Dawid Dudko: Ten jeden moment

5 marca 2016

O spektaklu Jednocześnie w reżyserii Łukasza Garlickiego w Teatrze Studio w Warszawie

Jednocześnie/ materiały prasowe

Jednocześnie/ materiały prasowe

Na kameralnej scenie przy Placu Defilad panuje minimalizm i prostota. Siedzącego w centrum bohatera nie wyróżnia w zasadzie nic szczególnego – ubrany w przetarte jeansy, kolorowe trampki i bluzę z kapturem mężczyzna, zdaje się od razu wzbudzać sympatię u siedzącej blisko widowni. W tle dostrzec możemy biały ekran typu roll-up, wiszącą paprotkę, mikrofon pamiętający czasy Elvisa Presleya czy neonowy napis: „feel touch love”. Nie są to jednak elementy pewnej spójnej historii – stanowią raczej ogólną ilustrację dla kolejno opowiadanych anegdot i związanych z nimi refleksji (idylliczność marzeń o lataniu pokazana za pomocą krótkich, multimedialnych wstawek). Przemawiający z kraciastego fotela bohater, zamiast przybierania mentorskiego tonu, od początku stawia pytania. Te dowodzą ludzkiej ciekawości świata, wobec którego mechanizmów człowiek wciąż pozostaje bezbronnym.

Spektakl Jednocześnie zrealizowany na podstawie prozy Jewgienija Griszkowieca w reżyserii Łukasza Garlickiego to rozpisana na jeden głos rozprawa filozoficzno-egzystencjalna. Odgrywający w przedstawieniu główną i jedyną rolę Łukasz Simlat próbuje zapanować nad myślowym chaosem, wypowiadając na głos swoje wątpliwości, wspomnienia czy refleksje. Dlaczego w jednej chwili potrafimy myśleć o kilkunastu rzeczach na raz wbrew swojej woli? Skąd nawracający problem z odczuwaniem emocji adekwatnych do sytuacji, której przecież tak długo wyczekiwaliśmy? Co sprawia, że za mimowolne odruchy biologiczne (zależne tylko od indywidualnych reakcji naszego organizmu) odpowiedzialność ponosi człowiek? Gdzie szukać przyczyny tęsknoty za tym co wyobrażone? Jak nie być rozczarowanym rzeczywistością, skoro rodząca się w głowie imaginacja ma z nią niewiele wspólnego? I wreszcie co zrobić, aby nasze życie nie składało się wyłącznie z tych niedających opisać się słowami pojedynczych momentów? Te i inne podstawowe dla każdego człowieka pytania tworzą oś fabularną warszawskiego przedstawienia, które za sprawą zabawnych, choć racjonalnie tłumaczonych zagadnień, wymyka się gatunkowym klasyfikacjom. Jednocześnie ma bowiem w sobie zarówno coś z estetyki one man show (zabawny problem obwiniania za bekanie), jak i wiele z elementów starannie przygotowanego wykładu (mechanizm budowy człowieka). Wplatane w monolog przykłady raz bawią swoją młodzieńczą naiwnością, żeby później zdumiewać absolutną trafnością w formułowaniu myśli (o czym świadczyć mogą przytakujące głowy widzów połączone z wyglądającym na lekko zawstydzony uśmiechem). Ta nieoczywistość narracji w naturalny sposób przekłada się także na sposób gry Łukasza Simlata. Jego Griszkowiec to postać pełna wątpliwości, człowiek, który niczego nie udaje ani na nikogo się nie kreuje. Wiele w nim nieśmiałości i sentymentów, ale, co najważniejsze, zwyczajnej poczciwości, która zdaje się maksymalnie skracać dystans. Zapewne gdyby scenariusz zakładał aktywizację widowni, większość ochoczo poderwałaby się z foteli.

Najlepsze momenty przedstawienia Garlickiego i Simlata można by podsumować starą maksymą w stylu: piękno tkwi w prostocie. Jednocześnie zdaje się być bowiem najciekawsze poruszając pozornie oczywiste wątki. Griszkowiec mówiący o emocjonalnej pustce podczas „najważniejszej nocy w roku”, kiedy to euforyczny zachwyt wcale nie chce zagościć obok strzelających fajerwerków, czy wspominający swoje prysznicowe wokale, które jak na złość w towarzystwie zmieniają się w przeraźliwy jazgot, zaskakuje bezpretensjonalnością i bezpośredniością. W głowach publiczności nagle pojawia się ta sama spontaniczna myśl, o której w swoim ponad godzinnym monologu rozprawia autor. Otóż na chwilę udaje nam się powstrzymać umysłowy rozgardiasz  i skupić wreszcie na „tym jednym momencie”. Kiedy Garlicki skrupulatnie opisuje moment posylwestrowego luzu, czas wypełniany smakiem schłodzonej sałatki i esencją dawno wygazowanego szampana, na chwilę pojawia się banalna w swym nieskomplikowaniu refleksja na temat piękna życia i tej jego cholernej ulotności.

Dawid Dudko

Jednocześnie, Jewgienij Griszkowiec

Reżyseria: Łukasz Garlicki

Przekład: Agnieszka Lubomira Piotrowska

Występuje: Łukasz Simlat

 

 

 

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nineteen − three =