Jakub Godzic: Operowy Gesamtkunstwerk

30 września 2015

O spektaklu Czarodziejska góra Pawła Mykietyna w reżyserii Andrzeja Chyry w ramach Festiwalu Sacrum – Profanum w Krakowie

Czarodziejska góra/fot. Maciej Zakrzewski

Czarodziejska góra/fot. Maciej Zakrzewski

W okresie romantyzmu zrodziła się w Europie myśl filozoficzna i estetyczna, która zakładała powstanie dzieła uniwersalnego, a nawet totalnego, które spajałoby różne dziedziny sztuki: poezję, muzykę, malarstwo i taniec. Powstające w tym duchu dzieła pojmowane były jako jednorodne mimo różnorodności tworzyw. Tak powstałe dzieło totalne czy dzieło całościowe określa się mianem Gesamtkunstwerk.

 

Taka jest właśnie Czarodziejska góra. Nie da się ukryć, że jest to opera wyjątkowo oryginalna pod każdym względem. Już kiedy patrzy się na zestaw realizatorów, widać, że jest to prawdziwe dzieło całościowe. A każda jego część: muzyka Pawła Mykietyna, libretto Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk, scenografia Mirosława Bałki, reżyseria Andrzeja Chyry, została wykreowana przez artystę, którego z powodzeniem można uznać za ukształtowanego. Dzięki temu na scenie możemy oglądać dzieło dojrzałe, oddziałujące niemal na wszystkie zmysły widza. Ale zapomnieć musimy o wielu rzeczach, które do tej pory kojarzyły nam się z operą.

 

Małgorzata Sikorska-Miszczuk napisała libretto, które niewiele ma wspólnego z Mannowską powieścią. Z książki Tomasza Manna zostało jedynie kilka motywów i postaci, które oddają główne idee i ducha powieści. Libretto śpiewane jest w różnych językach. Oddaje to świetnie nastrój sanatorium odciętego od świata.

 

Za fabułą podąża muzyka Pawła Mykietyna. Oryginalność jej widać już na samym początku: kompozytor zrezygnował z orkiestry. Muzyka, składająca się jedynie z dźwięków elektronicznych, odtwarzana jest z taśmy. Momentami bardzo prosta (dwa skrajne dźwięki powtarzane zamiast uwertury), czasami pastiszowa (rosyjski romans Kławdii), a czasami wypełniająca całą salę, wyrasta z klubowych doświadczeń, odwołuje się do post-punkowego industrialu i abstrakcyjnego techno.

 

Zaś sama akcja toczy się powoli – jak w sanatorium. Lecz pozorna statyczność jest pełna napięcia: na scenie oglądamy przecież opowieść o miłości i śmierci. Część pierwsza spektaklu (zdecydowanie ciekawsza) to opowieść przesiąknięta erotyzmem. Na początku II aktu napięcie niestety opadło. Jednak śmierć obecna jest od samego początku. Amerykanka umiera przed przybyciem do sanatorium Hansa, wokół którego toczy się akcja całej opery. My jednak przez całą operę oglądamy walkę bohaterów nie o przetrwanie, tylko o zachowanie do końca swojej egzystencji normalnych uczuć, kontaktów i emocji.

 

Mroczny nastrój opery świetnie podkreśla scenografia Mirosława Bałki.  Stworzył on dwie intrygujące kompozycje. Pierwsza stanowi rodzaj góry, druga zaś labiryntu, oddającego bezradność bohaterów i ich bezwładne podążanie ku śmierci.

 

Zabiegi podjęte przez każdego z artystów sprawiły, że postało dzieło wyjątkowo spójne w wyrazie – operowy Gesamtkunstwerk, który wywiera tak mocne wrażenie również dzięki zespołowi wykonawców. Wspaniale zaprezentował się sześcioosobowy chór. Rewelacyjnie wypadli soliści: wyjątkowa wokalnie Agata Zubel (Amerykanka), dominująca Jadwiga Rappé (pani Stöhr), nostalgiczna Barbara Kinga Majewska (Kławdia) i tajemnicza Urszula Kryger (Naphta). Ciekawie zaprezentowali się również odtwórcy głównych ról: Szymon Komasa (Hans), Szymon Maliszewski (Joachim) i Łukasz Konieczny (dr Behrens).

 

Trzeba jednak pamiętać, że Czarodziejska góra nie jest dziełem łatwym. Daleka jest również od wszystkiego, coo dotychczas rozumieliśmy pod słowem opera. Ale należy ją docenić: za spójność, konsekwencję i skrupulatną realizację. Należy nauczyć się jej słuchać. Treść, muzyka, aktorstwo i scenografia tworzą tu monolityczną całość, w której wszystko wionie egzystencjalnym pesymizmem. Jednak czy Czarodziejska góra jest na tyle uniwersalna, by po wymianie kilku elementów (reżysera? scenografa? solistów?) wciąż można było mówić o niej jako o dziele totalnym? Czas pokaże.

 

Jakub Godzic

Festiwal Sacrum – Profanum w Krakowie,

19 września 2015, Centrum Kongresowe w Krakowie

Czarodziejska góra
Paweł Mykietyn – muzyka
Małgorzata Sikorska-Miszczuk – koncepcja libretta, libretto
Andrzej Chyra – koncepcja libretta, reżyseria
Adam Banaszak – kierownictwo muzyczne
Mirosław Bałka – scenografia
Magdalena Maciejewska – kostiumy
Maria Stokłosa – ruch sceniczny
Bartosz Nalazek – reżyseria światła
Ewa Guziołek-Tubelewicz – reżyseria dźwięku

Wykonawcy

Amerykanka: Agata Zubel,
Behrens: Łukasz Konieczny,
Joachim: Szymon Maliszewski,
Hans: Szymon Komasa,
Kławdia: Barbara Kinga Majewska,
Krokowski: Juan Noval Moro,
Naphta: Urszula Kryger,
Pani Stöhr: Jadwiga Rappé,
Peeperkorn: Marcin Habela,
Settembrini: Karol Kozłowski,
chór/Elly Brand: Anna Gadt,
chór/Marusia: Agnieszka Kiepuszewska,
chór/Wehsal: Jacek Kotlarski,
chór: Iwona Kmiecik,
chór: Michał Dembiński,
chór: Marcin Wawrzynowicz

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one + one =