Archiwum dla Marzec, 2012

Dagmara Olewińska: Koło ratunkowe dla namiętności

19 marca 2012
Dagmara Olewińska: Koło ratunkowe dla namiętności

O spektaklu Seks dla opornych w reżyserii Krystyny Jandy w Teatrze Polonia Z komediami problem jest ostatnio taki, że mało kto się na nich śmieje. Jeśli już się śmieje to tylko niewielka część widowni. Ta druga patrzy na nich zniesmaczona poziomem dowcipów, które ich rozbawiają. I nagle pojawiam się na spektaklu, gdzie śmieją się wszyscy, zgodnie, głośno, niemal nieustannie. Więc jednak jest to możliwe. Pozostaje pytanie: co okazało się być kluczem do takich salw śmiechu? Na kryzysy małżeńskie najlepszy wydaje się być wyjazd tylko we dwójkę, ucieczka od pracy, od codzienności, obowiązków i rutyny. Wtedy łatwiej można zastanowić się nad tym, co zostało utracone i dlaczego jest inaczej niż kiedyś. Gdzie podzialiśmy się dawni my? Nikt, ani nic nie powinno przeszkadzać, więc w drogę! Karol i Barbara, bohaterowie sztuki Michele Riml pod polskim tytułem Seks dla opornych, udają się właśnie na taki wyjazd. Lądują w luksusowym hotelu, gdzie padnie cały szereg pretensji, żalu i niespełnionych oczekiwań. Po 27 latach małżeństwa zabrakło namiętności i poczucia, że wciąż jest się ważnym i atrakcyjnym dla partnera. Barbara bierze sprawy w swoje ręce....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Zuzanna Liszewska: Nieme i wykrzyczane opowieści

19 marca 2012
Zuzanna Liszewska: Nieme i wykrzyczane opowieści

Refleksje o fragmencie Opowieści Afrykańskich Krzysztofa Warlikowskiego W Opowieściach afrykańskich najbardziej interesujący wydał mi się motyw relacji łączącej  córkę i ojca, na przykładzie Kordelii i Leara, choć za niepotrzebną uważam sugestię molestowania córki przez ojca, padającą  w ostatniej rozmowie. Myślę, że relacja łącząca ich racja jest i tak złożona, skomplikowana i trudna, a wyeksponowanie tej kwestii do relacji między Kordelią a Learem dystansuje, powoduje poczucie nadmiaru, dramatyzmu, przesady. ,Król Lear, odczytywany często jako dramat polityczny, tu nagle okazuje się kameralny, wyciszony, wręcz intymny. Wybrane są tylko krótkie fragmenty dramatu, właściwie urywki, potraktowane niemalże pretekstowo do eksploatacji całego szeregu luźnych skojarzeń z tematem ojców i córek,  a może nawet szerzej – z tematem  rodziców i dzieci w ogóle. ,,Lear” i ,,Kordelia” to jakby słowa- klucze dla twórców spektaklu, które odsłaniają perspektywę całego bogactwa, całej złożoności uczuć, często bardzo skrajnych, rodzących się całe życie w tych relacjach. W jakiś sposób wątek Leara i Kordelii uświadamia, że od niektórych toksycznych uczuć nie można się uwolnić. Oglądamy na scenie Leara i Kordelię,  odartych z kostiumu historycznego, wielu słów, jakby z całej literackości, mitologii, zredukowanych...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Malwina Miziarska: Kto zabił widza w teatrze?….

19 marca 2012
Malwina Miziarska:  Kto zabił widza w teatrze?….

O spektaklu Kto zabił Alonę Iwanowną? w reżyserii Michała Kmiecika w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. W małym programie do spektaklu mamy wypisane kilkanaście dat z życia Dostojewskiego,  historii Teatru Dramatycznego i tzw. publicystyki. Przykuwa uwagę zwłaszcza jedna z nich: „13 lutego 2010 Joanna Szczepkowska na premierze Persony. Ciała Simone wykonuje faszystowski gest z dupy, skierowany chyba do mistrza Lupy. Następnie zostaje prezeską Związku Artystów Scen Polskich”. Jak u Hitchcocka. Mocne uderzenie, ale niestety w negatywnym sensie. Zdziwienie i niesmak nie opuszcza nas do końca spektaklu. Przypisywanie Szczepkowskiej faszystowskich gestów jest irracjonalne i obraźliwe. Prawie każdy słyszał o słynnej aferze na premierze Persony. Ciała Simone w Dramatycznym. Fakt ten, jak widać, nadal stanowi drzazgę w sercu stołecznego teatru. Trudno się temu nie dziwić. Nie łatwo rozstrzygnąć, czy gest Szczepkowskiej był słuszny, ale z pewnością przyklejanie jej faszystowskiej etykietki jest  karygodne i poniżej wszelkiej krytyki. Oburzony? Patrząc na sztukę Kto zabił…. ciężko wyrokować, czy jej młody autor jest przedstawicielem nowego prądu w teatrze polskim. Chyba za dużo grzybów w jednym barszczu. Rzadko się zdarza, by dwudziestolatek był jednocześnie dojrzałym dramatopisarzem i reżyserem....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Zuzanna Liszewska: Święto baletu

19 marca 2012
Zuzanna Liszewska: Święto baletu

O Święcie Wiosny w wykonaniu Polskiego Baletu Narodowego w Teatrze Wielkim w Warszawie. Święto wiosny w Teatrze Wielkim było prawdziwym świętem muzyki i tańca, gratką dla miłośników baletu, ale także być może zachętą dla tych, którzy na balecie się nie znają, czy nie są do tej sztuki całkiem przekonani. Była to okazja, aby dzieło Strawińskiego ujrzeć aż w trzech, całkowicie odmiennych i wyjątkowych choreografiach, pokazywanych (aż trudno uwierzyć!) w Polsce po raz pierwszy. Już sam pomysł zasługuje na uznanie. Wieczór baletowy rozpoczął się od rekonstrukcji spektaklu z 1913 roku z choreografią Wacława Niżyńskiego,  którego premiera  w Teatrze Champs-Elysees, wywołała słynny skandal i wywarła wpływ na całą epokę. ,,O choreografii Wacława Niżyńskiego nie zawaham się stwierdzić stanowczo, że to on bardziej niż ktokolwiek inny zrewolucjonizował balet klasyczny, wyprzedzając swoje czasy o pięćdziesiąt lat” – powiedziała kiedyś Marie Rambert, uczennica Dalcroz’a, współpracująca z Niżyńskim przy Święcie. Choreografia ta, będąca owocem poszukiwań źródła ruchów, pełna brutalności, pierwotnej energii i erotyzmu, szokująca ówczesnych widzów i przełomowa dla ,,nowej klasyki”, do dziś robi wrażenie. Podkreślenia wymaga zgranie warszawskiego corps de ballet, którego rola...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Ryszard Abraham: Potęga świadomości

16 marca 2012

Rozmowa z DOROTĄ BUCHWALD – kierownikiem Pracowni Dokumentacji Teatru. Kurtyny w moich sztukach nie podnoszą się i nie opadają nie zasłaniają nie odsłaniają Ryszard Abraham: Skąd narodził się pomysł stworzenia Pracowni Dokumentacji Teatru?  Dorota Buchwald: Ta potrzeba wynikła trochę z biurokracji. W latach 50. i 60. teatry musiały składać plany repertuarowe do Ministerstwa Kultury i Sztuki. Były one weryfikowane i akceptowane przez specjalną komisję. Potem należało sprawozdawać, że plan został wykonany. Dowodem na to były przysyłane do Ministerstwa programy teatralne, zdjęcia, afisze, recenzje … Trzeba zaznaczyć, że produkcja spektakli wówczas była większa niż dzisiaj, bo zdarzało się nawet kilkanaście premier w jednym teatrze w ciągu sezonu, a teatrów repertuarowych było mniej więcej tyle samo, co dziś. To wszystko zbierano w departamencie i w pewnej chwili zaczęło tego być bardzo dużo.. Zaczęto się zastanawiać co zrobić z tą dokumentacją. Archiwum Ministerstwa nie chciało jej przechowywać… Ówczesny wiceprezes Związku Artystów Scen Polskich – Jan Świderski – zaoferował dla tego zbioru miejsce w kamienicy ZASP-u w Alejach Ujazdowskich i oddelegowana z MKiS Barbara Krasnodębska utworzyła...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko, teatralnie, wywiadowo | Brak komentarzy »

Baden-sraden na cztery kobiety i psa

12 marca 2012
Baden-sraden na cztery kobiety i psa

O spektaklu Baden-Baden w reż. Aldony Figury na Scenie Przodownik, Teatr Na Woli. Sztuka Piotra Rowickiego w reżyserii Aldony Figury przypomina małą gastronomię. Są wielkie plany na przyszłość, sprawdzone przepisy i dobre składniki, a wszyscy starają się tak gotować, żeby klient wychodził zadowolony i chciał wrócić. Niestety, efekt daleki jest od dań kuchni światowej, a przepisy zamiast atutem, stają się tylko zbiorem kulinarnych klisz. Scenografia wygląda obiecująco; z mroku wychylają się w stronę widowni myśliwskie trofea w zrujnowanym, przykurzonym dworze. Stojąca w kącie wypchana sowa wylatuje o zmierzchu, obwieszczając koniec epoki, zanim przedstawienie w ogóle się zacznie. Potem jest już niestety coraz gorzej. Historia jest dość prosta. Koniec wojny na Pomorzu w jednej z posiadłości. Pani domu, Edith (Monika Niemczyk), której mąż nie wrócił z frontu, stara się zachować spokój w obliczu nadchodzącej katastrofy. Mamy jeszcze jej córkę Odettę (Maria Dejmek), malarkę-morfinistkę Udi (Anna Gajewska), zesłaną tu na roboty przymusowe Polkę Adę (Martyna Peszko) i esesmana Licke (Przemysław Bluszcz). Nadchodzi koniec pewnej epoki – niedługo, zgodnie z przewidywaniami Ady, jej pani zostanie stąd przepędzona, a nowy porządek...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Dagmara Olewińska: Niech ta wizyta szybko dobiegnie końca

12 marca 2012
Dagmara Olewińska: Niech ta wizyta szybko dobiegnie końca

O spektaklu Wizyta starszej pani w reżyserii Magdaleny Piekorz w Teatrze Śląskim w Katowicach. W przedstawieniu Klara Zachanassian odwiedza Güllen, a w rzeczywistości Katowice odwiedzają Warszawę. Widownia Teatru Polskiego zapełnia się po brzegi, stara się licznie przywitać gości, ale ta wizyta do udanych zdecydowanie nie należy. Jeszcze przed przerwą, podziwiając ozdobny sufit sali teatralnej, zastanawiam się: I po co to wszystko? W Warszawie na sukces przedstawienia liczono chyba dokładnie tak samo, jak rok wcześniej przed jego premierą w Teatrze Śląskim. Powody są co najmniej trzy. Po pierwsze, tragifarsa Friedricha Dürrenmatta z powodzeniem wystawiana była dotychczas na światowych scenach, więc mogło się udać i tym razem. Po drugie, nazwisko Magdaleny Piekorz, reżyserki spektaklu, wiele obiecywało. Artystce znanej głównie z tworzenia znakomitych filmów, zabrakło pomysłowości w scenicznej adaptacji. A po trzecie, w roli głównej gościnnie wystąpiła Anna Polony, tutaj nie trzeba wyjaśniać wielkości tego nazwiska. Aktorka obchodziła tym spektaklem swoje 50- lecie pracy artystycznej. Dlaczego akurat na scenie Teatru Śląskiego, z którym ma najmniej wspólnego, bo swoje największe role tworzyła na krakowskich scenach? Krótko mówiąc, przeliczono się z tym sukcesem. Nic...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Karolina Matuszewska: Bóg mordu w stanie spoczynku

2 marca 2012
Karolina Matuszewska: Bóg mordu w stanie spoczynku

O spektaklu Bóg mordu w reżyserii Izabelli Cywińskiej w Teatrze Ateneum w Warszawie. Kiedy kilka dni temu wychodziłam z kina z najnowszego filmu Romana Polańskiego, nie rozumiałam, skąd ten powszechny zachwyt. Owszem, doceniałam precyzyjność adaptacji i wyraziste kreacje aktorskie, jednak wydawało mi się to zbyt małym uzasadnieniem dla zekranizowania francuskiego dramatu Yasminy Rezy. Zadawałam sobie pytanie (a przy okazji także wszystkim tym, którzy film wychwalali), co takiego kamera może zaoferować temu tekstowi. W poszukiwaniu odpowiedzi, której jakoś nikt nie był w stanie mi udzielić, trafiłam na warszawską inscenizację Boga mordu do teatru Ateneum. I wtedy wszystko stało się jasne. Ostatnia sztuka Yasminy Rezy powstała w 2007 roku. To lekka w stylu, choć pełna napięcia między postaciami opowieść o pozorach i hipokryzji wpisanej w naszą cywilizację. Dwa kulturalne małżeństwa spotykają się, aby w przyzwoity sposób rozwiązać konflikt pomiędzy ich synami. Zwykła dyplomatyczna konfrontacja szybko przemienia się w otwartą wojnę, która ujawnia ludzkie słabości i siłę tkwiących w nas instynktów. Okazuje się, że warstwa zachodnioeuropejskiej kultury, którą tak lubimy się szczycić, jest w gruncie rzeczy bardzo cienka i wystarczy niewielki bodziec,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »