Iga Kruk: Wszystko co dobre, kiedyś się kończy

4 lipca 2011

O uroczystości zakończenia 6. Międzynarodowego Festiwalu Szkół Teatralnych

 

Wszystko co dobre, kiedyś się kończy – to była główna myśl przemówienia, które rektor Andrzej Strzelecki wygłosił podczas uroczystości zamknięcia 6. MFST. Trzynastka tym razem nie była pechowa – wszystkie spektakle zaprezentowane w ramach festiwalu wzbudzały zainteresowanie i emocje, ale niektóre większe niż inne. I te właśnie zostały nagrodzone przez międzynarodowe jury.

Honorowe wyróżnienie otrzymał Człowiek, który wypadł z łóżka oraz spektakl, który wzbudzał chyba największe zaciekawienie, czyli Panna Julie w wykonaniu Opery Pekińskiej. Natomiast nagrody specjalne przyznano węgierskim Ćwiczeniom z McDonagha i kolejnemu fascynującemu wydarzeniu, jakim było wykonane przez grupę niewidomych włoskich aktorów Najlepszy sposób, żeby siebie odnaleźć, to siebie utracić – niewątpliwie zasłużona nagroda za ogrom pracy, jaki musieli włożyć w powstanie tego spektaklu.

Grand Prix przyznano warszawskim Pannom z Wilka – ale to nie jedyna nagroda, jaką otrzymali twórcy tego ważnego przedstawienia. Powszechnie chwalona, wspaniała odtwórczyni roli Tuni, Marta Kurzak, została wyróżniona Nagrodą Związku Zawodowego Aktorów Polskich im. Gustawa Holoubka – w pełni zasłużenie!

Innymi wyróżnionymi aktorkami były Caterina Sisinni z Grecji i Na Su A z Korei Południowej (drugo- i pierwszoplanowa rola żeńska), a aktorami – Patryk Kośnicki z Polski i Ulrich Friedrich Brandhoff z Austrii (drugo-i pierwszoplanowa rola męska). Każda nagroda wzbudzała na widowni ogromny aplauz – nic dziwnego, przez tydzień festiwalu wszyscy, którzy go współtworzyli, mocno zżyli się ze sobą. Prawdą okazało się tak często powtarzane przy takich okazjach stwierdzenie, że nie ma przegranych – radość była tak ogromna, jakbyśmy wszyscy wygrali.

Ale jeszcze jedna ekipa została wyróżniona w szczególny sposób, choć nie zostało to ujęte w oficjalnym werdykcie jury. Dyrektor Festiwalu Cezary Morawski postanowił przyznać swoją nagrodę – w postaci symbolicznego jednego szczęśliwego euro, które „zostało z budżetu festiwalu”. Otrzymali ją ci, którzy nie złożyli na czas aplikacji, nie mogli więc wystąpić w nurcie spektakli konkursowych – a gdyby zdążyli, co padało z wielu ust, mieliby ogromne szanse na jedną z nagród. Mam na myśli oczywiście studentów z Królewskiej Wyższej Szkoły Sztuk Dramatycznych w Madrycie, których Kaprys doktora Oxa był jednym z najbardziej entuzjastycznie przyjętych spektakli na festiwalu. Oby ta nagroda przypominała im o tym, by za dwa lata zgłosić się na czas – i zawalczyć o laury razem z innymi konkursowymi przedstawieniami!

 

Iga Kruk

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

20 + fifteen =