Archiwum dla Luty, 2012

Dagmara Olewińska: Dowcip doskonały

20 lutego 2012
Dagmara Olewińska: Dowcip doskonały

O spektaklu Posprzątane w reżyserii Mariusza Grzegorzka w Teatrze Jaracza w Łodzi. Poprzedni spektakl Mariusza Grzegorzka Słowo jest dla mnie estetycznym absolutem i najlepszym, co ujrzałam w teatrze w minionym sezonie. Reżyser postawił wtedy poprzeczkę niezwykle wysoko. Najnowszym przedstawieniem zaskakuje inaczej niż dotychczas. Nie gra silnie na emocjach widza, nie porusza do granic. Tym razem jest dużo śmiechu, zupełnie inna estetyka i wciąż ten sam fenomen twórcy. Sama historia pochodzi rodem z brazylijskiej telenoweli. Lane (Marieta Żukowska) to zajęta lekarka zatrudniająca w swoim luksusowym domu Matyldę (Justyna Wasilewska), która ma wyręczać ją w dbaniu o czystość. Matylda jest sierotą. Jej ociec zabił matkę opowiadając najlepszy dowcip i ta umarła ze śmiechu. Dziewczyna jednak paradoksalnie boi się kurzu i woli patrzeć w sufit niż na podłogę. Znaczną część jej obowiązków chce przejąć siostra lekarki- Virginia (Gabriela Muskała), jednak ta zamiana musi pozostać tajemnicą, gdyż Lane nie lubi, kiedy w jej domu nagle wszystko zaczyna wyglądać podobnie jak u siostry. Pod nieobecność Lane kobiety robią prawdziwe show sprzątające. Powietrze z odkurzacza jest idealne, aby podwiewać sukienkę i na...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Anna Dąbkowska: Chciałem, aby moja muzyka była wyznaniem

20 lutego 2012
Anna Dąbkowska: Chciałem, aby moja muzyka była wyznaniem

O koncercie Portret Kompozytora – Krzysztof Penderecki w Filharmonii Narodowej. Krzysztof Penderecki powiedział o swojej muzyce: Moja sztuka, wyrastając z korzeni głęboko chrześcijańskich, dąży do odbudowania metafizycznej przestrzeni człowieka strzaskanej przez kataklizmy XX wieku. (…) Chciałem, aby moja muzyka była wyznaniem, szukałem autentycznej, nowoczesnej ekspresji dla odwiecznych tematów. (…) Przywrócenie wymiaru sakralnego rzeczywistości jest jedynym sposobem uratowania człowieka. Penderecki do swojego koncertu, który odbył się w Filharmonii Narodowej, wprowadził tematykę duchowości. Zarówno duchowości religijnej – w utworach nawiązujących do katolicyzmu, prawosławia, judaizmu, jak i duchowości kulturowej – chińskiej. Wieczór rozpoczął się od Psalmów Dawida, w których o dreszcze przyprawiały szepty chóru, powtarzające się trytony, dźwięki kotłów i trzech różnych ksylofonów (grało aż dziewięciu perkusistów). Wykonane zostały cztery zróżnicowane stylistycznie psalmy. Następnie zagrane zostały dwa hymny: Hymn do św. Wojciecha – napisany z okazji 1000-lecia Gdańska: zapierający dech w piersiach utwór, w którym dwie waltornie rozmieszczone zostały na pierwszym balkonie, reszta na estradzie, co dawało efekt ich dialogu, oraz Hymn do św. Daniiła – napisany na 850-lecie Moskwy: podniosły, inspirowany liturgią prawosławną. Tym razem...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli muzycznie | Brak komentarzy »

Dagmara Olewińska: Szekspir bez trendów

20 lutego 2012
Dagmara Olewińska: Szekspir bez trendów

O spektaklu Sen nocy letniej w reż. Bożeny Suchockiej w Teatrze Ateneum w Warszawie. Tego, że Szekspir jest ponadczasowy raczej nie trzeba nikomu udowadniać, bo robią to skutecznie i na potęgę chociażby współcześni twórcy teatralni. Odczytują na nowo- jak to się teraz modnie określa i doszukują się kolejnych warstw interpretacyjnych. Najnowsza realizacja w Teatrze Ateneum jest opowieścią o poszukiwaniu miłości, o pożądaniu i strachu przed samotnością. Można było się obawiać, że na scenie wybrzmią takie realia dzisiejszego świata, że ciężko będzie to znieść, a po Szekspirze zostaną zaledwie ślady. Jednak Suchocka nie podąża za trendami, które kreowane są przez młodych reżyserów. Nie przenosi nas w świat totalnie inny niż u autora. Reżyserka stara się pokazać różne oblicza miłości i intryg, do których zdolni są kochankowie. I choć tekst Szekspira ma szczęśliwe zakończenie, nie brakuje w nim małych dramatów o uczuciach. Suchocka doskonale ustawia na scenie to, co zdawał się chcieć powiedzieć pisarz- dla miłości zdolni jesteśmy do każdego kroku, nawet za cenę totalnego błazeństwa i kompromitacji. Miłość młodych ludzi jest dla niej bardzo istotnym aspektem. Przez ukazanie dwóch par bohaterów...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Teatrakcje polecają!!!

19 lutego 2012
Teatrakcje polecają!!!


Czytaj   »

atrakcyjnie, czyli inaczej | Brak komentarzy »

Malwina Miziarska: „Prawda jest zawsze silniejszym przekazem”

19 lutego 2012
Malwina Miziarska: „Prawda jest zawsze silniejszym przekazem”

wywiad z LILIANNĄ KRYCH. Malwina Miziarska: Skąd wzięła się u Ciebie pasja do muzyki? Masz w rodzinie tradycje muzyczne? Lilianna Krych: Kompletnie nie. Rodzinę mam matematyczno- inżynierską, ale koleżanka mojej mamy ze studiów skończyła szkołę muzyczną. Namówiła ją, by posłała tam również swoje dzieci. Tak też się stało ze mną i z moimi dwiema starszymi siostrami- Izabellą i Weroniką. Jeśli na początku złapie się bakcyla, trudno potem z tego wyjść. Jak widać można zasiać muzycznego ducha w nie-muzycznej rodzinie. M.M. : Kiedy zdecydowałaś, że chcesz zostać dyrygentką? L.K. : Niektórzy namawiali mnie do zostania dyrygentką w klasie maturalnej. Twierdzili, że to by do mnie pasowało, a ja wówczas uznawałam tę myśl za kompletnie bezsensowną. Czułam, że jeżeli mam mieć do czynienia ze sztuką, to musi być coś bardzo konkretnego. Chciałam też pójść do szkoły teatralnej, ale nie udało się i teraz bardzo się z tego cieszę. Zupełnie „na przeczekanie” zdałam na teorię muzyki na Akademię Muzyczną i tam wybrałam jako przedmiot dodatkowy propedeutyka dyrygentury. Okazało się, że wcale nie jest tak, że dyrygent tylko macha ręką i nie uczestniczy w muzyce. Trzeba śpiewać albo grać, by czuć...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli muzycznie, wywiadowo | 1 komentarz »

Marta Małkińska: Księżniczka zmienną jest

15 lutego 2012
Marta Małkińska: Księżniczka zmienną jest

O spektaklu Księżniczka na opak wywrócona w reżyserii Jana Englerta w Teatrze Narodowym w Warszawie. Stereotypowe skojarzenia z księżniczką to róż, książę i happy end. Jednak żywot Diany (Małgorzata Kożuchowska) to nie wesołe miasteczko. Ta princeska wie, jak biega się po leśnych wertepach w szpilkach i kaszmirowej kiecy. W chwilach emocjonalnego huraganu tupnie, huknie, padnie na kolana. A w imię prawdziwej miłości zamieni cukierkową karocę w zabłocony skuter. Bo bajka nie musi być banalna albo koturnowa. W sztuce Księżniczka na opak wywrócona bajka to szaleństwo feromonów i pomieszanie zmysłów. Tylko dla dorosłych! Gileta (Ewa Konstancja Bułhak) ma na drugie Herod. Baba, która swoją stanowczością zawstydziłaby wszystkie prominentne feministki, jest gospodynią, znudzoną przyziemnością (po)życia małżeńskiego. Pomiędzy wypasem kóz a dojeniem krów marzy, aby stóg siana zamienić w złote łoże, natomiast plebejskiego męża (Grzegorz Małecki) w namiętnego kochanka. Wtedy pojawia się ona. Piękna. Elegancka. Pachnąca. Czerwona sukienka, która w jednej sekundzie otworzy w życiu Gilety nowy rozdział zatytułowany „Sielanka”. Chłopka pozna magię fikuśnych podwiązek, pożegna się z walonkami, pomaluje usta. Wypięknieje! Niestety, równowaga musi być –  ktoś jest szczęśliwy, ktoś inny...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Ewa Bałdys: Wystarczy jeden trup

15 lutego 2012
Ewa Bałdys:  Wystarczy jeden trup

O spektaklu Sierpień w reż. Grzegorza Brala w Teatrze Studio w Warszawie. Wątek kryminalny to zawsze dobry punkt wyjścia dla dzieła sztuki. Nie inaczej jest w przypadku Sierpnia – śmierć ojca każe całej rodzinie wrócić do rodzinnego miasta i stawić czoła tragicznej sytuacji. Na światło dzienne wychodzą od dawna tajone sekrety, a także prawdziwa – niechlubna –natura bohaterów. Autorce Tracy Letts udało się zmieścić w dramacie alkoholizm, lekomanię, molestowanie seksualne i kazirodztwo. Wisienkę na torcie stanowi owa, jak się okazuje samobójcza, śmierć. Sztuka to doprawdy monumentalna, rozpisana na trzy godziny i mnogość wątków. Każdy bohater ma coś do powiedzenia, każdy wprowadza nową porcję niepokoju i chaosu, a co najważniejsze – każdy z nich ma swój charakterystyczny rys i twarz zapadającą w pamięć. Akcja pierwszej części sztuki mknie jak szalona, wartkie dialogi zamaszyście kreślą świat przedstawiony i nie pozwalają odwrócić wzroku od sceny. Dzieje się dużo, ale sztuka ani na chwilę nie wymyka się spod kontroli – wszystkie strzelby na ścianach strzelają w odpowiednich momentach a napięcie rośnie stale i równomiernie. Spadek tempa w części drugiej, jakkolwiek wywołujący lekkie znużenie, jest całkowicie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Jan Uniejewski: Lżony poeta-bohater wciąż do rehabilitacji

11 lutego 2012
Jan Uniejewski: Lżony poeta-bohater wciąż do rehabilitacji

O książce Mariusza Urbanka Broniewski. Miłość, wódka, polityka. Mariusz Urbanek po dwakroć zwycięża! Nie tylko z postawionym sobie zadaniem, ale i z „nekrologicznym biografowaniem”. Wyznaczył sobie trudne cele. Chciał ukazać poetę – człowieka, którego życie w równym (a może większym nawet) stopniu niż on sam kształtował bieg historii i losy Polski. Chciał pokazać człowieka oddanego swojej wizji świata (jakby to śmiesznie nie zabrzmiało wobec socjalisty – wierzącego), a zarazem wątpiącego. Człowieka z jednej strony wysławianego (i słusznie), a z drugiej – tragicznie doświadczanego. Słowem – Broniewskiego takiego, jakim był. Bez obłudy, ale i bez nagonki. Chciał to zrobić w formie przystępnej, lekkiej i bezpośredniej, unikając sztancowego nekrologu na pierwszych stronach i karty pacjenta na ostatnich. I udało się! Książka budzi zazdrość w każdym, kto kiedyś coś gdzieś napisał. Lektura niniejszej książki kieruje myśli ku refleksji Profesora Mirosława Kofty. Profesor, odnosząc się do podatności ludzkiej na konserwatywne hasła ideologiczne, wskazuje, iż tylko taki człowiek je podchwyci, który cechować się będzie nie tylko podwyższonym poziomem lęku, ale i specyficzną konstrukcją umysłu, niepozwalającą mu na radzenie sobie, choćby w elementarny sposób, z „niuansami” pędzącej rzeczywistości. Czynniki...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko | Brak komentarzy »

Malwina Miziarska: MuSZtArda po obiedzie?…

9 lutego 2012
Malwina Miziarska: MuSZtArda po obiedzie?…

O spektaklu Msza w inscenizacji Artura Żmijewskiego w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Z dużej chmury mały deszcz. W październiku byliśmy świadkami przeniesienia mszy kościelnej do teatru. Czy miało być  z założenia prowokacyjnie? Możliwe. Żmijewski w wywiadach mówił, że chce przekonać się czy msza stanowi dobry scenariusz dla teatru, czy jest jedynie szmirą Efekt? Letnia i nudna atmosfera. Znacznie ciekawej było przed premierą…. W mediach i prasie słyszeliśmy głosy oburzonych (m.in. Terlikowskiego), że to profanacja i szarganie świętości. Żmijewskiego wyzywano od diabłów i grzeszników, rzucano wręcz klątwy. Polski katolicyzm najgorszym wydaniu- zaślepiony i fanatyczny po raz kolejny pokazał swe okrutne oblicze. Całkiem niedawno miała miejsce afera „Gdzie jest krzyż?”, którą Artur Żmijewski miał okazję przedstawić w swoim filmowym eksperymencie Katastrofa. Bardzo ciekawy pomysł i realizacja,  odsłaniająca jednocześnie przykrą prawdę o nas samych. Żyjemy w XXI wieku z mentalnością średniowiecza,  paląc czarownice na stosie i wyklinając obce narodowości. Zawistni i świętsi od papieża. Nie można Żmijewskiemu, który drażni i porusza najbardziej newralgiczne miejsca polskiego społeczeństwa, odmówić odwagi i pomysłowości. Msza to ciekawy projekt a może raczej eksperyment w polskim teatrze. Ale jednorazowy. Jej premiera miała miejsce tuż przed dniem...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Martyna Bielińska: Raniący obraz nieszczęścia

9 lutego 2012
Martyna Bielińska: Raniący obraz nieszczęścia

O spektaklu Udręka życia w reż. Jana Englerta w Teatrze Narodowym w Warszawie. Mrok, absolutna cisza, moment po podniesieniu kurtyny, z bliska dochodzi donośny głos mężczyzny oznajmiający: „Jestem zgubionym człowiekiem.” Wtedy na scenę pada światło punktowe i widzom ukazuje się stojący niedbale protagonista Jona Popoch (grany przez Janusza Gajosa) – ubrany w pasiastą pidżamę, kraciaste kapcie i popielaty sweter. Po chwili kontynuuje: „To prawda, od której nie da się uciec. Jestem zgubiony”. Już od pierwszych linijek dramatu z Jony poprzez słowa i westchnienia stopniowo zaczyna uchodzić życie. Przyszła pora, by się oswobodzić z przyziemności i spojrzeć prawdzie w oczy. A to dopiero punkt wyjścia tytułowej Udręki życia i niewinna zapowiedź tego, co wydarzy się w wykreowanej rzeczywistości. Gdy światło obejmuje całą scenę okazuje się, że gościmy w domu, a właściwie w sypialni państwa Popochów. Ich wielkie małżeńskie łoże stoi skosem do widowni, na podeście uwieńczonym pseudowykładziną w kolorze pospolitym, wpadającym w róż. W łóżku spokojnie śpi  żona, Lewiwa Popochowa (w tej roli Anna Seniuk). Tyłem do widowni, nieopodal pierwszego rzędu, zostały rozstawione w równej odległości cztery krzesła z ciemnego drewna. W tle rozpościera się nocna panorama...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »