Dagmara Rolnik: Kobieta może nie chcieć!

11 maja 2014

O spektaklu Koń, kobieta i kanarek w reżyserii Remigiusza Brzyka w Teatrze Zagłębie w   Sosnowcu

Koń, kobieta i kanarek/ fot. Maciej Stobierski

Koń, kobieta i kanarek/ fot. Maciej Stobierski

Czekając na rozpoczęcie spektaklu można, a nawet trzeba, przyjrzeć się dosyć nietypowej scenografii. Albowiem scena została podzielona na trzy części, które oddzielone są od siebie metalowymi kratami. Z przodu stoją krzesła i stół, w drugiej części znajduje się  sedes (tak, nie pomyliłam się, to na pewno był sedes), natomiast całkiem z tyłu, odwrócona do nas plecami stoi figurka św. Barbary (patronki górników). Dziwicie się pewnie, cóż  jest kiego nietypowego w tej scenografii. Krzesła i stół? Sedes? Figurka świętej Barbary? Otóż nie. Zaskoczyła mnie metalowa krata, która nie tylko dzieliła scenę, ale również oddzielała od  niej widzów. Przez to sztuka nie zdążyła się nawet zacząć, a ja już poczułam się niekomfortowo. Miałam wrażenie, że znalazłam się w zoo i za chwilę będę oglądać występ słoni albo lwów. Postanowiłam się jednak nie zrażać i zobaczyć, co też ciekawego tym razem zaprezentują nam Remigiusz Brzyk i Tomasz Śpiewak.

Na początku warto wyjaśnić znaczenie tytułu, który przynajmniej dla mnie był dosyć zagadkowy. Otóż, jak się okazuje, nawiązuje on do wprowadzonego w latach 50. zakazu pracy w kopalniach kobiet, koni i kanarków.

Tak więc, jak już pewnie zdążyliście się domyślić akcja rozgrywa się w społeczności górników, a dokładniej w jakimś miasteczku na K. lub S.  Nasi bohaterowie to górnicy i ich żony. Kobiety zostają przedstawione jako słabe, uzależnione od mężów istoty, które całe życie poświęcają opiekowaniu się dziećmi i zajmowaniu się domem.  Natomiast mężczyźni – agresywni, pozbawieni uczuć, często nadużywają przemocy fizycznej i psychicznej wobec swoich żon. Wyjątek stanowią jedynie główna bohaterka –  córka sztygara (Edyta Ostojak) oraz porzucona przez męża matka trójki dzieci, która za wszelką cenę chce pracować w  kopalni, aby utrzymać siebie i swoje dzieci (Agnieszka Bieńkowska). Jednak w spektaklu najważniejsza jest właśnie córka sztygara, która spodziewa się dziecka i  ku zaskoczeniu innych, wcale go nie chce. Jej postawa budzi gniew i niedowierzanie reszty mieszkańców miasteczka. Jak kobieta może nie chcieć?!

Koń, kobieta i kanarek to przypowieść o prawach kobiet i  aborcji. Autorzy spektaklu jednoznacznie opowiadają się po stronie córki sztygara, przeciwników aborcji przedstawiając jako tych złych. Nie pozostawiają widzowi możliwości refleksji i wyrobienia własnej opinii w  tej sprawie. Co więcej, przedstawiony model rodziny jest dosyć przestarzały i zupełnie nie pasuje do obecnego obrazu społeczeństwa Polskiego. Szkoda, że autorzy nie spróbowali pokazać nowocześniejszej rodziny, może wówczas widzowie poczuliby jakąś więź z  aktorami.

Przedstawienie przepełnione jest symbolami i metaforami. Zamiast o aborcji mówi się o wydrążaniu pestek, a zamiast o dziewczynie w ciąży – o wiśni, która w tym roku wyjątkowo obrodziła oraz o suce, która zaciążyła.

Sztuka ta jest wartościowa przede wszystkim ze względu na poruszany temat. Pomimo tego, że żyjemy w XXI wieku, feministki wywalczyły prawa dla kobiet, a aborcja jest dozwolona w wielu krajach, nadal nie wszystko wygląda tak, jak powinno, a już na pewno nie  w Polsce. Może dzięki tej sztuce znajda się takie osoby, które zrozumieją, że kobieta nie musi chcieć i to ona ma prawo decydować o swoim ciele…

 

     Dagmara Rolnik

Koń, kobieta, kanarek Teatr Zagłębia w Sosnowcu

reżyseria:  Remigiusz Brzyk

dramaturgia: Tomasz Śpiewak

scenografia: Remigiusz Brzyk, Iga Słupska, Szymon Szewczyk

kostiumy: Iga Słupska

opracowanie muzyczne:  Maciej Midor

Prapremiera:  5.04.2014 r.

 

 

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nine − seven =