Agata M. Skrzypek: Nie potrzebujemy Mariah Carey

3 stycznia 2014

O koncercie kolęd i pastorałek w Operze Śląskiej

 

Anna Tarnowska stworzyła coś bardzo prostego – w dobrym tego słowa znaczeniu. Połączyła to, co klasyczne z tym, co rozrywkowe, ludowe, swojskie. Nikogo już takie kontrasty nie dziwią, a przecież nadal sprawiają niesamowitą przyjemność. Szczególnie, gdy mówimy o utworach znanych i słyszanych w wielu aranżacjach.

koncert kolęd i pastorałek/ materiały archiwalne

koncert kolęd i pastorałek/ materiały archiwalne

W pierwszej części programu znalazły się najsłynniejsze polskie kolędy, podczas gdy w drugiej połowie chór zaprezentował bożonarodzeniowe pieśni z całego świata, jak na przykład Adeste fideles, El Noi de la Lamer, Il Est Ne le divin enfant, Silent Night, Fanfare and Professional for Christmas. Tytuły nie brzmią być może zbyt przyjaźnie, ale polecam odsłuchanie ich we własnym zakresie i sprawa od razu stanie się jasna. Znalazło się też miejsce na wizytę „góralskich kolędników”, którzy rozpoczęli starcie na popisy wokalne z chórzystami. Furorę, zarówno wśród publiczności, jak i na scenie, wywołał śpiew dziewczynki aniołka. Sztuczka, bo sztuczka, lecz ile radości!

Koncert otwierały kolędy w wykonaniu Chóru Żeńskiego w bardzo uroczystym i kameralnym klimacie, lecz już w pierwszych trzech utworach dostaliśmy próbkę tego, co później miało swoje rozwinięcie. Kolędy owszem, brzmiały znajomo, ale w samej kompozycji utworu Anna Tarnowska poczyniła wiele oryginalnych urozmaiceń, do których ucho musiało się przyzwyczaić – mowa tu o powtórzeniach, przesunięciach akcentów, przeplatających się kanonach. Organowy akompaniament Larysy Chaban dodawał wszystkiemu powagi kościelnych pieśni, jednak miał pewne magiczne właściwości – gdy polskie kolędy wykonywane były a capella, brzmiały pełniej i ciekawiej. I na odwrót – zagraniczne utwory nie mogłyby się obyć bez instrumentu.

W kolędzie Bracia, patrzcie jeno do Chóru Żeńskiego dołączył Męski. Wspólny śpiew był dosłownie wszechogarniający, z racji tego, że podest sceniczny wcale nie ograniczał możliwości przemieszczania się chóru. Układ choreograficzny zmienił klasycznie pojmowany koncert operowy w inscenizację, gdy zaś przyszła kolej na wspólne śpiewanie chóru i publiczności, to przechodzimy już do kategorii performance’u. W praktyce, z dala od terminologii, oznaczało to zwyczajowe kolędowanie w przyjemnej atmosferze. Chórmistrzyni poprowadziła koncert niczym wytrawny wodzirej, znosząc poważną otoczkę sali operowej.

Mocnym punktem programu były popisy solowe w kolędach Gdy śliczna PannaSilent Night. Ta ostatnia, choć zaśpiewana z soulowym zacięciem, skupiła całą publiczność w głębokim wzruszeniu. Oklaski rozległy się dopiero, gdy cisza wybrzmiała. W porywie zachwytu pozwolę sobie stwierdzić, że jeśli tylko uwiecznić to cudowne wykonanie, nie będziemy potrzebować już więcej All I want for Christmas is you.

To nie była muzyka, która porywała. To była muzyka, która unosiła i kołysała… co wcale nie przeszkadzało ciarkom spacerować po całym ciele. Na zaciszny wieczór drugiego dnia Świąt Bożego Narodzenia – nic przyjemniejszego.

 Ach, muzyka. To magia większa od wszystkiego, co my tu robimy! Tak stwierdził z łezką w oku Albus Dumbledore w pierwszym tomie sagi o Harrym Potterze. Trudno nie zgodzić się ze starym profesorem!

Agata M. Skrzypek

Koncert Kolęd i Pastorałek w wykonaniu Chóru Żeńskiego i Chóru Mieszanego Opery Śląskiej oraz Chóru przy Operze

Akompaniament: Larysa Chaban

Kierownictwo Orkiestry Opery Śląskiej: Jan Knapik

Pomysł, ruch sceniczny, opracowanie i kierownictwo muzyczne: Anna Tarnowska

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

five × 1 =