Archiwum dla Lipiec, 2011

Agata Drwięga: Sztuka na poważnie

31 lipca 2011

O spektaklach prezentowanych w ramach projektu Sztuka Szuka Malucha przy Malta Festival Poznań. Temat tegorocznej Malty („Wykluczeni”) objął nie tylko odmieńców, za jakich postrzega się przedstawicieli mniejszości seksualnych i wyznaniowych, czy jednostek wyodrębnionych ze zbiorowości poprzez różnego rodzaju sytuacje społeczne, kulturowe i ekonomiczne. Do grona wykluczonych można śmiało zaliczyć również formy artystycznych działań, jak na przykład taniec współczesny, teatr tworzony przez osoby niepełnosprawne czy kierowany do dzieci. Dopisanie do powyższej listy działań dla najnajmłodszych (0-3 lat) wydaje mi się zasadne. Poza rodzicami, ich pociechami, a także wykonawcami, angażującymi się w działania adresowane do najmłodszych, niewiele osób postrzega podobne inicjatywy jako „poważną sztukę”. Być może taki stan rzeczy wynika z braku wrażliwości i wyobraźni właściwej dzieciom. Sygnały obierane przez najmłodszych nie muszą być czytelne dla dorosłych, wobec czego pozostają niezrozumiałe, a przez to niegodne uwagi. W Poznaniu sytuacja jest nieco inna niż w pozostałych miastach Polski. Działają tu Teatr Atofri – jedyny w kraju regularnie wystawiający spektakle dla najnajmłodszych teatr repertuarowy, Studio Teatralne Blum oraz Centrum Sztuki Dziecka. Wśród spektakli prezentowanych...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Dorota Sech: Szekspir w krótkich spodenkach

28 lipca 2011
Dorota Sech: Szekspir w krótkich spodenkach

O spektaklu Wieczór Trzech Króli w reż. D. Jemmetta w Teatrze Polskim w Warszawie. Teatr Andrzeja Seweryna zwraca się w stronę klasyków. Cyd Corneille’a, zakończenie sezonu premierą Wieczoru Trzech Króli i planowane rozpoczęcie nowego sezonu monodramem opartym na tekstach Williama Shakespeare’a. Zapewnia to co prawda nie lada repertuar, ale jest zarazem ogromnym wyzwaniem. Sięgnięcie po teksty dobrze znane (chociaż niestety nie zawsze rozumiane przez przeciętnego widza, którego tak modna dziś intelektualna maniera często nie ma nic wspólnego z wiedzą), to podniesienie poprzeczki, skazanie na ciąg porównań i spore utrudnienie dla twórców, by wymyślić coś, czego jeszcze nie było. Wydaje się jednak, że Teatr Polski wreszcie podąża dobrą drogą. Padające ze sceny słowa, powtarzając za Kwintylianem, mogą spełniać swoje najszlachetniejsze funkcje – docere, delectare, movere. Wieczór Trzech Króli to sztuka wystawiana wielokrotnie (w samym Teatrze Polskim miało miejsce kilka inscenizacji). Tekst wciąż bawi i wzrusza. Na scenie widzimy historię księcia Orsino zakochanego w Olivii, którego wiernym sługą zostaje zakochana w nim Viola przebrana za Cezaria, w którym zakochuje się Olivia, do której miłością pała Malvolio… Prawdziwa komedia miłosna. Istotą...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | 3 komentarze »

Agata Drwięga: Język bez słów

27 lipca 2011
Agata Drwięga: Język bez słów

O spektaklach Mig Dig Os duńskiej grupy Aaben Dans oraz The Cubes Circus Train Theater z Izraela prezentowanych w ramach projektu Stary Browar Nowy Taniec dla Dzieci. Nie od wczoraj wiadomo, że niemowlęta potrafią porozumiewać się z otoczeniem za pomocą ruchu. Metoda Sign2Baby (w Polsce rozpowszechniona dzięki Danucie Mikulskiej i znana szerzej jako „bobomigi”) autorstwa Josepha Garcii jest oparta na prostym systemie gestów, których wykonywania i stosowania potrafią nauczyć się już sześcio- siedmiomiesięczne dzieci. Język migowy dla niemowląt umożliwia przedwerbalną komunikację pomiędzy rodzicami a ich pociechami, ale przecież nie trzeba go znać, by dzięki sposobowi poruszania się najmniejszych zrozumieć ich potrzeby i nastroje. Banalne (jak mogłoby się wydawać) spostrzeżenie o porozumieniu za pomocą języka ciała, leży u podstaw nurtu tańca współczesnego dla najnajmłodszych. O ile teatr dla niemowląt i najmłodszych widzów prosperuje coraz lepiej (chociaż wciąż uchodzi za zjawisko niszowe), o tyle spektakli tanecznych przeznaczonych dla tej grupy odbiorców w Polsce zwyczajnie nie ma. Toteż w ramach projektu Stary Browar Nowy Taniec dla Dzieci, którego kuratorem jest Alicja Morawska-Rubczak, poznańskiej publiczności prezentowane są najlepsze dostępne produkcje europejskie....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Jan Uniejewski: Miłosna epistolografia inteligenta

25 lipca 2011
Jan Uniejewski: Miłosna epistolografia inteligenta

O książce Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory Listy na wyczerpanym papierze. „Zastanawiałem się co zrobić z jej listami, i doszedłem do wniosku, że nie jestem w stanie tego zniszczyć. Myślę, że literatura polska by mi tego nie wybaczyła. Zaopiekuj się tym.” Z tymi słowami listy Agnieszki Osieckiej do Jeremiego Przybory zostały oddane na przechowanie (na szczęście nie na wieczne!) Magdzie Umer. I miał poeta rację – literatura nigdy by mu nie wybaczyła zniszczenia listów! Słowa te stanowią prośbę do zaufanej osoby, jednak skierowane są też do każdego z Nas – Czytelników. „Zaopiekuj się tym” – tak, Ty, który je czytasz… Każdy, kto je pozna, zrozumie, ma obowiązek  ponieść je ze sobą, niech wykorzysta po swojemu. Niech w nich odnajdzie siebie. Nieważne, czy za młodu, czy w kwiecie wieku, czy w „senioracie”. Nieważne, bo przecież zakochani zawsze są młodzi… Zrecenzować geniusz?! Rzecz niepodobna. Niech mówią zakochani – POECI…   *** Poeta-kochanek: Wciąż jeszcze zima w Portofino, wciąż jeszcze chandra, mróz i śnieg… i wciąż tęsknota za dziewczyną, na którą znów się czeka wiek… Znów mi te same rymy płyną, jak tamte, pierwsze...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko | Brak komentarzy »

Marta Małkińska: Mozaika oralna

23 lipca 2011
Marta Małkińska: Mozaika oralna

O spektaklu Wielki apetyt w reżyserii Pawła Aignera prezentowanym gościnnie na XVI Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach. Ekskluzywna restauracja w centrum Warszawy. On ma elegancki frak i dopala papierosa, ona kontempluje jaskrawość lakieru na paznokciach. Oboje czekają na danie z pierwszej strony miesięcznika kulinarnego. Milczą. I są nieświadomi tego, że tuż za ścianą tyka bomba zegarowa z opóźnionym zapłonem – telefonistka, która czterdziestogłosową charyzmą dyryguje nie tylko rezerwacjami stolików, ale przede wszystkim wizerunkiem polskich elit. Pracownicze perypetie Aśki – początkującej aktorki dorabiającej w snobistycznej restauracji – są odzwierciedleniem zachowań osób żyjących w wiecznym blasku fleszy. Rezerwacja stolika w najlepszym stołecznym lokalu sprawia, że wyłania się z nich typowa mentalność Polaków-krętaczy. Propozycje łapówek, groźby i wielominutowe lamenty to dla młodej telefonistki chleb powszedni. Sporadycznie, miodem na jej znerwicowane serce stają się krótkie rozmowy ze sławnymi osobistościami. Uważny widz wsłuchując się w tembr głosu rozpozna w dzwoniących: Krystynę Jandę, Ninę Terentiew czy (znakomicie sparodiowaną) Jolantę Kwaśniewską. Oprócz gagów komediowych – takich jak zabawa dwuznacznością słów bądź wyolbrzymianie stereotypów – w spektaklu umiejscowiony jest także wątek obyczajowy. Wiąże się on...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Martyna Bielińska: La chambre claire

17 lipca 2011

o książce Rolanda Barthesa Światło obrazu, uwagi o fotografii. Czasem trzeba czekać całe życie, by doznać olśnienia albo by choć otrzeć się o prawdę. Niekiedy takie przeżycie dotyka nas w pewien listopadowy wieczór, po utracie bliskiej osoby. Właśnie tak to wyglądało w przypadku Rolanda Barthesa, który po śmierci matki łapczywie szukał choćby jej namiastki, przeglądając stare fotografie. Zupełnie nieoczekiwane zaspokojenie, choć chwilowe i niepełne, pojawiło się w momencie oglądania zdjęcia matki z dzieciństwa. Fotografia ta przedstawia matkę wraz z bratem na zimowej werandzie i pozwoliła Barthesowi dotknąć istoty. Zrozumieć. Odnalazł ukochaną osobę poprzez starą fotografię, wskrzesił ją dla siebie na momencik. Był to nie tylko powrót umarłego, ale i poznanie matki na nowo. Zapełnienie pustki poprzez ponowne zobaczenie blasku jej oczu, już nieistniejącego. To zdarzenie miało nie tylko olbrzymi wymiar osobistego doznania, bardzo intymnego, ale również rzutowało na postrzeganie świata oraz fotografii. Z obcowania z tym konkretnym zdjęciem Barthes wyprowadza rozważania o istocie fotografii, innymi słowy jej noemacie. Noemat fotografii składa się z dwóch członów: ,,to było” i ,,to właśnie to”, to niezwykłe pomieszanie rzeczywistości. Pierwszy to świadomość, iż coś rzeczywiście...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko | Brak komentarzy »

Ewa Uniejewska: MIŁOŚNIK I KONTESTATOR

14 lipca 2011
Ewa Uniejewska: MIŁOŚNIK I KONTESTATOR

Sylwetka krytyka Piotra Gruszczyńskiego na podstawie książki Ojcobójcy. Młodsi zdolniejsi w teatrze polskim Zarówno w polskim teatrze, jak i w polskiej krytyce teatralnej wiele się zmieniło od czasu wydania Ojcobójców. Aż dziw bierze, że niespełna dekada aktywności „młodszych zdolniejszych” na teatralnych scenach tak bardzo uwydatnia różnicę pomiędzy współczesnością a Gruszczyńskiego wspomnieniami sprzed lat. A przecież wspomnienia te sięgają głębiej, dalej, aż do pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych, kiedy Gruszczyński zaczął publikować teksty na łamach „Tygodnika Powszechnego”, „Dialogu”, „Didaskaliów” oraz „Notatnika Teatralnego”. Ten krótki wycinek z historii polskiego teatru (najstarszy z zebranych tekstów odsyła czytelnika do roku 1990) to nie tyle faktograficzny zbiór dokumentów, co raczej zapis wewnętrznych przeżyć autora, subiektywna relacja osoby, która (nie przez przypadek) stała się świadkiem. Nic innego jak właśnie chęć dawania świadectwa stanowi główną przyczynę powstania tej antologii. „Byłem pewien, że jestem świadkiem narodzin wspaniałego teatru” – pisze Gruszczyński we wstępie. Kim są rzeczeni Ojcobójcy, młodsi zdolniejsi? Tym mianem określił Gruszczyński grupę reżyserów teatralnych, którzy tworzą teatr niewygodny. Nie stanowią co prawda żadnej grupy pokoleniowej, nie piszą wspólnych...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Iga Kruk: Nie taka cicha

12 lipca 2011
Iga Kruk: Nie taka cicha

O spektaklu Kuszenie cichej Weroniki w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Skoro Weronika jest cicha, spodziewamy się, że to właśnie ona jest kuszona przez zło tego świata – przez okrutnych, egoistycznych mężczyzn, dybiących na jej niewinność. Taki trop podpowiada tytuł, przywodzący jednoznaczne skojarzenia z utworami takimi jak Kuszenie świętego Antoniego. W przedstawieniu Lupy jest jednak inaczej – Weronika wcale nie jest taka cicha, to ona kusi obu męskich bohaterów, ostatecznie doprowadzając jednego z nich do próby samobójczej, a drugiego do gwałtu. Przestrzeń wrocławskiej Sceny imienia Jerzego Grzegorzewskiego zdecydowanie różni się od tej oferowanej przez Scenę Kameralną Starego Teatru, na której Lupa w latach 90. pracował najczęściej, i to na niej tworzył swoje najwybitniejsze dzieła. Spora widownia, duża scena – uniemożliwiają bliski kontakt widza z aktorem, nawet siedząc w pierwszym rzędzie mamy poczucie dystansu. Tym bardziej, że reżyser poprowadził całą akcję w głębi sceny, aktorzy w ogóle nie wychodzą na proscenium. Wciąż jednak, co przecież typowe dla Lupy, oglądamy ludzki preparat, pewien wycinek autonomicznej rzeczywistości, otoczony grubą czerwoną ramą (swoją drogą, taką samą jak...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Orlińska: In vino veritas

10 lipca 2011
Katarzyna Orlińska: In vino veritas

o spektaklu Dziękuję, tatusiu w reż. Freda Apke w Teatrze Druga Strefa. Z plakatu popatruje nieśmiało, a zarazem przenikliwie brzdąc o wątpliwej urodzie: ryżawy, pyzaty wielkouch. Podpis głosi Dziękuję, tatusiu. Taki afisz może zapowiadać wszystko – od mrocznego dramatu rodzinnego po tryskającą nieskrępowanym dowcipem komedię. Spektakl w reżyserii Freda Apke określiłabym jako półfarsę, półobyczaj, słodko-gorzki pendant do wielkich dzieł kultury wspominania. Drobiazgi ożywiają miniony czas jak proustowska magdalenka, a osiemdziesiąte urodziny ojca stają się pretekstem do snucia opowieści, przeplatanej zabawnymi dywagacjami sagi rodzinnej z przymrużeniem oka. Każdy z widzów, z kieliszkiem wina w dłoni, bierze udział w spektaklu: to wznosząc toast za zdrowie tatusia i śpiewając na jego cześć Sto lat, to przepijając do głównego bohatera, to przysłuchując się snutym przezeń barwnym historiom rodzinnym. Dziękuję, tatusiu jest monodramem – widzowie nie mają okazji poznać bohaterów owych opowieści inaczej niż w toku narracji. To sztuka „gadana”, teatr jednego aktora – i Sylwester Biraga opanowuje spektakl we wszystkich jego wymiarach. Chociaż wcale się na to nie zanosi. Przemowa z okazji osiemdziesiątych urodzin ojca, które „przypadkiem wypadły akurat w czterdzieste piąte” narratora, początkowo...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Jan Uniejewski: Lew na baby

9 lipca 2011
Jan Uniejewski: Lew na baby

O książce Zbigniewa Lwa-Starowicza O kobiecie. Profesor Lew-Starowicz oddaje do rąk Czytelnika kolejną książkę, która – co zwykł podkreślać –  ma nas nauczyć bycia „doskonałymi kochankami”. Książkę tę – jak każdą – można odczytać na wiele sposobów. Pozycja ta zdaje się być poradnikiem. Poradnikiem dla każdego – dla „uświadomionego” i nie; dla doświadczonego i nowicjusza; dla kobiety i dla mężczyzny; dla młodego i starego, a w końcu dla zakochanego i dla tego, którego „sycylijski piorun” jeszcze nie trafił. Wielość adresatów jest konsekwencją wielości poruszanych przez autora i jego rozmówczynię (Barbara Kasprzycka) aspektów relacji damsko-męskich. Skoro nie można książki odczytać w sposób uniwersalny – jednoznacznie, autor niniejszej recenzji postanawia przybliżyć kilka, jego zdaniem – najciekawszych, tez Profesora i historyjek tezy te egzemplifikujących. Nie stanowią one spójnej całości; są raczej subiektywnym wyborem fragmentów, które autora zaciekawiły najbardziej. Podstawową tezą Profesora jest hasło powszechnej nauki „kochania”. Albowiem, jeżeli jest tak, że człowiek chcących się nauczyć gotować, sięga po liczne książki kucharskie, to tym bardziej powinno być tak, że człowiek chcący być wyrafinowanym...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko | Brak komentarzy »