Archiwum dla Październik, 2012

Agata Skrzypek: Wspólny pierwiastek

28 października 2012
Agata Skrzypek:  Wspólny pierwiastek

O spektaklu Wszystko o kobietach w reżyserii Pawła Szumca w Katowickim Centrum Kultury.  Zarówno autorem, jak i reżyserem sztuki Wszystko o kobietach jest mężczyzna, co budzi wiele wątpliwości jeszcze przed spektaklem. Czy podejście kobiet do takiego przedsięwzięcia nie byłoby naturalną koleją rzeczy sceptyczne? Niewątpliwie bowiem męski punkt widzenia, choćby najbardziej dowcipny, przenikliwy i życzliwy, nie jest w stanie dokonać pełnej analizy kobiecej natury. To w ogóle nie podlega dyskusji! Wychodząc zatem z tego wygodnego założenia, a także będąc kobietą łagodną i wyrozumiałą,  wybrałam się na spektakl. Bądź co bądź – skoro ma to być „wszystko” o naszej płci, to może dowiem się czegoś nowego? Nie dowiedziałam się, enigmatycznie rzecz ujmując. Doszłam natomiast do ogólnego wniosku, że mimo różnic w wieku bohaterek, ich poziomie intelektualnym, w poczuciu humoru, stanie cywilnym i majątkowym – każda kobieta jest w gruncie rzeczy niespełnionym, zawiedzionym i głęboko zranionym człowiekiem. „Komedia to tragedia, która przydarzyła się komuś innemu”, jak stwierdził Woody Allen. Scenariusz jest przeplatanką słodko-gorzkich epizodów, ze zręcznie skonstruowanymi osobowościami dobrze rozlokowanymi dowcipami, które rozjaśniają jałowiejące momentami dialogi. Chociaż więc przez większość czasu...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Agata Skrzypek: Niekonwencjonalnie o konwencji

25 października 2012
Agata Skrzypek: Niekonwencjonalnie o konwencji

O spektaklu Parady w reżyserii Edwarda Wojtaszka. Jak to często bywa w gronie studentów Akademii, tych, którzy – jeszcze – teatrem żyją, oddychają i pragną w nim zamieszkać, pewnego dnia odbywałam z koleżanką kulturalną rozmowę na tak zwanym „wysokim poziomie”. W pewnym momencie Kulka zagaiła dyskusję na nowy, modny temat: – Słyszałam, że widziałaś Parady Wojtaszka w Polskim! Na czym polega właściwie ich fenomen? Zalałam ją więc radosnym słowotokiem: konwencja teatru dell’arte, cyrkowe wygibasy na linach, scenografia jak w przedstawieniu szkolnym, w dodatku plenerowym; sześć epizodów i muzyczne interludia, pięć barwnych kurtyn, makijaż aktorów jak u bohaterów kreskówek, szczególnie te rzęsy i różowe policzki Zerzabelli; gdy pojawił się Kasander, to w pierwszym odruchu chciałam czmychnąć z sali, gdyż skojarzył mi się z klaunem, który w moich koszmarach sennych porywa dzieci; a te orientalne, zdobione kostiumy – i koszulka Gila z napisem „I love NY”, tenisówki na obcasiku, jakich na pewno nie noszono w czasach Potockiego, jakież to subtelne i pomysłowe odniesienie do współczesności! – w dodatku sugestywne modulacje głosu, toż to się nadawało w całości na słuchowisko radiowe! Zaczerpnęłam tchu. Kulka wyraźnie straciła wątek, zatem podjęłam kolejną próbę. –  Wyobraź sobie,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli inaczej | Brak komentarzy »

Julia Rup: Żonglerka stereotypami

25 października 2012
Julia Rup: Żonglerka stereotypami

O spektaklu Titus Andronicus w reżyserii Jana Klaty w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Niemcy jako Rzymianie, Polacy Gotami. Krwawa historia rzymskiego dowódcy staje się parabolą historii współczesnej. Przy naprzemiennych dźwiękach metalu i italo disco toczą się losy Tytusa, który sprowadza na siebie ogromne cierpienie nieodpowiednimi decyzjami. Z wojny przeciw barbarzyńskim Gotom powraca wezwany przez Rzym wódz Titus (Wolfgang Michalek). Z dwudziestu pięciu synów tylko czterech przeżyło, pozostali polegli na polu bitwy. W cesarstwie panuje bezkrólewie, o koronę walczą dwaj synowie zmarłego władcy – starszy Saturninus (Stefko Hanushevsky) i młodszy Bassianius (Matthias Luckey). Klata poświęca scenie wejścia Titusa pierwsze kilkanaście minut spektaklu. Przerywając kłótnię o władzę, wódz wnosi trumny/skrzynie jedną po drugiej, a na ekranie w tle sceny odlicza się kolejne ofiary. W pewnym momencie rzymskie cyfry gwałtownie zaczynają rosnąć, wręcz mnożyć się, podkreślając ogrom strat. Już w pierwszej scenie wyraźnie zarysowuje się przepaść między porządkiem wojennym, a tym, co czeka w Rzymie. Titus… jest koprodukcją z Staatsschauspiel w Dreźnie, Rzymian grają Niemcy, Gotów Polacy (wyjątkiem Paulina Chapko jako Lavinia). Ten prosty zabieg...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

OCH-Rodzina – rozmowa z ADAMEM SEROWAŃCEM

22 października 2012
OCH-Rodzina – rozmowa z ADAMEM SEROWAŃCEM

Rozmowa z ADAMEM SEROWAŃCEM, tegorocznym absolwentem wydziału aktorskiego warszawskiej Akademii Teatralnej. Ryszard Abraham: Dlaczego zostałeś aktorem i kto miał wpływ na wybór takiej, a nie innej drogi zawodowej? Adam Serowaniec: Jeszcze nie zostałem aktorem, mam do obronienia pracę magisterską (śmiech). Na wybór drogi życiowej duży wpływ mieli moi rodzice, którzy ukierunkowali mnie i uświadomili moje zainteresowania. Pamiętam, że kiedy byłem mały, deklamowałem mamie wierszyki. Była moim pierwszym widzem, nauczycielem i krytykiem. Pomagała mi w tej jeszcze bardzo nieudolnej interpretacji, nakłaniała do zmian intencji, tłumaczyła sens nie zawsze rozumianych słów. Natomiast w przedszkolu śpiewałem piosenki i recytowałem wiersze. Nie trzeba mnie było specjalnie namawiać do publicznych występów. Czy ten zawód wiąże się dla ciebie z misją, posłannictwem, czy jest to po prostu pracą? Zapewne jest tym wszystkim po trosze, ale dla mnie przede wszystkim pasją i realizacją marzeń. Niemniej ważna jest atmosfera, która towarzyszy przygotowywaniom do premiery i każdego występu przed publicznością. Od jakiegoś czasu współpracuję z OCH-Teatrem. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że w teatrze na Grójeckiej czuję się jak w domu. Wszystkie próby, spotkania, rozmowy, życzliwość, wsparcie i inspirujące uwagi zarówno...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie, wywiadowo | 1 komentarz »

Michał Rogalski: Estetyka skrótu

22 października 2012
Michał Rogalski: Estetyka skrótu

O spektaklu Anna Karenina w Teatrze Studio w Warszawie. Porwanie się na adaptację sceniczną powieści dużego formatu to dowód sporych ambicji. Nawet jeśli dysponuje się gotowym zdramatyzowanym tekstem, jak jest w przypadku inscenizacji Anny Kareniny Lwa Tołstoja, wyreżyserowanej w Teatrze Studio przez Pawła Szkotaka w oparciu o adaptację Helen Edmundson w tłumaczeniu Jacka Poniedziałka. Skomplikowany układ personalno-artystyczny? Owszem, ale jeszcze więcej trudności może sprawić odpowiedź na pytanie: po co to wszystko? Świat powieści kreowany przez Tołstoja składa się z detali, drobiazgowego opisu życia i skrupulatnego budowania indywidualnych postaci. Słowem – aptekarska robota trudna do przełożenia na język sceniczny, bo przecież Anna Karenina to konkretne miejsce, czas i ludzie, ale i uniwersalny dramat miłości wplecionej w niezbyt sprzyjające okoliczności – jednocześnie tu i teraz oraz zawsze i wszędzie. Edmundson w konstrukcji swojej adaptacji postawiła na zawsze i wszędzie. Osią spektaklu uczyniła rozmowę Anny Kareniny (chyba zbyt dziecinna i prostolinijna Natalia Rybicka) z przyjacielem jej brata Konstantym Dmitryczem Lewinem (Mieczysław Zbrojewicz) i obsesyjnie powracające pytanie „Gdzie teraz jesteś?”. Niby wiemy gdzie, bo i Anna opowiada o tym, jak pomaga pogodzić niewiernego brata Stiwę z jego żoną,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Aleksandra Stelmach: Doktor Lena dała czadu

22 października 2012
Aleksandra Stelmach: Doktor Lena dała czadu

O spektaklu Komornicka. Biografia pozorna w reżyserii Bartka Frąckowiaka. To były pierwsze wypowiedziane słowa, gdy tylko na sali zgasły światła. Doktor Lena dała czadu – tak oto jedna starsza pani skomentowała cały spektakl. Anita Sokołowska faktycznie dała czadu, wcielając się w rolę Marii w sztuce Komornicka. Biografia pozorna. Spektakl otrzymał aż sześć wskazań w corocznej ankiecie Najlepszy, najlepsza, najlepsi w sezonie 2011/2012  przeprowadzanej przez pismo Teatr, a Anita Sokołowska jednoznacznie zwyciężyła w kategorii Najlepsza rola kobieca. Nic dziwnego, gdyż aktorka kreacje zarówno Marii, jak i Piotra, tworzy mistrzowsko. O Marii Komornickiej wie się tyle co nic. A jeśli coś się już wie, to najwyżej tyle, że dokonała aktu transgresji. Mało kto wie, że była również genialną pisarką, z niebywale emocjonalnym piórem. A o tym, że gdy w 1907 roku spaliła publicznie swoje suknie, ścięła włosy i na znak przemiany przyjęła imię Piotr Odmieniec Włast i została zamknięta w zakładzie psychiatrycznym, nie wie już prawie nikt. Skąd więc pomysł na spektakl o tak mało popularnej postaci? Przecież w dzisiejszych czasach to wręcz samobójstwo dla reżysera! A jednak Bartkowi Frąckowiakowi i Weronice Szczawińskiej...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Aktor w Towarzystwie Przyjaźni

22 października 2012
Aktor w Towarzystwie Przyjaźni

o spektaklu Aktor… to aktor… to aktor – One Man Show Cezarego Morawskiego. Teatr Capitol zainwestował w scenę znajdującą się w dawnej siedzibie Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Przy ulicy Przechodniej, jak informuje nas drogowskaz, mamy okazję obejrzeć monodram Cezarego Morawskiego. Widownia nie czuje się osamotniona, aktor wchodzi w interakcje. Dramaturgia bałkańska rzadko gości na polskich scenach. Pionierskiego zadania zaprezentowania wystawianego już w ponad dwudziestu krajach monodramu bośniackiego twórcy Zijaha Sokolovića podjął się zasłużony pedagog warszawskiej AT Cezary Morawski. Pomysł tym bardziej interesujący, że osoba, która na co dzień uczy innych aktorstwa, próbuje na scenie odpowiedzieć na pytanie, kim jest aktor. Spektakl składa się z dwóch, wystawionych w odmiennej poetyce, części. Pierwsza to opowieść o nieistniejącym spektaklu, który jednak jako opowiadany rodzi się na scenie, bo przecież tym, który go opowiada – a więc jednocześnie tworzy – jest aktor. Druga część ma bardziej osobisty i rozliczeniowy charakter. Morawski konfrontuje się niejako z ideałami młodości, szczytnymi hasłami, marzeniami odnośnie zawodu. Ważnym elementem drugiej części spektaklu jest rozmowa z ojcem młodego aktora, wspomnienie Morawskiego o samym sobie,...
Czytaj   »

atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Karolina Ćwiek-Rogalska: I tylko fortepianów żal

22 października 2012
Karolina Ćwiek-Rogalska: I tylko fortepianów żal

O spektaklu Operetka w reż. Wojciecha Kościelniaka w Teatrze Dramatycznym. Wystawić Gombrowicza na deskach Dramatycznego – idea szlachetna. Nawiązanie do tradycji repertuarowych teatru, który ostatnimi laty z owymi tradycjami zerwał to interesujący pomysł nowej dyrekcji i czytelna zapowiedź jej polityki artystycznej. Tylko co z tego, skoro Operetka Wojciecha Kościelniaka to wydmuszka? Reżyser postanowił uwspółcześnić Gombrowicza – przenosi zatem spektakl w nowe tysiąclecie, do świata high fashion i sesji zdjęciowych, w którym Szarm i Firulet rywalizują o modelki, a mistrz Fior bardziej niż do Diora, podobny jest do Karla Lagerfelda, ale w wydaniu żeńskim. Problem polega jednak na tym, że o ile z konwencją przedstawienia można by się jeszcze zgodzić, o tyle wystawienie parodii teatru muzycznego, jaką jest Operetka, środkami teatru muzycznego, budzi wątpliwości. Budzi je także dlatego, że ze spójnej struktury sztuki zostają epizody, postaci nie wchodzą ze sobą w żadne relacje, każdy mówi sobie a Muzom, dodatkowo żadnemu z aktorów nie udało się w tym spektaklu stworzyć roli, a niektórych prawie nie było słychać. Zabrakło charyzmy? Kłopotliwa głębia Problem polega jednak nie tylko na tym, że aktorzy nie do końca wiedzą, jak i co tak naprawdę grają....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | 1 komentarz »

Katarzyna Orlińska: Boso, ale w ostrogach

16 października 2012
Katarzyna Orlińska: Boso, ale w ostrogach

  o spektaklu Oberża pod Złotym Rogiem  w Teatrze Żydowskimw reżyserii Szymona Szurmieja. Spektakl Oberża pod Złotym Rogiem otwiera konferansjer (w tej roli dyrektor teatru, reżyser Szymon Szurmiej). Wprowadza publiczność w tematykę przedstawienia, a wstęp okrasza typowym żydowskim humorem. Już wiadomo, że właśnie w tej konwencji utrzymany będzie spektakl: muzyczna opowieść o przedwojennej Warszawie na styku kultur, pokazanej z humorem, ironią i przymrużeniem oka. Konferansjer znika, kurtyna idzie w górę, spektakl się rozpoczyna – i ani przez chwilę nie zawodzi oczekiwań widowni. Nie oznacza to jednak, że jest w najmniejszym choćby stopniu przewidywalny. Bynajmniej, co chwila zaskakuje zwrotami akcji, pomysłową choreografią i dopracowanymi kostiumami. Pierwszy akt otwiera znakomita aranżacja popularnej piosenki Grzesiuka „Bal na Gnojnej”. Przenosimy się do podrzędnej knajpy i obserwujemy codzienność warszawskiej „ferajny”, grupy na pograniczu półświatka. To niesamowicie barwny, żywiołowy świat, któremu daleko do jednolitości. Ma własną kulturę i specyficzną gwarę, a członkowie ferajny nie przedkładają nic innego nad poczucie tożsamości z grupą. Na Gnojnej można spotkać i drobnego kieszonkowca („doliniarza”), i piękną, „charakterną” dziewczynę z Czerniakowa, i chłopaków z bandy. Na imieniny ferajna chodzi, naturalnie, do cioci, gdzie pije się wódkę, puszcza...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Aleksandra Reczuch: Z maturą, ale bez pracy, z pracą, ale bez pieniędzy, biedna, ale sexi

16 października 2012
Aleksandra Reczuch: Z maturą, ale bez pracy, z pracą, ale bez pieniędzy, biedna, ale sexi

O spektaklu Biedna, ale sexi w reżyserii Wojciecha Urbańskiego Teatr Powszechny w Warszawie w nowym sezonie zaskakuje innowacyjnym repertuarem. Innowacyjny jest też projekt Teatr w klasie, który ma przybliżyć młodym widzom teatr. Aktor ma wejść z nimi w interakcje i zbudować wstęp do rozmowy na trudne tematy. Biedna, ale sexi jest drugim spektaklem, który powstał w ramach tego projektu. Jest też spektaklem naprawdę poruszającym. Biedna, ale sexi rozpoczyna się dość niekonwencjonalnie. Widzów zaprasza się do sali, która przypomina szkolną klasę. Sam spektakl został tak skonstruowany, aby móc grać go w klasie.  Projekt, którego częścią jest przedstawienie, ma na celu edukację kulturalną i społeczną wśród uczniów szkół średnich. Sztuka odegrana w Teatrze Powszechnym była o tyle wyjątkowa, że częściowo wyłamywała się z konwencji projektu. Jej odbiorcami nie byli uczniowie, lecz doświadczona widownia teatralna. Siedząc w „klasie” i czekając na rozpoczęcie, zastanawiałam się, jak zaaranżowana zostanie przestrzeń, co się wydarzy, kiedy zgaśnie światło i się zacznie… Już sam początek był zaskakujący. Światło nie zgasło, scena była wszędzie. W rolę głównej bohaterki monodramu – Marzeny – wcieliła się Magdalena Wróbel, absolwentka PWSFiTV w Łodzi,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »