Archiwum dla Październik, 2014

Barbara Michalczyk: Przyszła wiadomość. Diagilew nie żyje…

31 października 2014
Barbara Michalczyk: Przyszła wiadomość. Diagilew nie żyje…

O spektaklu Bóg Niżyński w reżyserii Piotra Tomaszuka zrealizowanym przez Towarzystwo Wierszalin w Supraślu Schodząc do podziemi sanatorium dla psychicznie chorych w Kreutzlingen, trafiamy wprost na przygotowania do obrzędu w intencji niepokoju duszy Diagilewa. Jego uczestnicy zupełnie nie przejmują się zajmującą miejsca widownią, wyciszeni i skupieni dokonują ostatnich poprawek w oczekiwaniu na kapłana – Wacława Niżyńskiego (Rafał Gąsowski).   Tak prosta informacja – „Diagilew nie żyje” – wywołuje w głównym bohaterze skrajne emocje. Pierwszą z nich jest nienawiść, bo przecież Wacław poprzysiągł, że będzie tańczył na grobie swojego byłego kochanka (czyżby tak można było odczytywać rampę po środku sceny, na której Niżyński tańczy?) Z drugiej strony staje się pretekstem do podważenia całego jego życia, zadawania sobie pytań: Czy ja bez niego to jeszcze ja? Czy ja mogę bez niego tańczyć? Czy istnieje taniec bez Diagilewa?   To zapiekłość w nienawiści wymusza ten obrazoburczy obrzęd. Zostaje on osnuty na wzorowanej na cerkiewną pieśni, którą intonują uczestnicy obrzędu – „Niepokój wszystkim i duchowi twemu”. Gwałtu na sacrum jest znacznie więcej! Woda, zamiast oczyszczać, prowadzi do orgii, próby obmycia...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Barbara Michalczyk: Kredowa kruchość

29 października 2014
Barbara Michalczyk: Kredowa kruchość

O spektaklu warsztatowym III roku Wydziału Aktorskiego Pogorzelisko w reżyserii Waldemara Raźniaka w Teatrze Collegium Nobilium   Czy śmierć może być początkiem? Dla bohaterów sztuki Wajdiego Mouawada to właśnie moment kluczowy. Testament, który matka pozostawiła dzieciom, zmusza je do szukania odpowiedzi na pytania, które właściwie nie powinny padać. Bo przecież obje znają swoją historię. Albo tylko tak im się wydaje…   Akcja toczy się dwutorowo – z jednej strony mamy wątek Nawal (Karolina Bacia/ Julia Łukowiak), z drugiej wątek jej dzieci, Jeanne (Justyna Kowalska) oraz Simona (Maciej Zuchowicz). Oba przeplatają się scenicznie, czasem na siebie nachodzą, a niepowiązani ze sobą bohaterowie jednocześnie przebywają na scenie. Zachowano wiele z oryginalnych rozwiązań scenariuszowych, pomimo znacznego okrojenia tekstu i dopasowania go do potrzeb warsztatowych.   Rolę Nawal rozdzielono pomiędzy dwie aktorki. Karolina Bacia w tej roli jest delikatna, jeszcze dziecinna, lękliwa, ale i pełna ciepła. W jej grze jest pewna lekkość, połączona z przeczuciem nieuchronnie nadciągającej dorosłości bohaterki. Wspaniałym pomysłem okazuje się tutaj scena przemiany Nawal, która przez chwilę mówi dwugłosem – kiedy dołącza do niej...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli inaczej, patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Barbara Michalczyk: Prosperowskie źródła życia

25 października 2014
Barbara Michalczyk: Prosperowskie źródła życia

O spektaklu Burza w reżyserii Igora Gorzkowskiego w Studiu Teatralnym Koło w koprodukcji z Teatrem Ochoty  Scena na scenie – to pierwsze wrażenie, jakie odnosi się oglądając Burzę. Zabawa w teatr w teatrze trwa już od pierwszych minut spektaklu, kiedy rozsuwa się ekran w głębi sceny, skąd Ariel (Bartłomiej Bobrowski) wypowiada swój monolog o zagładzie statku. Im głębiej wchodzimy w opowieść, tym nawiązań do konwencji teatru w teatrze jest więcej. Zaczynając od scenografii rodem z objazdowego teatru, poprzez jaskrawe, teatralne kostiumy wiszące pod sufitem. Nawiązania można odnaleźć także w sposobie ubierania się mieszkańców wyspy, na pierwszy rzut oka da się określić, w kogo się wcielają. Dla odmiany, przybywający na wyspę Ferdynand (Marcin Korcz) ubrany jest w garnitur. Czyżby był widzem w tym teatrze?   Igor Gorzkowski, adaptując tekst Szekspira do własnych potrzeb, znacznie go okroił. Ostatecznie na scenie pojawia się jedynie pięć postaci, a sam scenariusz został skonstruowany tak, że głównym wątkiem staje się relacja ojca z córką. To na nią położono największy nacisk, ale też dopiero przez jej pryzmat można odczytać to, kim Prospero (Henryk Talar) jest. Właściwie od widza...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Marcin Miętus: Gra o sedes, czyli teatr patafizyczny

24 października 2014
Marcin Miętus: Gra o sedes, czyli teatr patafizyczny

O spektaklu Król Ubu w reżyserii Jana Klaty w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie Trafił Klata na Jarry’ego. Reżyser, uznany – po rzekomo kontrowersyjnym Do Damaszku –  za naczelnego prowokatora polskiego teatru, wziął na warsztat słynny tekst nastoletniego enfant terrible francuskiej literatury – Alfreda Jarry’ego. Tekst dla Klaty, wydawałoby się, wymarzony. Po wyjściu z kameralnej sceny Starego Teatru nie można jednak oprzeć się wrażeniu, że coś poszło nie tak. Trafiła kosa na kamień?   Czy znane jest Państwu pojęcie patafizyki? Jarry, ekscentryk należący do paryskiej bohemy, ukuł nie tylko nowy wulgaryzm grówno (Merdre!), jest również autorem koncepcji nowej teorii urojonych rozwiązań. Cóż to takiego ta patafizyka? To pseudonauka wymyślona poniekąd po to, żeby kpić z naukowego sposobu myślenia i przemądrzałych, pełnych specjalistycznego języka rozpraw naukowych. Nastoletni kontestator rzeczywistości ze szkołą – a zwłaszcza z belframi – był mocno na bakier. Utwór Ubu Król czyli Polacy powstał zresztą jako pamflet na jednego z nienawidzonych przez Jarry’ego nauczycieli.   Na bakier z teatrem wyspecjalizowanym w teorie, paradygmaty i filozofie, jest w swoim najnowszym widowisku Jan Klata. Tworzy w Królu Ubu teatr...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Siekańska: Prawda sceny, prawda kulis, prawda widowni

24 października 2014
Katarzyna Siekańska: Prawda sceny, prawda kulis, prawda widowni

O spektaklu Edward II w reżyserii Anny Augustynowicz w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie Mechanizm, który oglądamy na scenie, wygląda jak powierzchniowe kontury i zarysy naszej rzeczywistości, schematyczny czarno-biały szkic prawdziwego świata, pozbawiony głębi kolorów, odcieni i ekspresji, w którym osobisty, emocjonalny i duchowy wymiar egzystencji stają się wielkimi nieobecnymi.   Widzowie patrzą na oświetloną roboczym światłem przestrzeń, w centrum której mieści się kwadratowy podest, niby mała scena. Po obu jej bokach ustawiono dwa rzędy krzeseł, oświetlane z tyłu przez widoczne reflektory. Na proscenium czeka metalowy stołek, spełniający w trakcie przedstawienia rozmaite funkcje, między innymi tronu królewskiego. W głębi sceny instrumenty muzyczne. Sceniczny mikrokosmos zostaje powołany do życia w momencie wejścia aktora wcielającego się w tytułowego króla Edwarda (Jan Peszek). Gdy zasiada on na jednym z krzeseł po prawej stronie podestu, daje znak do rozpoczęcia dwóch spektakli: tego w reżyserii Anny Augustynowicz i tego, w którym biorą udział postaci z dramatu Marlowe’a. Obserwujemy symboliczną scenę pogrzebu poprzedniego króla, po której następuje wymiana zdań pomiędzy Edwardem II a parami Anglii na temat przywrócenia do łask na dworze francuskiego kochanka króla – pochodzącego z plebsu...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Marcin Miętus: Świat chce być oszukiwany

21 października 2014
Marcin Miętus: Świat chce być oszukiwany

O spektaklu Bracia Dalcz i S-ka w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie Blichtr lat dwudziestych, oszustwa, intrygi i wielka, acz niespodziewana miłość. Wojciech Kościelniak po raz kolejny udowadnia, że potrafi wprowadzić machinę teatralną w ruch bez zarzutu. W musicalu Bracia Dalcz i S-ka każdy element spektaklu tworzy zharmonizowaną całość, momentami nieznośnie wykoncypowaną, ale nadzwyczaj sprawną i niepozbawioną uroku.   Spektakl zaczyna się od wdzięcznego dowcipu. Stojący na lewym brzegu sceny wysoki i szczupły, starszy mężczyzna w garniturze, eterycznym głosem informuje widzów: „Halo, tu Polskie Radio Warszawa, nadajemy słuchowisko według powieści Tadeusza Dołęgi Mostowicza Bracia Dalcz i Spółka”. Po tym nieco zagadkowym komunikacie widz wprowadzony zostaje w szaleństwo epoki lat dwudziestych – rozbrzmiewa swingująco-jazzująca muzyka, na scenę wkraczają tanecznym krokiem panowie w smokingach i panie w pięknych wieczorowych sukniach. Wypomadowane włosy, cekinowe opaski, pióra. Każdy z uczestników tego ekspresyjnego bankietu ma w ręku kieliszek szampana, który jest (dosłownie) przymocowany do ich dłoni, będąc nieodłącznym elementem ich anturażu. Lata 20-te w Polsce to oczywiście nie tylko szampańska zabawa, ale również krajobraz fabryk, rozrastających  się przedsiębiorstw i nowych wynalazków. Tancerze, którzy przed sekundą zachwycali wieczorowym strojem,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli muzycznie, teatralnie | Brak komentarzy »

Maja Mroczkowska: Nazwałbym cię dioptrią

20 października 2014
Maja Mroczkowska: Nazwałbym cię dioptrią

„do końca nosząc ciężar skarbu, którego dla ciebie nie mam, bo jesteś nim dla mnie, uchowaj się, chowaj, będę szukał po omacku w zimnie ciepła, będę się tłumaczyć z każdego słowa, byle móc ci je dać” (część VIII Głosy z zewnątrz)   Uhonorowany tegoroczną Nagrodą im. Kościelskich poemat Dokąd bądź Krzysztofa Siwczyka nie bez przyczyny składa się z dziewięciu części. Skojarzenie z czasem trwania ciąży nie przychodzi automatycznie, a tłumaczy bardzo wiele, dlatego możemy być prawdziwie wdzięczni autorowi za zdradzenie tego Szczegółu Katarzynie Hagmajer-Kwiatek na antenie radiowej Dwójki.   Jury w uzasadnieniu podaje, że oprócz ustalonego już dorobku autora na decyzji zaważyły nowa jakość „kondensacji poetyckiej wyobraźni” oraz odważny krok w stronę „pogranicza literatury i życia”. Badacz i krytyk literatury prof. Piotr Śliwiński twierdzi, że w poezji Siwczyka odnajduje „coś krwawego”, upór i zmaganie przypominające walkę o każde słowo trochę tak, jak u Miłosza; że nie ma tu komercji czy kategorii sukcesu, ale dobry, poetycki przydział oddany „samotności i bezimiennej sławie” i niełatwa uczciwość.   Każda z części, tytułów których przywołanie pozwolę sobie uznać za rzecz znaczącą i potrzebną, jest jednocześnie równie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko, wyjątkowo | Brak komentarzy »

Agata M. Skrzypek: Prawdy w teatrze nie ma!

17 października 2014
Agata M. Skrzypek: Prawdy w teatrze nie ma!

O spektaklu dyplomowym Poza rzeczywistością w reżyserii Wiesława Komasy w Akademii Teatralnej w Warszawie   Widzieliśmy w zeszłym roku  nadzwyczajne dyplomy – wystarczy wspomnieć dyskotekową Tonację blue, monumentalne Szkice z Dostojewskiego czy obsypane nagrodami Ecce homo!!!.  Zmarszczki na czole pogrążonego w egzystencjalnych rozmyślaniach widza łagodziły wtedy Film i Łysa śpiewaczka, pomysłowe i – nie bójmy się użyć tego słowa – zwariowane prace egzaminacyjne studentów III roku Wydziału Aktorskiego. Jeśli te spektakle były cukiereczkami w repertuarze Teatru Collegium Nobilium, to teraz nadeszła pora na otwarcie bombonierki.   Witamy wśród młodopolskich radykałów, w fin de siècle i dekadencji, w świecie kokot, arystokratów, artystów, kabotynów, flanerów i dandysów, gdzie sztuka upadła i niech koniec jej będzie lekki i ginie wszystko, co wielkie, co ma związek z nieskończonością, z tajemnicą istnienia! Trzy zastawki, lustra i pyszne kostiumy z epoki jak zwykle łechcą wyobraźnię widza.   Choć program głosi, że scenariusz tego spektaklu powstawał w czasie prób do egzaminów V i VI semestru z przedmiotu <<praca nad rolą>> których założeniem było łączenie psychologii z formą sceniczną postaci, to wcale nie trzeba czytać tej informacji, by zorientować się, że połączenie tekstów...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Natalia Kamińska: Bydgoszcz w Warszawie

10 października 2014
Natalia Kamińska: Bydgoszcz  w Warszawie

O planach Pawła Łysaka na sezon 2014/15 w Teatrze Powszechnym w Warszawie Niespełna rok temu światek teatralny obiegła wiadomość – Bydgoszcz przenosi się do Warszawy! Stołeczna część owego światka przyjęła tę informację z wielkim entuzjazmem, którego nie podziela niestety część bydgoska. W końcu duet Paweł Łysak-Paweł Sztarbowski, przejąwszy Teatr Polski w Bydgoszczy w 2006 roku, uczynił go jedną z pierwszych scen w kraju. Teraz wezmą na warsztat całkiem świeżo wyremontowany praski Teatr Powszechny.   Skoro odnoszący sukcesy dyrektor jedynego teatru w Bydgoszczy przeprowadza się do teatralnie obfitej Warszawy, należy oczekiwać propozycji wyrazistej i nowatorskiej. W ogłoszonym na otwierającej sezon konferencji prasowej programie nowa dyrekcja Powszechnego zapowiedziała cztery główne bloki tematyczne, na które składać się będą premiery w nadchodzącym roku.   Będzie interwencyjnie Pierwszy ze wspomnianych bloków – O co się zabijać. Wojna. Pokój. Ukraina. – tworzyć będzie cykl spotkań filmowych, wystaw i dyskusji oraz spektakli, które zostaną zaprezentowane jesienią. Dzienniki Majdanu Natalii Worożbyt w reżyserii Wojtka Klemma, które powstały na podstawie spisywanych na gorąco relacji uczestników kijowskiego Majdanu, będą miały premierę już 24 października. Wojna i pokój...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli inaczej, teatralnie, wywiadowo | Brak komentarzy »

Jan Karow: Siekierą w romantyzm. Niecelnie.

9 października 2014
Jan Karow: Siekierą w romantyzm. Niecelnie.

O spektaklu Towiańczycy, królowie chmur w reżyserii Wiktora Rubina z Narodowego Starego Teatru w Krakowie podczas 13. Festiwalu Prapremier   Stanisław Pigoń we wstępie do Wyboru pism i nauk Andrzeja Towiańskiego przygląda się czynnikom, które złożyły się na sukces Sprawy Bożej wśród XIX-wiecznej polskiej emigracji w Paryżu. Najciekawiej prezentuje się ten, zakładający nieporozumienie – większość zainteresowanych pomyliła charakter misji Towiańskiego. Nie miała ona bowiem celu politycznego czy też patriotycznego, a religijny i moralizatorski – chciał on przygotować siebie i swój Zastęp wyznawców na ponowne przyjście Chrystusa. W Towiańczykach, królach chmur również w punkcie wyjścia daje się zauważyć nieporozumienie, i to nie jedno. Niestety, dotyczą one kwestii artystycznych.   Seweryn Goszczyński, który czeka na widzów już w foyer, wylegując się w przezroczystym pudle, trafnie określa rolę paryskich emigrantów. Mówi on, że tak właściwie, poza Mickiewiczem, nikt z nich nie zna francuskiego, więc bywają na salonach i robią miny. Sam okazuje się miernym literatem, którego natchnienie nawiedza po nocach pełnych kosmatych snów. Natomiast Wieszcz, przechadzający się po scenie na wysokich koturnach, rysuje się jako klepiący biedę nieudacznik, poezję wykorzystujący...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »