Archiwum dla Luty, 2015

Marcin Miętus: Cienie Jelinek

26 lutego 2015
Marcin Miętus: Cienie Jelinek

O spektaklu Podróż zimowa w Teatrze Polskim we Wrocławiu Podróż zimowa (Winterreise) to cykl pieśni Franza Schuberta, skomponowany do poezji Wilhelma Müllera. Opowieść o odtrącanym przez ukochaną młodzieńcu, przepełniona melancholią i cierpieniem, znakomicie wpisywała się w program niemieckiego romantyzmu. W polemikę z ideą zimowej wędrówki, pełnej rozpaczy i paraliżującego smutku, weszła nagrodzona literackim Noblem Elfriede Jelinek. Uzdolniona muzycznie pisarka stworzyła wielogłosowy utwór, w którym kompozycja układa się w kolejne monologi – pieśni, stanowiące głos wewnętrzny kobiety, targanej emocjami: smutkiem, melancholią, gniewem. Czy tą kobietą jest sama Jelinek? Trudno na to pytanie odpowiedzieć, bowiem pisarka wymyka się jednoznacznym ocenom, choć sama przyznaje, że jest to jeden z jej najbardziej osobistych utworów.   Konkretnych sformułowań oraz wyraźnych odpowiedzi nie daje również spektakl Pawła Miśkiewicza, oparty o poetycką prozę noblistki (trudno mówić o dramacie, tekst podzielony na osiem części, pozbawiony jest didaskaliów i podziału na osoby dramatu). Po wprowadzeniu tropu autobiograficznego następuje jego przełamanie, dążąc do finalnej wolty poruszającej kwestię obioru twórczości austriackiej pisarki. Reżyser unika gier językowych, rozwarstwiania kolejnych metafor oraz mocnych uderzeń. Jego spektakl jest stonowany,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Maja Mroczkowska: Teraz najważniejsze, to powiedzieć „mazl tow”!

26 lutego 2015
Maja Mroczkowska: Teraz najważniejsze, to powiedzieć „mazl tow”!

O spektaklu Ruchele wychodzi za mąż w reżyserii Jacka Papisa w Teatrze Żydowskim im. Estery Rachel i Idy Kamińskich w Warszawie (1) Rzecz o banalności twórczości Sztuka Ruchele wychodzi za mąż została wydana po polsku nakładem Agencji Dramatu i Teatru w 2012 roku. Ukazała się jako „inna sztuka” w zbiorze tłumaczeń dramatów autorstwa Savyon Liebrecht zatytułowanym Rzecz o banalności… i inne sztuki. Izraelska dramaturg urodziła się w Polsce w 1948 roku w żydowskiej rodzinie ocalałej z Holocaustu. Pierwsze brzmienie jej imienia i nazwiska to Sabina Sosnowski – zostały zmienione po szybkiej emigracji do Izraela. W swoich utworach koncentruje się szczególnie na tożsamości „drugiego pokolenia” po Zagładzie oraz jednocześnie pierwszego, które określa siebie mianem Izraelczyków. Liebrecht mówi o dwóch typach, na jakie dzieli się ta generacja: ci z domów ciągłego mówienia o Holocauście i ci z domów uporczywego milczenia na ten temat. Twórczość wyrastać ma z drugiego wariantu – kreatywność karmi się ciszą.   Najgłośniejsza sztuka autorki Rzecz o banalności miłości, opowiadająca o złożonej relacji pomiędzy Hanną Arendt i Martinem Heideggerem, została uhonorowana wieloma nagrodami. Jako polski serial telewizyjny zrealizowany przez Feliksa Falka otrzymała w 2012 roku sopocki laur...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Barbara Michalczyk: Tam, na górze…

24 lutego 2015
Barbara Michalczyk: Tam, na górze…

O spektaklu Wasza Wysokość w reżyserii Katarzyny Kalwat w Teatrze WARSawy Po co chodzi się w góry? Wspinać się. Napawać się. Zabijać się. Bo czasem idą dwie osoby, a wraca tylko jedna. Jak to jest, wie doskonale Wanda (Jadwiga Jankowska-Cieślak), alpinistka z ogromnym bagażem doświadczeń. Zimna, słabo nawiązująca kontakty z ludźmi, duchem pozostająca wiecznie w górach.   Przedstawiona w pierwszych chwilach spektaklu sytuacja dramatyczna to ekstremum. Anna, bohaterka Moniki Pikuły, traci w życiu ludzi, których kocha. Dlaczego tak się dzieje? Bo oni zawsze wybierają góry. Wspinaczka, moja miłość. Nie ma mamusi, nie ma szczeniaczków i nie ma ukochanego faceta. Tatuś został uziemiony na dole, więc się ostał. Wszystkiemu w oczach dziewczyny zdaje się być winna ciotka. Ten pogrzeb nie powinien się odbywać. A jednak jest i trzeba spojrzeć sobie i prawdzie w oczy. I jakoś się z nią rozliczyć. Chłodna, zdystansowana Jankowska-Cieślak, która może by i chciała tę swoją siostrzenicę przytulić, napotyka na gorącą i zapłakaną Pikułę. W grze tej aktorki jest jakaś prawda, wierzymy w jej łzy i rozpacz. W gorzkie i dosadne słowa. Naprawdę dobra scena, z porządnym konfliktem i silnym napięciem.  ...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Magdalena Konarska: Romeo zatańczył z Julią

22 lutego 2015
Magdalena Konarska: Romeo zatańczył z Julią

O balecie Romeo i Julia Hectora Berlioza w Operze Śląskiej w Bytomiu Romeo i Julia  Williama Shakespeare’a to z całą pewnością jedna z najpiękniejszych historii miłosnych. Uznawana jest ona także za najlepszą, jaką kiedykolwiek napisano. W ciągu wielu lat doczekała się licznych interpretacji, jednak jej baletowe wykonanie jest niezwykłe, ponieważ balet sam w sobie jest wyjątkowy.     Szekspirowski dramat to opowieść o dwóch zwaśnionych rodach, których dzieci zakochują się w sobie. Kochankowie poznają się na balu, odbywającym się w domu rodziny Capulettich. Wkrótce biorą też ślub, którego udziela im Ojciec Laurenty. Jednak ich romantyczne uczucie od początku borykać się musi z przeciwnościami losu.   W Weronie dochodzi do konfliktu między Tybaldem – krewnym Julii, a Merkucjem – przyjacielem Romea, który w tymże pojedynku umiera. Zrozpaczony Romeo sam postanawia wymierzyć sprawiedliwość i zabija Tybalda. Chłopak ma zostać wypędzony z miasta, a Julia wydana za Parysa. Dziewczyna wypija więc otrzymaną od ojca Laurentego miksturę, która ma imitować jej śmierć. Jej ukochany, zobaczywszy bezwiedne ciało Julii, także postanawia się zabić. Wtem budzi się Julia, widzi śmierć swego kochanka i podejmuje ostateczną decyzję. Przebija...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli muzycznie, teatralnie | Brak komentarzy »

Barbara Michalczyk: Popędliwi

20 lutego 2015
Barbara Michalczyk: Popędliwi

O spektaklu Bóg Mordu w reżyserii Anety Muczyń w Teatrze 13 w Białołęckim Ośrodku Kultury Konwenanse? Kurtuazja? Dobre wychowanie? No cóż, z tym definitywnie zrywają bohaterowie Boga Mordu. Upchnięci w ciasnej przestrzeni, której niemal nie opuszczają, balansują na cienkiej granicy między zachowaniem twarzy, a ostatecznym wyładowaniem emocji. Desanty na drugą stronę zdarzają się nadzwyczaj często, sojusze nawiązują się, by po chwili upaść z hukiem, a na końcu nic już nie jest takie jak wcześniej.     Gdybym miała mówić o jakiejś tezie lansowanej w tym spektaklu, powiedziałabym, że jest nią teza, iż nie należy nikogo pochopnie osądzać. Wszyscy bohaterowie noszą maski, które wraz z upływem akcji zrywają, by przywdziać nowe lub wręcz przeciwnie – okazać prawdziwe oblicze. To, co w pierwszej chwili wydaje się ułomne i niepoprawne, już chwilę później wydaje się być lepszą alternatywą wobec innej postawy. Nic nie jest pewne, moralność jest chwiejna, a bohaterowie nieszczęśliwi.   Sytuacja wyjściowa jest prosta. Syn państwa Reille pobił syna państwa Houllie, a dwa wybite zęby prowokują wspólne spotkanie, by podpisać ugodę. W pierwszej chwili jedynie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Jan Karow: Wszystkie drogi prowadzą do Detroit

20 lutego 2015
Jan Karow: Wszystkie drogi prowadzą do Detroit

O spektaklu Detroit. Historia ręki w reżyserii Wiktora Rubina w Teatrze Polskim im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy 24. lipca 1951 roku, w dniu, w którym Jolanta Janiczak rozpoczyna swoją podróż w przeszłość i przyszłość amerykańskiego snu, świętowano dwustu pięćdziesiątą rocznicę założenia Detroit. W ramach hucznych obchodów otwarto wówczas między innymi nowe muzeum. Wtedy jeszcze nikt nawet nie wyobrażał sobie kierunku, w jakim już niedługo miało zacząć zmierzać Motor City – sześćdziesiąt lat później całe miasto przeistoczyło się w muzeum ślepej wiary w ideę postępu.   Jakkolwiek nieprawdopodobnie czy dziwnie to brzmi, 19. czerwca 2013 roku Detroit zbankrutowało. Jedna z największych przemysłowych potęg Stanów Zjednoczonych upadła, pozostając atrakcyjna chyba tylko dla wampirów – to tam swoją fascynującą kryjówkę ma Adam z ostatniego filmu Jima Jarmuscha Tylko kochankowie przeżyją. Miasto, bez którego fabryk alianci być może nie byliby w stanie skutecznie walczyć podczas II wojny światowej, a amerykanie nie doczekaliby się swojego „volkswagena”, czyli Forda T, zostało opuszczone – populacja spadła z około dwóch milionów do niewiele ponad siedmiuset tysięcy. Wyludnione centrum przeistoczyło się...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Jakub Godzic: Hoffman jak mechaniczna lalka

16 lutego 2015
Jakub Godzic: Hoffman jak mechaniczna lalka

O spektaklu Opowieści Hoffmanna Offenbacha w reżyserii Bartletta Shera w Metropolitan Opera w Nowym Jorku Jacques Offenbach to kompozytor znany głownie jako twórca operetek. Uznawany jest wręcz za ojca tego gatunku. Niemal każdy słyszał o Orfeuszu w piekle, ale już na pewno każdy zna kankana z tej operetki. Pod koniec życia napisał również operę. Choć nie wiem, czy używanie czasu przeszłego w trybie dokonanym jest wskazane. Pisał ją, już prowadził próby, wprowadzał ostatnie zmiany, które wymuszał na nim dyrektor teatru i… umarł. Premiera Opowieści Hoffmanna odbyła się w cztery miesiące po śmierci kompozytora. I choć odniosła ogromny sukces, to dzieło, które wystawiono wówczas na scenie, było zgoła czym innym od tego, czego (zapewne) oczekiwałby kompozytor. A popularność tej opery i zawiła historia jej powstawania (i wystawiania) odbija się na niej po dziś dzień. Przez lata inscenizatorzy, ale i muzykolodzy, spierali się o prawidłową kolejność nie tylko trzech aktów, z których się składa, lecz poszczególnych numerów, które bohaterowie mają lub nie wykonywać w poszczególnych częściach.   W Opowieściach Hoffmanna jedno jest pewne: ta opera to hołd dla niemieckiego pisarza, kompozytora, prawnika i rysownika doby...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli muzycznie, teatralnie | Brak komentarzy »

Barbara Michalczyk: Opowieść z Podhala

16 lutego 2015
Barbara Michalczyk: Opowieść z Podhala

O spektaklu Co wom powim, to wom powim w reżyserii Macieja K. Tondery z Teatru Rabcio z Rabki Zdroju   Scena Impresaryjna to najnowszy projekt Białołęckiego Ośrodka Kultury, której celem jest pokazywanie spektakli, których w innych okolicznościach nie dałoby się zobaczyć w Warszawie. Pomysł chwalebny, propozycje interesujące, warunki do oglądania dogodne – warto dostrzec tę nową możliwość na teatralnej mapie stolicy.   A ruszono z kopyta – podwójnym występem teatru Rabcio z Rabki Zdrój. Tak, dobrze państwo widzą, na pierwszy ogień poszły lalki. I to nie tylko dla tych najmłodszych (tym razem nie należy smucić się, że najnajem już się nie jest).   Moje pierwsze i najmocniejsze wrażenie, po Co wom powim, to wom powim można ująć w jednym słowie – przeurocze. Dwie historie, które bazują na twórczości Kaziemierza Przerwy-Tetmajera, autentycznie bawią i budzą zainteresowanie widza. Obie zostały mocno osadzone w rzeczywistości podhalańskiej. W pierwszej chwili gwara brzmi zupełnie jak obcy język i zupełnie nie wiadomo, kiedy następuje magiczny moment przestawienia się na całkowite rozumienie. Oprócz tego nastrój budują także góralskie kostiumy aktorów oraz muzyka grana na żywo.   Cały...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Jakub Godzic: Odwilż na scenie

9 lutego 2015
Jakub Godzic: Odwilż na scenie

O spektaklu Eugeniusz Oniegin w reżyserii Michała Znanieckiego w Operze Krakowskiej Eugeniusz Oniegin należy do tych oper, które dziś uznaje się za dzieło genialne. Co zabawne, sam kompozytor unikał określania go terminem opera. Wolał je nazywać scenami lirycznymi. Co zresztą umieścił w podtytule. Piotr Czajkowski zdawał sobie sprawę, że w operze na podstawie puszkinowskiego dramatu będzie mało akcji oraz niewiele okazji do tzw. operetkowych efektów. Słuchając czy oglądając ją należy się z nim zgodzić. Nie znajdziemy tu efektownych koloratur, wirtuozerskich tercetów, a już na pewno ekscytującej (czyt. długiej) sceny agonii. Wręcz przeciwnie, na scenie pojawia się zgoła nie operowy bohater, nawet akcja nie kończy się w sposób charakterystyczny dla tego gatunku, bo tu nikt nie umiera, a wszyscy są nieszczęśliwi. Jednak kluczem do zrozumienia fenomenu (i pokochania!) tej opery jest jej określenie mianem scen lirycznych. Bo w tym tytule najważniejsza nie jest akcja, lecz przeżycia bohaterów. Już Puszkin stworzył doskonałe portrety psychologiczne, lecz Czajkowski pogłębił je za pomocą muzyki. A sceny dożynek, imienin Tatiany czy moskiewskiego balu to jedynie kontrast dla przeżyć głównych osób...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli muzycznie, teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Siekańska: Wiele razy, w wielu miejscach

9 lutego 2015
Katarzyna Siekańska: Wiele razy, w wielu miejscach

O spektaklu Press to reset the world: czyli rzeczy, których zazwyczaj nie robię w czwartki w reżyserii Agnieszki Wąsikowskiej   Czy ja z dzisiaj ponoszę odpowiedzialność za moje postępowanie i życie z wczoraj? A sprzed roku? A sprzed pięciu lat? Czy ponoszę odpowiedzialność za to, czego nie byłam świadoma? Jak absurdalne jest to, że my tutaj umieramy i rodzimy się wciąż i wciąż na nowo, a ktoś tam proponuje nam przez telefon ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków w wysokości kilku tysięcy złotych, płatne z góry? Kiedy i ile razy było się naprawdę i całkowicie tu i teraz? Czy tych chwil wystarczy choćby na palce jednej dłoni?   Na małej scenie ustawiono rząd krzeseł – skromną widownię. Pozostała część podwyższenia, wraz z mikrofonem, ekranem i małym telewizorem, stanowi przestrzeń działań aktorki. Główne światło gaśnie, na scenę wchodzi młoda kobieta ubrana współcześnie, jakby prywatnie. Uśmiecha się do widzów i nawiązuje z nimi rozmowę. Na początku zadaje im proste pytania. Czy jestem kobietą? Czy jestem wysoka? Ile mam lat? Czy jestem blondynką? Odpowiedzi sypią się szybko i ochoczo. Po chwili kobieta podchodzi do stojącego mikrofonu i zaczyna zadawać pytania bardziej...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »