Dominika Mądry: Kocham piękno, kocham cię mamo

19 marca 2017

O spektaklu Na obraz i podobieństwo swoje w reżyserii Piotra Trojana w Teatrze Nowym w Poznaniu

Na obraz i podobieństwo swoje/fot.Jakub Wittchen

Na obraz i podobieństwo swoje/fot.Jakub Wittchen

Na obraz i podobieństwo swoje to spektakl w reżyserii Piotra Trojana, który jest równocześnie autorem tekstu. Twórcy poruszają tematy związane z wszechobecnym we współczesnym świecie kultem ciała  i idące za tym problemy psychiczne – anoreksję, depresję czy brak samoakceptacji. Do tego wszystkiego reżyser dorzuca kontekst niezdrowej relacji matki z synem. A jakby tego było mało, dołożono historię prywatnego projektu holenderskiego przedsiębiorcy Basa Lansdorpa „Mars One”, która ma niby współgrać z wyżej wymienionymi tematami. Niestety nie udaje się to i powstają dwa osobne spektakle utrzymane na raczej średnim poziomie.

Rzecz dzieje się w prowincjonalnym miasteczku, zostajemy wprowadzeni o tego świata poprzez doskonale skonstruowany film w stylistyce animacji dla dorosłych. Poznajemy historię głównego bohatera – Eryka (Grzegorz Gołaszewski). Przez całe dzieciństwo męczył się z nadwagą i kompleksami, lecz w pewnym momencie postanowił to zmienić. Niewinne ćwiczenia zamieniają się w obsesję, której podporządkował całe swoje dorosłe życie. Został kulturystą i vlogerem z rzeszą fanów traktujących go jak autorytet. Trenerem Eryka jest nie kto inny jak jego matka (Martyna Zaremba-Maćkowska) darząca go toksyczną miłością, czasem wręcz wykraczając poza rodzicielskie uczucia (wkrada się pociąg fizyczny). Syn nie ma prawa spotykać się z kobietami, bo przecież musi opiekować się swoją rodzicielką, która tak wiele dla niego poświęciła. Eryk spełnia każdy jej rozkaz, z silnego fizycznie faceta pakującego na siłowni zmienia się w słabego psychicznie maminsynka. Gdzieś w cieniu tej historii pojawia się również drugi syn, brat głównego bohatera. Jawi się on w oczach rodziny jako życiowy nieudacznik. Jako jedyny ze wszystkich mieszkańców prowincji nie poddaje się hasłom płynącym z telewizji czy kolorowych gazet. Jest to typowy chłopak interesujący się nauką i marzący o ucieczce ze wsi. Nie wystarcza mu jednak wyjazd do wielkiego miasta, pragnie wziąć udział w projekcie „Mars One”.

W 2013 roku zakończył się pierwszy etap selekcji do tego programu. Polegał on na wysyłaniu filmików zawierających krótkie uzasadnienie zgłaszających, dlaczego chcą polecieć na Marsa. Wybrani uczestnicy w ciągu dziewięciu lat mieliby być przygotowywani  do życia na niezamieszkałej planecie. Wszyscy dostaliby bilet w jedną stronę, a w odbiornikach telewizyjnych miał być nadawany program o uczestnikach podroży w stylistyce reality show. W castingu na astronautów biorą udział mieszkańcy prowincji. Dzięki niemu  na jaw wychodzą drzemiące w ludziach kompleksy. Ukazuje on, jak w dzisiejszym świecie przedmiotowo traktuje się człowieka. Przecież na Marsa może polecieć tylko ten, kto jest wzorowym przedstawicielem rasy ludzkiej. Nieistotne jest to, jakimi wartościami się kieruje, lecz to jak wygląda, czy spełnia współczesne kanony piękna.

Właśnie przez stworzenie takiego kontekstu reżyser stara się zarysować główną problematykę spektaklu. Oprócz głównego bohatera poznajemy dwie stereotypowe dziewczyny z osiedla (Alicja Juszkiewicz i Anna Langner). Interesują się modą, plotkami z tabloidów, a najważniejszy jest dla nich ich własny wygląd. Jedna cierpi na anoreksję, nie akceptuje własnego ciała, choć nie ma się czego wstydzić. Poświęca własne zdrowie dla zabiegu liposukcji, ostatecznie nieudanego. Owszem, osiąga upragnioną wagę, ale traci nogę w wyniku komplikacji. Tutaj pojawia się kolejny problem związany z powszechnymi operacjami plastycznymi, którym poddają się celebrytki. Kolorowe pisma i programy w telewizji dla kobiet propagują restrykcyjne sposoby upiększania swojego ciała, jednak rzadko zwraca się uwagę na zagrożenia z nimi związane. Przecież aby poddać się takiemu zabiegowi trzeba posiadać odpowiednio dużo pieniędzy, a taka dziewczyna z małego miasteczka dałaby się złapać na tanią ofertę zabiegu, który najpewniej zostałby wykonany przez jakiegoś hochsztaplera.

Na uwagę zasługuje przedstawicielka najstarszego pokolenia (świetnie zagrana przez Irenę Dudzińską). Jawi się nam jako osoba szczęśliwa, pogodzona z własnym starczym losem. Ubiera się jak nastolatka – zwiewne sukienki i świecące buty. Przyznaje się, że ma dwóch wybranków serca, z jednym spotyka się co niedziele w kościele – wisi on na krzyżu, jego ciało przepasane jest tylko białą szmatką – a z drugim codziennie spędza czas przed telewizorem. I nagle, z uśmiechniętej staruszki, przy okazji castingu do wcześniej wspomnianego programu, staje się kobietą, która przyznaje, że nie potrafi na siebie spojrzeć w lustrze. Nie rozumie, co dzieje się z jej ciałem. To bardzo przejmujący monolog (i chyba jedna z niewielu scen tego spektaklu, która nie uderza infantylnością) traktujący o problemach starzejącego się ciała.

Problem z odbiorem tego spektaklu polega na tym, że właściwie niewiele głębszych przemyśleń można wynieść po jego obejrzeniu. Całość to raczej przypadkowa zbieranina scenek, które maja być zabawne, nieść jakąś treść, ale niestety spływa na nas fala błahych i dość oczywistych komentarzy czy refleksji nad kondycją współczesnego świata. Wszyscy bohaterowie są niby z jednego miasteczka, ale nie wiemy, czy łączą ich jakiekolwiek relacje. Gdzieś to wszystko umyka przy ilości stworzonych kontekstów i przywołanych pseudomądrości. Na dodatek zostają one wypowiedziane wprost do widza, a nie poprzez dialogi między postaciami, które z kolei potraktowane są dosyć stereotypowo – małomiasteczkowa dziewczyna, matka, która leczy swoje niespełnione marzenia poprzez zmuszanie syna do ich realizacji, chłopak pragnący ucieczki ze wsi itd.

Na obraz i podobieństwo swoje to niestety kolejna nieudana próba zmierzenia się Teatru Nowego w Poznaniu z tematami związanymi ze współczesnym światem. Wydaje się, że reżyser miał za wiele pomysłów i za dużo chciał pokazać, lecz niestety nie mówi nic. Z widowni wychodzi się raczej rozczarowanym i trochę zażenowanym, a nie „oświeconym”.

Dominika Mądry

 

Na obraz i podobieństwo swoje

Teatr Nowy w Poznaniu

premiera: 25 lutego 2017

reżyseria: Piotr Trojan

Dramaturgia: Michał Pabian

Scenografia i reżyseria świateł: Aleksandr Prowaliński

Kostiumy: Dominika Olszowy

Muzyka: Marcin Janus

Choreografia: Katarzyna Wolińska

Video: Patrycja Płanik

Inspicjent: Krzysztof Przybyłowicz

Obsada: Irena Dudzińska (gościnnie), Alicja Juszkiewicz, Anna Langner, Martyna Zaremba-Maćkowska, Janusz Andrzejewski, Grzegorz Gołaszewski, Nikodem Kasprowicz

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

fourteen − 10 =