Archiwum dla Marzec, 2013

Karolina Ćwiek-Rogalska: Wiele hałasu

17 marca 2013
Karolina Ćwiek-Rogalska: Wiele hałasu

O spektaklu Wesele Teatru Malabar Hotel. Czegoś w tym spektaklu zabrakło. Pytanie tylko: czego? Pomimo bardzo dobrej gry aktorskiej i świetnie rozegranych relacji między postaciami, Wesele w wykonaniu Teatru Malabar Hotel to spektakl pęknięty, jakby koncepcja wystawienia zmieniła się nagle w trakcie pracy nad nim. W rezultacie otrzymujemy przedstawienie nierówne – pojedyncze sceny ogląda się z przyjemnością, ale całość pozostawia poczucie niedosytu. W czym leży problem tego spektaklu? Oglądając go miałam momentami wrażenie, że zrobiła go zupełnie inna grupa niż ta, której przedstawienia widziałam dotąd. Zabrakło sugestywnego kreowania nastroju. Poza perukarskimi manekinami właściwie nie pojawiła się gra z maską, z przedmiotem, z lalką. Przede wszystkim zdziwiła mnie koncepcja tego wystawienia. W opisie spektaklu czytamy: „Wychodząc od pytań o jego aktualność , postanowiliśmy nie opakowywać go w nowoczesność, ale szukać dzisiejszego pulsu głębiej. W charakterach i relacjach międzyludzkich”. I nie można się z tym nie zgodzić – tam, gdzie aktorzy starają się przedstawić stosunki między postaciami, spektakl błyszczy. Świetna i pełna napięcia jest konfrontacja...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Michał Rogalski: Żal mi Irydiona.

15 marca 2013
Michał Rogalski: Żal mi Irydiona.

O spektaklu Irydion z Teatru Polskiego w Warszawie. Może to kwestia tego jednego nieszczęśliwego wystawienia. Może problemem jest dramat Krasińskiego, w którym bogactwo treści ideowych nie rekompensuje niesceniczności. A może problematyczne – tak dla twórców, jak i dla widzów – stały się kody kulturowe (te greckie, te rzymskie i te chrześcijańskie). Czyżbyśmy wyobcowali się z cywilizacji, której produktem jesteśmy? Mam z tym spektaklem same problemy. Pierwszy wynika z głębokiego wewnętrznego konfliktu. Rozsądek podpowiada mi, że czas trwania przedstawienia nie powinien być kryterium jego oceny, ale przecież serduszko krzyczy, że – na Boga (tak, tak – tak właśnie krzyczy) – nie każdy jest Krystianem Lupą i nie każdy potrafi zająć widza przez dwie godziny i minut czterdzieści. I co zrobić? Słuchaj serca! – mógłby ktoś odpowiedzieć. Owszem, posłuchałbym, ale wydaje mi się, że to nie rozwiązałoby sprawy. Nieuczciwe byłoby stwierdzenie, że w tym spektaklu są dłużyzny, które można by wyeliminować i tym sposobem przedstawienie uzdrowić i ulepszyć. W Irydionie w reżyserii Andrzeja Seweryna dłużyzn nie ma. Tempo spektaklu jest bardzo konsekwentne....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Jan Uniejewski: Fogg po szczecińsku

4 marca 2013
Jan Uniejewski: Fogg po szczecińsku

O spektaklu Dobry wieczór Fogg, reż. Arkadiusz Buszko, Teatr Współczesny w Szczecinie. Dość powszechnie zwykliśmy twierdzić, że piosenka – by była dobra na wszystko – musi spełniać łącznie trzy wymogi: primo – mieć dobry tekst, secundo – mieć dobrą muzykę, tertio – piosenkarz (ewentualnie śpiewak) musi mieć dobry głos. Teoretycznie mało. Czy jednak na pewno? Oj, niestety nie. Albowiem gdyby tak było, to: nikt z nas nie przyciszałby z zawstydzeniem słuchanego radia, gdy speaker zapowiada nowy „hit”, „hicior”, czy „kawałek”; nikt z nas nie wspominałby z rozrzewnieniem (lub próbowałby sobie wyobrazić, gdy niepamięć wynika z nadmiernej młodości) minionych „szarych lat”, w których życie rozpromieniały iskierki radości – niezapomniane utwory kształtujące przeszłe i przyszłe pokolenia; i w końcu – nikt z nas nie „pchałby” się z taką ochotą na recitale i spektakle takie jak ten… Są bowiem ewenementy polskiej kultury popularnej, które warunki powyższe spełniają. Jednym z nich jest ponadczasowy Mieczysław Fogg – najpopularniejszy polski piosenkarz XX wieku (i to nie tylko w Polsce!). Maestro walca i tanga. Głos wzbudzający westchnienia wśród dam i szczerą zazdrość u panów....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli muzycznie, teatralnie | Brak komentarzy »