Archiwum dla Lipiec, 2013

Wojciech Kościelniak: Ci młodzi ludzie są niezwykle pracowici!

3 lipca 2013
Wojciech Kościelniak: Ci młodzi ludzie są niezwykle pracowici!

Z Wojciechem Kościelniakiem, reżyserem spektaklu dyplomowego PWST Niech no tylko zakwitną jabłonie, rozmawia Zuzanna Kuc. Zawsze uważałam musical wyłącznie za prostą, niewymagającą rozrywkę. Zmieniłam jednak zdanie po obejrzeniu Lalki z Teatru Muzycznego w Gdyni. Jest Pan rewolucjonistą, stworzył Pan nową ścieżkę dla teatru muzycznego. Czy szkoła teatralna jest według Pana dobrym miejscem do eksperymentowania? Najczęściej robię dyplomy na wydziale wokalno-aktorskim i staram się, aby w każdym z nich było choć trochę innowacyjności. Trzeba jednak pamiętać, że musical jest tworzony dla publiczności, która oczekuje rozrywki: śpiewu, tańca – szkoła musi przygotować przyszłych aktorów do tego rodzaju sztuki. Z młodymi ludźmi łatwiej poszukiwać nowości, bo nie mają jeszcze w głowach schematów i to oni będą zmieniać oblicze teatru. Z drugiej jednak strony muszą być przygotowani do pracy w musicalu typu klasycznego. Jakakolwiek radykalna odpowiedź na Pani pytanie byłaby błędna. Dobrze jest łączyć jedno i drugie, by pokazać studentom obie drogi rozwoju. Uwielbiam z nimi pracować. To jest zawsze dla mnie ogromna przygoda. I nawet, jeśli w porównaniu do dojrzałych aktorów brakuje im doświadczenia i warsztatu, to nadrabiają pracowitością i entuzjazmem.  Bardzo...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, patronacko, teatralnie, wywiadowo | 1 komentarz »

Dagmara Rolnik: Ostatnia odsłona surrealizmu

3 lipca 2013

O spektaklu As The Flames Rose We Danced To The Sirens, The Sirens grupy Sleepwalk Collective. As The Flames Rose We Danced To The Sirens, The Sirens to spektakl przygotowany przez brytyjsko-hiszpańską grupę live-art – Sleepwalk Collectiv – chociaż tak naprawdę słowo „spektakl” nie najlepiej oddaje sens tego performance’u. Przypominał on raczej seans spirytystyczny, natomiast nosząca blond perukę aktorka wyglądała jak lalka Barbie . Próbowała zabrać widownię  w inny, nierealny świat. Co, niestety, w większości wypadków nie przyniosło oczekiwanego rezultatu. Opis widowiska, który dostałam wchodząc na salę, obiecywał mi: poetycki tekst z bogatym pejzażem dźwiękowym, subtelną i surrealistyczną symboliką oraz misternie zaplanowaną i ciągle przesuwającą się relacją widz-performer. Co zostało z tych pięknych słów? Szczerze mówiąc – niezbyt wiele. Chyba że poetycki tekst to wypowiadanie bezsensowych zdań. Natomiast bogaty pejzaż dźwiękowy okazał się niczym innym, jak odtwarzaniem nagranych na płycie śpiewających ptaków i kropel padającego deszczu, które nie miały nic wspólnego z przemówieniem aktorki. Także relacja widz-performer pozostawiała wiele do życzenia, ponieważ jej jedynym przejawem było bezpośrednie zwracanie się...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Agata M. Skrzypek: Wspaniale, cudownie, oddzwonimy do pana!

3 lipca 2013

O spektaklu Kamienie w kieszeniach z Akademii Sztuk Scenicznych w Sarajewie. Ile razy zdarza nam się westchnąć z utęsknieniem, gdy na ekranie filmowym widzimy urokliwy pejzaż – dajmy na to – ciemnozielonych toskańskich pagórków, wznoszących się nad iskrzącymi się srebrzyście falami rzeki Arno? A gdy w kolejnym ujęciu bohater popija na owiniętej bluszczem białej werandzie parującą kawę, że aż czujemy jej aromat – czy nie chcemy wyciągnąć rąk ku temu obrazkowi i wejść w ekran? Powiecie, że już nie, bo kino przyzwyczaiło nas do nastrojowych obrazków. Ale porzućmy ten zimny cynizm, bo w końcu tego typu widokówki sprawiają, że w umyśle każdego z nas rysuje się konkretna wizja utopii, świata idealnego, raju na ziemi! Tak to widzimy, gdy dzieło jest gotowe. Jak natomiast wygląda to wszystko z punktu widzenia twórców? Kamienie w kieszeniach ukazują kulisy bezowocnej pracy hollywoodzkiej ekipy filmowej, gdy Irlandia w żaden sposób nie chce przypominać tej, której ideę pielęgnuje w sobie zblazowany reżyser. Zdarzają się sytuacje rodem z najbanalniejszej farsy, żeby już nie porównywać do akcji malowania trawników na zielono za czasów Gierka. Apogeum frustracji wśród statystów, czyli rodowitych mieszkańców wioski,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Adam Fidusiewicz: Nie stracić zapału!

2 lipca 2013
Adam Fidusiewicz: Nie stracić zapału!

Z ADAMEM FIDUSIEWICZEM, tegorocznym absolwentem wydziału aktorskiego warszawskiej Akademii Teatralnej, rozmawia Ryszard Abraham. Swoją przygodę z teatrem rozpocząłeś w 2004 roku rolą Parysa w Romeo i Julii w Studio Buffo. Jak trafiłeś pod skrzydła Józefowicza i Stokłosy? Miałeś wcześniej jakieś doświadczenia teatralne, które umknęły mojej uwadze? Przygodę z teatrem rozpocząłem w 1999 roku rolą Indianina w musicalu Piotruś Pan. Zadaniem Indianina było trzymanie się grupy Indian i rytmicznie stukanie dzidą. Pod skrzydła Józefowicza i Stokłosy trafiłem przez dziecięce warsztaty aktorsko-piosenkowo-taneczne. Poszedłem na casting. Byłeś również autorem układu ruchu do przedstawienia Enter – w reżyserii Anny Smolar i Jacka Poniedziałka – pod szyldem Nowego Teatru. Na czym dokładnie polegało Twoje zadanie, ukryte pod tą tajemniczą i mogącą wiele znaczyć funkcją? Moja praca polegała na prowadzeniu rozgrzewek. Część rozgrzewek ruchowych zaczerpnąłem ze swoich doświadczeń sportowo-tanecznych, a część rozgrzewek głosowo-dykcyjnych podkradałem z Akademii Teatralnej. Ostatecznie moja funkcja „Adam F.: ruch sceniczny” polegała na pracy przygotowawczej, a nie docelowo choreograficznej. Zagrałeś w przedstawieniach muzycznych: MP4 Mariusza Benoit i Piosenniku Andrzeja Poniedzielskiego. Wolisz śpiewać czy grać? Chyba nie patrzę w takich kategoriach. Wolę być nośnikiem historii, przeżyć...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, patronacko, teatralnie, wywiadowo | Brak komentarzy »

Claudio de Maglio: Nie mógłbym oczekiwać niczego więcej!

2 lipca 2013
Claudio de Maglio: Nie mógłbym oczekiwać niczego więcej!

Rozmowa z Claudio de Maglio – jurorem 7. Międzynarodowego Festiwalu Szkół Teatralnych ITSelF. Rozmawia Klaudia Błazik. Tegoroczna edycja Festiwalu ITSelF to już trzecia, w której weźmie Pan udział. Do tej pory gościł Pan na festiwalu w roli reżysera nagradzanych spektakli, teraz sam będzie Pan Jurorem. Jakie są Pana oczekiwania jako Jurora właśnie? Czy różnią się od oczekiwań festiwalowej publiczności? Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że Festiwal ITSelF ma bardzo głęboki sens dla szkół teatralnych.  Daje publiczności, jak również uczestnikom imprezy, możliwość do spotkania się z przeróżnymi metodami nauki aktorstwa i tworzenia teatru. Jest okazją do wymiany umiejętności. W tych dniach Warszawa staje się „centrum świata pedagogiki teatralnej”, a ja jestem bardzo zadowolony, że pojawiam się tu w kilku rolach. Jako juror postaram się rozpoznać nowe kierunki, którymi zmierzają metody nauczania. Mogą przydać się wielu młodym aktorom w wykształcaniu ich umiejętności i w efekcie dać publiczności wspaniałe chwile wzruszeń i rozbawienia. Moje oczekiwania kierują się ku wspólnemu tworzeniu niezwykłej atmosfery Festiwalu, do którego przyczynię się, prowadząc moje warsztaty. Podróżuje Pan również po innych międzynarodowych festiwalach...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, patronacko, teatralnie, wywiadowo | Brak komentarzy »

Jacques Lassalle: Nauka teatru jest nauką życia

2 lipca 2013
Jacques Lassalle: Nauka teatru jest nauką życia

Z Jacques’iem  Lassalle’m – aktorem, reżyserem, pedagogiem, dramatopisarzem, gościem honorowym 7. Międzynarodowego Festiwalu Szkół Teatralnych ITSeLF – rozmawia Zofia Gustowska Dlaczego zdecydował się Pan na pracę w polskim teatrze? To nie ja o tym zdecydowałem, ale jak często w życiu bywa, seria przypadków. Kiedy kierowałem Comédie Française, zaangażowałem Andrzeja Seweryna do Don Juana. Zrobiliśmy później wspólnie wiele spektakli. Z Don Juanem i Mizantropem przyjechaliśmy do Polski, gdzie spotkałem Jana Englerta, który zaproponował mi przewodniczenie dwóm pierwszym jury na festiwalu szkół teatralnych. Kiedy został dyrektorem artystycznym Teatru Narodowego, zaproponował mi wyreżyserowanie Tartuffe’a w przekładzie aktora, którego bardzo cenię – Jerzego Radziwiłowicza. To nie ja – to życie. Bardzo jednak szybko odkryłem, że jestem szczęśliwy w Polsce. Nie obawiał się Pan reżyserowania spektaklu w obcym języku? Na początku jest to trudne. Później, po około czterech tygodniach, staje się to coraz prostsze. Zawsze pracuję w oparciu o trzy teksty: tłumaczenie polskie, jego dosłowne tłumaczenie na język francuski oraz dzieło oryginalne. Wraz z upływem czasu zaczynam rozumieć tekst sztuki i aktorów. Jest to bardzo ciekawe i zadziwiające. Jak wygląda Pańska praca z polskimi aktorami?...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, patronacko, teatralnie, wywiadowo | Brak komentarzy »

Urszula Gołdowska: Galeria osobliwości

2 lipca 2013

Recenzja spektaklu Puste gesty z Królewskiej Wyższej Szkoły Sztuk Dramatycznych w Madrycie. „Czym jest teatr?” – brzmi najbardziej znienawidzone i perfidne pytanie, jakie można zadać ludziom z nim związanym w sposób, nazwijmy to, zawodowy. Wielu takich zacznie się pod jego presją wiercić niespokojnie na krześle, zajmować dłonie niepotrzebnymi czynnościami lub wykręcać konwersacją z zakresu meteorologii. A jednak właśnie takie pytanie – o własne miejsce w teatrze – zostało postawione studentom z Królewskiej Wyższej Szkoły Sztuk Dramatycznych w Madrycie. Nie odpowiedzieli nań jednogłośnie i to właśnie stało się pretekstem do stworzenia tego nietypowego widowiska. Zaczyna się niewinnie. W akcję wprowadza nas mężczyzna w czerwonej muszce – na poły konferansjer, na poły aktor, który  towarzyszy nam przez cały spektakl, obnażając kulisy własnego zawodu. Może to właśnie w jego głowie tworzy się ten teatralny świat, przypominający galerię pełną pięknych, ruchomych obrazów. Nie brakuje tu żadnego z teatralnych środków – aktorzy śpiewają, tańczą, wprowadzają na scenę akrobatykę, kuglarstwo, pojawia się nawet postać na koturnach, żywcem wyjęta z teatru greckiego. Zabawa konwencjami to jednak jedynie forma dla indywidulanych aktorskich impresji  –...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Michał Rogalski: Wolność w głowie

2 lipca 2013
Michał Rogalski: Wolność w głowie

O spektaklu Drużyna pływacka w wykonaniu studentów Uniwersytetu w Sooreh w Iranie. Małe miasteczko Blue Valley, a wokół wielka, wielka i sucha pustynia; jedna kobieta, która postanawia zostać nauczycielem pływania mimo wszystko – brzmi jak trailer kolejnego amerykańskiego kasowego hitu na lato, gdzie bohaterka po długich perypetiach od pucybuta do milionera zostaje właścicielem 10% udziałów w Oceanie Indyjskim. Nie, nie – nie dajmy się zwieść pozorom. Nie o film hollywoodzki chodzi, ale o spektakl studentów Uniwersytetu w Sooreh w Iranie. Cztery kobiety – jako że nie mogą sobie poradzić z wciągnięciem na scenę wielkiej kanapy – postanawiają rozpocząć naukę pływania. Mają jednak problem – brak wody, jak również basenu. Dzielny duch kobiecy nie zraża się jednak – lekcje rozpoczynają się od ćwiczeń we wstrzymywaniu oddechu. Najpierw na sucho, potem przy użyciu akwariów (gdzie poznikały wszystkie rybki?), w których wodę jedna z kobiet nieopatrznie posoliła, by dodać szkoleniu autentyzmu. Jako że wolność w głowie nie ma granic, bohaterki spektaklu z krzeseł barowych i liny tworzą basen. Uczą się stylów pływackich, skoków do wody. Nie jest to jednak zabawa bezpieczna – zdają...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Karolina Ćwiek-Rogalska: Czechow w slow-motion

2 lipca 2013
Karolina Ćwiek-Rogalska: Czechow w slow-motion

O spektaklu Mewa Akademii Sztuk w Bańskiej Bystrzycy. W Mewie w wykonaniu słowackich aktorów panuje dziwny rozdźwięk między deklaracjami padającymi ze sceny, a tym, co rzeczywiście się na niej dzieje. W spektaklu niemal na początku ze strony Trieplewa pada przecież, że: „potrzebne są nowe formy”. Problem polega jednak na tym, że twórcy przedstawienia zatrzymali się w pół kroku. Wypróbowują pewne nowe elementy – niektóre z nich wypadają na scenie lepiej, inne gorzej – ale właściwie Czechow w wykonaniu Słowaków niewiele zyskuje. Sporo zaś – niestety – traci. Przede wszystkim kreacja postaci pozostawia w sztuce wiele do życzenia. Role grane są na bardzo nierównym poziomie. Trieplew niemal przez cały czas trwania spektaklu pozostaje w cieniu, trudno dociec, co tak naprawdę łączy go z Niną. Ta z kolei jest bardzo afektowana, w tej kreacji nie ma właściwie miejsca na cienie i półśrodki. Szkoda roli Arkadiny – granej na granicy karykatury i w kilku miejscach tę granicę przekraczającej. Blado wypada także Trigorin. Wszystko to sprawia, że widz zamiast przejąć się losami postaci czeka, aż, ujmując to eufemistycznie, „coś się zacznie dziać”. Z drugiej strony,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Michał Rogalski: Muzyka niezwykle małych instrumentów

1 lipca 2013
Michał Rogalski: Muzyka niezwykle małych instrumentów

O spektaklu Cudotwórca na podstawie opowiadania Starucha Daniiła Charmsa w wykonaniu studentów Państwowej Akademii Sztuk Teatralnych w Petersburgu Wyobraźcie sobie, jak wiele można by zaoszczędzić na transporcie zespołów muzycznych, ba, całych orkiestr symfonicznych, gdyby wszystkie te akordeony, kontrabasy, bębny i waltornie wielkich gabarytów, zastąpić dziecięcymi zabawkami z chińskiego plastiku. Pomyślcie jeszcze i o tym, ile papieru, ile lasów można by uratować, gdyby zamiast tych wszystkich ballad o kilkudziesięciu zwrotkach, śpiewać krótkie refreny, które mieszczą się na skrawku zapomnianej kawiarnianej serwetki. „Czudotworiec byl wielikogo rosta” – tak się zaczyna i tak się kończy piosenka, która stanowi entree w spektaklu studentów Państwowej Akademii Sztuk Teatralnych w Petersburgu. Wpadają na scenę z wielkimi walizkami, na pstryknięcie palców – niczym kuglarze z objazdowej budy jarmarcznej – ubierają swoje twarze w uśmiechy i wyjmują z waliz maleńkie dziecięce instrumenty: pianinko, akordeonik, perkusyjkę, saksofonik, harmonijeczkę, tamburynki, a nawet gitarkę elektryczną z własnym piecykiem. Wyciągają i grają. I dają, oj dają się ponieść tej muzyce. Bo cudotwórca, Daniił Charms, był wielkiego wzrostu i wcale nie potrzeba wielkich instrumentów, aby o tym opowiedzieć. Wystarczą małe. Wystarczą proste środki. Trochę...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »