Archiwum dla Maj, 2015

Dawid Dudko: Problemy z pamięcią, czyli „gdy ciało nie wystarcza”

28 maja 2015
Dawid Dudko: Problemy z pamięcią, czyli „gdy ciało nie wystarcza”

O spektaklu Akropolis w reżyserii Łukasza Twarkowskiego w Starym Teatrze w Krakowie   Kości zostały rzucone Na początku pada strzał. Biblijny Ezaw (Bogdan Brzyski) strzela w głowę Jakuba (Zbigniew W. Kaleta). Staje się to swoistym znakiem rozpoczęcia gry. Stanowisko rozgrywającego przeznaczone zostaje w tym wypadku Łukaszowi Twarkowskiemu, reżyserowi krakowskiego Akropolis. Gracze zajmują miejsca po różnych stronach decydującej planszy. Pierwsza grupa to obsadzeni nie w jednej, ale w kilku rolach aktorzy, drugą tworzą tłumnie zasiadający na widowni Heleny (Dużej Sceny Starego Teatru) widzowie. O co będzie toczyć się walka? Sprawny rzut oka na instrukcję, opis przedstawienia i temat powinien być dla wszystkich jasny – chodzi o „prawidłowy odczyt danych”, o to kto ma rację mówiąc o prawdzie tekstu i czy prawda ta w ogóle istnieje. Bez wątpienia więc modernistyczne dzieło Stanisława Wyspiańskiego stanie się tu nie tyle bazą, czy nawet pretekstem, ile wyłomem w ludzkiej pamięci. Będzie ono niejasnym, nie dającym się zbadać obrazem, prowokującym pytania o to, gdzie może mieścić się ten dzisiejszy „Wawel”, azyl bóstw i aniołów. Jak wygląda nasza znajomość literatury z najwyższej...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Jan Karow: Gdzie nie sięga wzrok

27 maja 2015
Jan Karow: Gdzie nie sięga wzrok

O spektaklu Faust w reżyserii Michała Borczucha w Teatrze Polskim w Bydgoszczy Zaproszenie przez Michała Borczucha do współpracy niewidomych zdeterminowało zarówno formę, jak i przekaz. Faust Goethego to pretekst dla autonomicznej wypowiedzi, która przekracza zwykłą inscenizację czy proste przeniesienie w inne realia.   „Fabryka. Po prawej stronie hala. Rzędy maszyn po prawej stronie. Po lewej szatnia. Metalowe szafki ustawione w literę L”. Tymi słowami, które słyszymy dzięki siedzącemu z początku z tyłu audiodeskryptorowi-Mefistofelesowi (Piotr Wawer Jr) rozpoczyna się scenariusz spektaklu. Dalej pojawiają się pracownicy. Wawer opisuje ich działania, na początku szczegółowo, z czasem coraz ogólniej. Przebierają się, podchodzą do maszyn i rozpoczynają swoje obowiązki. Część z nich widzi, część nie. Jednak wszyscy pracują tak samo. Uniknąć tego próbuje Małgorzata (Dominika Biernat). Chowa się w szafce, ale bezskutecznie – Walenty (nadzwyczajnie grający ślepotę Piotr Smagała) wraz z Matką (Krystyna Skiera) odnajdują ją i odbierają biżuterię, którą, w tragedii, Mefistofeles chciał skusić młodą dziewczynę. Małgorzata jednak już nią nie jest – to świadoma swojego piękna kobieta, wobec urody której bezsilny jest nie tylko Faust, ale każdy, kto ją zobaczy....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Barbara Michalczyk: Lament matkopolski

26 maja 2015
Barbara Michalczyk: Lament matkopolski

O spektaklu Zofia w reżyserii Beniamina Bukowskiego w Teatrze Powszechnym w Warszawie Scena w Mózgu Powszechnym jest bardzo mała. Nic nie oddziela widzów i aktorki, która zapowiedziana przez głos z offu, wchodzi na scenę tymi samymi drzwiami, którymi jeszcze kilka minut wcześniej wchodziła widownia. Ciemność zostaje rozproszona przez ciepłe, żółte światło. Zofia (Małgorzata Pieńkowska) właśnie wraca do domu.   Kim jest? Matką Polką. Z wielkich liter, z odpowiednią ilością patosu oraz bez zmiłowania. Anna Wakulik, pisząc swoją Zofię, zapomniała najwyraźniej, że złożona osobowość jest atutem postaci, a nie zbędnym naddatkiem do tezy. Na szczęście twórcy spektaklu umieli sobie z tym problemem poradzić. Wracając jednak do treści: Zofia ma dziewięćdziesiąt lat, mieszka w domu starców, z którego wymyka się na groby swoich najbliższych. Wszystkich straciła około czterdzieści lat wcześniej i od tamtej pory nie jest w stanie normalnie żyć. Monodram jest opowieścią o jednym dniu wyjętym z jej życia, o samotności, tęsknocie i zgorzknieniu. Bo Zofia dochodzi do wniosku, że gdyby mogła, zamordowałaby wszystkie matki.   Niczego odkrywczego w tym tekście nie ma. Cały przebieg jej losów jest z góry znany, nie ma...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Maja Mroczkowska: Jeśli „najlepsze” przed nami, chcę umrzeć już między aktami

25 maja 2015
Maja Mroczkowska: Jeśli „najlepsze” przed nami, chcę umrzeć już między aktami

O większej części spektaklu Lalka. Najlepsze przed nami w reżyserii Wojciecha Farugi w Teatrze Powszechnym im. Zygmunta Hübnera w Warszawie (1) Początek z wielkimi obietnicami i ciepłem To zupełnie w porządku na nowo i „po współczesnemu” odczytywać arcydzieło. Nie inaczej ma się rzecz z Lalką Bolesława Prusa. Bez względu na osobisty stosunek do książki, jego szkolne, uniwersyteckie i zupełnie prywatne dogmatyzowanie, każda próba nowatorskiej interpretacji obiecuje jakiś ożywczy zwrot. Przaśny potencjał. Bo któż nie rozrzewnił się nad historią Wokulskiego, któż nie zużył ostatnich rezerw słusznego oburzenia z powodu Łęckiej albo nie roztkliwił się chociaż raz z powodu poczciwego Rzeckiego z tym jego słodko-drażniącym napoleonizmem? Początek spektaklu Farugi obiecuje wiele. W widzu znów uruchamiają się znajome obrazy, typy, odnośniki i ochota, by poznać ich nowe warianty i uwspółcześnione skojarzenia. Robi się ciepło i dobrodusznie, Staś wraca z wojny, w metonimicznych (bo dwóch zaledwie) worach podróżnych spoczywają nadspodziewanie grube miliony, Szuman już czeka z flaszeczką, Ignac z gitarą i śpiewa zawadiacko Gdzie są chłopcy z tamtych lat…? Dobrze jest. Jest dobrze. Najmilsze novum pojawia się jednak wcześniej. Przed kimkolwiek i czymkolwiek na scenie, bocznymi drzwiami wchodzi...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Jan Karow: Chór duchów

23 maja 2015
Jan Karow: Chór duchów

O spektaklu Samuel Zborowski w reżyserii Pawła Wodzińskiego w Teatrze Polskim w Bydgoszczy Pod tytułem Samuel Zborowski kryje się więcej niż przedstawienie. To składający się z serii otwartych konwersatoriów projekt edukacyjny, którego celem było zbadanie pełnego niejasności tekstu Juliusza Słowackiego. Spektakl Pawła Wodzińskiego jest zwieńczeniem tego intelektualnego wrzenia.   Obecny dyrektor powraca do dramatopisarstwa Słowackiego po przedstawieniu Słowacki. 5 dramatów. Rekonstrukcja historyczna (Mazepa, Sen srebrny Salomei, Ksiądz Marek, Horsztyński, Kordian). Do odczytania przyjęto wówczas perspektywę postkolonialną. Podobnie spojrzano na Mickiewicza we wpisujących się w posmoleńską dyskusję Dziadach. Performance. „Odpuszczam, ale cię pozywam przed straszliwy sąd Boga żywego, przed którego majestatem dziś stanę. Ten z tobą rozsądzi, że mnie niesłusznie tracisz!” – te słowa miał wypowiedzieć prowadzony na ścięcie banita Samuel Zborowski do kanclerza Jana Zamoyskiego. Próbujący oczyścić swoje imię szlachcic jest utożsamiany z początkami polskiego myślenia o wolności. Jednak Wodziński po raz kolejny odnajduje w romantyzmie coś więcej niż sprawę wyłącznie rodzimą.   Tym razem impulsem było podanie w wątpliwość wersji dramatu w wydaniach przygotowanych przez Juliana Krzyżanowskiego i Juliusza Kleinera. Uznano, że ich edytorskie ingerencje, dostosowujące kształt...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Agata M. Skrzypek: Ważne, by mieć temat

21 maja 2015
Agata M. Skrzypek: Ważne, by mieć temat

Rozmowa z Katarzyną Kołodziejczak, aktorką, reżyserką Małej śmierci i absolwentką Wydziału Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku   Agata M. Skrzypek: Lata 40. Nowy Orlean. Jazz. Nawet samo wywołanie tych haseł powoduje jakąś nagłą tęsknotę do innego życia, uruchamia szereg skojarzeń, uwalnia wyobraźnię. Co Ciebie skłoniło do wejścia w ten świat? Katarzyna Kołodziejczak: To był  mój wewnętrzny przymus, żeby podzielić się historią i fascynacją wszystkim, co z Pianą dni jest związane.   Dlaczego Twój wybór padł na Borisa Viana? W dodatku – na zaadaptowanie powieści na język teatralny? Mamy przecież tylu sprawdzonych autorów dramatu absurdu – Ionesco, Becketta, Geneta, także nasi rodzimi dramatopisarze pozostawili po sobie niemały dorobek sztuk w klimacie nonsensu i czarnego humoru. Na Viana trafiłam w liceum. Piana dni była moją lekturą do matury dwujęzycznej z francuskiego. Mieliśmy bardzo dobre prowadzenie analizy tego tekstu, bardzo mocno wgryźliśmy się w jego materię (kieruję ukłony w stronę pani Sylwii Sawickiej). Po prostu nie można było zrobić inaczej, niż zwariować na punkcie tej historii. Struktura książki jest wręcz obłędnie precyzyjna i konsekwentna! Gdyby nie tak silne uczucia wobec tej konkretnie powieści, pewnie nie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie, wywiadowo | Brak komentarzy »

Magdalena Konarska: Szaleńczy dzwonek

17 maja 2015
Magdalena Konarska: Szaleńczy dzwonek

O spektaklu Chłopiec z łabędziem w reżyserii Ingmara Villqista w Teatrze Śląskim w Katowicach Chłopiec z łabędziem z całą pewnością nie jest głównym bohaterem tejże sztuki. Jest on jednak przyczynkiem następujących tu zdarzeń. To właśnie od Chłopca z łabędziem wywodzi się szaleństwo. Przeplatane jest ono z normalnością, która zmusza nas do zastanowienia się – czym w ogóle jest. Czy wszyscy po części jesteśmy szaleńcami? A może to normalność nie istnieje?   W szaleństwie jest metoda. Spektakl Chłopiec z łabędziem jest niezwykłą podróżą po zakamarkach ludzkiego umysłu. Głównymi bohaterkami są trzy niezwykłe kobiety, jednak to z dwójką z nich możemy poczuć pewną więź, bowiem obserwujemy je przez większość widowiska. Mowa tutaj o Hagen i Arn – siostrach. Musimy zastanowić się jednak, czy ta więź nie jest niebezpieczna dla naszego umysłu? Nawet jeśli wiemy, że ten uwielbia płatać nam figle.   Spektakl rozpoczyna spokojny spacer Hagen po przerażająco pustym – emocjonalnie – pokoju z drewnianymi klepkami. Po chwili pojawia się i Arn. Siada przed kredensem i szuka ciastek z marmoladą – skończyły się, a według planu czas na obiad. Ów plan opracowała Hagen – w całym mieszkaniu...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Marcin Miętus: Fałszywa stabilizacja

5 maja 2015
Marcin Miętus: Fałszywa stabilizacja

O spektaklu Świadkowie w reżyserii Piotra Jędrzejasa w Teatrze Barakah w Krakowie W kameralnym przedstawieniu Teatru Barakah punkt ciężkości od początku spada na barki aktorów oraz na tekst Stanisława Różewicza. Reżyser Świadków pozostał wierny poecie, dokonując niewielu cięć, dążąc jednak do obsadowego minimum. Na scenie znajduje się jedynie dwójka wykonawców.   Dramat Świadkowie albo nasza mała stabilizacja Różewicz napisał w 1962 roku. To kolejny utwór poety, w którym pojawia się symptomatyczny obraz świata po katastrofie. Różewicz przetransponował doświadczenia II wojny światowej na dramat, podejmując problem kryzysu ówczesnej kultury. W Świadkach do głosu dochodzi nacechowany niepokojem okres kształtowania się pozornej stabilizacji. Polskie społeczeństwo zdawało się nabierać pod koniec lat 50-tych normalności, choć poeta dostrzegł przyjmowanie przez wielu ludzi postawy obserwatorów. Świadków – zasklepiających się we własnej skorupie. Świadków – konformistów, uciekających od życia.   Wystawiając dziś w teatrze Różewicza można wpaść w pułapkę metafizyki, dlatego twórczość poety często podlega dekonstrukcji. Pierwsza część Świadków,  najbardziej poetycka, odgrywana jest w spektaklu Piotra Jędrzejasa w konwencji konferansjerki. Na elegancko ubranych kobietę i mężczyznę wypuszczony zostaje snop światła. Z mikrofonem w dłoniach kierują...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Barbara Michalczyk: Rosjanie w tropikach

1 maja 2015
Barbara Michalczyk: Rosjanie w tropikach

O spektaklu Opowiadanie brazylijskie w reżyserii Marcina Hycnara w Teatrze Narodowym Iwaszkiewicz nie jest Czechowem, jakkolwiek bardzo Marcin Hycnar nie starałby się tego wmówić widowni. Owszem, po pierwszej lekturze tekstu Opowiadania, pozostaje pewien posmak tej Czechowowskiej melancholii i niespełnienia, jednak jest on na tyle delikatny, że niemal niewyczuwalny.   Wszystkie wydarzenia, zarówno w pierwszej jak i w drugiej części, toczą się na patio domu wynajmowanego od pana Howarda (Jerzy Radziwiłowicz). Co dziwne widownia jest wypraszana w przerwie, rzekomo dla zmiany dekoracji – do niczego takiego jednak nie dochodzi. Jedyne zmiany, jakie się dokonują, są czysto symboliczne. Ktoś przestawia meble, wnosi je lub wynosi. Scenografia przedstawia trzy ściany, dwie boczne to fasady domu, zaś w środku znajduje się widoczek na morze / las, zmienny z powodu tylnej projekcji, która jest rzucana na środkową ścianę. Z niewiadomych przyczyn wyświetlane obrazy utrzymane są w błękitnej tonacji, co niweczy próby osiągnięcia wrażenia upału za pomocą natężenia świateł o ciepłej barwie.   Opowiadanie brazylijskie zostało przeniesione na scenę niemal jeden do jednego, dokonano jedynie kosmetycznych poprawek i jednej naprawdę znaczącej. Spektakl opowiada...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »