Dorota Sech: Szkoła daje możliwości

30 czerwca 2011

Wywiad z Kamilą Michalak, studentką wydziału reżyserii Akademii Teatralnej – rozmawia Dorota Sech

– Prezentowany podczas festiwalu spektakl  Laboratorium podróży (off) opiera się przede wszystkim na ruchu, cielesności. Nie padają żadne słowa. Czy trudno jest pracować z aktorem, gdy nie można podeprzeć się tekstem?

– Czy jest tekst, czy go nie ma, pozostaje zawsze jakaś idea, jakaś konstrukcja. Jest coś, o czym chcemy opowiadać i co do tego musimy być zgodni. Później trzeba dojść do sposobu, w jaki chcemy o tym opowiadać  – słowem, gestem czy wszystkimi innymi narzędziami, które przynależą scenie. W zasadzie troszkę trudniej pracuje się bez tekstu, ale jest to bardzo dobre ćwiczenie.

– Tego typu spektakle, gdzie sens zostaje podany przez ruch i gest, kojarzą się przede wszystkim z teatrem tańca, pantomimą. Czy uważasz, że Akademia Teatralna dobrze przygotowuje aktora do pracy z własnym ciałem?

– To kwestia indywidualna. Jeżeli ktoś tego chce, rozwija się w tym kierunku. Jest coraz bardziej świadomy swego ciała, poznaje różne techniki tańca. Szkoła daje takie możliwości, ale trzeba je samodzielnie rozwijać, jak na przykład Kamil Dominiak (występuje w spektaklu Laboratorium podróży przyp. red.), który od początku chciał iść w tę stronę i widać tego efekty. Natomiast reszta aktorów również zachowuje świadomość swojego ciała, choć już na innej zasadzie. Przy spektaklu wyszliśmy z założenia, żeby nie udawać tancerzy, skoro nimi nie jesteśmy, ale wydobyć indywidualny sposób poruszania się i zrobić z tego walor. Mam nadzieję, że osiągnęliśmy zamierzony efekt.

– A co z organizacją przestrzeni? Może ona bardzo dużo podpowiedzieć, pomóc aktorowi. Czy tworząc spektakl, korzystałaś z tego, co już mieliście na scenie, czy wcześniej była ona dokładnie zaplanowana i historia została włożona w tę wykreowaną już rzeczywistość?

– Zazwyczaj staramy się adaptować powierzchnię już zastaną.  Wykorzystujemy jej zalety, jak i to, co wydaje się być jej wadami. Także w tym przypadku korzystaliśmy z tego, co nam daje przestrzeń – na przykład mała kameralna sala, dwa wejścia. Teraz, gdziekolwiek będziemy pokazywać ten spektakl, największym wyzwaniem dla mnie jest to, żeby w nową, nie oryginalną przestrzeń, wpleść tę historię. Wiem jednak, że takie odświeżenie spektaklu może wyjść tylko na dobre.

Laboratorium podróży będzie pokazywane w trakcie MFST ITSelF. Co dla Ciebie znaczy udział w Festiwalu?

– To okazja, aby zagrać ten spektakl jeszcze raz, w nowych warunkach. Przede wszystkim jest to prestiż. Zazwyczaj egzaminy, które przygotowujemy na Akademii, są pokazywane tylko jeden raz, natomiast ten spektakl ma już ponad rok, a wciąż jest grany i żyje. Za każdym razem jest to inny spektakl. W innej przestrzeni robi się jakby coś nowego, dodają się piętra znaczeń. Sama nie wiem, jaki tym razem będzie wydźwięk, ale myślę, że będzie ciekawie.

– Czy po zakończeniu studiów chciałabyś kontynuować przygodę z tego rodzaju teatrem?

– Spektakl powstał pod opieką profesora Piotra Cieplaka. Bardzo dużo wyniosłam z tego egzaminu. W moich kolejnych pracach jest bardzo dużo z myślenia, jakiego nauczył mnie profesor. To procentuje.

 

 


tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × one =