Dagmara Rolnik: O śmierci na wesoło

5 kwietnia 2014

O spektaklu Arszenik i stare koronki w reżyserii Krzysztofa Babickiego w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

W sobotę 22 marca, na deskach teatru Słowackiego miała miejsce premiera  najpopularniejszego spektaklu Josepha Kesselringa Arszenik i stare koronki. Wszystko zapowiadało, że będzie to kolejna świetna sztuka w tym przepięknym krakowskim teatrze. Znakomita obsada, z Anną Polony i Urszulą Popiel na czele, do tego ceniony przez wszystkich reżyser (Krzysztof Babicki), a co najważniejsze spektakl, który w latach 40. na Broadwayu był wielkim hitem.  Warto także wspomnieć, że zarówno przeniesienie spektaklu do kina przez Franka Caprę, jak i przygotowane przez Teatr Telewizji przedstawienie, cieszyły się ogromną popularnością. Tak więc wydawać by się mogło, że wszystkie warunki potrzebne do osiągnięcia sukcesu zostały spełnione. Jednak czy sam sukces został osiągnięty?

Arszenik i stare koronki/ fot. Jacek Bednarczyk

Arszenik i stare koronki/ fot. Jacek Bednarczyk

Tym razem przenieśmy się do Stanów Zjednoczonych lat pięćdziesiątych. Akcja sztuki ma miejsce na Brooklynie, a dokładniej w domu dwóch przemiłych starszych Pań – Abby (Anna Polony) oraz Marty Brewster  (Urszula Popiel).  Panny Brewster są prawdziwymi filantropkami. Opiekują się czule swoim psychicznie chorym bratankiem, Teddym, któremu wydaje się, że jest Napoleonem oraz pomagają biednym sierotom. Jednak, co najważniejsze, ich „pomoc” wykracza poza zwyczajne charytatywne czyny. Otóż siostry, aby ulżyć starszym, samotnym panom, którzy chcą wynająć u nich pokój, podają im zatrute arszenikiem wino. Najprawdopodobniej staruszki wiodłyby dalej  „spokojny” żywot, zajmując się swoimi sprawami, gdyby ich bratanek Mortimer nie odkrył  tej małej tajemnicy. Żeby sprawy jeszcze bardziej skomplikować, dawno niewidziany brat Motrimera i Teddy’ego pojawia się w domu ciotek i, jak się okazuje, on także ma na sumieniu kilka zabójstw…

Arszenik i stare koronki to w stu procentach czarna komedia. Śmierć, która zazwyczaj kojarzy nam się z czymś smutnym, tragicznym i okrutnym, w tym spektaklu została wyśmiana i przedstawiona jako coś trywialnego. Siostry Brewster zupełnie nie rozumieją, dlaczego w Mortimerze budzi takie przerażanie fakt, że w skrzyni pod oknem znajduje się trup, a jedenaścioro innych leży zakopanych w piwnicy. Kwestie aktorów przepełnione są ironią i grą słowną. Wszystko to sprawia, że przedstawienie jest niezwykle zabawne. Pomimo to, muszę przyznać, że były  momenty w których zaczynałam się nudzić. W opisie spektaklu możemy znaleźć kuszącą obietnicę:  […] jeśli chcecie w teatrze śmiać się do rozpuku, a już za chwilę zamierać z przerażenia, jeśli lubicie być zaskakiwani nieprzewidzianymi zwrotami akcji i wbijani w fotele jej wartkim biegiem […].  Co zostało z tych pięknych słów? Niewiele. Owszem, przedstawienie bawi do rozpuku. Gdzie są jednak te zwroty akcji i przerażające momenty? Niestety, sztuka była za długa, momentami nudnawa i brakowało jej właśnie tego pierwiastka zaskoczenia, jakiegoś nieoczekiwanego zdarzenia, które sprawiłoby, że na czas jej trwania zupełnie zapomnielibyśmy o rzeczywistości.

Nie można jednak powiedzieć, że spektakl był zły czy nieudany. Wręcz przeciwnie: gra aktorska na wysokim poziomie, ogromna dawka dobrego humoru i sarkazmu, a to wszystko w otoczce pięknej muzyki z lat 40. Jeśli więc nie oczekujemy zbyt wiele, a po prostu chcemy spędzić przyjemny wieczór w teatrze, to Arszenik i stare koronki są idealnym wyborem.

 

Dagmara Rolnik

Arszenik i stare koronki
Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie

Premiera:        22.03.2014

Czas trwania:   2 godz. 10 min.

Reżyseria:       Krzysztof Babicki

Scenografia:    Marek Braun

Kostiumy:       Sławomir Smolorz

Choreografia:  Jacek Tomasik

 

 

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 − 1 =