Archiwum dla Październik, 2013

Agata M. Skrzypek: Tu prawda, tam legenda

29 października 2013
Agata M. Skrzypek: Tu prawda, tam legenda

O spektaklu Waldemara Śmigasiewicza pt. Mimo wszystko w Teatrze Współczesnym w Warszawie. We Francji okrzyknięta Pierwszą Damą Teatru. Na ekranie zadebiutowała rolą Hamleta. Światowej sławy aktorka, z której osobowością sceniczną mierzyć się mogła jedynie Helena Modrzejewska. Najsłynniejsza odtwórczyni ról Adrianny Lecouvreur, Fedry i Małgorzaty Gautier. Dla niej Oscar Wilde napisał Salome, a Alfons Mucha projektował secesyjne plakaty. To o jej sukcesach marzy kurtyzana Satine (Nicole Kidman) w filmie Baza Luhrmanna pt. Moulin Rouge. Fenomenalna, bezprecedensowa, wciąż obecna, podziwiana i nigdy niestrącona z piedestału – Sarah Bernhardt. Alternatywny wstęp mógłby brzmieć inaczej: to legenda polskiej sceny dramatycznej i filmu, laureatka najważniejszych nagród teatralnych i państwowych, współpracowała m.in. z Jerzym Grotowskim, Erwinem Axerem, Krystianem Lupą, Antonim Liberą i Krzysztofem Zanussim. Odtwórczyni kilkudziesięciu ról w najważniejszych dziełach polskiej kinematografii. Aktorka, reżyser, pedagog i autorytet – Maja Komorowska. Skąd takie porównanie? Tak się bowiem składa, że w spektaklu Waldemara Śmigasiewicza nie zauważamy podziału na postać i aktorkę. Dokonała się fuzja, całkowite zespolenie. Wyważam otwarte drzwi? Nawet, jeśli owszem – pora przypomnieć, że nadal, po ośmiu latach od premiery, w Mimo wszystko jest miejsce dla...
Czytaj   »

atrakcyjnie, czyli inaczej | Brak komentarzy »

Urszula Gołdowska: „Uczyńmy z życia święto” – czyli anioł tkwi w szczegółach

24 października 2013
Urszula Gołdowska: „Uczyńmy z życia święto” – czyli anioł tkwi w szczegółach

O spektaklu pt. Diabeł tkwi w ogóle w reżyserii Stanisława Kubiaka w Teatrze Wolandejskim Mała, ciemna salka domu kultury Stokłosy. Niewielka grupka wtajemniczonych teatromanów wsypuje się powoli do wnętrza i zajmuje stłoczone na tych kilku metrach kwadratowych krzesła. Pomiędzy rzędami wydzielono wąski pas przestrzeni – to świat, w którym zmuszeni są poruszać się bohaterowie tego osobliwego dramatu. Pod ścianą stolik zapełniony przypadkowymi przedmiotami, na podłodze puste pudełka po pizzy, na wieszaku tajemniczy pokrowiec z ukrytym wewnątrz ślubnym garniturem. Pomiędzy tym wszystkim, na materacu przykrytym szarym kocem, leży człowiek. Tak zaczyna się nowe, autorskie przedstawienie Teatru Wolandejskiego. Jego główny bohater, Janek, to człowiek, którego życie na pozór powinno wyglądać idealnie – ma oddanego przyjaciela, kochającą narzeczoną i obiecujące perspektywy zawodowe. A jednak Janek pewnego dnia odcina się od wszystkiego i ucieka przed rzeczywistością w głąb zapuszczonego pokoju w akademiku. Telefony zatroskanej matki giną w trzewiach automatycznej sekretarki. Narzeczona odchodzi, nie potrafiąc pogodzić się z obecną sytuacją. Za oknami dzieje się prawdziwe życie. Przyjaciel głównego bohatera opiewa mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Dziewczyna poznana na kursie tańca przychodzi pożyczyć książkę. Przez drzwi...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Jan Uniejewski: Toć to despekt, Mocium Panie!

21 października 2013
Jan Uniejewski: Toć to despekt, Mocium Panie!

O spektaklu Zemsta w reż. Krzysztofa Jasińskiego, Teatr Polski w Warszawie. Toć to despekt, Mocium Panie… dla tych wszystkich, co się zebrali, by przez intelektualną przyjemność elegancję sobie czynić; by usiadłszy na tej narodowej grzędzie – któż to zliczy: po raz który? – łzami śmiechu się oblewając, swe przywary wytknąć śmiało. W ich to myśli, Mocium Panie, tkwi ta wiara bałamutna, że teatralna nowość będzie lepsza niż ta – powiedzmy – ze starego płótna. Lecz, cóż to, Mocium Panie! Cisza! Cisza! Niesłychane! W oczach wspomnianych elementów łaknących elegancji widać nieskrywane zdziwienie. Wszyscy bowiem – niezależnie od stopnia pokrycia czupryny siwizną -przybyli nieźle przygotowani. Nie dość, że jako kandydaci na człowieka inteligentnego znają się z Hrabią Aleksandrem od dawnych lat szkolnych (nie tylko pewno Zemsta ich dosięgła, lecz i wewnętrzna nader silna i nieustępliwa potrzeba poznania Narodowej Epopei in fine), to jeszcze znaczna większość znalazła się pod urokiem arcydzielnego Papkina-Polańskiego. Nie ma co się dziwić; ekranizacja Andrzeja Wajdy ekstremalnie wywindowała estetyczne wymogi w umysłach wielu Polaków, wskazała standard, który nie tak łatwo osiągnąć. Nie męczmy...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Rup: Po prostu Mrożek

18 października 2013
Julia Rup: Po prostu Mrożek

O spektaklu Miłość na Krymie w reżyserii Pawła Świątka w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu   Pokaz specjalny przyjął niecodzienny kształt. Narracja dramatu przeplata się z sytuacją próby teatralnej, a aktorzy są gdzieś pomiędzy rolą a osobą prywatną. W efekcie na pierwszy plan wysuwa się tekst utworu Mrożka, który staje się głównym bohaterem wieczoru. Jednorazowe wydarzenie w Teatrze im. Jana Kochanowskiego odbyło się w celu uświęcenia dnia pogrzebu Sławomira Mrożka. Podkreślenie tego faktu jest niezwykle istotne przy okazji badania struktury pokazu teatralnego. Jego doraźny charakter mógł spowodować powstanie wątpliwości co do jego wartości. Jednocześnie powołanie się na tak podniosłe wydarzenie zobowiązywało do określonego poziomu artystycznego. Paweł Świątek wybrnął z tego niebezpieczeństwa pomysłem bardzo prostym, ale jednocześnie efektownym. Przed rozpoczęciem spektaklu na scenie widoczne są już ustawione w rzędzie pulpity, za nimi długi stół. Po bokach postawione są, wyglądające na tekturowe, ścianki, imitujące przejścia do dalszych pokoi. Powoli na scenę wchodzą aktorzy. Ubrani są raczej niezobowiązująco, codzienne kostiumy wyglądają jak ich indywidualne stroje. Sytuacja zostaje zaaranżowana jako próba czytana. Każdy z obecnych na scenie posiada egzemplarz teatralny, a na czas...
Czytaj   »

atrakcyjnie, czyli inaczej | Brak komentarzy »

Apolinary Rzońca: Bóg umarł?! Sabbath gra!

15 października 2013
Apolinary Rzońca: Bóg umarł?! Sabbath gra!

O najnowszej płycie Black Sabbath pt. 13. Zaczyna się spokojnie, zupełnie niepozornie, aż wreszcie pierwsze uderzenie następuje po kilkudziesięciu sekundach. Nowy singiel prekursorów heavy metalu ukazał się po trzydziestu pięciu latach! God is dead? To tytuł przewrotny, mający za patrona samego Fryderyka Nietzschego, nawiązujący do jego ateistycznych poglądów rozkwitających na nowo, jeszcze obficiej w dzisiejszych czasach. Muzyka Black Sabbath ma to do siebie, że się nie starzeje. Jestem nawet skłonny stwierdzić, że wpasowuje się idealnie w aktualny, wszechobecny, światowy marazm ludzkich ideałów. W świecie nastawionym na materialne przeżywanie rozkoszy, urozmaicanie dnia kolorami, wysłuchiwanie setek medialnych nowinek, plotek oraz konfabulacji.  Patrzymy na zdominowane przez popkulturę teledyski w łagodnych, ciepłych barwach, banalne tematy, błahe rozterki pięknych dwudziestoletnich, twarze nieskalane myślą żadną. Po co poświęcać się literaturze skoro można iść na imprezę i nieustannie odurzać się hektolitrami wyskokowych substancji? Po co myśleć o śmierci, skoro można używać życia w pełni? Tak paradoksalnie i prawdopodobnie nieświadomie, większość ludzkiej populacji dokonuje afirmacji życia, po części zgodnej z zaleceniem XIX-wiecznego myśliciela. Przejdźmy jednak do sedna nowej płyty zespołu o jakże przyjemnym i wymownym tytule –...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli muzycznie | Brak komentarzy »

Agata M. Skrzypek: Uśmieszki i żarciki

14 października 2013
Agata M. Skrzypek: Uśmieszki i żarciki

O spektaklu pt. Kompleks Portnoya w reżyserii Aleksandry Popławskiej i Adama Sajnuka w Teatrze Konsekwentnym. Za powieścią Philipa Rotha, od samego początku jej istnienia, ciągnęła się atmosfera skandalu obyczajowego. Wyklęta przez środowiska ortodoksyjne, zarówno katolickie, jak i żydowskie, teraz trafiła na deski Teatru Konsekwentnego, nadal wykorzystując swoją „reputację”, by nęcić miłośników dzieł wycofanych z dystrybucji. Bez wątpienia manifest lat siedemdziesiątych miał niegdyś kolosalne znaczenie dla kształtowania się świadomości młodego pokolenia i tym samym dziś nie sprowokuje podobnych zmian. Jednak… wyzwala. Wyzwala z kompleksów. Żydowski chłopiec dorasta. Jego konserwatywna i w gruncie rzeczy poczciwa rodzinka nie nadąża za nowymi czasami, wobec czego Aleksander Portnoy czuje się zdezorientowany i oszukany. Prowadzi nerwowy, wewnętrzny monolog, pełen szyderstw, przekleństw i frustracji. Co ma zrobić z pociągiem do matki, do siostry, z nierozładowanym napięciem seksualnym? Nie, tym razem nie będziemy rozmawiać o Freudzie! Nie skupimy się też na szukaniu sensu życia spętanego konwenansami, religią i tradycją. Warstwa znaczeniowa w tym temacie jest już bowiem dopieszczona, wielokrotnie zrecenzowana i przefiltrowana przez pryzmat rozmaitych zjawisk socjologicznych. Stykamy się z podobnymi analizami na każdym kroku. Wobec...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Karolina Ćwiek-Rogalska: W słowach i w obrazach

11 października 2013
Karolina Ćwiek-Rogalska: W słowach i w obrazach

O spektaklu Bacon Teatru Malabar Hotel. Powrót Malabar Hotel do formy? Potrójnie tak – po pierwsze, do formy artystycznej po dość przeciętnym Weselu, po drugie – do formy, z którą od dawna grają: gdzie są granice sztuki, gdzie jest miejsce autora w dziele, i po trzecie – do wykorzystania lalek, które w Baconie mają swoje poczesne miejsce. Bacon nie jest po prostu ilustracją do życiorysu słynnego malarza. To raczej impresja na temat, zanurzenie widza w świat bez wyjaśnienia mu najpierw rządzącym nim reguł. To wreszcie opowieść o artyście widzianym z perspektywy jego dzieł. Po scenie porusza się co prawda ktoś (Marcin Bikowski), kto najprawdopodobniej jest samym Baconem, opętanym nieco przez własne demony, ożywiającym lalki jak z obrazów artysty – białe pulchne ciała poznaczone kłębami stawów. On sam sprawia z kolei wrażenie bycia ożywionym przez niewidzialnego władcę marionetek, fragment własnej koszuli, złego diabełka na ramieniu, krzyczącego papieża. Rozważania na temat sztuki przenikają się z pytaniami o jej sens, o sens życia i o sens bycia człowiekiem w ogóle. Na pewno warto...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Maja Mroczkowska: O dzienniku Salvadora Dali, Waszego najpokorniejszego sługi

9 października 2013
Maja Mroczkowska: O dzienniku Salvadora Dali, Waszego najpokorniejszego sługi

W miejsce recenzji podstawiono montaż asocjacyjny. Jestem geniuszem i wiem o tym. Bez kokieterii, bez przymusu, bez sensu, bez wątpienia. Po prostu. Właśnie taki jest dziennik Salvadora Dali, zapiski od 1952 do ‘63, jedenastoletni kadr geniuszu w wielu odsłonach. Megaloman stop Zmanierowany stop Perwersyjny stop Bezczelny stop Ekshibicjonista stop Histeryk/Paranoik stop Przebrzydły Ta depesza nie ma końca. Więc STOP. Megaloman. To nie tak. Czytając Dziennik, odnoszę wrażenie, że to nie Dali jest skupiony na własnej doskonałości, geniuszu i możliwościach, ale jest zupełnie tak, jakby to one były skupione na nim, a on mimowolnie jedynie znajdował się w strefie ich wpływów. Zbyt szczery jest jego zachwyt nad samym sobą, by posądzać go o próżność. Dali traktuje swój geniusz jak rzecz zastaną, pewien depozyt, rzecz do wypełnienia, jak namaszczenie. To nie my wybieramy powołanie, przecież to ono wybiera nas, czyż nie? Wczytanie planszy: albo zostajesz bohaterem albo drzewem. Nie warto, ach, nie warto się sprzeciwiać. Dlatego tak przekonująco-rozbrajające są zdziwienie i zachwyt artysty wobec samego siebie, postanowiono mi być geniuszem, a mnie się to podoba, tyle....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli inaczej, literacko | Brak komentarzy »

Katarzyna Orlińska: To nie jest świat dla starych ludzi

9 października 2013
Katarzyna Orlińska: To nie jest świat dla starych ludzi

O spektaklu Romantycy Hanocha Levina w Teatrze Dramatycznym. Starość. W powszechnym postrzeganiu silnie spolaryzowana: z jednej strony uśmiechnięci seniorzy w reklamach klejów do protez, z drugiej staruszkowie na ulicach, żebrzący o złotówkę na leki. Spektakl Levina pokazuje zarówno jedno, jak i drugie oblicze starości. Jego bohaterowie – on, ona i on, pozostający w geriatrycznym ménage à trois – gonią za resztką młodości, chcą maksymalnie wykorzystać resztę czasu, który im został. To tytułowi romantycy – żyją wspomnieniami dawnych romansów, spektakularnych klęsk, a przede wszystkim młodości. Co zostało bowiem z teraźniejszości? Chore ciało: zmarszczki, niestrawność, cukrzyca czy zawał. Chora dusza, której nie pomogą nawet „wiosenne porządki”. Sztuczne zęby, peruki, koniak, czopki, bezradność i beznadzieja. W centrum sceny łóżko – podwójne, a nawet potrójne. To na nim koncentruje się akcja, choreografia siadania, wstawania, kładzenia się; czynności zwykle zupełnie niepotrzebne, ale dające bohaterom złudzenie działania. Jeszcze żyjemy. Jeszcze nie jest tak źle. Wciąż jeszcze pasuje stara sylwestrowa suknia. Wciąż jeszcze dawny kochanek przez sklerozę czy skąpstwo przynosi marmoladę zamiast ulubionej czekolady. Wciąż jeszcze czeka się na przystojnego kolonela,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »