Archiwum dla Sierpień, 2011

Maria Juźwin: Sztuk-Mistrze z Lublina

27 sierpnia 2011
Maria Juźwin: Sztuk-Mistrze z Lublina

O festiwalu Carnaval Sztuk-Mistrzów. Na przełomie lipca i sierpnia Lublin przeradza się w miasto Sztuk-Mistrzów z prawdziwego zdarzenia. Organizowany od czterech lat festiwal to wielkie święto cyrku i niepowtarzalna okazja, aby przekonać się, jak może wyglądać sztuka cyrkowa. Bez tresowanych słoni i nachalnie zabawnych, czerwononosych clownów. O tych już dawno wszyscy zapomnieli. Festiwalowe pole namiotowe właściwie nie zasypia. Na zielonej przestrzeni tuż obok Starego Miasta, toczy się większość karnawałowego życia. W dwóch wielkich namiotach cyrkowych odbywają się wieczorne spektakle galowe, w ciągu dnia przedstawienia dla dzieci. Do mieszczącego się w sąsiednim namiocie Chill Roomu, uczestnicy festiwalu przychodzą zrelaksować się, wypić piwo, porozmawiać przy shishy. W nocy Chill Room przeradza się w klubfestiwalowy, dla niezmordowanych imprezy trwają tu do 7rano. Jest też specjalne pole dla amatorów fire show, przeznaczone do ćwiczeń manipulacji ogniem. Fani slackliningu mają swoje mini miasteczko linowe, próbują sił chodząc po poziomych taśmach, zawieszonych między namiotami. Jest też całe mnóstwo żonglerów, monocyklistów, bębniarzy, artystów cyrkowych i ludzi nie mających z cyrkiem nic wspólnego. Wszyscy przez cztery festiwalowe dni spotykają...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Maria Juźwin: Święto trzech Wiosen

24 sierpnia 2011
Maria Juźwin: Święto trzech Wiosen

O spektaklu Święto Wiosny w Teatrze Wielkim. Premiera Święta Wiosny Igora Strawińskiego w choreografii Wacława Niżyńskiego wyznaczyła początek nowej epoki. Była śmiałym wyzwaniem, rzuconym kilkuwiekowej tradycji muzyki klasycznej i baletu, godzącym w gusta epoki. Podczas uroczystej premiery na sali paryskiego Théâtre Champs-Élysées w 1913 r. wybuchł skandal. Większość widzów z gwizdem i okrzykami pogardy opuszczała salę, oburzona śmiałością, z jaką zadeptano wszelkie reguły muzycznego decorum. Dla nielicznych Święto Wiosny stało się Nowym Testamentem muzyki. Utwór Strawińskiego szokował na wielu poziomach. Rewolucyjna była muzyka z charakteryzującymi ją częstymi zmianami metrycznymi, dysonansami, ostrymi i niesymetrycznymi akcentami, rytmem, jako głównym elementem partytury. Niemniej tematyka, obnażająca z całą surowością charakter pogańskich obrządków dawnej Rusi, eksponująca motyw krwawej ofiary jako dziękczynienia za nadchodzącą wiosnę, obrażała wyrafinowane gusty publiczności. Bezpośredniość ukazania prymitywnych wierzeń i uczynienie z nich tematu widowiska baletowego, było dotąd nie do pomyślenia. Wreszcie rewolucyjny taniec, podkreślający konsekwentnie całość zamysłu – kanciastość ruchów i rytmu, ludowy charakter inscenizowanych obrazów. Choreografia Niżyńskiego, ułożona dla Baletów Rosyjskich Diagilewa, nie miała nic wspólnego z baletowymi pas, pointami,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Karolina Matuszewska: Gombrowicza portret wielokrotny

21 sierpnia 2011
Karolina Matuszewska: Gombrowicza portret wielokrotny

O spektaklu Dzienniki w reż. Mikołaja Grabowskiego w Teatrze IMKA w Warszawie. Bardzo cenię politykę Tomasza Karolaka, który do pracy w swoim prywatnym teatrze IMKA zaprasza nie tylko aktorów czy twórców, którzy są znanymi celebrytami, ale również świetnych artystów. Dzięki takiej współpracy powstają rzeczy dobre, ważne, potrzebne. O pewnych sprawach warto mówić i przypominać bezustannie. W taki nurt myślenia o teatrze znakomicie wpisują się Dzienniki Mikołaja Grabowskiego, których główny bohater, Witold Gombrowicz, niczym nowatorski krawiec konsekwentnie rozcina sznury od krepującego nasze ruchy i myśli zbyt ciasnego gorsetu. Ten emigracyjny pisarz, nieustannie zmagający się z polskością, całą swoją twórczością walczył o to, abyśmy przestali patrzeć na siebie jak na ludzkie typy o ściśle określonych rolach społecznych, a zaczęli postrzegać po prostu jako ludzi: wolnych, niezależnych, w całej swej istocie świadomych. Witold Gombrowicz to postać o niezwykle skomplikowanej osobowości. Z takiego założenia wychodzi w swoim spektaklu Grabowski. Na niemal pustej scenie skąpanej w białym świetle przywodzącym na myśl południowe słońce Argentyny, siedmiu aktorów dyskutuje z naszymi polskimi przyzwyczajeniami, stereotypami i utartymi schematami myślowymi. Każdy z nich mówi słowami Gombrowicza, reprezentując w ten sposób nieco inny...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Chwalimy się!

19 sierpnia 2011

Spojrzeliśmy ostatnio na statystyki od stycznia do lipca bieżącego roku (czyli od czasu, gdy funkcję redaktor naczelnej pełni Ewa Uniejewska) i uśmiech pojawił się na naszych twarzach. Średnio miesięcznie publikujemy 28 tekstów, czego efektem odwiedza nas miesięcznie ponad 4350 osób! Serdecznie dziękujemy za tak duże, wciąż rosnące zainteresowanie! A sami nie możemy się doczekać nadchodzącego sezonu teatralnego… :) Redakcja
Czytaj   »

atrakcyjnie, czyli inaczej | Brak komentarzy »

Ryszard Abraham: Wszystko, co kocham

17 sierpnia 2011
Ryszard Abraham: Wszystko, co kocham

Rozmowa z MATEUSZEM BANASIUKIEM, absolwentem Wydziału Aktorskiej Akademii Teatralnej w Warszawie.   Ryszard Abraham: Jesteś synem znanego aktora Stanisława Banasiuka, czy atmosfera domu rodzinnego sprawiła, że sam postanowiłeś zostać aktorem? Mateusz Banasiuk: W moim domu często bywali aktorzy. Chodziłem do teatru na przedstawienia ojca, po kilka, kilkanaście razy. Oglądałem jego musicale w Teatrze Komedia. Nie pamiętam już tego, jak grał w Teatrze Narodowym, ale rzeczywiście, przywykłem do tego środowiska. Ojciec mi zawsze odradzał ten zawód, mówił, żebym nie szedł w aktorstwo. I tak się stało – po maturze wybrałem inną drogę. Nie potrafiłem się jeszcze wtedy zdecydować na Akademię Teatralną. Minęły 3 lata i zorientowałem się, że to moja ostatnia szansa żeby zdawać. Przygotowałem teksty, złożyłem w ostatni możliwy dzień dokumenty i poszedłem na egzaminy. Dostałem się. Od kiedy zostałem przyjęty do Akademii, ojciec bardzo mnie wspiera, jest dumny ze mnie, bo udaje mi się w tym zawodzie. Myślę, że tata bał się, że mi się nie uda, że będę sfrustrowany jak wielu jego kolegów. Bo to jest jednak bardzo frustrujący zawód, jeśli długo pozostaje się bez zatrudnienia....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie, wywiadowo | Brak komentarzy »

Magda Rewerenda: Elektra na Dzikim Zachodzie

17 sierpnia 2011
Magda Rewerenda: Elektra na Dzikim Zachodzie

O filmie Prawdziwe męstwo (True Grit) w reż. Elthana i Joela Coenów.   „O wy, Hadesa, Persefony grody, Hermesie zmarłych, i ty, Pani zemsty, Srogie Erynie, potomstwo wy boże, Zbrodniczych ciosów śledzicie pochrzęsty I tych, co w cudze wkradają się łoże; Przyjdźcie, wspomóżcie, pomścijcie śmierć ojca.”   Powyższy cytat pochodzi z początku pierwszego aktu tragedii Sofoklesa, a słowa te wypowiada tytułowa Elektra, lecz mogłyby także należeć do głównej bohaterki filmu Coenów Prawdziwe męstwo, inspirowanego książką Charlesa Portisa. Czy jednak mimo podobieństw w warstwie fabularnej bohaterka filmu braci Coen, czternastoletnia Mattie Ross (Hailee Steinfield), to Elektra z końca XIX wieku, która za cel swojego życia postawiła sobie zemstę na mordercy swojego ojca? W przeciwieństwie do antycznej córki, Mattie nie ściga własnej rodziny, ale niemal przypadkowego człowieka, który pracował dla jej ojca, Franka. Ponadto morderca, Tom Chaney (Josh Brolin), nie podlega fatum, przeciwnie – zbrodnia przez niego dokonana to dzieło niefortunnego zbiegu okoliczności: po spożyciu nadmiernej ilości alkoholu zostaje okradziony, więc w gniewie zabija pierwszego człowieka, który usiłuje powstrzymać go przed pochopnym odwetem. Jednak...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli filmowo | Brak komentarzy »

Martyna Bielińska: Flamenco, moja miłość

16 sierpnia 2011
Martyna Bielińska: Flamenco, moja miłość

O filmie Flamenco, flamenco w reż. Carlosa Saury. Flamenco, flamenco to odsłona zaledwie kilkunastu z wielu twarzy tego kulturowego zjawiska, prezentacja jego różnorodności od stylów poprzez wykonania. Kolejno przeplatają się sceny taneczne oraz muzyczne. Mamy szansę podziwiać zarówno klasyczny zestaw gitarzysty, śpiewaka i tancerza, jak i znacznie rozbudowany zestaw instrumentów – o te niestandardowe, raczej nie kojarzone ze sztuką flamenco, jak kontrabas, fortepian czy skrzypce. Oglądamy tancerkę w urzekającej czerwonej sukni (podstawowy emblemat kojarzony z tym tańcem), ale także męskich solistów oraz dużą grupę gitarzystów i śpiewaków. Niektóre stroje są zjawiskowe, jak chociażby suknia tancerki z ogonem zwanym bata de cola, ale niekiedy miejsce dobrego smaku zastępuje przepych i kicz, co podkreśla cygańskie korzenie flamenco. Nie brak też scen spektakularnych jak duet śpiewaka i tancerki w deszczu czy garrotin z cygaretką wypalaną przez niemal całą sekwencję taneczną. Nieliczne grupowe choreografie są wyłącznie wizualnie, piękne poprzez akcesoria: przeźroczyste chusty spływające tancerkom aż do stóp. Film można odbierać na poziomie zmysłowej uczty, ponieważ Saura jak zawsze zadbał o to, by widz mógł nacieszyć oko feerią barw,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli filmowo | Brak komentarzy »

Ryszard Abraham: Keep smiling

14 sierpnia 2011
Ryszard Abraham: Keep smiling

Wywiad z Kamilem Przystałem, tegorocznym absolwentem wydziału aktorskiego Akademii Teatralnej. Ryszard Abraham: Co Cię skłoniło do tego, żeby zdawać do szkoły teatralnej? Kamil Przystał: Gdy byłem w drugiej klasie gimnazjum, dostałem się do Amatorskiego Teatru Ruchu i Pantomimy MIGRESKA. Znalazł mnie jeden z moich mistrzów, pan Zbigniew Skorek, który nadał kierunek moim teatralnym dążeniom. Przyszedł do mojej klasy, spytał, kto chciałby być w jego teatrze. Koledzy mnie namawiali, ja się nie garnąłem. W końcu pan Zbyszek wskazał palcem i powiedział: Ty! Ty jesteś Kamil i ty przyjdziesz! I to był taki palec boży, który mnie wskazał. No i w końcu przyszedłem. Pojechałem na warsztaty teatralne. Myślałem, że będzie fajna zabawa i że odpocznę. Okazało się, że była ciężka praca (mieliśmy zajęcia z tańca, z robienia masek, z ruchu, pantomimy…) Na zajęciach z pantomimy dostałem etiudę (wtedy jeszcze nie wiedziałem, co to jest etiuda) pantomimiczną pt. Bose stopy. Długo zastanawiałem się nad nią, aż w końcu ją przygotowałem. Kiedy był wieczór etiud (jeszcze wtedy w ogóle nie chciałem być aktorem), wszyscy pokazywali swoje pomysły. Wszyscy mieli muzykę, ja nie miałem. Panu Zbyszkowi opisałem...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie, wywiadowo | Brak komentarzy »

Jan Uniejewski: Miłosna mozaika świata

9 sierpnia 2011
Jan Uniejewski: Miłosna mozaika świata

O książce Krzysztofa Mroziewicza Ekstazja. Podróże z Afrodytą. Każdego mężczyznę fascynują w podróży kobiety, które napotyka na swojej drodze. Pociąga go ich uroda, ubiór, wdzięk, nieznany dotąd urok, sposób bycia – niezależnie od jego stanu cywilnego czy urody jego partnerki. Piękno bowiem wraz z przekraczaniem kolejnych granic przeistacza się w formy coraz to inne, ciekawsze. W taką podróż po pięknie i miłości zabiera nas ambasador Krzysztof Mroziewicz, jak sam mówi: zafascynowany dziełem swojego przyjaciela – Ryszarda Kapuścińskiego. Jak na dyplomatę i erudytę przystało, czyni to w sposób wysublimowany i elegancki, czasem podrzucając słowo wulgarne acz adekwatne, nikogo nierażące. Wciąga Czytelnika w reinkarnację Afrodyty, której drugie imię brzmi Ekstazja, tak mocno, że nie sposób przestać o niej myśleć, nawet po zakończeniu lektury. Podróż zaczynamy na rodzinnej ziemi, we Wrocławiu. Stamtąd przemieszczamy się po kolejnych miejscach kraju, by w niezauważalny sposób przenieść się za granicę – tam, gdzie piękno i miłość są ciekawsze, bo inne. Biegnąc wzrokiem po stronach książki, mijamy morza i oceany, przenosimy się na inne kontynenty. I wciąż podążamy za Afrodytą, która zrazu jest dziewczyną śpiewającą „W zielonym ZOO”, kiedy indziej Szwedką...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko | 1 komentarz »

Jan Uniejewski: Śmiech z obrazu swego

7 sierpnia 2011
Jan Uniejewski: Śmiech z obrazu swego

O monodramie To nie jest kraj dla wielkich ludzi (tekst i reżyseria Michał Walczak;  występuje Rafał Rutkowski) w Teatrze Polonia w Warszawie. Byłem w sobotę u Jandy. W teatrze. Nic wielkiego. Grano One Man Show To nie jest kraj dla wielkich ludzi. Rutkowski sam. Sala w połowie pusta, w połowie pełna. Ta połowa, co przyszła, spodziewała się tego, co pisano w innych recenzjach – skrętu kiszek ze śmiechu, komitywy aktora z widzami, luźnego naigrywania się z polskiej rzeczywistości, potępienia chałtury itd., itp. Dostali to, czego chcieli. Lecz cóż to? Czyżby recenzent chciał czegoś więcej? A na cóż mu to… Rafał Rutkowski – jak zawsze – bezbłędny. Aktor z wdziękiem wciąga widza do gry (czy to nowożeńców Karolinę i Mariusza, czy to Panie w kolejce do lekarza – przedwojennego zboczeńca, czy to jako homoseksualne ofiary pułkownika „spec-geja”). Prowadząc dialog z publicznością, nawiązuje z nią specyficzną relację, która pozwala mu na rzucanie wyrafinowanie wulgarnymi tekstami, chociaż w normalnych relacjach scena – widownia mogłyby one zostać uznane za bluźniercze („Czy nie rzuciłbym tego całego kościoła w pizdu?! Ni chuja, Mariusz! Ni chuja!”). Jest...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »