Hanna Rudnicka: Absurd doby globalizacji

5 maja 2011

O spektaklu Kasta La Vista w reżyserii Eweliny Pietrowiak w Teatrze Ateneum w Warszawie.

Kasta La Vista / materiały teatru

Kasta La Vista nie jest zatem typowo rozrywkowym spektaklem. Przedstawienie to powinno trafiać w gust widzów preferujących repertuar raczej lekki, lecz nie pozbawiony refleksji o otaczającym nas świecie, krytyczny wobec rzeczywistości, a nie tworzący jej lukrowany zastępnik.

Ewelina Pietrowiak, jak sama przyznaje, do Teatru Ateneum wracać lubi. Działająca w teatralno-operowym świecie od 2004 roku reżyserka i scenografka realizuje na stołecznej scenie już czwarty swój spektakl. Po Pokojówkach Geneta, Sonacie jesiennej wg Bergmana i Trash story Fertacz wystawiła w Ateneum Kasta La Vista, współczesną francuską sztukę autorstwa Sébestiena Thiery’ego. Ten pełen absurdu, mieszający rozmaite konwencje dramat pozwolił inscenizatorce i pięcioosobowemu zespołowi aktorskiemu na całkiem efektowną teatralną zabawę. Rezultat tej żonglerki jest co prawda bardziej powierzchowny, niż sugerowałyby zapowiedzi szafujące nazwiskami Kafki czy Becketta, lecz dla wielbicieli niebanalnych komedii powinien być całkiem zadowalający.

Zespół Ateneum opowiada swoim spektaklem ociekającą absurdem historyjkę, której centralnym bohaterem jest Jacek Kraft (Krzysztof Tyniec), pięćdziesięciokilkuletni, wysoko postawiony agent nieruchomości. Kraft przychodzi do banku, by dokonać rutynowej wypłaty gotówki. Kilkuminutowa i przewidywalna do bólu operacja tym razem nie idzie jednak po jego myśli. Biznesmen dowiaduje się, że jego konto zablokowano, przypominający robota pracownik banku (Artur Barciś) nie współpracuje, drzwi wejściowe do placówki okazują się zatrzaśnięte, komórka nie łapie zasięgu. Zagubiony i coraz bardziej zdenerwowany klient dowiaduje się w końcu, po serii przepychanek z kasjerem, od wyżej postawionej pracownicy (Marzena Trybała), że w czasie, który upłynął od jego ostatniej wypłaty, bank zdążyła przejąć indyjska korporacja. Azjatycki zwierzchnik wprowadził na teren swoich filii własne prawa, a z punktu widzenia tych nowych, indyjskich przepisów, Jacek Kreft jest przestępcą, gdyż zmienił kastę – jego rodzice to ledwo wiążący koniec z końcem rzemieślnicy. Klient, uwięziony i pozbawiony kontaktu ze światem, ma czekać na wyrok hinduskiego prezesa – możliwe, że za karę nie opuści już nigdy murów banku. Z minuty na minutę w scenicznym świecie narastają absurdy, a w głównym bohaterze – zaszczucie, osaczenie i niezrozumienie systemu, który go spętał.

Groteska i absurd scenicznych sytuacji rzeczywiście może przywoływać pewne skojarzenia z Beckettem czy Ionesco, a kontrolowany i rządzony przez niezidentyfikowaną „górę”, opresyjny świat ze światami Kafki. Mimo wszystko te podsuwane przez twórców asocjacje są w rzeczywistości wykorzystane dość naskórkowo – brak tu metafizyki charakteryzującej nurty absurdystyczne i egzystencjalistyczne; Thiery, a wraz z nim reżyserka, idą raczej w stronę krytyki społeczeństw w dobie globalizacji. Wynika z tego, że najlepiej chyba patrzeć na Kasta La Vista jako na nie pozbawioną pewnych ambicji, ale jednak komedię. Komedię sprawną, toczącą się wartkim rytmem, zagraną z energią i nie bez polotu. Wyraźnie widać, że piątka aktorów z zapałem weszła we wspólnie kreowany świat i dobrze bawiła się dialogiem, z wyczuciem przełożonym na polski przez Bartosza Wierzbiętę. Ich bardzo charakterystyczne kreacje są mocno przerysowane i swoją karykaturalnością spójnie wpisują się w całość spektaklu, stawiającego sobie za cel takie zakrzywienie rzeczywistości, by była ona równocześnie i przekomiczna, i straszna.

Kasta La Vista nie jest zatem typowo rozrywkowym spektaklem. Przedstawienie to powinno trafiać w gust widzów preferujących repertuar raczej lekki, lecz nie pozbawiony refleksji o otaczającym nas świecie, krytyczny wobec rzeczywistości, a nie tworzący jej lukrowany zastępnik. Pod warstwą gagów i farsowych chwytów kryje się bowiem krytyka pozornie sprawiedliwego zachodniego świata, znieczulicy ludzi sukcesu, szufladkowania według pozycji społecznej, pojawia się refleksja na temat globalizacji i różnic kulturowych (to, co Europejczyk uzna za sukces i powód Krafta do dumy, dla Hindusa jest niewybaczalnym wykroczeniem). Obranie zatem takiego, nieposzukującego przesadnej głębi, punktu widzenia na spektakl Pietrowiak pozbawia go zarzutów o niezrealizowane pretensje, co wychodzi na dobre i przedstawieniu, i jego odbiorcom.

Hanna Rudnicka


Sébestien Thiery
Kasta La Vista
Reżyseria i scenografia: Ewelina Pietrowiak
Występują: Jadwiga Jankowska-Cieślak, Elżbieta Kępińska (gość.), Marzena Trybała, Artur Barciś, Krzysztof Tyniec
Prapremiera polska: 28 kwietnia 2011, Teatr Ateneum w Warszawie

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one + 6 =