Anna Dąbkowska: We are clowns whose hearts are broken

4 października 2011

O koncercie Frederica Rzewskiego w ramach 54. Warszawskiej Jesieni.

Frederic Rzewski

Siedzieliśmy w środku ogromnej leżącej beczki, która zamiast wieka miała ceglaną ścianę. Na jej tle steinway, a przy nim Frederic Rzewski.

Tak w Fabryce Trzciny rozpoczął się koncert Rzewskiego, wykonany podczas Warszawskiej Jesieni. Frederic Rzewski jest amerykańskim kompozytorem, pedagogiem (wykładał na słynnych Kursach Nowej Muzyki w Kolonii) i pianistą – wybitnym odtwórcą muzyki awangardowej, między innymi w 1962 roku po raz pierwszy wykonał Klavierstück X Karlheinza Stockhausena.

Podczas koncertu Rzewski zagrał trzy utwory fortepianowe swojego autorstwa; wszystkie były polskimi prawykonaniami. Publiczność wysłuchała Etiudy napisanej w 2010 roku dla Nicholasa Hodgesa. Ten delikatny utwór utkany został ze skali pięciotonowej, w obrębie której serie powtarzały się w postaci opadającej, wznoszącej, w różnych tempach i rejestrach. Potem zabrzmiała złożona z siedmiu części Nanosonata. Kilka lat temu przyjaciel Rzewskiego napisał artykuł naukowy, w którego zakończeniu podziękował mu za „wartościowe dyskusje o motorach nanocząsteczkowych”. Z chęci odwzajemnienia się powstał pomysł na „nanosonatę”. Księga VII to przedostatnia księga cyklu, poświęcona Annette Moreau, u której kompozytor gościnnie mieszkał w Londynie. Utwór oparty jest na skali chromatycznej. Jego forma nie jest jednak formą klasycznej sonaty; elementy utworu pozostają niejako zawieszone, a Nanosonata sprawia wrażenie niedokończonej. Ostatnim, a zarazem najdłuższym utworem był De profundis, oparty na fragmentach listu Oscara Wilde’a do lorda Alfreda Douglasa, napisanego w czasie pobytu pisarza w więzieniu w Reading. Utwór można określić jako melodramatyczne oratorium, w skład którego – oprócz gry na fortepianie – wchodziło wzdychanie, chrząkanie, uderzanie w fortepian, klepanie się pianisty po kolanach, piersiach, policzkach, drapanie po głowie oraz recytacja fragmentów listu Wilde’a (skąd pochodzi tytuł recenzji). Kompozycja poświęcona jest pamięci Luke’a Theodore’a – aktora Living Theatre.

Wykonanie Frederica Rzewskiego nie było perfekcyjne technicznie, lecz publiczność mogła mieć pewność, że pod względem emocjonalnym utwory zabrzmiały tak, jak zaplanował to kompozytor. Jeżeli zastanowić się nad samym programem, to można odnieść wrażenie, że repertuar przedstawiony na koncercie w ramach Warszawskiej Jesieni był okiem puszczonym do słuchaczy. Festiwal ten zawsze miał za zadanie przedstawiać publiczności nowości muzyczne, tymczasem utwory Rzewskiego nie były niczym nowatorskim ani eksperymentalnym.

Anna Dąbkowska

 

54. Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień”

Frederic Rzewski – fortepian

Centrum Artystyczne „Fabryka Trzciny”

23 września 2011

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four × 1 =