Archiwum dla Kwiecień, 2016

Julia Lizurek: Romantyczny zaśpiew

19 kwietnia 2016
Julia Lizurek: Romantyczny zaśpiew

O Dziadach. Całości w reżyserii Michała Zadary w Teatrze Polskim we Wrocławiu Po prawie czternastu godzinach w teatrze trudno pozostać obiektywnym i krytycznym. I jedyne czego mogę być pewna to tego, że Michał Zadara doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Dziady. Całość (i ten podtytuł jest kluczowy) to wielki pokaz możliwości teatralnych: począwszy od inscenizacji arcydzieła literatury polskiej, przez reżysera, który pozostaje wierny każdemu słowu narodowego wieszcza (nie pomijając nawet jego przypisów do tekstu), kończąc na aktorach, którzy, wcielając się w kolejne role, zachwycają, porywają, poruszają i drażnią ani na chwilę nie tracąc energii. Mickiewicz W otwierającej spektakl scenie na PRL-owskiej wersalce siedzi Anna Ilczuk. Stojący przy niej stos książek rozsypuje się. Aktorka ma na sobie współczesny dres, okulary w ciemnych oprawach, kolorowe skarpety, które nie współgrają z pustką sceny, staromodnym meblem i migającą nad nim żarówką. Ten obraz zawieszony jest w nieokreślonym, abstrakcyjnym czasie, epoce. XIX-wieczna poezja wypowiadana przez aktorkę jeszcze bardziej czyni tę sytuację odległą, nierealną. Ale tę nierzeczywistość Zadara też inscenizuje, używając wizualnej kliszy. Z dymu wyłaniają się dwie zakochane w sobie, tańczące postaci. Romantyczne wyobrażenia wybrzmiewają przez...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie, wyjątkowo | Brak komentarzy »

Natalia Kamińska: Wskrzeszenie autora

17 kwietnia 2016
Natalia Kamińska: Wskrzeszenie autora

O spektaklu Dziady w reżyserii Eimuntasa Nekrošiusa w Teatrze Narodowym w Warszawie Łatwo można ulec pokusie odczytania Dziadów w reżyserii Eimuntasa Nekrošiusa jako komentarza do naszych mitów narodowych. Sądzę jednak, że jeśli ustawilibyśmy je w szeregu podobnych spektakli, których mamy obecnie zatrzęsienie (a co czyni się niejako odruchowo przy każdej współczesnej realizacji dramatów romantycznych), moglibyśmy wiele stracić. Język teatralny litewskiego twórcy jest specyficzny – wchłania wielkie dzieła literatury europejskiej (jak choćby słynna trylogia szekspirowska – inscenizacje Hamleta, Makbeta i Otella czy znane polskim widzom z łódzkiego festiwalu Nowa Klasyka Europy i toruńskiego Kontaktu Boska komedia i Raj wg Dantego) i tłumaczy je na alfabet marzeń dziecięcych, naiwnych, ale jednocześnie wystarczająco pierwotnych, by traktować świat metafizyczny na równi z realnym. Jednak to tylko pozornie swobodna gra wyobraźni – znaczenie jest zakodowane w spektaklach Nekrošiusa w bardzo precyzyjny i konsekwentny sposób. To dziwne połączenie. Z jednej strony ta poetyka budzi we mnie dawno zapomniane, dziecięce (nie mylić z dziecinnym) spojrzenie, pozbawione uprzedzeń i bagażu doświadczeń, pozwalające na wejście w przedstawiony świat łatwo i bezrozumnie; z drugiej świadomość rangi reżysera i złożoności znaczeń zawartych w jego spektaklach zmusza...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Lizurek: Odnaleźć siebie

7 kwietnia 2016
Julia Lizurek: Odnaleźć siebie

Rozmowa z animatorem, liderem Teatru Kingdom of Curvy Fork, byłym aktorem Teatru Brama, teatrologiem, uczestnikiem Akademii Teatru Alternatywnego MAĆKIEM „MAŁYM” RATAJCZYKIEM Pierwszy raz Maćka Ratajczyka zobaczyłam na Festiwalu Teatrów Niezależnych w Ostrowie Wielkopolskim, moim rodzinnym mieście. Teatr Brama z Goleniowa, którego był wtedy członkiem, gościł na tym wydarzeniu dwa razy: w 2009 i 2010 roku. Nie miałam jeszcze wtedy zbyt wiele wspólnego z teatrem, ale zapamiętałam żywiołowość, muzyczność i niezwykłą zespołowość grupy. Uczestniczenie w ich spektaklach było dla mnie niezapomnianym doświadczeniem. Zamarzyłam o podróży do tego zachodniopomorskiego miasteczka. W październiku 2012 przeniosłam się do Krakowa. Na zajęciach na pierwszym roku teatrologii usłyszałam chłopaka odpowiadającego o swojej „bramowej” przygodzie. Po drugim roku studiów odwiedziłam w końcu Goleniów – wzięłam udział w offowym projekcie teatralnym organizowanym przez teatr. Zakochałam się w miejscu i ludziach, ale wciąż nie mogłam zrozumieć fenomenu tego miejsca. Kiedyś Maciek opowiedział mi o tym, w jaki sposób znalazł się w teatrze. Miał trzynaście lat i wraz z grupą zbuntowanych kolegów próbował przerwać uliczną akcję Bramy. W którymś momencie poczuł na ramieniu dłoń Daniela Jacewicza – założyciela i lidera grupy, który kazał...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli OFF, partycypacyjnie, patronacko, teatralnie, wywiadowo | Brak komentarzy »

Zosia Bardzińska: Listy śpiewające

7 kwietnia 2016
Zosia Bardzińska: Listy śpiewające

O spektaklu Marienbad w reżyserii Macieja Wojtyszki w Teatrze Żydowskim w Warszawie Marienbad to miejsce, w którym absolutnie nie wypada nie bywać. Legendy jakie krążyły o tym niewielkim, czeskim kurorcie były powodem, dla których tłumnie zjeżdżali tam przedstawiciele międzywojennej arystokracji. Oficjalnie motywowane było to chęcią podreperowania swojego nadwątlonego zdrowia (panie) lub wręcz odwrotnie – by ‘ubyć’, czyli zrzucić nieco zbędnego balastu (panowie). Nieoficjalnie natomiast, kuracje w Marienbadzie słynęły z tego, iż miały być lekarstwem na wszelkiego rodzaju bolączki – nie tylko te zdrowotne. Tutaj bowiem znużone małżeńską rutyną młode dziewczęta mogły liczyć na przelotny romans, te, którym marzyło się zamążpójście, upatrywały w wyjeździe szansy na znalezienie odpowiedniego kandydata, ci zaś, których bardziej od spraw uczuciowych głowę zaprzątały kwestie finansowe, mogli tutaj realizować najróżniejsze biznesy. Krótko mówiąc – raj dla wszystkich! No, może z wyjątkiem pozostawionych na warszawskich Nalewkach żon i mężów beztroskich kuracjuszy. Młodziutka i rozkapryszona Belcia Kurlender, bystra i przenikliwa Perla Jamajker, poczciwy Chaim Soroker czy beztroska miłośniczka plotek, intryg i hazardu Chawele Czapnik to tylko niektóre postaci z barwnej galerii gości modnego uzdrowiska. Lokalny...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli muzycznie, teatralnie | Brak komentarzy »

Dawid Dudko: Polityka rodzinna

4 kwietnia 2016
Dawid Dudko: Polityka rodzinna

O spektaklu Danuta W. w reżyserii Janusza Zaorskiego w Teatrze Polonia w Warszawie „Nazywa się Mirosława Danuta Wałęsa, z domu Gołoś. Urodziła się 25 lutego 1949 roku w Kolonii Krypy. Żona Lecha Wałęsy, przywódcy Solidarności, w latach 1990-1995 prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Matka ośmiorga dzieci…” – w tym miejscu padają daty urodzin każdego z nich, a następnie w chronologicznym porządku ukazane zostają najważniejsze wydarzenia (m.in. poznanie męża, ślub, czy pierwsze mieszkanie). Rozpoczynająca opowieść Krystyna Janda, ubrana w stonowane barwy, z zawiązanym na szyi dyskretnym fartuchem, jasno zaznacza do kogo należy historia, którą za chwilę usłyszymy. Gdy aktorka wchodzi za drugą stronę wypełnionego jabłkami stołu i zaczyna przygotowanie szarlotki (tradycyjnego sobotniego przysmaku rodziny Wałęsów) przedstawia postać wspomnianej Pierwszej Damy, ale nie próbuje za wszelką cenę się do niej upodobnić. Od początku zaznaczona jest perspektywa trzeciej osoby, po to aby przejście do pierwszej mogło odbywać się na zasadzie cytatu, czegoś więcej niż performowania tekstu i czegoś mniej niż wiernego odgrywania realnie istniejącej postaci za pomocą fizycznego upodobnienia czy naśladowczej artykulacji. Ten efekt obcości przekłada się również na przestrzeń. Została ona świadomie pozbawiona...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »