Barbara Michalczyk: Zapis tamtych dni

13 marca 2015

O antologii dramatów Arthura Schnitzlera Dramaty wybrane wydanego nakładem Wydawnictwa ADiT

Arthur Schnitzler. Dramaty wybrane/mat.wydawnictwa

Arthur Schnitzler. Dramaty wybrane/mat.wydawnictwa

 

Teoretycznie książki nie powinno się oceniać po okładce. Po twarzy autora prawdopodobnie również nie. Co jednak zrobić, jeśli to jego całkiem sympatyczna twarz zdobi okładkę? Odpowiedzi może być kilka. Zaczynając od uśmiechnięcia się w odpowiedzi, po dość rozsądną – otworzenie, aby upewnić się, że uśmiech nie jest zwodniczy i nie bierze tak po prostu biednego czytelnika jedynie na ładne oczy.

 

Dwa tomy, dwadzieścia dwa dramaty, historyczno-literacki wstęp oraz takież posłowie − oto składowe tej antologii. Każda z książek liczy sobie około siedmiuset stron, a obie okładki utrzymano w jednakowej tonacji kolorystycznej. Umieszczono na nich czarnobiałe zdjęcie autora, a nad nim czerwony pasek z tytułem i jego nazwiskiem. Wnętrze też nie rozczarowuje estetycznie. Wszystko jest przejrzyste, dobrze rozmieszczone i zwyczajnie wygodne do czytania.

 

Ogromną zaletą tego wydania są nowe przekłady sztuk Schnitzlera. Dzięki nim język jest przystępny, a bohaterowie w sporej mierze wydają się współcześni. Czasem tylko sytuacja lub jakaś użyta w dialogu nazwa własna przypomina, że akcja toczy się w zupełnie innej epoce.

 

No właśnie, kwestia tej epoki jest dosyć znacząca. Bo na dobrą sprawę Arthur Schnitzler, pisząc swoje sztuki teatralne, jednocześnie stał się malarzem epoki. Oglądamy Wiedeń i wiedeńczyków jego oczami. Warto wiedzieć, że w tym okresie panowała tam dość duża swoboda obyczajowa. Burzliwe romanse, zdrady i rozwody były zupełnie na porządku dziennym wszystkich salonów. Pęd za uczuciem i częstokroć niemożliwość jego ujawnienia jest częstym tematem sztuk Schnitzlera. Jego bohaterowie rozchodzą się i schodzą z dużą łatwością. Jednocześnie nikt nie mówi głośno o najgłębszych i najmocniejszych uczuciach, a jedynie o tych powierzchownych. Paradoksalnie, najwięcej dzieje się wówczas, gdy nie dzieje się nic.

 

Do tego w większości z teksów Schnitzlera pojawia się wątek teatralny. Oczywiście w różnych konfiguracjach, zaczynając od tego, że bohaterami są aktorzy lub ludzie aspirujący do tego miana, po miejsca akcji lub wątki poboczne związane z teatrem. W tym momencie najczęściej czytelnik ma okazję przypomnieć sobie, że to Cesarstwo, że to początek ubiegłego wieku… Bo do lamusa przeszły już określone emploi, a hasło, że dziewczyna jest „pierwszą naiwną” w swoim teatrze, mówi dzisiaj niestety znacznie mniej niż wówczas. Do tego całkiem przypadkiem można przyjrzeć się stosunkom, jakie panują wewnątrz tych teatrów, rywalizacjom i codziennym problemom ot takiego choćby debiutanta na prowincji… Pod tym względem to niezwykle interesująca lektura.

 

Objętość sztuk jest bardzo różna. Od kilkustronicowych po takie, które liczą ich kilkaset. W trakcie czytania są chwile, gdy ma się ochotę podkreślać co trafniejsze wypowiedzi bohaterów, ale później nachodzi refleksja, że byłoby ich chyba za dużo. Bo nie da się ukryć, że Schnitzler w usta swoich bohaterów wkłada bardzo trafne sądy, które wciąż są aktualne. Jednocześnie jego styl jest dość lekki, choć podejmowana tematyka bardzo różnorodna. Do tego autor lubuje się w suspensach, więc można bardzo łatwo zacząć grać z nim w grę, kto kogo przechytrzy i czy uda się odgadnąć, w jaki sposób dojdzie do rozwiązania lub jeszcze większej komplikacji akcji.

 

Podczas czytania rodzi się poczucie, że to nie jest dramatopisarstwo na siły dzisiejszego teatru. Bo bohaterowie mają czas, siedzą, prowadzą długie dysputy i nie przejmują się tym, że dzisiaj buduje się zdania krótkie, a nie wielokrotnie złożone…

 

Barbara Michalczyk

Arthur Schnitzler Dramaty wybrane tom I i II

Wydawnictwo ADiT

Warszawa 2014

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × 2 =