Daria Dulok: Nietypowy Bollywood

9 grudnia 2010

„Nazywam się Khan” to najnowszy film Karana Johara (1) o tolerancji, niezwyciężonej miłości i determinacji w dążeniu do celu. A zarazem bollywood, który zaskakuje, bo jest… mało bollywodzki, przynajmniej w powierzchownym rozumieniu gatunku.

Shah Rukh Khan (materiał prasowy)Rizvan Khan jest muzułmaninem cierpiącym na syndrom Aspergera. (2) Wychowywał się na przedmieściach Mumbaju. Po śmierci matki wyjeżdża do San Francisko, by zamieszkać ze swoim bratem Zakirem i jego żoną. Podejmuje pracę jako dystrybutor kosmetyków, i w ten sposób poznaje swoją przyszłą żonę Mandirę – rozwiedzioną hinduskę, matkę kilkuletniego Sameera, która pracuje jako fryzjerka. Ich sielankowe życie na przedmieściach San Francisco burzy atak terrorystyczny na World Trade Centre. Erupcja nienawiści jaka spływa wówczas na muzułmanów dotyka także Khana i jego rodzinę – salon fryzjerski bankrutuje, a syn zostaje pobity na śmierć przez starszych kolegów. Mandira coraz bardziej żałuje, że zdecydowała się na ślub z Rizvanem i przyjęcie muzułmańskiego nazwiska. Swój gniew i ból wyładowuje na mężu, wyrzucając go z domu. Rizvan wyrusza w podróż, by spotkać się z prezydentem i powiedzieć mu: nazywam się Khan i nie jestem terrorystą. Są to ostatnie słowa, które kieruje do niego żona – będzie mógł wrócić, pod warunkiem, że oczyści dobre imię swojej rodziny.

Akcja filmu rozpoczyna się na lotnisku – Rizvan czeka na odprawę przed wylotem do Waszyngtonu. Wcześniejsze wydarzenia poznajemy w ramach retrospekcji. Khan opisuje swoją historię na kartach pamiętnika, który pisze dla żony – chce w ten sposób przekazać jej swoje uczucia. (3) Scena na lotnisku jest jedną z najlepszych i zarazem najistotniejszych – wprowadza widza w specyficzny sposób pojmowania świata przez głównego bohatera; nakreśla jego podstawowe cechy, wynikające z choroby: lęk przed tłumem, hałasem, trudności w nawiązywaniu kontaktu fizycznego i wzrokowego, ale też skrupulatność, perfekcjonizm i potrzebę kontrolowania sytuacji. Daje również pierwszą szansę na wywołanie u widza uczuć troski i zaangażowania w losy Khana. Nie bez wpływu na to pozostaje sposób prowadzenia kamery, która podąża na Rizvanem trochę jak ukryty obserwator, rejestruje zarówno zbliżenia pojedynczych charakterystycznych gestów (np. obracania kamyczków w dłoni), jak i szerokie plany dużej (czyt. nieprzyjaznej) hali lotniska. Powoduje to spotęgowanie wrażenia obcości świata zewnętrznego i trudności, jakich bohaterowi nastręcza funkcjonowanie w nim.

Koncepcja postaci Rizvana opiera się na wyeksponowaniu dwóch określających go elementów: choroby i wyznania. Wyznanie bezpośrednio decyduje o przebiegu akcji i kolejno występujących wydarzeniach, jest więc czynnikiem zewnętrznym, czy raczej staje się takowym poprzez wpływ i negatywny osąd społeczeństwa. Jednakże to choroba determinuje postępowanie bohatera – wpływa na podjęcie decyzji o podróży, zawziętość w dążeniu do celu i sposób jego realizacji – jest poniekąd wewnętrznym motorem działań.

Rolę Rizvana Khana Karan Johar powierzył swojej ulubionej gwieździe – Shah Rukhowi Khanowi. Biorąc pod uwagę dotychczasowy dorobek aktora można mieć ? absolutnie uzasadnione – wątpliwości, czy rola cierpiącego na syndrom Aspergera nie przekracza możliwości króla Bollywoodu. Tym bardziej że od wiarygodności stworzonej postaci zależy właściwy (czyt. zgodny z zamysłem reżysera) odbiór filmu. Shah Rukh Khan jest aktorem bardzo konsekwentnym ? zawsze stosuje ten sam sposób budowania postaci. I tym razem więc nie zaskakuje skupiając się przede wszystkim na zewnętrznych cechach takich jak: sposób chodzenia i utrzymania sylwetki (tutaj przygarbienie i truchtanie), charakterystyczne gesty (kręcenie kosmyka włosów), barwa i modulacja głosu (niski ton, monotonnie prowadzona fraza, specyficzny śmiech), mimika (przekrzywiona głowa, trochę tępe spojrzenie) i sposób posługiwania się językiem (powtarzanie słów, obsesja właściwego wymawiania nazwiska Khan). (4) Do tego dochodzi odpowiednia stylizacja (kostium, fryzura, używane gadżety), w tym wypadku polegająca na neutralizacji zazwyczaj bardzo zmysłowego wizerunku SRK – widz nie skupia się na wyglądzie, a przenosi uwagę na zachowanie. Niestety budując postać jedynie w oparciu o jej zewnętrzność aktor sam odbiera sobie możliwość pełniejszego utożsamienia się z nią, a co za tym idzie umiejętnego poprowadzenia przez całą fabułę. Najlepszym na to przykładem jest scena ratowania zalanego miasteczka, podczas której SRK chwilami niemalże całkowicie wychodzi z roli; takich momentów jest z resztą więcej. Tym bardziej zaskakujące, że pożądany efekt zostaje osiągnięty. Shah Rukh Khan mimo wszystko tworzy ciepłą, sympatyczną, zabawną postać, do której podchodzi się w sposób bardzo emocjonalny, co z pewnością było założeniem Karana Johara – narzucić widzowi jak najbardziej przyjazny stosunek do Rizvana. Takie manipulowanie sympatią widza, będące jedną z istotniejszych, choć mniej zauważalnych cech kina bollywodzkiego, uniemożliwia obiektywny osąd bohatera i wymusza bezwarunkowe zaangażowanie w jego losy. (5) Tym samym daje szansę chwilowego zaspokojenia uniwersalnych, rudymentarnych wręcz potrzeb takich jak bezgraniczna miłość, wieczna przyjaźń, całkowita akceptacja. W ciągu 2-3 godzin widz przeżywa to czego w rzeczywistości przeżyć nie może.

„Nazywam się Khan” to dosyć nietypowy bollywood (6), głównie ze względu na nieszablonowe wykorzystanie piosenek. W tradycyjnym ujęciu piosenki (w liczbie minimum pięciu) pełnią trojaką rolę: prezentują ceremonie i święta, są miłosnym wyznaniem lub wewnętrzną projekcją/marzeniem bohatera. Ich wyłączenie z filmu nie spowodowałoby zaburzeń w odbiorze fabuły, a jedynie zubożenie środków estetycznych. W „Nazywam się Khan” jest inaczej. Każdy utwór to nie odrębny teledysk, lecz integralny element całości, który tworzy muzyczne tło do rozgrywających się wydarzeń; nie zatrzymuje akcji, jak to ma miejsce zazwyczaj, lecz ją przyspiesza. Dla fanów bollywoodu fakt, że postaci nie tańczą i nie śpiewają może oznaczać poważne naruszenie tej podstawowej zasady gatunku, sformułowanej kilkadziesiąt lat temu. Podobnież rozczarowujące może okazać się odejście od ekskluzywnych i nowoczesnych lub pełnych indyjskiego przepychu wnętrz na rzecz skromnej i neutralnej scenografii. Jednakże zarówno jedno jak i drugie jest tutaj w pełni uzasadnione i podnosi wiarygodność opowiadanej historii. Porzucono również tradycyjny sposób wprowadzania postaci, co prawda SRK jest w początkowej scenie kadrowany „po kawałku” (dłoń, usta itd.), ale tym razem celem nie jest wytworzenie napięcia przed wprowadzeniem gwiazdy, ale efektu podglądania. Zrezygnowano natomiast ze slow motion i sytuacyjnego zapowiadania wejścia bohatera.

Poza tym w filmie odnajdujemy sporo – mniej dostrzegalnych, ale równie ważnych – cech gatunku. W warstwie formalnej jest to wspomniana już gra aktorów, bazująca na elementach zewnętrznej ekspresji, ale też specyficzne chwytanie w kadr sygnałów rodzącego się uczucia (głównie za pomocą slow motion) oraz liczne sceny o wysokiej temperaturze emocjonalnej (w tym wypadku spektrum odczuwanych emocji jest wyjątkowo szerokie: od strachu, rozpaczy i agresji po radość, dumę, ulgę). A dalsze podobieństwa dotyczą samej fabuły. Miłość pokonująca wszelkie trudności. Współistnienie dwóch religii – tutaj hinduizmu i islamu (kwestia podejmowana głównie dla szerzenia tolerancji). Nagromadzenie nieprawdopodobnych wydarzeń. Protagonista, kreowany na wybawcę. I to, o czym wspomniałam już wcześniej: subiektywne pokierowanie odczuciami widza w celu wywołania określonych emocji. To wystarczy, by uznać ten film za ? nieco mniej konwencjonalny ? ale jednak bollywood.

„Nazywam się Khan” z pewnością nie jest obowiązkową pozycją na kinomanów (nie licząc fanów SRK), jednakże zasługuje na uwagę ze względu na podejmowanie istotnych problemów: terroryzmu, tolerancji religijnej, społecznego zaangażowania, a także próbę nakreślenia obrazu współczesnej Ameryki. Dobrze poprowadzony wątek medialny podkreśla rolę środków masowego przekazu w kształtowaniu opinii społeczeństwa. I wreszcie to, co dla wymowy filmu najważniejsze: determinacja i zaangażowanie głównego bohatera z pewnością obudzi w widzu przeświadczenie, że niemożliwe staje się możliwe. A przecież na tym właśnie polega bollywood – nie skłania do marzeń, tylko je spełnia…

Daria Dulok

Przypisy:

(1) Jeden z najpopularniejszych reżyserów kina bollywoodzkiego. Twórca takich filmów jak: Czasem słońce, czasem deszcz (Kabhi khushi, kabhi gham 2001), Nigdy nie mów żegnaj (Kabhi alvida naa kehna, 2006), Coś się dzieje (Kuch, kuch hota hai 1998). Karan Johar jest także producentem, scenarzystą i kostiumografem.
(2) Syndrom lub Zespół Aspergera to zaburzenie rozwoju mieszczące się w spektrum autyzmu, którego przebieg jest bardzo indywidualny. Osoba dotknięta tą chorobą odznacza się upośledzeniem umiejętności społecznych, trudnością w akceptowaniu zmian, obsesyjnymi zainteresowaniami, pedantyczną mową, specyficzną prozodią głosu, uszkodzeniem zdolności rozumienia języka (gł. metafor), powtarzalnością zachowań i zawieszaniem się na wykonywanej czynności, ograniczoną komunikacją pozawerbalną (uboga ekspresja twarzy, niechęć do kontaktu fizycznego). Większość z wymienionych cech została pokazana w filmie. Źródło: Gillberg I., Gillberg Ch, Asperger syndrome-some epidemiological considerations: a research note, w: Child Psychol Psychiatry 1989
(3) Osoby cierpiące na Syndrom Aspergera mają bardzo duży problem z werbalizowaniem swoich uczuć.
(4) Większość postaci bollywodzkich konstruowana jest w ten powierzchowny sposób, a ich osobowości są zaledwie zarysowane. Zachowanie i gesty postaci są na ogół przerysowane. Shah Rukh Khan wyróżnia się na tle innych aktorów, gdyż modyfikuje owe stałe elementy zewnętrznej ekspresji w zależności od postaci; jest to szczególnie widoczne w jego podwójnych rolach (Don/Vijay w filmie Don, reż: Farhan Akhtar, 2006 i Surinder/Raj w Do zakochania jeden krok czyli Rab ne bana di jodi, reż: Aditya Chopra, 2009).
(5) Jako przykład może posłużyć film Don (reż. Farhan Akhtar, 2006). Pomimo iż Shah Rukh Khan gra tam mordercę i bossa narkotykowego, sposób przedstawienia postaci nie pozwala zająć wobec niego jednoznacznie negatywnego stanowiska.
(6) Bollywood to nie tylko produkcje z Bombaju/Mumbaju, gdzie realizuje się filmy w języku hindi, stanowiące zaledwie 15% całej kinematografii komercyjnej. Także południowe stany jak Karnataka czy Tamil Nadu mają swoje wytwórnie. Przytaczam za: Tatiana Szurlej, op. cit., str. 70


Nazywam się Khan (My name is Khan)
Reżyseria: Karan Johar,

Scenariusz: Shibani Bathija,
Występują: Shah Rukh Khan, Kajol,
Zdjęcia: Ravi K. Chandra,
Teksty piosenek: Niranjan Iyengar,
Muzyka: Shankar Ehsaan Loy,
Produkcja: Indie
Rok produkcji: 2010
Dystrybucja: Imperial CinePix

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

14 − 3 =