Aleksandra Stelmach: „Wszystko można dowolnie interpretować”

3 lutego 2012

O spektaklu Rowerzyści w reż. Anny Augustynowicz w Teatrze Współczesnym w Szczecinie.

Rowerzyści

Konsternacja i zamyślenie na twarzach widzów, ironiczne uśmieszki na ustach aktorów. Oto co działo się w Teatrze Współczesnym w ostatnich sekundach spektaklu Rowerzyści Anny Augustynowicz. Ale zacznijmy od początku.

Do rozpoczęcia spektaklu pozostało dziesięć minut, jednak nikt nie siedzi jeszcze na swoim miejscu. Widownia została przeniesiona na scenę, na której zbudowano spory podest z krzesłami. Miejsca są nienumerowane, więc publiczność stoi zniecierpliwiona na korytarzu lub krąży między rzędami. Niektórzy podziwiają scenografię i kawałek teatralnego zaplecza. Wreszcie zabrzmiał dźwięk dzwonka – znak do zajmowania miejsc. Widzowie wystartowali. Nikt nie zainteresował się starszą panią, która miała problem z wdrapaniem się na podest, niektórzy panowie zapomnieli o przepuszczaniu pań w drzwiach – liczyło się tylko to, żeby zająć dobrą pozycję. Wreszcie, gdy wszyscy się wygodnie usadowili, na scenę wszedł Marcin Łuczak (Tomek), zmierzył widownię kilkoma mocnymi spojrzeniami, po czym włączył duży telewizor, stojący na środku sceny. Na ekranie pojawiliśmy się my, widzowie, siedzący dumnie na swoich krzesłach. Tomek odwrócił się, uśmiechnął się do nas ironicznie i wrócił za kulisy. Gra się rozpoczęła.

Zabieg z miejscami był z pewnością celowy – stanowił piękną uwerturą do całego przedstawienia. Rowerzyści to w końcu dramat o społeczeństwie postindustrialnym, które ciągła pogoń za potrzebami materialnymi i przyziemnymi wpędziła w uczuciową pustkę. Do tego włączony telewizor z twarzami publiczności oraz pierwsza scena sztuki, w której bohaterowie stoją tylko kilka kroków przed nami i komentują nasz wygląd, sprawia, że nie jesteśmy już tylko słuchaczami, koneserami sztuki, przybyłymi obejrzeć spektakl. Nie. Stajemy się integralną częścią całego przedsięwzięcia, bierzemy w tym udział i czujemy, że opisywana historia jest swoistą parabolą życia każdego z nas. Utwierdzają nas w tym liczne kwestie, których aktorzy nie wypowiadają do siebie nawzajem, lecz do nas, co sprytnie podtrzymuje kontakt między widownią a sceną (chociaż granica i tak została zatarta już poprzez umieszczenie krzeseł na estradzie).

Opowiedziana historia opiera się na sekretach, niedopowiedzeniach i tajemnicach. Anna i Manfred są małżeństwem, mają piętnastoletnią córkę Linę. Mężczyzna miał romans z Franciszką, swoją pacjentką, która obecnie spotyka się z Alfredem, najlepszym przyjacielem Manfreda. Franciszka ma syna, Tomka, który z zamiłowaniem rysuje trupy. Ten z kolei jest chłopakiem Liny i jednocześnie widuje się w celach seksualnych z jej matką. Skąd więc w tym wszystkim tytułowy rower? Prawdziwych rowerzystów w sztuce jest dwóch – to Manfred i Albert, którzy przy każdym spotkaniu ustalają termin kolejnej przejażdżki rowerowej. Niezwykle groteskowa jest scena, w której to Anna wygarnia Manfredowi wszystkie swoje żale, zastanawia się jak powinni dalej żyć, jak rozmawiać z córką i gdy pyta męża co ten ma zamiar zrobić, on odpowiada jej, że chyba wybierze się na przejażdżkę. Ową przejażdżką jest przestawienie roweru z jednego miejsca na drugie, jednak nie o to chodzi. Tytułowe rowery to symbole ucieczki. Ucieczki od problemów, od otaczającego świata, od samotności. Każdy bohater posiada swój rower, swój sposób na chwilę zapomnienia.

W sztuce jest wiele nieścisłości, niewyjaśnionych zdarzeń i niedopowiedzeń. Jednak, jak zostało to powiedziane podczas spektaklu, wszystko można dowolnie interpretować. Może jest to więc szansa dla nas, by w świecie, w którym nie ma miejsca ani czasu na osobiste refleksje (opinie inne niż te wzorcowe są wręcz niepożądane) chociaż na chwilę się zatrzymać i przemyśleć. Warto korzystać z takich nielicznych okazji.

Aleksandra Stelmach

ROWERZYŚCI

 

PRZEKŁAD
Jacek St. Buras

REŻYSERIA
Anna Augustynowicz

SCENOGRAFIA
Waldemar Zawodziński

KOSTIUMY
Wanda Kowalska

MUZYKA
Jacek Wierzchowski

REŻYSERIA ŚWIATŁA
Krzysztof Sendke

OBSADA

Franciszka : Joanna Matuszak

Lina : Agnieszka Więdłocha (gościnnie)

Anna: Beata Zygarlicka

Albert : Arkadiusz Buszko

Manfred : Przemysław Kozłowski (gościnnie)

Tomek : Marcin Łuczak (gościnnie)

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twenty − fourteen =