Archiwum dla Listopad, 2011

Karolina Matuszewska: Świat (bez?) Boga

29 listopada 2011
Karolina Matuszewska: Świat (bez?) Boga

O spektaklu Bracia Karamazow w reż. Janusza Opryńskiego Teatru Provisorium z Lublina. Przedziwny jest świat w powieściach Fiodora Dostojewskiego. Chaotyczny, nasycony, napięty, duszny, elektryzujący, szaleńczy i zbrodniczy, a przy tym potwornie bolesny i poważny, pozbawiony nadziei. Trudno go pojąć i zrozumieć. Z misternych i wielowątkowych opowieści wyłania się jednak za każdym razem spójny obraz rzeczywistości i ludzi w niej żyjących: kochających i cierpiących, smutnych i rozpaczliwie szukających bliskości, dobrych dzięki wierze i złych z natury, a nade wszystko pragnących szczęścia i jednocześnie samym sobie to szczęście uniemożliwiających. Dla oddania tej niepojętej gęstości Januszowi Opryńskiemu udało się odnaleźć trafną teatralną metaforę. Jego Bracia Karamazow z lubelskiego Teatru Provisorium rozgrywają się w ciasnej przestrzeni rozłożonego pudełka. Ruchome ściany powleczone przyciemnianą gazą dzielą ją na maleńkie pokoje, które oznaczone zostają jedynie przy pomocy pojedynczych mebli: łóżka, stołu, krzeseł. Całość umieszczona została na obrotowej scenie. Poszczególne pomieszczenia przesuwają się przed naszymi oczyma niczym filmowe klatki czy tez średniowieczne mansjony. To drugie skojarzenie uruchamia możliwość interpretacji spektaklu w kategoriach misterium, co wcale nie jest odległe od ducha powieści. Bohaterom jest tam wyraźnie ciasno,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Michał Rogalski: Z ciastem w łóżku

28 listopada 2011
Michał Rogalski: Z ciastem w łóżku

O spektaklu Shitz w reż. A. Tyszkiewicza w Teatrze Ateneum. Spektakl Shitz kontrastuje z dominującymi tendencjami w repertuarze Teatru Ateneum. Jest to jednak kontrast świeży i zachwycający. Kunszt aktorski i rozsądnie wykorzystane oszczędne środki sceniczne sprawiły, że twórcom spektaklu udało się stworzyć dzieło proste i misterne jednocześnie. Słowa i metafory dramatu Levina to ożywcze źródło, które zostało przez realizatorów znakomicie wykorzystane. Aktorzy poruszają się po obrotowej scenie między kanapą, stołkami barowymi, a sedesem – w przestrzeni, która nie ma szans zauroczyć widza estetycznym skomplikowaniem, misternością kontrastów i barw. To jednak walor a nie wada, bo barw nadają temu spektaklowi poszczególne kwestie. Język Levina jest niezwykle zmysłowy, choć bazuje na kilku powracających (niczym dźwięki w pozytywce, niczym scenografia na obrotowej scenie) metaforach: mięso, miód, wojna, pieniądze, kiełbasa, potem znowu mięso, czasem ciasto, a w tym wszystkim samotność i znowu wojna. Nie chodzi o to, aby przykuć uwagę widza różnorodnością problemów, bogactwem doświadczenia bohaterów, psychologicznym skomplikowaniem problematyki. Próbuje się tu raczej zahipnotyzować nieskomplikowanym i okrutnym życiem bohaterów, którzy między nowymi falami wojny wszystkich przeciw Żydom, między kolejnymi wieczorami na kanapie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Marta Małkińska: Bankructwo materii

26 listopada 2011
Marta Małkińska: Bankructwo materii

O spektaklu Nosferatu w reżyserii Grzegorza Jarzyny. Perfekcjonista. Minimalista. Koneser piękna. Grzegorz Jarzyna każdą sekundą Nosferatu udowadnia, że w pełni zasługuje na miano artysty genialnego. W spektaklu  dopracował wszystko – ruch sceniczny, barwne iluminacje, mroczną atmosferę… Zapomniał jednak o tym, że teatr doskonałości zawsze upodabnia się do patetycznych pochodów trzeciomajowych. Perfekcja zabija powoli. Noc. Kraj katolickiego zacietrzewienia. Wystawny salon. To właśnie w nim toczą się dysputy na temat wieczności, seksualności, ludzkiej psychiki. Konwencję naukowości burzy pojawienie się wampira (Wolfgang Michael), który niczym rasowy Casanova, wodzi na pokuszenie wszystkie miejscowe dziewice. To przez niego Lucy (Sandra Korzeniak) wije się na zakurzonej podłodze w konwulsyjnych rozkoszach. A śmierć ma dla niej smak szczęścia. To przez niego Mina (Katarzyna Warnke) lewituje na granicy jawy i snu. A stan psychicznego odrętwienia koi jej skołataną duszę… Kobiety swoją naiwnością reprezentują bowiem w Nosferatu to, co eteryczne, delikatne, duchowe. Racjonalnej strony mocy bronią mężczyźni – niezłomny Abraham Van Helsing (Jan Frycz) oraz nobliwy doktor John Seward (Jan Englert), którzy badając ukąszone ciało Lucy, próbują naukowo wytłumaczyć jej śmierć. Bezskutecznie… Zrozumienie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Aleksandra Stelmach: Ocalić od zapomnienia…

26 listopada 2011
Aleksandra Stelmach: Ocalić od zapomnienia…

O spektaklu Tango  w reż. Mateusza Przyłęckiego w Teatrze Współczesnym w Szczecinie. Premiera Tanga w Teatrze Współczesnym w Szczecinie w 2010 r przypadła na czas dwóch jubileuszy – 35. urodzin Teatru oraz 80. Sławomira Mrożka. I pomimo, że już powoli kończy się rok 2011, Tango jest nadal popularne – szczecińska publiczność nie chce zapomnieć o wypieranych przez współczesną cywilizację wartościach i tradycjach. Zasiada w wygodnych fotelach i razem z aktorami tańczy namiętne tango, ocalając od zapomnienia to, co zostało przygniecione pogonią za idealnie nowoczesnym życiem. Gdy wchodzimy na widownię i patrzymy na odsłoniętą już przestrzeń do gry, widzimy coś na kształt „sceny w scenie”. Środek estrady zajmuje biały pokój z sześcioma drzwiami, a każde z nich otwierają się na skromny korytarz, czy wręcz na teatralne zaplecze. To właśnie tam aktorzy siedzą spokojnie na krzesłach i czekają na swoje wejście, trzymają rekwizyty i przygotowują się do scen. Co więcej, w niektórych momentach owe kulisy wchodzą również w przestrzeń gry, kiedy to dialogi są odgrywane „przez drzwi” lub na ich progu. Tym razem więc widzowie, którzy dostali miejsca na skrajach rzędów, byli najbardziej usatysfakcjonowani – mogli  bez problemów obserwować przygotowania aktorów. Sprzętów było...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Malwina Miziarska: „I nie było już nikogo…” żywego na widowni

24 listopada 2011
Malwina Miziarska: „I nie było już nikogo…” żywego na widowni

O spektaklu  I nie było już nikogo w reż. Aleksandry Koniecznej w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Aleksandra Konieczna po raz kolejny spróbowała sił jako reżyserska. Wcześniej wyreżyserowała m.in. Imieniny Marka Modzelewskiego w Teatrze Narodowym w 2006 r., spektakl, który okazał się nieudany i nudny. Wydawało że tym razem będzie inaczej – Agatha Christie oraz jedna z jej najbardziej znanych książek Dziesięciu Murzynków czyli I nie było już nikogo. Świetny tekst, świetni aktorzy… i niestety trup na widowni ścielił się gęsto… Branie na warsztat takich gatunków jak kryminał czy thriller, które wydają się być stricte filmowe i nieprzekładalne na język teatru, wymaga nie lada wyobraźni od reżysera. Z pewnością jest to wiele trudniejsze i wiąże się z wysokim ryzykiem. Jaki zatem trzeba mieć pomysł czy ile trzeba mieć odwagi by sięgać po Christie, jedną z najbardziej znanych pisarek kryminalnych? Zaskoczyć widza nie można, wszyscy wiedzą, który z bohaterów zabił. Jednak w I nie było już nikogo następuje pewna przewrotka – ostatecznym mordercą staje się sama reżyserka. Trzeba Koniecznej przyznać, że miejsce w którym rozgrywała się ta zbrodnia czyli foyer dużej sceny było intrygujące. Scenografia wykonana...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | 1 komentarz »

Iga Kruk: Pułapki konwencji

22 listopada 2011
Iga Kruk: Pułapki konwencji

O spektaklu Dama Pikowa z Obwodowego Teatru Lalek (Białoruś), zaprezentowanym w ramach festiwalu Lalka też człowiek. Gra się w teatrze, gra się też w karty. Karciany stolik to, jakby nie patrzeć, przestrzeń gry, może by więc zastąpić figury z talii zespołem aktorów-lalek? Tak właśnie postąpił zespół Obwodowego Teatru Lalek z Białorusi i w tej nowej przestrzeni scenicznej odegrał Damę Pikową Puszkina/Czajkowskiego. Nieprzypadkowo wymieniłam obok siebie tych dwóch twórców – białoruscy artyści odwołują się i do jednego, i do drugiego, kładąc przede wszystkim nacisk na różnice, jakie pomiędzy ich wersjami Damy Pikowej zachodzą. Dzięki temu spektakl jest nie tylko grą między postaciami, lecz także grą z tym wszystkim, co wokół utworu Puszkina narosło – głównie przecież za sprawą Czajkowskiego. Wielkich mistrzów odtwarzają aktorzy-ludzie, przerysowują ich cechy, konfrontując ich ze sobą – pokazują, jak bardzo sprzeczne były ich interesy. Okazuje się, że tak naprawdę za każdym razem mamy do czynienia z innym dziełem, o nieco innych sensach, bardziej lub mniej dramatycznych. Od dramatyczności, czy też wręcz melodramatyczności, spektakl białoruski wyraźnie ucieka. Wyśmiewani są nie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, teatralnie | Brak komentarzy »

Iga Kruk: Crazy man

20 listopada 2011
Iga Kruk: Crazy man

O spektaklu Dirty wing Davida Zuazoli, zaprezentowanego w ramach festiwalu Lalka też człowiek. „I’m not a puppeteer. I’m just a crazy man” – takimi słowami powitał widzów zgromadzonych w SCEK-u David Zuazola. Może ma rację i nie jest lalkarzem – ale nie zmienia to faktu, że pokazał nam najlepsze jak do tej pory przedstawienie festiwalu. To była kolejna prosta historia. Piękna, smutna bajka o tym, jak trudno jest być innym i jak okrutni są ludzie. Nie było happy endu, żadnego morału albo przestrogi. Tylko opowieść sama w sobie, taka do obejrzenia i do przeżycia, do zachwycenia się i wzruszenia, i do zachowania gdzieś głęboko w sobie – w czym znacząco pomogła (a nie przeszkodziła, jak to często bywa) forma. Niezwykła tak samo, jak jej twórca. Choć może właściwie lepszym określeniem byłoby „dziwna”. Dwie stojące na scenie konstrukcje nie przypominają zupełnie niczego. Zbudowane z najróżniejszych rzeczy, kawałków prostych przedmiotów, które każdy z nas ma w mieszkaniu, wyglądają jak dzieło szalonego domorosłego artysty. Ale taki właśnie jest świat, w jakim dzieje się opowieść: posklejany z fragmentów, chaotyczny, trochę śmietnikowy, chylący się...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, teatralnie | 1 komentarz »

Anna Dąbkowska: Tato, skłamałeś?

20 listopada 2011
Anna Dąbkowska: Tato, skłamałeś?

O filmie Rozstanie w reż. Asghara Farhadiego. Przed pójściem na film Rozstanie przeczytałam o nim wiele entuzjastycznych opinii (między innymi: „Rozstanie to jak dotąd najważniejszy obraz nowego tysiąclecia”). Szłam więc do kina z dużymi oczekiwaniami. Niestety po seansie nie mogę dołączyć do tych pełnych zachwytu głosów. Najkrótszy opis, jaki udało mi się znaleźć – „Rozstanie to opowieść o dwóch rodzinach, których losy w dramatyczny sposób splatają się ze sobą. Film w doskonały sposób łączy elementy thrillera i dramatu psychologicznego, trzymając w napięciu do nieoczekiwanego finału”. Film na pewno nie trzyma w napięciu. Akcja zaczyna wciągać widza dopiero mniej więcej w połowie filmu, a i wtedy nie ustrzeże się on przed dłużyznami i scenami, które wypełnia zbyt wiele krzyku i kłótni. Jest to film pokazujący kulturę odmienną od tej, w której wyrośliśmy. Ma więc walor poznawczy – przede wszystkim burzy stereotyp myślenia o kobietach arabskich, o których sądzimy, że publicznie uległe są wobec mężczyzn, a w domu pokazują swą władzę. Tutaj są one siłą napędową akcji. Film odkrywa przed widzem świat, w którym ściera się nowocze-sność, liberalizm z głęboką religijnością oraz sacrum, przepełniającym nawet najbardziej zwyczajne, codzienne zdarzenia i sytuacje....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli filmowo | Brak komentarzy »

Karolina Ćwiek-Rogalska: Pożycz pan buta

18 listopada 2011
Karolina Ćwiek-Rogalska: Pożycz pan buta

O spektaklu Walizka w reż. Doroty Ignatjew Teatrze Żydowskim. Główny bohater sztuki odnajduje w Muzeum Zagłady walizkę, którą zabrał ze sobą do Auschwitz jego ojciec. Ponieważ czuje się niepełny bez wiedzy o tym, jakim człowiekiem był jego rodzic, otwiera walizkę, by znaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania. Wszystko to w bieli scenografii i postmodernistyczno-surrealistycznym sosie serwuje na godzinną kolację Teatr Żydowski. Kolację, niestety, niestrawną. Z napisanej lekko sztuki reżyserka wraz z zespołem Teatru Żydowskiego ugotowała spektakl ciężki i niekonsekwentnie poprowadzony. Narrator (Piotr Sierecki) zamiast opowiadać historię, deklamuje ją, niebezpiecznie zbliżając fabułę do wątłej akcji szkolnego apelu. Automatyczna sekretarka (Joanna Rzączyńska), informująca widzów i Narratora o tym, że główny bohater wyruszył w drogę po cud – by odnaleźć ojcowską walizkę w stertach nikomu nie potrzebnych pamiątek Zagłady – broni się jeszcze. W momencie jednak, kiedy przeistacza się w Żaklin, obiekt westchnień Narratora, wpada w manierę gry jak z komedii romantycznej kiepskiej produkcji (nie wspominając już o tym, że aktorka w pewnym momencie „pożycza” but jednego z widzów, rozrywając tym dość bezsensownym gestem nić przedstawienia). Wątek romansowy – w dramacie odciążający główną oś...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Rup: Pytania bez odpowiedzi

18 listopada 2011
Julia Rup: Pytania bez odpowiedzi

O spektaklu Brand. Miasto. Wybrani w reżyserii Michała Borczucha ze Starego Teatru w Krakowie. Bezwzględne dążenie do celu zostaje okupione ofiarami i okazuje się być ślepą uliczką. Zaślepiony ideami Brand nie zauważa, że krzywdzi swoich bliskich. W chłodnej, obnażonej przestrzeni Sceny Kameralnej Starego Teatru rozgrywa się historia ibsenowskiego bohatera, który dręczony wątpliwościami decyduje się na zdecydowane kroki. Na scenie porozrzucane stosy ubrań. Aktorzy nieruchomo upozowani, w tle zmiksowane dźwięki kojarzące się z morzem, odgłosy mew, szum fal. Jakby była to ostatnia przystań, zaniedbana, pogrążona w smutku i ciszy. Po dłuższej chwili trwania tego statycznego obrazu, uruchamiana jest agresywna muzyka i na scenę wkraczają pracownicy techniczni. Zdecydowanymi gestami wyrywają i pakują ubrania ze sceny. Postacie starają się założyć na siebie tak dużo, jak się da, ocalić tyle odzieży, ile będzie możliwe. To brutalne wejście techników zapowiada kolejne interwencje, podczas których będą dodawać lub zabierać kolejne elementy scenografii. Brand (Roman Gancarczyk) jest pastorem. Żyje według konkretnych zasad, jest w nich nieugięty nawet wobec swojej umierającej matki. Już w pierwszych sekwencjach można zauważyć, że nie pasuje do otoczenia, wyróżnia...
Czytaj   »

atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »