Dorota Patrycja Sech: „Istnieją tylko opowieści”

28 lutego 2011

Dżozefie Jakuba Małeckiego.

Dżozef / strona wydawnictwa

Jakoś się już przyjęło, że chłopaki z warszawskiej Pragi wypracowali sobie w polskiej literaturze mocną pozycję. Właściwie nie trzeba zbyt wiele dodawać do opisu bohatera, jeśli zaznaczy się, że taki na przykład Grzesio Bednar, dość często bywał na ulicy Stalowej – charakterystykę postaci autor ma już z głowy (swoją drogą w powieści zbyt dużo Pragi jako takiej nie ma, więc entuzjaści nie mają na co liczyć w tej kwestii). Dżozef Jakuba Małeckiego nie przedstawia jednak niedoli nieodkrytych talentów na miarę Janka Muzykanta szlajającego się po starych, praskich kamienicach. To opowieść o sile wyobraźni, o demonach żyjących w człowieku, o powolnym i bolesnym dojrzewaniu do samoakceptacji. Wszystko to zostało włożone w ciekawą, wielowarstwową formę, której patronuje Joseph Conrad Korzeniowski, a bohater Grzesiek jest tylko katalizatorem kolejnych opowieści.

W opisie książki można było przeczytać – „dresiarski realizm magiczny”. Ciąg skojarzeń od razu podsuwa wspomnienie „Wojny polsko-ruskiej” naszej zachwycającej pisarki, przez większość społeczeństwa uznawanej zapewne za godną literackiej nagrody Nobla, Doroty Masłowskiej. Ponieważ bardzo szanuję prawa mniejszości, czy też dlatego, że mam trochę inne wyobrażenie o literaturze, poczułam wszechogarniający lęk, że znowu będę musiała współodczuwać z dresem, który nigdy w życiu nie słyszał o składni polskiej i który nigdy pewnie Masłowskiej nie przeczyta (na swe szczęście lub nieszczęście). Ku mojej wielkie radości okazało się, że Małecki nie poszedł tym tropem.

Grześ Bednar po nieszczęśliwym wypadku (pobiciu i kradzieży) trafia do szpitala ze złamanym nosem. W szpitalnym łóżku ma mnóstwo czasu na rozmyślania o swoim życiu, marzeniach, relacji z rodzicami i dziewczyną. W chwilach niedoli towarzyszą mu „współlokatorzy”, wśród których znajduje się Czwarty. Czwarty, czyli pan Stanisław, jest fanem Josepha Conrada. Początkowo jego fascynacja pisarzem nie jest niczym specjalnym uargumentowana, jednakże okazuje się, że Czwarty skrywa tajemnicę. Wychodzi ona na jaw, gdy zaczyna gorączkować. Pozbawionemu świadomości mężczyźnie wydaje się, że jest pisarzem i dyktuje Grzesiowi swoją ostatnią powieść. Staś Baryłczak (czyli sam Czwarty) to bohater tej opowieści – chłopiec z biednej polskiej wsi, który najpierw ucieka z domu do miasta, gdzie znajduje pomoc u  tajemniczego pana Andrzeja, później przyjeżdża do stolicy. Wszędzie jest tak samo samotny i nieszczęśliwy, gdyż powodem jego ucieczki jest nie kto inny jak Kozioł Drewniak – rzeźba stworzona przez utalentowanego Stasia, która w pewnym momencie ożywa i zaczyna przejmować władzę nad życiem chłopca.

Rzeczą interesującą jest sposób, w który czytelnikowi zostaje podana opowieść. Z jednej strony pierwszoosobowa narracja Grzesia, opisującego swoje uczucia i przemyślenia, komentującego to, co dzieje się w szpitalnej sali, z drugiej strony przejście do narracji trzecioosobowej we fragmentach odnoszących się do historii Stasia Baryłczaka. Nie wiadomo, kto tak naprawdę opowiada tę historię. Czy są to spisane przez Grzesia słowa Dżozefa, czy podana wprost wypowiedź majaczącego mężczyzny, a może forma wspomnienia zrekonstruowana w myślach Czwartego? Dwa rodzaje narracji oddzielają dwie płaszczyzny, na których toczy się akcja, stając się ważnym elementem kompozycji. Pozwalają uporządkować wielowątkową całość.

W dodatku, aby słowo było jeszcze bardziej intensywne i zachęcające, Małecki indywidualizuje język wielu postaci, co widać zarówno w narracji, jak i w dialogach. Nie jest to nachalne, całość wypowiedzi Grzesia nie jest opowieścią bez ładu i składu, napisaną niezwykle prostym językiem, wyciętym z dialogów stojących w bramie dresów. Zdarzają się potoczne zwroty, sporo kolokwializmów, składnia nie jest też specjalnie wyszukana, mimo wszystko jednak przez lekturę płynie się lekko. Matka zmuszała Grzesia do czytania, nic więc dziwnego, że jego język różni się od sposobu wysławiania jego kumpla z podwórka, Cegły („Kto ci przyjebał?”), zostaje zachowana też wiarygodność postaci. Okazuje się, że można napisać powieść, w której bohater jest dresem, a mimo tego sięgający po powieść inteligent nie musi od razu kupować żyletek, aby przez całość przebrnąć. Pomijając już stylizację Cegły, czy Dziadka posługującego się językiem prostego mieszkańca wsi („My jutro dopiro zaczynama, a już snopki ułożone”), warto zwrócić uwagę na to, że poprzez zastosowanie różnych innych form (list, wiersz), całość nabiera niezwykłego kolorytu i staje się dla czytelnika dobrą zabawą, co świadczy o lekkości z jaką Małecki bawi się językiem i kształtuje go wciąż od nowa.

Bohaterowie nakreśleni są bardzo wyraziście, każdy z nich ma swoje charakterystyczne cechy i swoją historię. Warto zwrócić uwagę na mężczyzn, którzy wpłynęli na kształtowanie się osobowości Stasia – wuj Tyberiusz, pijak, wybijający się ponad poziom intelektualny całej rodziny, pan Andrzej, opiekun chłopca, który to podsuwa mu powieść Conrada. Obaj różnią się od siebie, a jednocześnie można uznać ich za bohaterów równowartościowych. Z drugiej strony są kobiety – Heroina, wyimaginowana miłość Stasia, będąca substytutem prawdziwego uczucia czy pani Daria, pierwsza kobieta w życiu chłopca, będąca dla niego ideałem, czystą poezją.

Wszystkimi działaniami Stacha rządzi Kozioł Drewniak – uosobienie jego lęków, kompleksów, wyrzutów sumienia, mrocznej strony ludzkiej natury. Postać ta towarzyszy chłopcu w każdym momencie jego życia, nie pozwala się uwolnić, osacza go i przydusza. Drewniak ośmiesza Stasia, wyśmiewa jego uczucia, wpływa na kontakty z ludźmi, niszczy relacje z innymi, chcąc mieć chłopca na wyłączność. Wraz z opowieścią podczas kolejnych majaków Czwartego w szpitalu zaczynają dziać się różne dziwne rzeczy. Małecki umiejętnie łączy opowieść o wewnętrznej walce z samym sobą z operowaniem przestrzenią. Pacjenci szpitalnej sali przeżywają koszmar, kiedy ściany zaczynają się przesuwać, zacieśniać, doprowadzając do klaustrofobicznej psychozy. Wraz z rozwojem akcji atmosfera zaczyna robić się coraz bardziej duszna i męcząca. Oprócz Czwartego-Stasia i jego lęków, jest przecież jeszcze Kurz, który zdradził swoją żonę, Grzesio nieumiejący rozwiązać swoich spraw z dziewczyną. Bohaterowie boją się rzucić życiu wyzwanie, pozwalają, aby opętał ich strach.

Opowieść Staszka przypomina o ludzkich niepokojach, dotyczących najróżniejszych sfer życia. O potrzebie akceptacji, miłości, szacunku do samego siebie. Przypomina o ułomności człowieka, o obecności śmierci i rzuca wyzwanie, by się z tym zmierzyć. Stach zaczytuje się w Conradzie, aby uciec z normalnego życia w literaturę – o wiele bezpieczniejszą, bo nie zmusza go ona do dokonywania wyborów. Równie dobrze czytaną przez Stasia książką, mogłaby być powieść Dostojewskiego albo Czechowa, gdyż poza cytatami, które Czwarty czasem rzuca od niechcenia, bądź komentuje nimi rzeczywistość (i nie zawsze są one potrzebne w danym momencie), obecności Conrada nie czuć wyjątkowo intensywnie. Stach co prawda, tak jak i Conrad, poszukuje wyraźnych granic między dobrem a złem, ale wydaje się, że liczy się nie postać autora, a sama opowieść. Forma realizmu magicznego, oparta na sile wyobraźni i przez jej pryzmat pokazująca rzeczywistość, pozwala czytelnikowi czuć się bezpiecznie, rodzi nadzieję na szczęśliwe zakończenie sprawy.

W ciekawej propozycji jaką przedstawił Jakub Małecki drażni jednak zakończenie, które każe patrzeć na całość jak na bajkę, gdzie walczy ze sobą dobro i zło, a prosty chłopak, jakim jest Grześ Bednar, przez wysłuchanie opowieści i próbę pomocy Czwartemu przybiera postać szlachetnego herosa. Trochę to wszystko jest za bardzo wyidealizowane. I chociaż można zrozumieć motywacje autora, pragnącego przełamać stereotypy i stworzyć opowieść o nadziei, mimo wszystko wydaje się to być trochę naiwne. Jednakże cała opowieść, a raczej ciąg opowieści, to książka zwracająca uwagę – mądra i ciekawa.

Dorota Patrycja Sech

Dżozef, Jakub Małecki

wyd. W.A.B., Warszawa 2011

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

11 + 18 =