Archiwum dla Listopad, 2014

Marcin Miętus: Badman

30 listopada 2014
Marcin Miętus: Badman

O spektaklu Goodman w reżyserii Agaty Dyczko w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie Jesteśmy w potrzasku. Rzędy widowni umieszczone zostały w klatce wykonanej z metalowej siatki. Zamknięta przestrzeń sięga do połowy sceny, za którą znajduje się podest i niewielki pokój w głębi. Za naszymi plecami, przy jednym z ostatnich rzędów, umocowane zostało drzewo, na którym wiszą owoce. Czy to drzewo poznania dobra i zła? Te dwa etyczne pojęcia w spektaklu wyreżyserowanym przez Agatę Dyczko pojawiać się będą z dużą częstotliwością.   Goodman to adaptacja opowiadania izraelskiego pisarza, poety i reżysera, który w naszym kraju stał się ostatnimi czasy bardzo popularny. Zwany mistrzem krótkiej formy Etgar Keret lubi czerpać pomysły z bliskiej mu rzeczywistości, opowiadać o ludzkiej kondycji w różnych jej wymiarach. Pisarz sprawnie potrafi uchwycić niejednoznaczność otaczającego nas świata, konstruując jednocześnie swoje teksty w sposób prosty i pozbawiony patosu. W opowiadaniu, które zostało zaadaptowane na potrzeby Teatru im. Słowackiego, bohater – narrator całej opowieści, zastanawia się „jak to się stało, że młody chłopak, dobry żołnierz, żaden tam kryminalista, wstaje pewnego dnia i rozwala głowy dwojgu całkiem obcym ludziom w jakiejś zabitej dechami dziurze w Teksasie?”...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | 1 komentarz »

Barbara Michalczyk: Betonowy koniec świata

29 listopada 2014
Barbara Michalczyk: Betonowy koniec świata

O spektaklu Tren dla dwunogów w reżyserii Piotra Kulczyckiego w Teatrze Wolandejskim  Historie o końcu świata rzadko są o końcu świata, chyba że to film hollywoodzki. Podczas spektaklu zostaje jasno stwierdzone, że to nie ta bajka, zostańmy więc przy kontemplacji naszej wspaniałej, polskiej rzeczywistości. Do tego zestawu dorzućmy tezę: koniec świata w relacjach międzyludzkich mamy na co dzień. Co otrzymujemy? Bardzo nierówny spektakl.   Podczas trwającej apokalipsy pięcioro ludzi zostaje uwięzionych pod zawalonymi wieżowcami. Wszyscy zostali zaskoczeni przez koniec świata. Są zdezorientowani, zagubieni i nieprzygotowani. W tym momencie świat jest odległy od Miłoszowskiej wizji, nie ma pszczółek, pomidorów do podwiązania i wszyscy są doskonale poinformowani, że to już koniec. Fale uderzeniowe niszczą wszystko na swojej drodze, walą się domy, relacje międzyludzkie i kręgosłupy moralne.   Zapowiada się wspaniale. W kompletniej ciemności towarzyszy nam tylko głos Joanny Krupińskiej, grającej Ksienię, który wprowadza nas w sytuację. Inteligentny, mocny i intrygujący. Dlaczego później jest gorzej?   Po pierwsze jest ogromny problem ze scenariuszem. Maciej Kerner (Ochraniacz) i Lidia Okruta (Latawica) nie grają źle. Oni po prostu nie mają kogo...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | 3 komentarze »

Julia Ostrowska: Królicze głowy i martwa dziewczyna

28 listopada 2014
Julia Ostrowska: Królicze głowy i martwa dziewczyna

O spektaklu Martwa natura w rowie Fausto Paravidino w Teatrze Dramatycznym w Warszewie w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej Ciemność, z której wyłaniają się postaci w policyjnych mundurach i z króliczymi głowami. Psychodeliczna muzyka i nagłe, mocne światło. Chwila napięcia, a potem znów mrok i cisza.   Tak rozpoczyna się spektakl Martwa natura w rowie w Teatrze Dramatycznym w Warszawie w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej. Scena ta przywodzi na myśl fragment filmu Davida Lyncha Inland Empire i jego serię filmów krótkometrażowych Rabbits. U Bogajewskiej, tak jak u Lyncha, aktorzy ubrani są w zwyczajne, ludzkie stroje, chociaż ich głowy nie są zwyczajne i ludzkie, lecz królicze.   Już od samego początku widać więc, że nie mamy do czynienia z klasycznym kryminałem. Niestety poziom niezwykłości, wbrew oczekiwaniom widzów, zamiast wzrastać, opada. Oprócz ludzi-królików elementem oddalającym spektakl od realizmu jest to, że dziewczyna, która przed chwilą leżała martwa na deskach sceny, nagle powstaje, bierze prysznic, ubiera się i przechadza się pomiędzy aktorami. Chociaż zdają się oni ją widzieć i wchodzą z nią w interakcję, nie mogą uzyskać odpowiedzi na nurtujące wszystkich pytanie: „Kto zabił Elizę Orlando?”.   Sama akcja dramatu...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Siekańska: Demiurg z Jekaterynburga

26 listopada 2014
Katarzyna Siekańska: Demiurg z Jekaterynburga

Synteza wrażeń z Festiwalu Kolady w warszawskim Teatrze Studio   Meyerhold mówił: Czym zaskoczymy widza? Dzisiaj żadna awangarda ani w ogóle nic ludzi nie zaskoczy: ani trzęsienie ziemi, ani powódź, ani taniec-połamaniec, ani publiczna kopulacja. Wszystko już było, jak nie w jednym, to w drugim spektaklu. Jeśli coś ludzi zadziwi, to tylko szczerość. Chociaż nie wiem… Mogę się mylić.   Rozbrajający – to najkrótsze i najbardziej treściwe słowo, jakim opisać można ten festiwal. Nikołaj Kolada w ciągu dziesięciu dni zaprezentował na warszawskiej scenie siedem spektakli w swojej reżyserii (w tym cztery z Jekaterynburga i trzy polskie produkcje). Każde z przedstawień było osobną historią – fabularnie i estetycznie, zaś wszystkie razem ułożyły się w zupełnie nierzeczywisty korowód osobliwości, w który widz co wieczór wstępował jak do fantastycznego wehikułu czasu (z całym bagażem skojarzeń ciążącym na tym sformułowaniu!).   (1) na pohybel małemu realizmowi! Teatr Kolady jest z punktu widzenia współczesnego widza europejskiego archaiczny. Przywraca tradycyjne, wręcz staroświeckie kategorie teatralności jako „nie-rzeczywistości”, odwrócenia znanego porządku, zbioru cech i zachowań niespotykanych i niewystępujących na co dzień. Przestrzeń sceniczna rządzi...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, inaczej, teatralnie | Brak komentarzy »

Ryszard Abraham: Dziewczyna z Ewelina

23 listopada 2014
Ryszard Abraham: Dziewczyna z Ewelina

Rozmowa z Pauliną Szostak, tegoroczną absolwentką Wydziału Aktorskiego warszawskiej Akademii Teatralnej, aktorką Teatru Narodowego    Ryszard Abraham: Pochodzisz z Ewelina, miejscowości położonej niedaleko Garwolina. Miałaś kontakt z kulturą  teatralną w swoim rodzinnym mieście? Paulina Szostak: W Garwolinie działa Teatr Muzyczny „Od Czapy” i Teatr Rękawiczka. Nie należałam do żadnej z tych grup, natomiast uczęszczałam do kółka teatralnego i przez dwa lata chodziłam na zajęcia do szkoły muzycznej. W Ewelinie natomiast nie mamy teatrów, szkół czy nawet sklepów spożywczych, ale to najpiękniejsze miejsce na świecie.   Jak byłem mały, zanim wpadłem na to, żeby zajmować się teatrem, przeszedłem całą drogę od chęci bycia policjantem, wojskowym przez lekarza a nawet księdza! Aktorstwo jest spełnieniem Twoich marzeń z dzieciństwa? Przez jedenaście lat grałam w piłkę nożną i chciałam być piłkarką.   ??? Aktorstwo wzięło się z tego, że pochodząc z maleńkiej miejscowości marzyłam o podróżowaniu. Myślałam, że aktorstwo będzie przepustką do bliższego poznania świata. Z czasem zorientowałam się, że moja kariera piłkarska nie zajdzie daleko, pomyślałam wtedy, że będąc aktorką, będę również pierwszą w Polsce komentatorką sportową. (śmiech)   Miałaś szczęście spotkać na swej drodze ludzi,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie, wywiadowo | 1 komentarz »

Marcin Miętus: Sztuczny mrok

20 listopada 2014
Marcin Miętus: Sztuczny mrok

O spektaklu W mrocznym mrocznym domu w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie Z przedłużającego się mroku, w którym jako widzowie jesteśmy zmuszeni dłuższą chwilę pozostać, wyłania się skulona sylwetka. To Drew, przebywający w zakładzie zamkniętym. Drew na jednej z terapeutycznych sesji zdecydował się ujawnić mroczną tajemnicę z dzieciństwa ciążącą na jego życiu na tyle, że nie potrafi sobie z nim radzić. Równie mroczny – jeśli nie mroczniejszy – sekret skrywa jego brat Terry, który go za chwilę odwiedzi. Ale o tym jeszcze nie wiemy. Sugestywna muzyka, wybrzmiewająca w odpowiednich miejscach, ma pogłębiać uczucie niepokoju. Cały wysiłek żeby wytworzyć mroczną atmosferę, która w zamierzeniu twórców miała zapewne pochłonąć widza, spala na panewce. Zawadza przede wszystkim banalny tekst dramatu.   W pierwszej części W mrocznym mrocznym domu panuje nastrój klaustrofobiczny. Czujemy się jak w więzieniu-klinice, w której znajduje się bohater spektaklu. Drew jest spięty. Choć cieszy się z wizyty Terry’ego (ten bowiem ma mu pomóc), nie może przestać nerwowo się zachowywać. Jego nadpobudliwość wzmaga wąska przestrzeńpo której się porusza. Drewniany pomost okalający dwa drzewa (nie zmyślam, w spektaklu o konflikcie dwóch braci na scenie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Siekańska: Znowu sprzedany

18 listopada 2014
Katarzyna Siekańska: Znowu sprzedany

O spektaklu Wiśniowy sad w reżyserii Nikołaja Kolady prezentowanym w ramach Festiwalu Kolady w warszawskim Teatrze Studio   Majątek Raniewskiej to parodia Wersalu. Utapirowane brudne konstrukcje z włosów przywodzące na myśl skojarzenia z osiemnastowiecznymi fryzurami, wulgarne makijaże, sukienki jak z domku dla wystrojonych lalek, filcowe buty z cekinami, haftowane serwetki przyszyte do różnych fragmentów strojów. Wszystko skąpane w brokacie i jaskrawym świetle. Na scenie ustawiono kilkadziesiąt drewnianych pali wyglądających jak zdemontowana rzeźbiona balustrada. Bale stanowią oś scenografii, rozmieszczane w rozmaitych konfiguracjach będą podczas spektaklu definiować przestrzeń rozgrywanych sytuacji: dom, ogród, sad. Wkraczamy w ten świat przy dźwiękach rzewnej rosyjskiej pieśni, w której wobec powszechnego gwaru, krzyków i zabawy, najwyraźniej wybrzmiewa jedno słowo: lyubov’.   Lubow Raniewska jest nieszczęśliwą Marią Antoniną tego królestwa. Wpada na scenę centralnym wejściem, „prosto z Paryża”, ubrana w kilka warstw koców, kolorowych szali, falban, sztucznej biżuterii. Wygląda jak osobliwa mieszanka żony Ludwika XVI, rosyjskiej matrioszki i najbardziej charakterystycznych kreacji Heleny Bonham Carter. To jest jej świat, jej sad i to ona od początku kieruje uwagą widza. Historię ostatnich dni Wiśniowego...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, teatralnie | Brak komentarzy »

Maja Mroczkowska: 20 000 dni na Ziemi

17 listopada 2014
Maja Mroczkowska: 20 000 dni na Ziemi

O filmie w reżyserii Jane Pollard i Iaina Forsytha   you’re a rock’n’roll suicide, / you’re too old to lose it, too young to choose it Ten werset został przywołany ze względu na pewną meta-płaszczyznę, którą ewokuje. Piosenka, z której pochodzi, pozwala uchwycić temat w ramach całkiem zgrabnej synestezji artystyczno-osobowych perspektyw. Dzięki utworowi w 1998 roku twórcy filmu o Nicku Cave’ie 20 000 dni na Ziemi, o którym mowa – Jane Pollard i Iain Forsyth – zaistnieli na dobre w świecie brytyjskiej sztuki alternatywnej. Dokonali oni pionierskiego zabiegu rekreacji tak zwanego silnie wpływowego momentu kultury, za jaki uznali wykonanie kawałka Rock’n’roll Suicide  przez Davida Bowiego w roli Ziggy’iego Stardusta. Ich projekt dał impuls do rozwoju ruchu artystycznego opartego na „re-enactmencie” z wykorzystaniem nowoczesnych sztuk wizualnych i alternatywnych form ekspresji. Tyle w temacie mitologii początku. Teraz, czyli szesnaście lat później – para Pollard&Forsyth znów coś rekreuje – a nawet kogoś. Trudno powiedzieć, czy Nick Cave jest „rock’n’rollowym samobójcą”, jednak rodzaj „podprogowej” koncepcji życia, jaką proponuje w swojej twórczości, stanowi jakąś przeczuwaną, niezbywalną zdobycz. To nie może być tanie....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli filmowo | Brak komentarzy »

Maria Gustowska: Quo vadis, teatrze muzyczny?

15 listopada 2014
Maria Gustowska: Quo vadis, teatrze muzyczny?

O spektaklu Rent w reżyserii Jakuba Szydłowskiego w Teatrze Rampa w Warszawie   W 1996 roku odbyła się na Broadway’u premiera nowo napisanego przez Jonathana Larsona musicalu pt. Rent. Poprzez poruszanie takich tematów tabu jak homoseksualizm, narkotyki, transseksualizm oraz AIDS, miał skandalizować i zmuszać do myślenia. Sztuka odniosła ogromny sukces – zdobyła cztery nagrody Tony, nagrodę Pulitzera i wiele innych. Od tego czasu wystawiana była na całym świecie. Dwudziestego czwartego  października odbyła się wyczekiwana przez warszawskich fanów teatru muzycznego premiera spektaklu w Teatrze Rampa.   Można by pomyśleć, że spektakl, szokujący w 1996 roku, nie będzie w 2014 nikogo oburzać. We współczesnym teatrze tematyka AIDS czy homoseksualizmu nie jest niczym niespotykanym, a wręcz nagminnym. Jednak, chyba wciąż szokuje ona niektórych widzów teatru Rampa, w którym przed spektaklem z nagrania puszczana jest prośba o wyłączenie telefonów „ze względu na specyfikę miejsca”. Pocałunek dwóch mężczyzn wzbudził wśród niektórych obrzydzenie, które zostało przez nich wprost wyrażone okrzykami typu „O fu!”. Taka reakcja może być dowodem na to, że polscy widzowie „teatrów popularnych” nie są jeszcze na wszystko otwarci i spektakle takie,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli muzycznie, teatralnie, wyjątkowo | Brak komentarzy »

Agata M. Skrzypek: Furtki dwuznaczności

12 listopada 2014
Agata M. Skrzypek: Furtki dwuznaczności

Wokół spektaklu Morfina w reżyserii Eweliny Marciniak w Teatrze Śląskim im. St. Wyspiańskiego w Katowicach 1. Najsilniejszym psychoaktywnym składnikiem morfiny jest opium. Podstawą do uzyskania opium są niedojrzałe ziarna maku lekarskiego. Można spożywać go w formie nalewki, jako laudanum, można również palić. Jak każda roślina lecznicza, ma działanie uspokajające, kojące i nasenne. Jak każdy narkotyk, uspokaja – bo odurza, koi – bo uśmierza silny ból, usypia – z miejsca. Natomiast morfina pod względem składowym jest już organicznym związkiem chemicznym, należącym do grupy alkaloidów. To znaczy, że jej pH jest zasadowe, zawiera azot oraz ma pochodzenie roślinne i taki skład sprawia, że staje się silnie toksyczna i uzależniająca. Choć wydzielono ją z opium już w roku 1813, to dopiero w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku ostatecznie wyjaśniono budowę. Co oznacza, że przez wiele lat radosnego użytkowania morfiny nikt nie miał świadomości, że raczy się tym samym, czym mógłby zwalczać szkodniki w swoim ogródku.   Swego czasu artyści upodobali sobie opium. W romantyzmie zaczęli już świadomie korzystać ze swoich wizji jako inspiracji do tworzenia dzieł sztuki, nie kryjąc...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, inaczej, teatralnie | Brak komentarzy »