teatralnie

Julia Ostrowska: Prawo do bycia niewolnikiem

17 lipca 2017
Julia Ostrowska: Prawo do bycia niewolnikiem

O spektaklach Psy w reżyserii Jorge Sarmiento Llamosas z Państwowej Wyższej Szkoły Sztuki Dramatycznej w Limie i Farma w reżyserii Paolo Alessandri  z Akademii Teatralnej Sofia Amendolea w Rzymie pokazywanych w ramach 9. edycji  Festiwalu ITSeLF w Warszawie Psy zrealizowane na podstawie tekstu Eleny Garro oraz Farma  na pewnym poziomie poruszają ten sam temat: cierpienie jednostek znajdujących się na słabszej pozycji spowodowane wykorzystywaniem przez jednostki dominujące. Po obejrzeniu obu spektakli można wysnuć wniosek, że pozycja dominacji jest pewną rolą, która nie musi być oparta na realnej przewadze fizycznej czy intelektualnej. W Farmie padają słowa: „postawcie człowieka nagiego przed zwierzęciem”. Okazuje się wtedy, że ludzka przewaga nie tkwi w samym człowieku, ale jest oparta na złudzeniach, które on wokół siebie buduje. Według koncepcji Pierre’a Bourdieu źródeł takiej dominacji można szukać w habitusie, czyli zestawie schematów myślenia i zachowania, które przyswoiła jednostka. Habitus pozwala na powstanie przemocy symbolicznej – jedna grupa społeczna może oddziaływać na inną poprzez posiadany kapitał społeczny. W ten sposób grupa uciśniona wierzy w to, że pozycja, w której się znajduje, jest stanem naturalnym i wynika z konieczności – jest oczywista,...
Czytaj   »

tagi: ,
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Gładkowska: Zbuduj sobie życie

13 lipca 2017
Julia Gładkowska: Zbuduj sobie życie

O spektaklach Wrogowie. Historia pewnej miłości w reżyserii Nira Ereza ze Studium Sztuk Performatywnych im. Yorama Loevensteina w Izrealu i Wojna w reżyserii Malcolma Tulipa z Wydziału Dramatu i Teatru Uniwersytetu Michigan w USA pokazywanych w ramach 9. edycji Festiwalu ITSelF w Warszawie Jak opisać dwa pozornie odmienne spektakle, o rozbieżnej estetyce, posługujące się różnymi technikami, niepołączone czasem i miejscem akcji? Długo zastanawiałam się nad tym po obejrzeniu dwóch propozycji tegorocznej edycji festiwalu ITSelF – izraelskich Wrogów. Historii pewnej miłości i amerykańskiej Wojny. Można dostrzec jednak miejsce, w którym się spotykają: oba opowiadają o świecie po wojnie, a postaci łączą wspólne cele: odbudowanie utraconego porządku i powrót do życia sprzed traumatycznych wydarzeń. Przedstawienia pokazują, że niezależnie od czasu i miejsca, świat, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, każdemu rozpada się tak samo, wszyscy tak samo chcą zapomnieć o nieszczęściu i odzyskać spokój. Wrogowie. Historia pewnej miłości, spektakl na podstawie powieści Isaaca Singera, opowiada historię Hermana, który przeżył Holocaust i teraz próbuje rozpocząć nowe życie, a przeszłość zostawić za sobą. Wikła się jednak w skomplikowany układ miłosny – oprócz nowej żony ma także kochankę, a pierwsza żona, o śmierci...
Czytaj   »

tagi: ,
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, teatralnie | Brak komentarzy »

Mateusz Kaliński: Demonów jest wiele, a najgorszym z nich jest nuda

22 czerwca 2017
Mateusz Kaliński: Demonów jest wiele, a najgorszym z nich jest nuda

O spektaklu Wiele demonów w reżyserii Mikołaja Grabowskiego z Teatru Imka w Warszawie, koprodukcji z Teatrem Nowym w Łodzi Kilka lat temu, jeszcze w liceum, moja klasa została wysłana na inscenizację Ferdydurke do jednego z warszawskich teatrów. Niewiele z tego wydarzenia zapamiętałem, ale czy jest czym się przejmować? Ot, takie przedstawienie dla szkół, jedno z tych, w jakich chyba każdy uczestniczył. Jak ma się to wspomnienie do Wielu demonów? Spektakle, filmy, powieści i tomiki poetyckie, na które spada najsroższa z ocen – nuda – szybko i trwale zostają zapomniane. I tak właśnie może być z Wieloma demonami w reżyserii Mikołaja Grabowskiego. Najpoważniejszym z zarzutów, które stawiam inscenizacji powieści Jerzego Pilcha, jest właśnie powszednia i banalnie rozumiana nuda. Do położonej na Śląsku Cieszyńskim Sigły po dłuższej nieobecności wraca Julia Mrakówna, córka pastora, jednak trudno powiedzieć, by ojciec przywitał ją z otwartymi ramionami. Nie przyjechała sama – towarzyszy jej katolicki narzeczony. Nie jest to jedyne zmartwienie pastora, ponieważ jego druga córka, Ola, zaginęła. W dużym skrócie tak prezentuje się intryga. Do tego trochę farsy, trochę grozy, trochę krzyków i nawet śmiechu z widowni. Niedużo, akurat tyle,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Barbara Michalczyk: Dawno temu w wielkim świecie

16 czerwca 2017
Barbara Michalczyk: Dawno temu w wielkim świecie

O książce Ewy Partygi Wiek XIX. Przedstawienia   To chyba jedno z moich najmilszych doświadczeń czytelniczych ostatnich miesięcy. Książka, która z jednej strony zgłębia dziewiętnastowieczny teatr, z drugiej zaś buduje szeroką panoramę społeczną i kulturową tej epoki. Są tutaj aktorzy, chłopi, Żydzi i kobiety. Co wynika z takiej mieszanki? Mocne poczucie, że rola teatru bezpowrotnie się zmieniła, na szczęście na lepsze. Książka została podzielona na siedem rozdziałów, każdy z nich pod pretekstem snucia narracji o spektaklach opowiada o różnych grupach społecznych: aktorach, bogacących się mieszczanach, chłopach, Żydach, elitarnych elitach czy też o fanach ogródkowych rozrywek. Jest także osobny rozdział o kobietach, których status został ukonstytuowany przez świętą dziwkę Halkę, nie miały więc absolutnie żadnych szans na emancypację. Pesymistycznym wnioskiem, jaki wyciągnęłam z lektury tej książki był fakt, że teatr przez lata służył „cywilizowaniu” i ustanawianiu porządku społecznego. Jako typowe narzędzie opresji konstytuował role społeczne (m.in. kobiet, chłopów czy mieszczan), a także pozwalał z niedostępnego piedestału kultury wysokiej patrzeć na ludzi zadowalających się popularną rozrywką. Teatr w XIX wieku stał na straży wszystkich norm, jakie się wówczas wytworzyły. Ewa Partyga świadomie buduje...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Gładkowska: Baśń, do której chce się wracać

1 czerwca 2017
Julia Gładkowska: Baśń, do której chce się wracać

O spektaklu Opowieść zimowa w reżyserii Marcina Hycnara z Teatru Narodowego w Warszawie Fani talentu aktorskiego Marcina Hycnara z niepokojem obserwowali jego częściowe wycofywanie się z aktorstwa na rzecz reżyserii. Niepokój ten wzrósł jeszcze bardziej po ogłoszeniu decyzji Hycnara o odejściu z zespołu Teatru Narodowego. Jego karierę obserwuję bardzo uważnie od kilku lat i choć brakuje mi go na scenie, muszę przyznać, że studia na wydziale reżyserii były najlepszą drogą, jaką mógł obrać – w Teatrze Narodowym był doceniany, jednak ograniczony określonym emploi. Obsadzany w podobnych rolach nie dostawał szansy na zaprezentowanie pełni swoich możliwości. Reżyseria pozwoliła mu na pokazanie własnej wrażliwości. Hycnar okazał się być reżyserem precyzyjnym i pomysłowym, którego przedstawienia ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Jego najnowszy reżyserski projekt to Opowieść zimowa wystawiana w Teatrze Narodowym. Jest to spektakl na najwyższym poziomie, bardzo interesujący w warstwie treściowej i niezwykle atrakcyjny wizualnie. Hycnar wykorzystał całą dostępną maszynerię dużej sceny Narodowego, by przenieść widzów w świat magiczny, nierzeczywisty, czasem niepokojący i nieprzyjazny, a czasem bajkowy i zabawny. Udało mu się doskonale wyważyć proporcje pomiędzy śmiechem i powagą. Pierwsza część rozgrywa się na dworze króla...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Weronika Ostrowska: Opowiem wam historię…

24 maja 2017
Weronika Ostrowska: Opowiem wam historię…

O spektaklu Historia Jakuba w reżyserii Ondreja Spišáka z Teatru Dramatycznego w Warszawie w ramach Festiwalu Nowe Epifanie/Gorzkie Żale 2017 Oglądając spektakl duetu Słobodzianek-Spišák miałam nieodparte wrażenie, że gdzieś już to widziałam. Trudno było mi się w Historii Jakuba dopatrzeć elementów oryginalnych czy zaskakujących, choć do końca starałam się zachować postawę nienacechowaną uprzedzeniami. Niestety to nie pomogło i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że czułam się jak na drugiej części hitu, zrobionego z zamysłem, by powtórzyć sukces pierwowzoru – w tym wypadku spektaklu – Naszej klasy. Dwie matki, dwóch ojców, dwie rodziny i jeden człowiek – Romuald Jakub Weksler-Waszkinel. Prawdopodobnie wielu kojarzy jego historię. Jest to jedna z tych bardziej znanych opowieści o człowieku cudem uratowanym z Holocaustu, o Żydzie wychowywanym w polskiej rodzinie, który nie wiedząc o swoich korzeniach został księdzem katolickim, czym wypełnił prorocze słowa swojej biologicznej matki. To także historia o kimś, kto musiał zmierzyć się z problemem podwójnej tożsamości. I w końcu opowieść o szczęśliwie ocalonym życiu i niewysłowionym cierpieniu, która stała się podstawą dramatu Tadeusza Słobodzianka wystawionego na deskach Teatru Dramatycznego. Niewątpliwie jest to życie niepospolite o ogromnym potencjale dramatycznym, które zasługuje...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Gładkowska: O mojej matce chciałbym powiedzieć wszystko…

16 maja 2017
Julia Gładkowska: O mojej matce chciałbym powiedzieć wszystko…

O spektaklu Wszystko o mojej matce w reżyserii Michała Borczucha z Teatru Łaźnia Nowa w Krakowie pokazywanego w ramach 37. Warszawskich Spotkań Teatralnych Tempo zmian na świecie wymusza na wszystkich poszukiwanie nowych środków wyrazu, języka do opisania rzeczywistości. Teatr nie jest od tego wolny – często oczekuje się od niego wychodzenia naprzeciw tym zmianom, komentowania ich, ciągłego odnoszenia się do pozateatralnego tu i teraz. Tego samego wymaga się od dramaturgów; wydawać by się mogło, że tekst, który nie komentuje współczesnych realiów, powoli traci rację bytu. Czy oznacza to jednak, że w teatrze nie ma już miejsca na osobiste wyznania, przekazywanie własnych emocji, wpuszczanie publiczności do swojego wnętrza? Czy prywatny dramat twórcy nie jest w stanie zainteresować publiczności? Spektakl Borczucha zdaje się przeczyć tej tezie. Wszystko o mojej matce to jedno z najbardziej osobistych przedstawień, jakie miałam okazję oglądać. Michał Borczuch i Krzysztof Zarzecki opowiadają, jak nietrudno się domyślić, o swoich matkach. Łączy ich dramatyczne doświadczenie – obie zmarły bardzo młodo, osierocając swoich małoletnich synów, którzy teraz mierzą się ze swoimi wspomnieniami, a raczej ich brakiem. Próbują wrócić pamięcią do czasów dzieciństwa, momentu śmierci...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, teatralnie | Brak komentarzy »

Paulina Trzeciak: Dziewczynka-nie-eksponat

14 maja 2017
Paulina Trzeciak: Dziewczynka-nie-eksponat

O spektaklu Dziewczynki w reżyserii Małgorzaty Wdowik z Teatru Studio w Warszawie Siedzę na widowni, ale od pierwszych chwil czuję, że wcale nie powinno mnie tam być (nie powinno nas tam być). Spuszczam wzrok na podłogę. Najpierw czuję lekkie zakłopotanie, a później zalewa mnie fala wstydu, może poczucie zmieszania? Małgorzata Wdowik niepostrzeżenie uchyla nam drzwi do świata dziewczynek, a ja czuję się jak przyłapana na gorącym uczynku podglądaczka zerkająca przez dziurkę od klucza. Moje uczucie skołowania stało się kompletnie nagie, obnażone przed całą widownią. To było niesamowite. W rogu jama, po prawej minimonument a na środku piątka dziewczynek, które panują nad całą przestrzenią. Dziewczynki najpierw zaczynają od choreografii (za którą odpowiada M. Ziółek), by później szeptać sobie coś na ucho lub szybko chować się w jamie. Reżyserka w niezwykły sposób oddaje sedno tajemniczego, zamkniętego dla nas świata dziewczęcych rytuałów. Świata, który jest plastyczny i podatny na wszelkie transformacje. Dziewczęcego ciała, które jest zawieszone gdzieś pomiędzy ukształtowanym podmiotem i jego prekonfiguracją. Nie jest ono ani męskie (to znaczy ukończone, absolutne i totalne), ani kobiece – jest ciałem formującym się, nabierającym indywidualności. Ale najważniejsza...
Czytaj   »

atrakcyjnie, czyli performans, teatralnie | Brak komentarzy »

Dominika Mądry: Jest taka wieś…

11 maja 2017
Dominika Mądry: Jest taka wieś…

O spektaklu Będzie pani zadowolona, czyli rzecz o ostatnim weselu we wsi Kamyk w reżyserii Agaty Dudy-Gracz z Teatru Nowego w Poznaniu Będzie pani zadowolona, czyli rzecz o ostatnim weselu we wsi Kamyk w reżyserii Agaty Dudy-Gracz to spektakl, który zdecydowanie można uplasować w czołówce najciekawszych poznańskich spektakli powstałych w ostatnim półroczu. Twórczyni chce opowiedzieć o ogólnie pojmowanym złu świata, a wszystko to w konwencji wesela. Może się wydawać, że temat został już przerobiony przez wszystkich i na wszystkie sposoby. Jednak reżyserka podeszła do niego nowatorsko, w inteligentny sposób dialogując ze znanymi obrazami z kultury zarówno wysokiej, jak i popularnej. Spektakl nie ma początku ani końca. Całość zaczyna się już we foyer teatru. Widzowie stają się gośćmi wesela – są stoły zastawione wódką i zakąską, panna młoda witająca przybyłych w drzwiach, pijani aktorzy słaniający się po korytarzach, nawet obsługa teatru przebrana w stroje wyjęte z prawdziwej wiejskiej zabawy. Na dodatek nie ma przydzielonych miejsc, a na widowni gdzieniegdzie stoją również weselny trunek (chociaż nie wiem, czy ktoś miał odwagę sprawdzić prawdziwość zawartości), oranżada i kieliszki. W trakcie spektaklu zostajemy porwani w taneczny korowód, a z minuty...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Paulina Trzeciak: Nijakość, płycizna i mieszczańska komedyjka

7 maja 2017
Paulina Trzeciak: Nijakość, płycizna i mieszczańska komedyjka

O spektaklu Ślub w reżyserii Anny Augustynowicz z Teatru Współczesnego w Szczecinie i Teatru im. J. Kochanowskiego w Opolu w ramach 37. Warszawskich Spotkań Teatralnych ,,W swym przedstawieniu Anna Augustynowicz odzierając Ślub z jego onirycznej poetyki, niepewności statusu miejsca, w którym się znaleźliśmy wraz z Henrykiem i Władziem, może paradoksalnie dokonuje radykalnego odczytania tego dramatu” – ten wycinek recenzji Przemysława Skrzydelskiego widniał na stronie tegorocznych Warszawskich Spotkań Teatralnych zapewne jako zachęta do obejrzenia Ślubu w reżyserii Augustynowicz. Cytat ten wzbudził we mnie spory niepokój, przecież niecodziennie słyszy się o nowatorskim odczytaniu Gombrowicza, który, jak wiemy, do najprostszych pisarzy zdecydowanie nie należy. Z tezą o obdarciu z oniryczności nie ma jak polemizować, bo jest całkowicie słuszna, natomiast końcowe stwierdzenie o radykalnym odczytaniu tego dramatu jest najbardziej nietrafioną i mylącą interpretacją, jaką kiedykolwiek czytałam. Ślub Augustynowicz nawet w jednym calu nie ociera się o radykalność, a wręcz prezentuje całkowitą kapitulację przed ogromem możliwości i interpretacji, jakie oferuje nam Gombrowicz. Otrzymujemy tu sporą dawkę nijakości, typizacji i infantylności. Po szybkim wyjściu z teatru wewnątrz mnie kotłowało się wiele myśli, które chciały znaleźć linie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, teatralnie | Brak komentarzy »