Ewa Uniejewska: Więzienie naszego sumienia

10 kwietnia 2012

Zapis spotkania po spektaklu Sędziowie w reż. Piotra Kulczyckiego w Teatrze Wolandejskim w Warszawie.

Sędziowie / materiały teatru

Łukasz Jaskuła: Niestety, reżyser spektaklu Piotr Kulczycki nie mógł być dzisiaj na naszym spotkaniu. Mam jednak nadzieję, że na pytania redaktor naczelnej portalu teatrakcje.pl Ewy Uniejewskiej odpowiedzą odtwórcy głównych ról, czyli: Anna Bielecka, Błażej Dawidson i Stanisław Kubiak, asystent reżysera.  Zapraszamy.

Ewa Uniejewska: Chciałam Wam szczególnie podziękować za dzisiejszy spektakl, ponieważ zmierzyliście się z niezwykle trudnym tekstem. Przypomnijmy, że Wyspiański pisał go pod koniec swojego życia, na początku XX wieku. Sędziowie stanowili reakcję na doniesienia o aktualnych wydarzeniach, które pojawiły się w ówczesnej prasie. Na co reakcją mógłby być ten tekst współcześnie? Co sprawiło, że zdecydowaliście się na jego wystawienie?

Stanisław Kubiak: Dla nas to sztuka przede wszystkim o wyrzutach sumienia. O tym, że wszyscy mamy coś wspólnego z ludźmi, którzy stoją na bakier z prawem. To oczywiście brzmi jak truizm, ale wszyscy mamy coś na sumieniu. Postanowiliśmy to pokazać przy użyciu więziennych krat, stworzyć na scenie taki à la konfesjonał. Chcieliśmy treść dramatu Wyspiańskiego uogólnić do tematu sumienia.

EU: W tekście Wyspiańskiego miejscem akcji jest wieś. Wasza sztuka dzieje się w więzieniu.

SK: Tak. Chodziło nam o pokazanie, że postacie dramatu są od samego początku skazani. Fakt ten podkreśliliśmy również pętlami, które pojawiły się na szyjach Samuela, Natana i Joasa. Chcieliśmy ich pokazać w zamkniętym środowisku, w którym wszyscy się znają. To nie mogło być getto. Więzienie narzuciło się samo. Uogólnienie obejmuje wszystkich ludzi, a nie tylko konkretne przestępstwo. Zdecydowaliśmy się na metaforę losu, bycia z góry skazanym od samego początku. Dlatego więzienie wydało nam się mocnym i wyraźnym znakiem.

EU: Więzienie stanowi rodzaj uogólnienia, mniej uwspółcześnienia. Pewne tematy znajdujące się w tekście kuszą do bardziej nachalnego uwspółcześnienia, czego w Waszym spektaklu nie było. Mamy do czynienia z handlem żywym towarem, zabójstwami – również dziecka, konszachtami finansowymi. Czy moglibyście opowiedzieć coś o pracy nad formą tego spektaklu?

Błażej Dawidson: W tym spektaklu starano się pójść w dużo symbolicznych znaków. Więzienie również jest symboliczne, ponieważ nie ma z niego ucieczki. To więzienie naszego sumienia. Ja jako ojciec skazałem na to więzienie swojego pierworodnego syna, tak jak i skazuję na nie najmłodszego. Próbuję co prawda chronić Joasa przed złym wpływem tego, co się dzieje, ale bezskutecznie Nie szliśmy w nachalne uwspółcześnianie, by te symboliczne elementy wygrały. Śmierć Jewdochy jest w całości przedstawiona jako obrazy bazujące na symbolice.

SK: Również proca jest pewnym symbolem. Przecież mógł ją spokojnie zastąpić pistolet. Wszystko chcieliśmy odrealnić, ale nie celem uwspółcześnienia. To najuczciwsza odpowiedź. Moc tego tekstu jest niesamowita w rytmie, w doborze słów. Siła tych postaci robiła na nas tak duże wrażenie, że czulibyśmy się źle, przekładając tę sztukę na nasze czasy. Chcieliśmy tylko i wyłącznie uogólnić. Próbowaliśmy osiągnąć to symbolem.

Anna Bielecka: Joas jest jedyną postacią ewidentnie dobrą, czystą, krystaliczną, a mimo wszystko sznur pęta mu szyję. To również przesłanie, że nawet coś jest ewidentnie dobre, w każdej chwili może zostać zepsute albo zepchnięte na bok. Jesteśmy uzależnieni od innych ludzi. Joas od ojca, który chciał go chronić. A on, mimo wiary w dobroć świata, i tak ginie. To bardzo bolesne.

EU: Joas wieszczy Boga, którego obecność czuć w całym spektaklu. Kim zatem w kontekście tej sztuki jest Bóg, kim jest Jahwe?

AB: Joas wierzy w dobro. Bóg jest dobrem, jest gwarancją cudowności i nieskalania świata. Gwarancją, że ojciec jest nieskalany i dobry. Joas czuje, że nie może robić źle. Ale równocześnie przeczuwa, że coś się źle toczy. Bóg mu podpowiada, jest jego intuicją.

SK: Bóg go upewnia, że w zasadzie jest dobrze na świecie.

BD: Postać Samuela jest z góry skazana na potępienie i on zdaje sobie z tego sprawę. Wielkim zaskoczeniem dla Samuela jest fakt, że Bóg pojawia się tuż koło niego w postaci proroka, którym staje się jego syn. Mamy zderzenie dwóch światów. Samuel nie spodziewał się tej wizyty.

EU: A Joasowi pęka serce.

SK: Chcieliśmy powiedzieć o Bogu, ale jednocześnie zastanowić się, czy wiara pomaga. Czy coś może zmienić fakt, że Bóg jest albo Go nie ma? Wciąż poruszaliśmy ten temat podczas rozmów z reżyserem, ale jednak nie znajdywaliśmy ostatecznej odpowiedzi. Chyba to wiele nie zmienia.

EU: Sędziów nie inscenizuje się często. Gdy ktoś już podejmie się tego zadania, to wychodzą wielkie inscenizacje. Nie sposób nie pomyśleć o Sędziach w reż. Grzegorzewskiego, z wybitnymi rolami Treli, Globisza, Segdy. Stąd moje pytanie, czy podczas prób do Waszego spektaklu mieliście w pamięci jakieś wcześniejsze realizacje lub ogólniej: teksty kultury, nawiązujące do tego tematu?

SK: Właściwie nie. Takie było życzenie reżysera. Piotrkowi zależało, żeby każdy z nas miał swoje spojrzenie. Spektakl ten gramy już któryś rok, więc oczywiście zapoznaliśmy się zarówno z innymi tekstami Wyspiańskiego, jak i z różnymi innymi inscenizacjami, łącznie ze wspomnianą przez Ciebie. Ale przed premierą tego nie robiliśmy.

EU: Był zakaz.

SK: Tak, Piotrek był temu przeciwny.

EU: Dziękuję bardzo za rozmowę. Pozwolę sobie przekazać teraz pałeczkę publiczności, która zapewne również chciałaby skierować do twórców swoje pytania.

Mężczyzna z widowni: Spektakl jest bardzo krótki, przez co wydarzenia ukazywane są w wielkim zagęszczeniu. Nie mieliście pokusy, żeby go wydłużyć, dodać jakieś formalne fajerwerki? Czy od początku była taka koncepcja, by wydarzenia szybko po sobie następowały?

SK: Pokusa była, oczywiście. Zawsze jest. Ale trzeba było na coś się zdecydować. Fajerwerki formalne w tych warunkach nie byłyby bardziej interesujące od tego, co możemy osiągnąć ascetyzmem i tempem. Chcieliśmy też skupić się na rzeczach, na których najbardziej nam zależało. Na wątku morderstwa i sumienia. Oczywiście trochę skróciliśmy tekst. Zdecydowaliśmy się na szybkość i ascetyzm, by nie rozmyć istotnych dla nas sensów.

EU: Skoro nie ma już więcej pytań, to raz jeszcze dziękuję.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 × 5 =