Archiwum dla Marzec, 2015

Jakub Godzic: Zagubiona Halka

29 marca 2015
Jakub Godzic: Zagubiona Halka

O spektaklu Halka w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego w Operze Krakowskiej W dziejach opery polskiej Halka zajmuje szczególne miejsce. Zwykło uważać się ją za pierwsze dzieło tego gatunku w naszym kraju. Jej pierwsza wersja, skromna, dwuaktowa, miała swoją premierę w Wilnie w 1848 roku, nie zdobyła jednak uznania. Kilka lat magazynowania partytury, przeróbek i dopisywania numerów sprawiło, że w 1858 Halka w Warszawie osiągnęła oszałamiający sukces! Tym większy, że już w 1900 roku na narodowej scenie wystawiono ją… 500 raz, a to był dopiero początek.   Halka raczej nie znika z afisza polskich teatrów operowych. Wystawiana jest nie tylko często, ale i przy szczególnych okazjach. Abstrahując od niepodważalnej polskości tego tytułu, ma on też swoje zalety w warstwie muzycznej, które jedynie ugruntowały wysoką pozycję tej opery.   Schemat akcji opiera się na historii „uwiedzionej i porzuconej” dziewczyny, czyli nic nowego w historii opery, ale czy na pewno? Niewinna i prosta góralka, Halka, daje się zwieść zamożnemu i młodemu paniczowi, Januszowi. Jednak bez większego sentymentu zostaje porzucona przez niego, gdy pojawia się majętna kandydatka na żonę, córka Stolnika, Zofia. Jest też zakochany...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli muzycznie, teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Siekańska: sztuka na wynos, spotkania na miejscu

26 marca 2015
Katarzyna Siekańska: sztuka na wynos, spotkania na miejscu

Tekst z okazji drugich urodzin teatru sztuka na wynos Po raz pierwszy do drzwi sztuki na wynos zapukałam zeszłej zimy, podczas festiwalu Boska Komedia, do którego zakwalifikował się spektakl Postrzał. Pomysł napisania artykułu o tej szczególnej inicjatywie narodził się już wtedy, ale dopiero dziś pełny tekst trafia przed oczy Czytelników. Tym lepiej, bo publikacja zbiega się w czasie z drugimi urodzinami sztuki – jest zatem co świętować, co podsumowywać, co promować.   (1) słowo wstępne Idąc na spektakl sztuki na wynos, trzeba odnaleźć w Krakowie na Starowiślnej kamienicę numer 55 i na domofonie wybrać przycisk opatrzony podpisem „Scena Pokój”. Drzwi otwierają się, można wejść na klatkę schodową. sztuka na wynos mieści się w dwupokojowym mieszkaniu na drugim piętrze. U progu przybywających widzów wita zawsze ktoś z teatralnej ekipy, kto tego wieczora akurat nie gra w spektaklu i pełni honory gospodarza. W przedpokoju stoi zwykła drewniana szafa z przesuwanymi drzwiami, tam można zostawić płaszcz. Na prawo od drzwi wejściowych mieści się mała przytulna kuchnia pełniąca rolę kawiarni, kasy, centrum dowodzenia. Tam, jak w teatralnym foyer, można kupić herbatę, kawę,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie, wywiadowo | 2 komentarze »

Katarzyna Siekańska: Sławek, ty dupku!

25 marca 2015
Katarzyna Siekańska: Sławek, ty dupku!

O spektaklu …i zawsze przy mnie stój w teatrze sztuka na wynos w reżyserii Dariusza Starczewskiego kobieco-stronniczym okiem I zawsze przy mnie stój  to zgrabnie napisana sztuka o dwóch kobietach i jednym mężczyźnie, z wątkiem metafizycznym w tle. W przestrzeniach Sceny Pokój  tekst Tomasza Jachimka nabrał rumieńców, a twórcy spektaklu pod pozorem wdzięcznej komedii obdarowali widzów słodko-gorzką refleksją o regułach rządzących relacjami damsko-męskimi. Nietrudno w tej historii miłosnego trójkąta dostrzec potencjał bardziej uniwersalny. Bo ile właściwie kobiecych głosów można usłyszeć w tym spektaklu? Dwa? Cztery? Więcej?   Brzmi barokowa muzyka, z ciemności wyłaniają się szczegóły scenografii: w głębi biała ławeczka na całą długość sceny, z przodu biała damska toaletka umocowana na metalowych szynach, tak aby można było ją przesuwać  po podłodze. Ciszę przerywa ostry kobiecy głos: „a więc jednak tam pójdziesz?”. Widzowie są świadkami rozmowy toczącej się pomiędzy dwoma kobietami. Początkowo nie jest jasny charakter łączącej ich więzi. Czy to rozmowa matki i córki? Przyjaciółek? Szczera rozmowa jednej z nich z samą sobą? Kolejne sceny dostarczają rozwiązania tej zagadki, ale mimo to element niedopowiedzenia wisi nad sceniczną sytuacją, pozostawiając...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Siekańska: Warsztaty z bycia

24 marca 2015
Katarzyna Siekańska: Warsztaty z bycia

Refleksje wokół spektaklu Nie budźcie mnie w reżyserii Bogdana T. Graczyka w teatrze sztuka na wynos „Prawdą jest: człowiek jest mikrokosmosem” – napisał Ludwik Wittgenstein w Uwagach o religii i etyce. Czy spotkanie dwojga osób to wyjątkowy moment współistnienia i przenikania się tych hermetycznych światów? Czy też ich drastyczne i bolesne zderzenie? A może po prostu nic nieznaczące, przypadkowe minięcie się?    Niemal pusty śnieżnobiały pokój. Abstrakcyjna i warsztatowa przestrzeń z dwoma czarnymi sześcianami w centrum. Te jedyne elementy scenografii będą w spektaklu spełniać rozmaite funkcje: podestów, krzeseł, szaf, walizek… Dwie sylwetki w obcisłych czarnych trykotach i baletowych spódniczkach odcinają się od jasnego tła. Przemierzają scenę kilkakrotnie, wykonując proste ćwiczenia gimnastyczne i wykrzykując wyraźnie samogłoski. Trwa rozgrzewka – przed spektaklem, przed próbą sceniczną, w której biorą udział postaci i przed spotkaniem, czyli wielką zmienną każdego teatralnego wieczoru.   Spotykają się przypadkiem, na próbie. Ona i on – dwoje indywidualistów, ambitnych aktorów. Zaczynają rozmawiać. Najpierw nieprzyjemnie, chłodno, rzeczowo, później coraz milej i cieplej. Przyglądają się sobie z zainteresowaniem. Herbaty? Chętnie. Cynamonu? Jak to?   Na oczach widzów tworzy...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Siekańska: Widokówka z korpoświata

23 marca 2015
Katarzyna Siekańska: Widokówka z korpoświata

Wokół spektaklu Postrzał w teatrze sztuka na wynos w reżyserii Dariusza Starczewskiego Na rozmaitych szkoleniach, kursach i kartach podręczników z zakresu autoprezentacji i PR jedną z pierwszych zasad, którą należy sobie przyswoić jest to, że wypowiedź (słowną bądź pisemną) rozpoczynać należy od zdecydowanego i władczego: „witam”. Tak też zaczyna się spektakl, w którym krytycznej ocenie i gorzkiej diagnozie zostaje poddana korporacja jako system – zawłaszczający i podporządkowujący sobie obecnie coraz obszerniejsze włości codzienności, terroryzując swoim reżimem nie tylko środowiska zawodowe i stosunki oficjalne.   W śnieżnobiałym wnętrzu Sceny Pokój ustawiono naprzeciw siebie dwa rzędy krzeseł – po jednej stronie umiejscowiona została trzynastoosobowa widownia, po drugiej pięć biurowych foteli obitych białą skórą. Na parapecie ekspres do kawy, filiżanki, cukier w papierowych saszetkach. W korytarzu można dostrzec przedłużenie scenografii: opatrzone trwożącym szyldem „DRZWI DO SZEFA”, toaletę i zawieszoną na framudze czerwoną syrenę policyjną, której ostry dźwięk i alarmujące migotanie będą podczas spektaklu jedynym sygnałem obecności enigmatycznego szefa w gabinecie. Taki układ scenicznej przestrzeni, z jednej strony jednoznacznie odsyła odbiorcę do skojarzeń z wnętrzem korporacyjnego biurowca, a z drugiej od początku sygnalizuje nierealistyczną konwencję przedstawienia i jego...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Marcin Miętus: Tęsknota i rewolucja

22 marca 2015
Marcin Miętus: Tęsknota i rewolucja

O spektaklu nie-boska komedia. WSZYSTKO POWIEM BOGU! w reżyserii Moniki Strzępki w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie Reprezentantką polskiej arystokracji w spektaklu Strzępki jest Barbara Niechcic. Bohaterka, której pierwowzór odnajdziemy w powieści Noce i dnie Marii Dąbrowskiej, przechadza się powłóczystym krokiem po scenie, w pięknej sukni, z nieodłączną filiżanką herbaty. Nad wyraz skłonna do filozoficznych refleksji na temat życia i śmierci, przepełniona jest romantyczną tęsknotą, pełną egzaltowanych uniesień. Nikt jej nenufarów z pobliskiego stawu jednak zrywać nie będzie. Nadchodzi bowiem rewolucja.   Paweł Demirski przepisał Nie-boską komedię Zygmunta Krasińskiego w charakterystyczny dla siebie sposób. Umieszcza akcję gdzieś w „międzyczasie”, a specyficzną, współcześnie brzmiącą frazę wkłada w usta wielu postaci z różnych porządków. I tak oprócz wspomnianej Niechcicowej do segmentu szlachty dołączył Papa Wincenty oraz Orcio. Oprócz jasnowidzącego chłopca, z dramatu Krasińskiego Demirski wypożyczył Hrabiego Henryka, który niekiedy stapia się z postacią samego wieszcza, oraz oszalałą żonę(Anna Radwan-Gancarczyk) i Pankracego (w różnych osobach). Znalazło się też miejsce dla dwójki Przechrztów w wersji współczesnej (Marta Ojrzyńska, Radomir Rospondek), dwóch dziewic nęcących poetę (Marta Nieradkiewicz, Dorota Pomykała) oraz – jakże nam bliskich dzisiaj...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Barbara Michalczyk: Igraszki

20 marca 2015
Barbara Michalczyk: Igraszki

O spektaklu Fredraszki w reżyserii Jana Englerta w Teatrze Narodowym w Warszawie Lekko, z ogromnym wdziękiem i wyjątkowo zabawnie, tak grają w tym spektaklu aktorzy. Fredrowskie komedie zanurzono w scenografii stylizowanej na lata pięćdziesiąte. Dodano pasujące stylistycznie kostiumy, fantastyczną jazzową muzykę oraz piosenki. Podkręcono tempo przez błyskawiczne zmiany sytuacji, do tego rozhulała się komiczna powtarzalność, a Jan Englert-Fredro patrzył na to przez cały spektakl łaskawym, reżysersko-autorskim okiem.   Widz wchodzi do tego świata nie będąc do końca pewnym, czego się spodziewać. W pierwszej chwili całe zamierzenie scenograficzne wydaje się niejasne. Jakiś stół na środku, krzesła, fotele, szafy… Salonik? Buduar? Przez chwilę na pewno knajpa. Ale potem rozbrzmiewa muzyka i wszystko staje się jasne. Nie wiem, co było pierwsze – scenografia czy muzyka, ale razem tworzą bardzo przyjemne estetycznie doznanie.   Scenariusz, jak w przypadku innych podobnych realizacji, składa się w większości ze skompilowanych tekstów komedii Fredry. Całe wątki i pojedyncze sceny mieszają się na oczach rozbawionej widowni. Pierwsza połowa jest grana bardzo na tempo, aktorzy błyskawicznie zamieniają się miejscami, wyskakują z szaf i wskakują za kulisy. W tych komicznych przeplatankach...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Siekańska: Moja ukochana w środku nie ma serca

17 marca 2015
Katarzyna Siekańska: Moja ukochana w środku nie ma serca

O spektaklu Karaoke box w reżyserii Anety Groszyńskiej  w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie Doświadczanie tego spektaklu jest surfowaniem (sic!) pomiędzy pojawiającymi się w momencie wkroczenia na widownię pytaniami o zastaną i postrzeganą sytuację wyjściową, a wątpliwościami (z którymi odbiorca pozostaje w chwili rozstania z tym enigmatyczno-efemerycznym zjawiskiem) dającymi się zamknąć w jednym panicznym i desperackim a zarazem pełnym przyjemnego zdziwienia wołaniu: co to było?!   Rzecz dzieje się w chmurze. A raczej w „chmurze” – części wirtualnej przestrzeni. W centrum sceny ustawiono kolorową klatkę-rusztowanie, udekorowaną w całości dyskotekowymi mrugającymi światełkami. Neony pulsują w rytm muzyki, na początku do instrumentalnej wersji I will survive Glorii Gaynor, później do kolejnych śpiewanych piosenek. Ponad sceną zawieszono okalającą wszystko z góry surrealistyczną, wspomnianą już, chmurę. W tak zaaranżowanej, niedookreślonej, klimatycznej i trochę klubowej przestrzeni poruszają się swobodnie a ostrożnie postaci: Android Męski i Android Żeński.   Scenografia i sceniczna konwencja mają nawiązywać (wedle tytułu oraz wygłoszonego na początku przedstawienia wstępu wprowadzająco-wyjaśniającego dla widzów) do japońskich punktów rozrywki, gdzie można przyjść, wykupić bilet wstępu na dowolny czas,  zamknąć się w wyciszonym pomieszczeniu z maszyną do karaoke oferującą tysiące utworów muzycznych z rozmaitych...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli inaczej | Brak komentarzy »

Marcin Miętus: Tydzień z teatrem formy

14 marca 2015
Marcin Miętus: Tydzień z teatrem formy

Wrażenia z 3. edycji Międzynarodowego Festiwalu Materia Prima w Krakowie Teatr formy to bardzo szerokie pojęcie, odsyłające nas do między innymi teatru tańca, teatru plastycznego, lalkowego czy teatru cieni. Na tegorocznym festiwalu Materia Prima nie zabrakło żadnego z wymienionych gatunków, stawiających na wyjątkowe doznania estetyczne. Krakowski festiwal to doskonała okazja, by zaobserwować, co dzieje się w zagranicznym teatrze formy. A dzieje się sporo dobrego.   Najlepiej zaprezentowali się Francuzi. Z dwunastu festiwalowych spektakli cztery przedstawienia należały do zespołów znad Loary. Wszystkie cztery były co najmniej interesujące. Znakomity Compagnie 111 w Planie B dokonał udanego mariażu inteligentnego humoru z iście cyrkowymi akrobacjami. Czterech mężczyzn w garniturach, poruszających się po pochyłej lub pionowej ścianie, co rusz igrało z percepcją widza, tworząc widowisko na wskroś współczesne. Pomysłodawca i scenograf Aurélien Bory wraz z Philem Soltanoffem opracowali zabawną i błyskotliwą choreografię. Perfekcja wykonania oraz znakomite efekty świetlne i dźwiękowe stworzyły teatr konceptualny, bardzo otwarty na widza, nie roszczący pretensji do skomplikowanych metafor. Plan B okazał się znacznie ciekawszy niż występ ochrzczonego gwiazdą festiwalu NoGravity Dance Company –  pięknego, lecz...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, teatralnie | Brak komentarzy »

Maja Mroczkowska: Na początku była membrana i wszystko w niej się stało

14 marca 2015
Maja Mroczkowska: Na początku była membrana i wszystko w niej się stało

O spektaklu Membrana w wykonaniu duetu Yaniv Shentser & Meirav Ben David na festiwalu Materia Prima. Bieguny Kultury w Teatrze Groteska w Krakowie (1) „Drgający”, bez dzwoneczków Teatr formy jako teatr totalny zdaje się być idealnym wyborem, jeśli chce się w czasie pięćdziesięciu minut opowiedzieć historię powstania świata w oparciu o tamburyn membranowy bez dzwoneczków. Izraelski duet Shentser i Ben David zaprezentował alternatywną opowieść. Jako kobieta i mężczyzna, żeński i męski operator membrany, żeński i męski wariant wokalny stworzyli niezwykle komplementarny rodzaj ekspresji. Poprzez naprzemienne wybijanie rytmów, bliźniaczą, a jednak różną w ładunku delikatności choreografię dłoni oraz dźwięczny dwugłos, nieodmiennie wieńczony kadencją doskonałą – aktorzy sami ulegali przeistoczeniu w rodzaj membrany opowiadającej świat.   Jeśli membrana jest układem rozchodzenia się fali, błoną-kluczem pomiędzy bodźcem i źródłem a dźwiękiem, „drgający” człowiek rzeczywiście staje się totalną formą wyrazu procesów życia w skali wszechświata. I tak też to oglądaliśmy w Sali Kopułowej Teatru Groteska dwudziestego siódmego lutego w piątek o godzinie osiemnastej.   (2) Izraelski profil Gdy na sali jest zupełnie ciemno i tylko na tle oświetlonej membrany widać...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, teatralnie | Brak komentarzy »