Archiwum dla Maj, 2017

Weronika Ostrowska: Opowiem wam historię…

24 maja 2017
Weronika Ostrowska: Opowiem wam historię…

O spektaklu Historia Jakuba w reżyserii Ondreja Spišáka z Teatru Dramatycznego w Warszawie w ramach Festiwalu Nowe Epifanie/Gorzkie Żale 2017 Oglądając spektakl duetu Słobodzianek-Spišák miałam nieodparte wrażenie, że gdzieś już to widziałam. Trudno było mi się w Historii Jakuba dopatrzeć elementów oryginalnych czy zaskakujących, choć do końca starałam się zachować postawę nienacechowaną uprzedzeniami. Niestety to nie pomogło i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że czułam się jak na drugiej części hitu, zrobionego z zamysłem, by powtórzyć sukces pierwowzoru – w tym wypadku spektaklu – Naszej klasy. Dwie matki, dwóch ojców, dwie rodziny i jeden człowiek – Romuald Jakub Weksler-Waszkinel. Prawdopodobnie wielu kojarzy jego historię. Jest to jedna z tych bardziej znanych opowieści o człowieku cudem uratowanym z Holocaustu, o Żydzie wychowywanym w polskiej rodzinie, który nie wiedząc o swoich korzeniach został księdzem katolickim, czym wypełnił prorocze słowa swojej biologicznej matki. To także historia o kimś, kto musiał zmierzyć się z problemem podwójnej tożsamości. I w końcu opowieść o szczęśliwie ocalonym życiu i niewysłowionym cierpieniu, która stała się podstawą dramatu Tadeusza Słobodzianka wystawionego na deskach Teatru Dramatycznego. Niewątpliwie jest to życie niepospolite o ogromnym potencjale dramatycznym, które zasługuje...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Wojciech Małachowicz: Śmierć romantycznego zboczeńca

20 maja 2017
Wojciech Małachowicz: Śmierć romantycznego zboczeńca

O filmie Butterfly Kisses w reżyserii Rafała Kapelińskiego Recepcję pełnometrażowego debiutu Rafała Kapelińskiego można uznać za względnie dobrą. Butterfly Kisses zostało docenione w Berlinie Kryształowym Niedźwiedziem i w Krakowie Nagrodą Specjalną. Trzeba zaznaczyć, że obie nagrody przyznawane są przez młode jury. W recenzjach natrętnie przewijają się epitety: hipnotyzujący, uwodzący, urzekający, wciągający. Wokół obrazu narasta atmosfera dziwnego kultu i trochę niezrozumiałego dla mnie zachwytu. Niezrozumiałego, bo widzę kolejny film i kolejnych odbiorców złapanych w pułapkę etykiety kina offowego i niezależnego, zmanierowanego na wyrost, a w efekcie w pewnym stopniu karmiącego się nadużyciami, szczególnie formalnymi. Pomimo swoich mankamentów Butterfly Kisses nadal może być uznany za film ważny z racji podejmowanego przez Kapelińskiego i Ellisona problemu. Pedofilia to temat bardzo niewygodny, związany z silnie napiętnowanym zachowaniem. Sięga się po niego zwykle w sposób konwencjonalny, by dopełnić postać antagonisty, wzmocnić element obrzydzenia, sprowokować. Tak się dzieje w Nostalgii Anioła Petera Jacksona, w Pułapce Davida Slade’a, nie mówiąc już o ogromnej liczbie thrillerów z perwersyjnymi mordercami w rolach głównych. Kapeliński rezygnuje z instrumentalnego potraktowania pedofila. Zamiast wykluczać, stara się, jakkolwiek absurdalnie to brzmi, przywrócić go...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli filmowo | Brak komentarzy »

Ryszard Abraham: Spotkania – rozmowa z Mateuszem Weberem

17 maja 2017
Ryszard Abraham: Spotkania – rozmowa z Mateuszem Weberem

Ryszard Abraham: Pochodzisz z Konina, miasta, które nie posiada zawodowego teatru, ale za to jest tam dużo domów kultury, kin i galerii. Brałeś czynny udział w życiu kulturalnym Konina? Mateusz Weber: Od tego się zaczęło. Na pierwsze konkursy recytatorskie w okresie gimnazjum wysyłała mnie Magdalena Lisowska, moja polonistka. W tym samym czasie  grono pedagogiczne mojej szkoły wpadło na pomysł przeniesienia przedstawienia Romeo i Julia z Teatru Buffo w Warszawie na warunki sceniczne Konina. Dostaliśmy zgodę od Janusza Józefowicza i Janusza Stokłosy. Miałem przyjemność zagrać Romea w tym spektaklu. wtedy też rozpoczęła się moja przygoda ze śpiewem. W początkowej wersji konińskiej adaptacji planowano wykorzystać oryginalne nagrania piosenek z warszawskiego przedstawienia, co dla nas, młodych wykonawców, sprowadzałoby się do tzw. ruszania ustami w rytm odtwarzanych z playbacku piosenek. Na szczęście zrezygnowano z tego pomysłu. Spektakl zagraliśmy w Domu Kultury Oscard, a w roli Julii partnerowała mi Patrycja Wodzyńska, która również zajęła się aktorstwem. Potem były różnego rodzaju projekty teatralne, muzyczne i recytatorskie na terenie mojego miasta. Oprócz tego angażowałem się w sprawy społeczne i samorządowe, co również sprawiało mi satysfakcję. Pomysł, żeby zostać aktorem, zrodził się po przedstawieniu...
Czytaj   »

atrakcyjnie, czyli wywiadowo | Brak komentarzy »

Julia Gładkowska: O mojej matce chciałbym powiedzieć wszystko…

16 maja 2017
Julia Gładkowska: O mojej matce chciałbym powiedzieć wszystko…

O spektaklu Wszystko o mojej matce w reżyserii Michała Borczucha z Teatru Łaźnia Nowa w Krakowie pokazywanego w ramach 37. Warszawskich Spotkań Teatralnych Tempo zmian na świecie wymusza na wszystkich poszukiwanie nowych środków wyrazu, języka do opisania rzeczywistości. Teatr nie jest od tego wolny – często oczekuje się od niego wychodzenia naprzeciw tym zmianom, komentowania ich, ciągłego odnoszenia się do pozateatralnego tu i teraz. Tego samego wymaga się od dramaturgów; wydawać by się mogło, że tekst, który nie komentuje współczesnych realiów, powoli traci rację bytu. Czy oznacza to jednak, że w teatrze nie ma już miejsca na osobiste wyznania, przekazywanie własnych emocji, wpuszczanie publiczności do swojego wnętrza? Czy prywatny dramat twórcy nie jest w stanie zainteresować publiczności? Spektakl Borczucha zdaje się przeczyć tej tezie. Wszystko o mojej matce to jedno z najbardziej osobistych przedstawień, jakie miałam okazję oglądać. Michał Borczuch i Krzysztof Zarzecki opowiadają, jak nietrudno się domyślić, o swoich matkach. Łączy ich dramatyczne doświadczenie – obie zmarły bardzo młodo, osierocając swoich małoletnich synów, którzy teraz mierzą się ze swoimi wspomnieniami, a raczej ich brakiem. Próbują wrócić pamięcią do czasów dzieciństwa, momentu śmierci...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, teatralnie | Brak komentarzy »

Paulina Trzeciak: Dziewczynka-nie-eksponat

14 maja 2017
Paulina Trzeciak: Dziewczynka-nie-eksponat

O spektaklu Dziewczynki w reżyserii Małgorzaty Wdowik z Teatru Studio w Warszawie Siedzę na widowni, ale od pierwszych chwil czuję, że wcale nie powinno mnie tam być (nie powinno nas tam być). Spuszczam wzrok na podłogę. Najpierw czuję lekkie zakłopotanie, a później zalewa mnie fala wstydu, może poczucie zmieszania? Małgorzata Wdowik niepostrzeżenie uchyla nam drzwi do świata dziewczynek, a ja czuję się jak przyłapana na gorącym uczynku podglądaczka zerkająca przez dziurkę od klucza. Moje uczucie skołowania stało się kompletnie nagie, obnażone przed całą widownią. To było niesamowite. W rogu jama, po prawej minimonument a na środku piątka dziewczynek, które panują nad całą przestrzenią. Dziewczynki najpierw zaczynają od choreografii (za którą odpowiada M. Ziółek), by później szeptać sobie coś na ucho lub szybko chować się w jamie. Reżyserka w niezwykły sposób oddaje sedno tajemniczego, zamkniętego dla nas świata dziewczęcych rytuałów. Świata, który jest plastyczny i podatny na wszelkie transformacje. Dziewczęcego ciała, które jest zawieszone gdzieś pomiędzy ukształtowanym podmiotem i jego prekonfiguracją. Nie jest ono ani męskie (to znaczy ukończone, absolutne i totalne), ani kobiece – jest ciałem formującym się, nabierającym indywidualności. Ale najważniejsza...
Czytaj   »

atrakcyjnie, czyli performans, teatralnie | Brak komentarzy »

Dominika Mądry: Jest taka wieś…

11 maja 2017
Dominika Mądry: Jest taka wieś…

O spektaklu Będzie pani zadowolona, czyli rzecz o ostatnim weselu we wsi Kamyk w reżyserii Agaty Dudy-Gracz z Teatru Nowego w Poznaniu Będzie pani zadowolona, czyli rzecz o ostatnim weselu we wsi Kamyk w reżyserii Agaty Dudy-Gracz to spektakl, który zdecydowanie można uplasować w czołówce najciekawszych poznańskich spektakli powstałych w ostatnim półroczu. Twórczyni chce opowiedzieć o ogólnie pojmowanym złu świata, a wszystko to w konwencji wesela. Może się wydawać, że temat został już przerobiony przez wszystkich i na wszystkie sposoby. Jednak reżyserka podeszła do niego nowatorsko, w inteligentny sposób dialogując ze znanymi obrazami z kultury zarówno wysokiej, jak i popularnej. Spektakl nie ma początku ani końca. Całość zaczyna się już we foyer teatru. Widzowie stają się gośćmi wesela – są stoły zastawione wódką i zakąską, panna młoda witająca przybyłych w drzwiach, pijani aktorzy słaniający się po korytarzach, nawet obsługa teatru przebrana w stroje wyjęte z prawdziwej wiejskiej zabawy. Na dodatek nie ma przydzielonych miejsc, a na widowni gdzieniegdzie stoją również weselny trunek (chociaż nie wiem, czy ktoś miał odwagę sprawdzić prawdziwość zawartości), oranżada i kieliszki. W trakcie spektaklu zostajemy porwani w taneczny korowód, a z minuty...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Wojciech Małachowicz: Bunt wobec Buntu

8 maja 2017
Wojciech Małachowicz: Bunt wobec Buntu

O filmie Captain Fantastic w reżyserii Matta Rossa Kino spod znaku indie stało się w ostatnich latach nieznośnie schematyczne, choć nie jest to gatunek filmowy w ścisłym tego słowa znaczeniu. Ugruntowanie poetyki indie nie musi być zresztą czymś jednoznacznie negatywnym. Dzięki temu o wiele prościej i skuteczniej można prowadzić stylistyczne gry i kompromitować środki łatwo rozpoznawalne dla widza. Właśnie takich przewrotnych formalnych zabaw spodziewalibyśmy się po najnowszym filmie Matta Rossa w kontekście jego wygranej w konkursie Un Certain Regard w Cannes. A jednak reżyser nie tym nas zaskoczył. Formalnie i wizualnie Captain Fantastic to film poprawny, ładny, dobrze skomponowany – żadnych dziwactw i wymyślności. To, co najciekawsze, zawiera się w warstwie fabularnej. Film Rossa opiera się w przeważającym stopniu na tytułowym bohaterze. Bynajmniej nie jest to zarzut. Ben jest świetnie skonstruowaną, skomplikowaną postacią, która ma kluczowy wpływ na wymowę całego filmu. Wszystkie elementy fabuły są przez niego napędzane. Wynika to w dużej mierze z mnogości odgrywanych przez niego, często sprzecznych, ról. Jest ojcem, nauczycielem, mentorem, mężem, strażnikiem, skrajnie liberalnym, nonkonformistycznym buntownikiem. Ta różnorodność pełnionych funkcji...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli filmowo | Brak komentarzy »

Paulina Trzeciak: Nijakość, płycizna i mieszczańska komedyjka

7 maja 2017
Paulina Trzeciak: Nijakość, płycizna i mieszczańska komedyjka

O spektaklu Ślub w reżyserii Anny Augustynowicz z Teatru Współczesnego w Szczecinie i Teatru im. J. Kochanowskiego w Opolu w ramach 37. Warszawskich Spotkań Teatralnych ,,W swym przedstawieniu Anna Augustynowicz odzierając Ślub z jego onirycznej poetyki, niepewności statusu miejsca, w którym się znaleźliśmy wraz z Henrykiem i Władziem, może paradoksalnie dokonuje radykalnego odczytania tego dramatu” – ten wycinek recenzji Przemysława Skrzydelskiego widniał na stronie tegorocznych Warszawskich Spotkań Teatralnych zapewne jako zachęta do obejrzenia Ślubu w reżyserii Augustynowicz. Cytat ten wzbudził we mnie spory niepokój, przecież niecodziennie słyszy się o nowatorskim odczytaniu Gombrowicza, który, jak wiemy, do najprostszych pisarzy zdecydowanie nie należy. Z tezą o obdarciu z oniryczności nie ma jak polemizować, bo jest całkowicie słuszna, natomiast końcowe stwierdzenie o radykalnym odczytaniu tego dramatu jest najbardziej nietrafioną i mylącą interpretacją, jaką kiedykolwiek czytałam. Ślub Augustynowicz nawet w jednym calu nie ociera się o radykalność, a wręcz prezentuje całkowitą kapitulację przed ogromem możliwości i interpretacji, jakie oferuje nam Gombrowicz. Otrzymujemy tu sporą dawkę nijakości, typizacji i infantylności. Po szybkim wyjściu z teatru wewnątrz mnie kotłowało się wiele myśli, które chciały znaleźć linie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Gładkowska: Śmieszki-heheszki, tylko co dalej?

4 maja 2017
Julia Gładkowska: Śmieszki-heheszki, tylko co dalej?

O spektaklu Triumf woli w reżyserii Moniki Strzępki z Narodowego Starego Teatru w Krakowie pokazywanego w ramach 37. Warszawskich Spotkań Teatralnych Jako fanka duetu Strzępka-Demirski na Triumf woli czekałam niecierpliwie – miał to być spektakl, który uratuje ten, jak do tej pory, dość rozczarowujący sezon teatralny. Gdy ogłoszono program 37. WST, wiedziałam, że to pozycja, której przegapić nie mogę. Wieczór w Teatrze Dramatycznym okazał się jednak niezbyt udany, a moje nadzieje zawiedzione. Pytanie – co się stało? Na wstępie warto zaznaczyć: Triumf woli to nie jest bardzo zły spektakl, jednak również nie jest w jakości, jakiej można było oczekiwać od tej pary twórców. Ktoś, kto nie miał wymagań wobec nich i nie znał ich dotychczasowej twórczości, z teatru wyjdzie zadowolony. Dla tych, którzy przyzwyczaili się już do pewnego stylu duetu, wieczór będzie sporym rozczarowaniem. Oczywiście można mi zarzucić, że nie potrafię otworzyć się na nowości, dać się ponieść pozytywnym emocjom. W odpowiedzi na te zarzuty – rozumiem potrzebę twórców stworzenia czegoś świeżego, a przede wszystkim pozytywnego, bo jednak do tej pory spektakle tej dwójki mówiły o sprawach trudnych, często...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, polemika, teatralnie | 1 komentarz »