Jan Karow: Aktorski koncert Wysockiej

7 października 2014

O spektaklu Chopin bez fortepianu w reżyserii Michała Zadary z Centrali podczas 13. Festiwalu Prapremier

 

Chopin bez fortepianu/ fot. Natalia Kabanow

Chopin bez fortepianu/ fot. Natalia Kabanow

Parafrazując klasyka, Fryderyk Chopin wielkim kompozytorem był. Organizowany co pięć lat konkurs pianistyczny jego imienia jest jednym z najbardziej prestiżowych tego typu, ale ponadto jest przecież lotnisko, muzeum, nagroda przemysłu fonograficznego, wódka i niezliczone pomniki; jego twarz można znaleźć na kubkach, koszulkach i temu podobnych gadżetach – to polski towar eksportowy. Muzyka jest zaledwie częścią tego wizerunku, zaś potoczna wiedza o jego życiu czy znajomość twórczości częstokroć bywa ledwie powierzchowna. Chęć zmiany tego stanu rzeczy przyświecała duetowi Barbara Wysocka – Michał Zadara. Zainspirowani anegdotą o pewnym koncercie bez solisty, stworzyli autorski projekt, który przy prostocie pomysłu, okazuje się wyjątkowo interesującą propozycją.

 

Na scenie siedzi sekcja smyczkowa Sinfonietty Cracovii, muzycy stroją instrumenty, z lewej strony stoi fortepian. W wieczorowej sukni wchodzi artystka. Od razu jest intrygująco – zgromadzona w teatrze publiczność mimowolnie akceptuje formułę koncertu – witają ją gromkie oklaski. Rozbrzmiewają pierwsze znajome takty, to koncert e-moll. Nie ma tutaj żadnych skrótów – partia fortepianu pojawia się po paru minutach ekspozycji orkiestry. Tym razem jednak jej nie słychać – wraz z pierwszą nutą, która powinna zostać wydobyta z biało-czarnej klawiatury, aktorka rozpoczyna swój monolog.

 

Można by pomyśleć, że to w sumie nic wielkiego, aby opowiadać zamiast grać. Nic bardziej mylnego. Tak jak konieczne są zaawansowane umiejętności techniczne do wykonania muzyki Chopina, tak trzeba wykazać się niezwykłą dyscypliną, aby z taką rzetelnością odegrać ten spektakl. Aparat orkiestry można przecież porównać do bezlitosnej maszyny, która nie wybacza błędów – wypadnięcie z precyzyjnie napisanej partytury oznaczałoby porażkę.

 

„W żadnej innej sztuce powtórzenie nie ma takiego znaczenia, jak w muzyce” mówi Wysocka. Często używa się sformułowania: przedstawienie ma rytm. Tutaj to zjawisko ulega zwielokrotnieniu.  Umieszczając w teatrze czas jako czynnik dominujący, nadaje się widowisku charakter muzyczny – koncepcję tę przez lata udoskonalał w swojej działalności artystycznej między innymi Bogusław Schaeffer, piszący (obok klasycznie rozumianych utworów muzycznych) sztuki jako na przykład kwartet dla aktorów instrumentalnych. Chopin bez fortepianu jest bez wątpienia kontynuacją tej myśli; odróżnia go zaś to, że jest muzyczny nie tylko w formie, ale i w treści – przez blisko półtorej godziny Wysocka przybliża postać kompozytora i jego muzykę.

 

Jakiego Chopina chcą pokazać? Przede wszystkim artystę, który nie daje się poddać modom. Schorowany, wrażliwy, naciskany na emigracji przez swoich wielkich przyjaciół, jak chociażby Mickiewicza, okazuje się człowiekiem nie tylko obdarzonym muzycznym geniuszem, ale przede wszystkim konsekwentnym w dokonywanych wyborach artystycznych. Mało jest o romantyzmie, jeszcze mniej o wpływach folkloru i muzyki ludowej w jego twórczości. Wiele jest natomiast terminologii muzycznej, która tłumaczy wielkość jego dokonań, jednak podanej w tak ciekawy sposób, że nie buduje ona bariery między widownią a artystami, a wręcz przeciwnie – chwilami fortepian niejako rozbrzmiewa w wyobraźni. Przy akompaniamencie orkiestry Wysocka opowiada o pochodach szesnastek, transpozycjach tonacji czy wariacjach w powtórzeniach. Dodatkowy walor edukacyjny, można by rzec. Ponadto, charakter przygotowanego tekstu zmienia się równolegle z muzyką, zarówno w małych fragmentach, które są różnicowane pod względem dynamicznym, jak i w kontekście całego spektaklu. Przy pierwszym koncercie więcej jest analiz muzykologicznych, natomiast koncertowi f-moll towarzyszą głównie komentarze na temat kompozytora, recepcja jego twórczości czy wypowiedzi pianistów (niektóre z nich niezwykle zabawne), ich przemyślenia à propos gry tych utworów.

 

Jedną z cech charakterystycznych romantyzmu w muzyce jest styl brillant. Wymaga on od wykonawcy niejednokrotnie wirtuozerskich umiejętności, szczególnie w dziełach napisanych na fortepian. Używa się nawet takiego pojęcia, jak pianistyka galopująca. Można powiedzieć, że Wysocka zaprezentowała tutaj miejscami aktorstwo galopujące najwyższych lotów.

 

Jan Karow

 

Barbara Wysocka, Michał Zadara, Chopin bez fortepianu

 

reżyseria: Michał Zadara

muzyka: Fryderyk Chopin

reżyseria światła i projekcje: Artur Sienicki

menedżerka projektu: Marta Kuźmiak

występują: Barbara Wysocka, Sinfonietta Cracovia

 

prapremiera: 23. marca 2013 r.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 × 5 =