Ewa Uniejewska: Narodziny i zmierzch Boga

13 stycznia 2011

O roli Marcina Hycnara w „Tangu” Jerzego Jarockiego.

Scena zbiorowa, na pierwszym planie Marcin Hycnar / fot. Stefan Okołowicz / materiały teatru„Dziecko, tchórz! Impotent!” – tymi słowami podsumowuje Artura mająca go poślubić Ala. Młody buntownik, zwracający się przeciwko „porozpinanemu” światu bez zasad, tuli się bezradnie do piersi matki. Jakże odmienny wydaje się być ten skrzywdzony chłopiec od Artura z pierwszej części spektaklu, Artura-Demiurga, chcącego w sposób bezkompromisowy przywrócić tradycyjne normy i ład. Starał się konsekwentnie i z uporem wydobywać na wierzch ciemne strony inteligenckiego rozpasania i awangardowej moralności, boską ręką porządkując chaos. Wcielający się w jego rolę Marcin Hycnar wkrada się cichaczem do Teatralnego Panteonu, udowadniając, że jest równorzędnym partnerem dla takich scenicznych wybitności, jak Frycz, Englert czy Szapołowska. Teatr Narodowy staje się świadkiem nie tylko narodzin Boga-Artura, ale i młodego adepta sztuki teatralnej – Boga-Hycnara.

„Tango” rodzi się na oczach widzów, którzy pospiesznie zajmują miejsca na nowo zaaranżowanej przestrzeni dla widowni. Po chwili sceniczne partytury poszczególnych postaci przerodzą się w groteskową grę w karty między Eugeniuszem, Eugenią i Edkiem. Przerwie ją wejście Artura, który zaznaczy swoją obecność głośnym upuszczeniem kilku książek na podłogę. Młody student trzech fakultetów jest chodzącym przykładem wszelkich konwencji. Schludny garnitur, nienagannie pozapinany, krawat, włosy przyczesane z przedziałkiem. Swoim wyglądem i sposobem bycia stara się wpisać w ramy etykiety, norm i tradycji. Nie wzbudza sympatii. Przypomina skrupulatnego urzędnika, nie ma w nim ani krztyny młodzieńczości i spontaniczności. Musi minąć 20 minut spektaklu, by Hycnar rozpiął marynarkę; krawat poluzuje dopiero po zaręczynach z Alą. Nawet w chwilach złości, gdy biega za Eugenią, chcąc przymusić ją do pójścia na katafalk, nie traci zimnej krwi. Co prawda jego ruchom towarzyszy coraz większa ekspresja, jednak niezmiennie są to ruchy kalkulowane, zimny obłęd, zimne spojrzenie, „urzędnicza furia”.

Bunt Artura wynika z bezradności, trudności interpretacji świata. Przeżywając upadek starych norm społecznych, marzy o przywróceniu dawnych form. Nie może zgodzić się na rozluźnienie obyczajów, wszechogarniający bałagan, chaos, obecność Edka, który sypia z jego matką oraz milczące przyzwolenie Stomila, głoszącego frazesy o absolutnej wolności. To właśnie jego teatralny eksperyment staje się dla Artura wskazówką, każącą mu stworzyć świat od nowa. Ideą porządkującą ma być ślub, jednak piękny idealizm młodzieńca bardzo łatwo przeradza się w ideologię. Skupiając się na zasadach, zapomina o ludziach. W drugiej części spektaklu pijany, rozdygotany Artur wykrzykuje spazmatycznie frazesy o swojej pomyłce i obwieszcza, że ślubu nie będzie, bo przestał wierzyć w odtwarzanie rytuałów. Poszukuje teraz nowej formy. Nieoczekiwanie przychodzi mu z pomocą Eugenia, ogłaszająca zebranym, że umiera. Jej spokój i pokora, „ludzka substancja”, wyraźnie kontrastują z sięgającym zenitu szaleństwem i niezdrowym podnieceniem Artura. Śmierć babki nie budzi w młodzieńcu żadnych ludzkich uczuć, staje się jedynie impulsem do posłużenia się ideą władzy jako czystej przemocy. Hycnar rozpoczyna swoją partyturę dźwiękową; chce oprzeć się ręką o stół, jednak przypadkowo ręka mu się obsuwa. Powstaje z tego rytmizacja, z początku marszowa, potem słychać wyraźnie tango. Aktor spektakularnie zaczyna walić o stół talerzami, po czym wskakuje na niego i wystukuje rytm nogami. Jego obłęd nabiera tempa. Artur chwyta za kołek i zaczyna uderzać w krzesło. Tango powstaje w jego głowie, a dopiero potem, po śmierci Artura, przejmie je Edek i powtórzy w finale.

Artur chciał posłużyć się przemocą, ale to Ala zadaje mu obezwładniający cios. Jej wyznanie o zdradzie przeradza niedawnego dyktatora, który zapomniał o miłości, w żałosnego nieudacznika. Chwilę słabości młodzieńca wykorzystuje niepozorny Edek, brutalnie go zabijając i zajmując puste miejsce po nim. Tak kończą idealiści, gdy ich idealizm zaczyna graniczyć z fanatyzmem. Demiurg kona.

Ewa Uniejewska


Sławomir Mrożek
„TANGO”

Reżyseria: Jerzy Jarocki
Występują: Kamilla Baar/Dominika Kluźniak (od 7.09.2010 r.), Grażyna Szapołowska, Ewa Wiśniewska, Jan Frycz, Marcin Hycnar, Grzegorz Małecki, Jan Englert

Premiera w Teatrze Narodowym: 29.10.2009

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 − eight =