Hanna Rudnicka: Rozpacz z powodu gimnastyki

2 maja 2011

O roli Redbada Klijnstry w spektaklu Krum Krzysztofa Warlikowskiego.

 Redbad Klijnstra (Tugati), Małgorzata Hajewska-Krzysztofik (Dupa) / materiały teatru

Mimo, że Tugati to tylko jedna z szeregu równorzędnych otaczających Kruma postaci, zagranych bez wyjątku koncertowo, to  Klijnstra błyszczy wśród ich odtwórców najbardziej. Chwilami kradnie show nawet tworzącemu kreację życia Jackowi Poniedziałkowi. Na scenie TR Klijnstra ukazał człowieka, którym nikt z nas nie chciałby być, postać, która wywołuje kpiny i śmieszy, by okazać się kimś bardziej skomplikowanym niż pajacowata oferma

W świadomości większości polskich widzów teatralnych nazwisko Redbada Klijnstry łączy się zapewne dość jednoznacznie z Krzysztofem Warlikowskim. Skojarzenie poniekąd trafne, gdyż to właśnie dyrektor Nowego Teatru dostrzegł w połowie lat dziewięćdziesiątych talent dwudziestokilkuletniego wówczas absolwenta warszawskiej AT. Aktor niemal bezskutecznie poszukiwał wówczas pracy w wyuczonym zawodzie. Warlikowski powstrzymał sfrustrowanego pół-Holendra przed powrotem do drugiej ojczyzny, a ten odwdzięczył  mu się szeregiem więcej niż udanych kreacji – w Burzy, Oczyszczonych, Zachodnim wybrzeżu.  Klijnstra raczej nie grywał w przedstawieniach Warlikowskiego głównych ról; pozostawał na drugim planie, co nie oznaczało jednak taryfy ulgowej czy braku zaangażowania – efekty jego pracy były poruszające i pełne autentyzmu. Należy do nich jedna z najciekawszych kreacji w karierze Klijnstry – jego interpretacja postaci Tugatiego w inscenizacji Kruma Hanocha Levina.

Powiedzieć o Tugatim, że jest mężczyzną w sile wieku, byłoby ironią posuniętą do granic okrucieństwa. Ten kolega głównego bohatera, podobnie jak on dobijający zapewne czterdziestki, to bowiem klasyczny przykład życiowego nieudacznika. Społecznie nieprzystosowany, samotny, nie wiadomo czy i jak zarabia na swoje skromne życie. Nieatrakcyjny, by nie stwierdzić – aseksualny, niechlujny i zaniedbany, jest pośmiewiskiem całego otoczenia. Jego obsesja na  punkcie zdrowia potrafi nawet życzliwie do niego nastawionych doprowadzić do szewskiej pasji. Tugati, skrajny hipochondryk i oferma, właściwie przez nikogo nie jest traktowany poważnie. Jego wieczne rozważania, czy lepiej jest robić gimnastykę rano, czy wieczorem wyrabiają mu opinię drobiazgowego człowieczka nie znającego goryczy prawdziwych życiowych rozterek. Wciąż tkwi we własnym, hermetycznym światku. Można odnieść wrażenie, że niemalże dla żartu zostaje zeswatany z równie sfrustrowaną i doprowadzoną przez samotność na skraj desperacji Dupą. Ich groteskowe małżeństwo idealnie wpisuje się w serię wcześniejszych, nieporadnych prób zanurzenia się przez bohatera w realną rzeczywistość. Tym bardziej szokujący jest na tym tle  końcowy, wreszcie autentyczny dramat Tugatiego – nieuleczalna choroba i nagła śmierć, tuż przed którą bohater na moment zdąża poczuć apetyt na życie.

W roli Tugatiego Klijnstra dokonuje przemiany totalnej. W postaci nie pozostaje ani śladu po atrakcyjnej fizyczności czy intelekcie aktora. Zagrał wbrew własnym warunkom – efektem jest obraz  indywiduum równocześnie tragicznego, żałosnego i rozbrajającego do łez. Sam kostium – długa, rzadka, wystrzępiona peruka, czarny damski sweterek z dekoltem, workowate spodnie z dzianiny – daje wrażenie niedostosowania i zagubienia bohatera. Zewnętrzna charakteryzacja to jednak tylko rama, którą aktor wypełnia swoją grą spójnie i konsekwentnie. Posturę ma sczególnie niezgrabną i usztywnioną, porusza się wyjątkowo mało dynamicznie – potrafi przez wiele minut nie wykonać żadnego, poza nerwowymi tikami, ruchu. W podobny sposób gra twarzą – niemal non stop widnieje na niej ta sama obojętna mina, a oczy tępo wpatrują się w jakiś punkt w przestrzeni. Nigdy nie szukają wzroku partnera. Jakakolwiek forma bliskości zdaje się bowiem peszyć Tugatiego. Nie inicjuje kontaktu fizycznego z innymi postaciami, a jeśli takowy już nastąpi, czyni go jeszcze bardziej zagubionym i nieporadnym. Trafnie obrazują tę tendencję choćby sekwencje z udziałem duetu Klijnstra – Hajewska (odtwórczyni roli Dupy), będące parodią wystudiowanych miłosnych scen znanych z filmu czy teatru.

Jeśli Klijnstra już się porusza, czyni to zazwyczaj bardzo powoli i flegmatycznie, jakby bał się, że przemieszczanie się i gestykulacja sprawią mu ból. Czasem jednak pod wpływem gwałtowniejszych emocji wpada w stan nerwowego rozedrgania – wtedy jego ruchy są krótkie i urywane. Równie nienaturalny jak motoryka wydaje się jego głos – mówi poważnie i beznamiętnie, bez względu na treść wypowiadanych kwestii. Zdarza mu się też zaśmiać, równie zresztą sztucznie – wysoko i skrzekliwie.

Przez kulącą się czy kuśtykającą po scenie sylwetkę Klijnstry przebija brak pewności siebie i zrezygnowanie. Cała fizyczność aktora mówi o strachu Tugatiego przed światem i ludźmi – lęk ten zamknął mu wszelkie życiowe możliwości. Niewiele dotąd doświadczył, bo nawet doświadczać nie chce. Przełom w podejściu do życia dokonuje się w Tugatim w momencie, gdy bohater zbliża się już do jego kresu. W przedwcześnie umierającego nagle uderza świadomość wszystkiego, co sam sobie odebrał, Tugati zaczyna gwałtownie pragnąć wszystkich nieznanych mu smaków i odcieni pełnej egzystencji. Klijnstra w swojej grze wyraźnie zaznacza tę dramatyczną zmianę. Jego ruchy natychmiast stają się pewniejsze, bardziej płynne i męskie. Maska przeistacza się wreszcie w twarz – plastyczną, wyrażającą emocje, a nie będącą świadectwem ich wieloletniego tłumienia. Tugati przestaje też mówić jak robot – zmienia tempo, modulację, naturalnie akcentuje zamiast nieśmiało klepać tekst. Postać odzyskuje, a może właściwie po raz pierwszy zyskuje, żywiołowość i szczerość reakcji. Zaledwie jednak na kilka ostatnich minut istnienia. Ostatnia godzina przedstawienia minie już bez Tugatiego.

„Jest brzydki… Bardzo brzydki… Jest tak brzydki, że to aż bez znaczenia. Jeśli znajdziesz w nim jakiś wdzięk – będziesz pierwsza. Jeśli znajdziesz w nim coś wesołego – będziesz pierwsza. Najczęściej jest chory, kiedy indziej myśli, że jest chory. Ale marzyłaś o piżamie – masz ją. Co jeszcze, pieniądze? No, jak znajdziesz u niego jakieś pieniądze, to będziesz pierwsza. Ja myślę również, że on jest głupi.” – tak charakteryzuje Tugatiego grana przez Maję Ostaszewską Truda jego przyszłej żonie, zwięźle określając również ramy niełatwego zadania, które przed Redbadem Klijnstrą postawił Krzysztof Warlikowski. Rola ta wymagała od niego radykalnego porzucenia aktorskiej próżności. Aktor nie uległ jednak pokusie łatwego uwodzenia publiczności, co zwróciło mu się z procentem. Mimo, że Tugati to tylko jedna z szeregu równorzędnych otaczających Kruma postaci, zagranych bez wyjątku koncertowo, to  Klijnstra błyszczy wśród ich odtwórców najbardziej. Chwilami kradnie show nawet tworzącemu kreację życia Jackowi Poniedziałkowi. Na scenie TR Klijnstra ukazał człowieka, którym nikt z nas nie chciałby być, postać, która wywołuje kpiny i śmieszy, by okazać się kimś bardziej skomplikowanym niż pajacowata oferma. Śmiech więźnie w gardłach widzów, Tugati nie odejdzie bowiem bez zamanifestowania rozdzierającego go bólu. „Wybacz mi, Boże, byłem bardzo powierzchownym człowiekiem. Wiodłem powierzchowne życie, ale jeżeli nigdy nie miałem żadnej wzniosłej myśli to tylko dlatego, że się nie uporałem z problemem gimnastyki i… Pozwalam sobie dzisiaj prosić cię o litość, ponieważ wierzę, że moje cierpienie z powodu gimnastyki jest równe wszystkim wzniosłym cierpieniom. Bezmiar mojego cierpienia jest wszystkim, Boże, co mam na swoją obronę. Poza tym nie mam nic. Nic.” – tym monologiem podsumowuje swoje życie czekający na operację Tugati, brutalnie zmuszając widza, by stanął oko w oko z prawdą o nim. Dzięki spójnej, wypracowanej w szczegółach i tak przy tym poruszającej grze Klijnstry prawda ta staje się wstrząsająca do głębi. Aktor stworzył pełnokrwistą, autentyczną postać. Warlikowski po raz kolejny mógł być zadowolony.

Hanna Rudnicka

 

Hanoch Levin
Krum
Reżyseria – Krzysztof Warlikowski
Scenografia – Małgorzata Szczęśniak
Reżyseria świateł – Felice Ross
Muzyka – Paweł Mykietyn
Występują – Stanisława Celińska / Małgorzata Rożniatowska, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Maja Ostaszewska / Magdalena Cielecka, Anna Radwan-Gancarczyk, Danuta Stenka, Marek Kalita, Redbad Klijnstra, Paweł Kruszelnicki, Zygmunt Malanowicz, Adam Nawojczyk, Jacek Poniedziałek, Miron Hakenbeck
Premiera: 3 marca 2005 TR Warszawa, 12 marca 2005 Stary Teatr w Krakowie

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

thirteen + 3 =