczną, bez studiów. Wszystko jest możliwe na świecie, tylko trudne. Studia wiele ułatwiają. Teraz pytanie, na ile takie zakorzenienie w kulturze jest aktorowi potrzebne? Jest pewną szansą. Daje mu możliwości rozwojowe. Daje mu szansę być o wiele bardziej uniwersalnym aktorem, niż byłby jako naturszczyk. Z kolei jako naturszczyk może w pewnej wąskiej specjalności zajść bardzo daleko, a często wybić się i nadrobić to, czego nie zdobył na studiach. To są rzeczy, co do których nie ma jasnych reguł, ale są pewne tendencje i ja skłaniam się ku tej tendencji, która każe się aktorom wykształcić i – na przykład – znać literaturę dramatyczną. Nawet tę, w której człowiek nie gra.  Ja wierzę w model anglosaski, który przedstawia aktorstwo jako dyscyplinę przydatną w wielu zawodach, a nie tylko na scenie czy w filmie. Ten...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie, wywiadowo | Brak komentarzy »

Ewa Uniejewska: Poniżeni w Guantanamo

30 czerwca 2011
Ewa Uniejewska: Poniżeni w Guantanamo

O Złych ludziach w Guantanamo w reż. Fabia Omodei z Akademii Teatralnej Sofia Amendolea w Rzymie Tematy, wokół których oscylują spektakle Fabia Omodei, nie należą do łatwych. W ostatniej edycji festiwalu reżyser przedstawił swoje zainteresowanie problemem obozów koncentracyjnych.  W tym roku powrócił na festiwalową scenę ze spektaklem, poruszającym kwestię osadzenia Pakistańczyków w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Przełożenie kontrowersyjnego tematu na sceniczne deski stanowi dla włoskich aktorów wyjątkowo trudne zadanie. Reżyser wymaga od nich pełnego zaangażowania i umiejętności przekraczania własnych barier i ograniczeń. Jego wypowiedź charakteryzuje się brutalnym językiem, pełnym dosłowności i prowokacji. Każda prowokacja powinna mieć jednak swoje granice, zwłaszcza ta, którą proponuje się młodym aktorom dopiero wchodzącym w świat teatru. Na Zachodzie nagość w teatrze już kilkadziesiąt lat temu stanowiła bardzo popularny środek scenicznej wypowiedzi. W Polsce potrzeba było dużo więcej czasu, by przestała budzić radykalny sprzeciw. Jej obecności na scenie wciąż towarzyszą mieszane uczucia, chyba że jest ona uzasadniona. W Złych ludziach w Guantanamo nagie ciała przestają przynależeć do aktorów i stają się ciałami więźniów poniżanych i torturowanych w zakładzie. Uzasadnienie – jest. Jednak temat wydaje się być...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Orlińska: Stracony dzień, czyli nie mogę od ciebie uciec

30 czerwca 2011

O Straconym dniu w reż.  Mattiasa Malmgrena z Akademii Teatralnej w Malmö Ile o straconym dniu może opowiedzieć dwudziestominutowy spektakl? Wydawałoby się, że nowoczesne wariacje na temat straconego czasu wciąż jeszcze stoją w służbie proustowskiej estetyki wspominania, w licznych dywagacjach ogarniającej warstwowość powidoków – pejzaży miejskich, fragmentów z życia socjety, osobistych i artystycznych refleksji. Twórczego rozwinięcia doczekała się również pasażowa koncepcja kształtowania przestrzeni wspomnień, skupiona na detalu, a reprezentowana m. in. przez Berlińskie dzieciństwo Waltera Benjamina. Nowsze realizacje stawiają jednak na ujęcie postmodernistyczne, posługując się brakiem ciągłości, antylinearnością wspomnień, a surrealistyczna konstrukcja unaocznia absurdy treści. Spektakl Stracony dzień po trosze czerpie z tych konwencji: stracony dzień to żadne novum tematyczne, a pytania wkraczające w sferę zarówno eschatologii – czy początek jest już tak naprawdę końcem? – jak i metafizyki powtarzały się w dziesiątkach utworów (w wykonaniu Szwedów brzmią jednak zdumiewająco świeżo, jako że odciążone z ładunku emocjonalnego zyskały na sile wyrazu jako hasła, elementy konstytuujące przestrzeń spektaklu). Wyabstrahowanie ze spektaklu składowych środków wyrazu i złożenie ich w nowy schemat to znane dekonstrukcji zabawy ze strukturą. Dwa bieguny narracji –...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Iga Kruk: Bez niepotrzebnych słów

30 czerwca 2011

O spektaklu Kobieta, mężczyzna w reż. Mortezy Mirmontazemi z Teatru Uniwersyteckiego w Teheranie Bombardowani z każdej strony agresywnym dyskursem feministycznym, zapominamy o tym, jak prosta jest w swojej istocie relacja kobieta-mężczyzna. O tym, że tak naprawdę jest między nami tyle samo różnic, ile podobieństw i tak samo trudno jest nam odnaleźć się w dzisiejszym świecie. O tym wszystkim przypomniał irański spektakl. Za pomocą jasnych, umownych środków, twórcy pokazali życie kobiety i mężczyzny – czy też może życia, które w pewnym momencie łączą się. Zaczynamy bowiem od dwóch akwariów, w których zamknięci są bohaterowie i z których potem się rodzą. Już w tym symbolicznym ujęciu życia płodowego widać różnice między płciami – kobieta porusza się delikatnie, lekko, mężczyzna natomiast jest bardziej gwałtowny i niezgrabny. Rodzą się, odcinają sobie pępowiny, dorastają – i w końcu, oczywiście, spotykają się. Są niezwykle różni – ale jednak pojawia się miłość, razem rysują na podłodze wielkie czerwone serce. Dalej jest coraz piękniej, z ich miłości rodzi się dziecko. Ale to jednak opowieść o życiu – więc szczęście nie może trwać wiecznie. Ich drogi zaczynają...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Karolina Ćwiek: Realizm techniczny

30 czerwca 2011
Karolina Ćwiek: Realizm techniczny

O spektaklu Kapelusz pełen deszczu w reż. Johanny McKeon z Instytutu Teatralnego im. Lee Strasberga w Nowym Jorku Sztuka daje czasem wytchnienie. Pozwala oderwać się od własnych problemów i pooglądać cudze. Porzucić na moment własne życie i zajrzeć w życie kogoś innego. Zobaczyć coś interesującego, pokazać znane problemy z nowej perspektywy. A  czasem jest męcząca jak koszmarny sen. Kapelusz pełen deszczu to historia rodziny Pope. Johnny Pope wrócił z wojny z Korei i wpadł: w nałóg – jest morfinistą – i w długi – w związku z nałogiem. To postać tragiczna: nie wie, jak zbliżyć się do ciężarnej żony, nie potrafi znieść cudzego dotyku po tym, co przeżył torturowany przez Koreańczyków, boi się powiedzieć ojcu o  nałogu i pożycza ciągle pieniądze od Pola, brata. Polo ma świadomość, że był zawsze tym mniej kochanym dzieckiem – dodatkowo sytuację braci komplikuje fakt, że ojciec po śmierci matki oddał ich na wychowanie dalszym krewnym. Demony dzieciństwa mieszają się z demonami wywoływanymi przez morfinowy głód i jak najbardziej realnymi opryszkami, chcącymi zapłaty za „towar”. Celia, żona Johnny’ego, w związku z jego dziwnym zachowaniem podejrzewa go o romans, błaga...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Dorota Sech: Szkoła daje możliwości

30 czerwca 2011

Wywiad z Kamilą Michalak, studentką wydziału reżyserii Akademii Teatralnej – rozmawia Dorota Sech – Prezentowany podczas festiwalu spektakl  Laboratorium podróży (off) opiera się przede wszystkim na ruchu, cielesności. Nie padają żadne słowa. Czy trudno jest pracować z aktorem, gdy nie można podeprzeć się tekstem? – Czy jest tekst, czy go nie ma, pozostaje zawsze jakaś idea, jakaś konstrukcja. Jest coś, o czym chcemy opowiadać i co do tego musimy być zgodni. Później trzeba dojść do sposobu, w jaki chcemy o tym opowiadać  – słowem, gestem czy wszystkimi innymi narzędziami, które przynależą scenie. W zasadzie troszkę trudniej pracuje się bez tekstu, ale jest to bardzo dobre ćwiczenie. – Tego typu spektakle, gdzie sens zostaje podany przez ruch i gest, kojarzą się przede wszystkim z teatrem tańca, pantomimą. Czy uważasz, że Akademia Teatralna dobrze przygotowuje aktora do pracy z własnym ciałem? – To kwestia indywidualna. Jeżeli ktoś tego chce, rozwija się w tym kierunku. Jest coraz bardziej świadomy swego ciała, poznaje różne techniki tańca. Szkoła daje takie możliwości, ale trzeba je samodzielnie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie, wywiadowo | Brak komentarzy »

Karolina Ćwiek: Nasza historia odbija się w tej sztuce

29 czerwca 2011
Karolina Ćwiek: Nasza historia odbija się w tej sztuce

Z członkami zespołu Akademie Umeni z Bańskiej Bystrzycy (Słowacja) o spektaklu Holuby i Šulek rozmawia Karolina Ćwiek   – Dlaczego akurat Podhradský? Dlaczego wystawiacie ten tekst? – Skąd ten Podhradský?… – Czy nie jest tak, że zgodnie ze zwyczajem, kiedy wystawia się spektakl w ramach akademii teatralnej, powinien być to tekst ważny dla wszystkich? Daje to szansę wykazania się tym, co umie się najlepiej. – Sztuka została wybrana raczej ze względu na treść. To, co dzieje się w tej sztuce, wydarzenia, o których ona opowiada, właściwie nie dotyczą już nas bezpośrednio, ale… Opowiada częściowo o relacji słowacko-polskiej, więc jest także w pewien sposób „międzynarodowa”. Ale przede wszystkim mówi o tym, co się działo wtedy na Słowacji. O walce o język słowacki. – Czy wy także widzicie aktora jako tego, który popularyzuje dany język i kulturę ze sceny? Myślicie, że to rola wciąż aktualna? – Oczywiście. Cała sztuka mówi przecież tylko o tym. Nasza kultura, język i cała nasza historia odbijają się w tej sztuce. Podhradský zajmuje się przecież kwestią języka narodowego. I kultury. – A nie sądzicie, że dzisiaj...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko, patronacko, wywiadowo | Brak komentarzy »

Robert Mróz: Hipertrofia?

29 czerwca 2011

o Ćwiczeniach z McDonagha w reż. Pétera Gothára z Uniwersytetu Sztuki Teatralnej i Filmowej w Budapeszcie   Groteskowe postacie, dosadny język, slapstickowe sytuacje. Ostatnie, czego można spodziewać się po Martinie McDonaghu, to subtelność. W komediowej formie jego tekstów kryje się jednak zaskakujące bogactwo psychologicznych obserwacji i nawet jeśli pokusa nieskrępowanego wygłupiania się na scenie jest bardzo silna, żaden twórca nie może tego drugiego dna zlekceważyć. Na całe szczęście, rozrastające się do gargantuicznych rozmiarów sekwencje skeczy nie przesłoniły w węgierskim spektaklu uniwersalnej wymowy tekstu. Choć bohaterowie wygłaszają niekończące się, momentami skrzące się od błyskotliwego humoru monologi, trzaskają drzwiami na potęgę, biegają jedni za drugimi z nożem czy ze strzelbą, rzucają kamieniami i puszkami groszku, w pewnym momencie stwarzając nawet realne zagrożenie podpalenia sceny, ich motywacje są zawsze czytelne. Opierając się na kilku tekstach irlandzkiego dramaturga, twórcy przedstawiają nam kalekę, obiekt niekończących się kpin mieszkańców wysepki Inishmaan (powierzchnia: 9,12 km2, liczba mieszkańców: nie więcej niż 200), który niespodziewanie staje przed szansą wyjazdu do Ameryki na podbój Hollywoodu. Obserwujemy swary dwóch braci, oskarżających się wzajemnie o każde swoje niepowodzenie,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Orlińska: Siła teatru

29 czerwca 2011
Katarzyna Orlińska: Siła teatru

Z Peterem Steinem rozmawia  Katarzyna Orlińska – Przy okazji Międzynarodowego Festiwalu Szkół Teatralnych ITSelF – został Pan wybrany członkiem Komitetu Honorowego – chciałabym zapytać Pana o wcześniejsze doświadczenia z tego typu projektami. Co Pan o nich sądzi? Co podobało się Panu w tych przedsięwzięciach, a co uważa Pan za nieszczególnie udane? Czy jest Pan zdania, że festiwale międzynarodowe mogą być dla młodych ludzi związanych z teatrem korzyścią ze względu na możliwość transferu międzykulturowego? – Siła teatru tkwi w korzeniach regionalnych kultur teatralnych. Gdyby pozostał wyłącznie domeną międzynarodowych festiwali, prędko straciłby swoją moc. Już dziś widzimy zamknięty rynek produkcji teatralnych, które ogląda jedynie kilka tysięcy wciąż tych samych widzów. Teatr europejski to przede wszystkim teatr tekstu, ugruntowany na rodzimych tradycjach językowych. Z drugiej jednak strony chce on podbić cały świat. Konieczna jest tu równowaga. Oczywiście, młodych aktorów pociąga możliwość poznania innych kultur teatralnych, ale takim spotkaniom brak przeważnie odpowiedniej organizacji. Szczerze mówiąc, spośród festiwali, które odwiedziłem, ekscytujący wydał mi się tylko jeden. Był to Festiwal Cervantesa w Caracas w roku...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie, wywiadowo | Brak komentarzy »