Jan Karow: Bez błysku

12 maja 2016

O 24. Alternatywnych Spotkaniach Teatralnych KLAMRA w Toruniu

Kogo szukacie. Znak Jonasza/fot. P. Gałązka

Kogo szukacie. Znak Jonasza/fot. P. Gałązka

Festiwalowy tydzień w połowie marca ma zawsze jeden istotny wymiar – pozwala zobaczyć „ten inny teatr”: nieinstytucjonalny, alternatywny, niepopularny, niszowy, czasem eksperymentalny.

Po raz pierwszy od kilku lat miałem okazję obserwować KLAMRĘ jako ktoś z zewnątrz, słowem – jako przyjezdny. Ta zmieniona perspektywa pozwoliła mi jeszcze bardziej docenić wartość, jaką samą w sobie stanowi obcowanie z właśnie tą odmianą sztuki teatru. Bo oczywiście nie każdy prezentowany spektakl jest arcydziełem; nie każdy zaproszony teatr proponuje estetykę, która przemawia do wszystkich. (Nigdy nie zrozumiem, jak laureatem nagrody publiczności w 2013 roku został Teatr Formy). Niemniej zgromadzenie zespołów w jednym czasie i miejscu (wobec niewielu podobnych festiwali) daje możliwość zderzenia ze sobą różnych teatralnych wypowiedzi, a niekiedy po prostu zobaczenia rzadko prezentowanych przedstawień.

Nie wiem czy to tylko kwestia nowego punktu widzenia, czy może jest w tym coś więcej, ale odniosłem wrażenie, że tegoroczny festiwal przyniósł pewne niepokojące sygnały, z których podstawowym jest dość niska frekwencja, szczególnie, jeśli chodzi o studencką część widowni. Cena biletów nie uległa drastycznej zmianie, zaproponowany program też nie powinien nikogo zniechęcać, jednak nie da się ukryć, że ludzi w tym roku pojawiło się po prostu mniej. Widać to było podczas codziennego oczekiwania na rozpoczęcie spektaklu oraz przez brak problemów ze zdobyciem biletów. Co znaczące, największą widownię zgromadził zamykający festiwal koncert zespołu Dikanda.

Tym, czego w tym roku mi zabrakło była pewna doza intensywnego przeżycia. Temperaturę zaproszonych przedstawień generalnie określiłbym jako letnią. X.humacja RFM Mazut (grupy, która powróciła na festiwal po raz pierwszy od 1997 roku) przy ciekawym, symbolicznym ujęciu zdiagnozowanej przez artystów społecznej choroby zaistniałej po wydarzeniach z 10 kwietnia 2010 roku, straciło część mocy przez konsekwentne odcinanie się twórców od wydźwięku politycznego. Spektakl korespondował ze Spiskiem smoleńskim Lecha Raczaka (przed którego toruńskim pokazem w zeszłym roku pojawiły się głosy sprzeciwu ze strony środowisk prawicowych), jednak przez nacisk na kwestie społeczne, a nie polityczne, potencjalnego z nim dialogu nie podjął.

Wobec takiej postawy bardziej radykalnym od Radykalnej Formacji Medialnej okazał się Maciej Adamczyk z Porywaczy Ciał. Swoją wypowiedź na zwyczajowym spotkaniu po spektaklu rozpoczął od tego, że jesteśmy aktualnie w sytuacji zagrożenia wolności obywatelskich (ze szczególnym uwzględnieniem artystów) i wobec tego należy głośno domagać się swoich praw, które już niedługo mogą zostać ograniczone. I jak podzielam w pewnym stopniu pesymizm Adamczyka, tak wolałbym, żeby spróbował go przekuć w wypowiedź teatralną. Bo Szyszynka, mimo że chwilami zabawna w podzielonej na pojedyncze scenki opowieści o dwóch przeciwstawnych stronach ludzkiej natury (a także próbująca stematyzować uczestnictwo w KLAMRZE), wydaje się trochę zjadaniem własnego ogona przez poznański teatr. Energia, którą udało się zgromadzić poprzez zaangażowanie do zabawy publiczności, dość szybko się ulotniła i całość nie przyniosła nic szczególnie nowego dla znających ich widzów, którzy na festiwalu mieli okazję oglądać Porywaczy już po raz dwunasty.

Projekt Matka/fot. M. Wasilewski

Projekt Matka/fot. M. Wasilewski

Z Poznania przyjechał również projekt Laura Leish, którego pomysłodawczynią jest znana z Teatru Usta Usta Republika Ewa Kaczmarek. Wera V to kameralne, dwuosobowe przedstawienie, które na podstawie przypadkowo odkrytych stu pocztówek opowiada historię tytułowej bohaterki. Wyjątkowość tej narracji polega na specyficznej postawie młodej Wery, która w swoich relacjach z matką jakby pomija fakt toczącej się dookoła wojny. Niestety to, co interesujące historycznie (a czymś takim jest próba rekonstrukcji losów Wery), nie zawsze okazuje się materiałem inspirującym dla teatru.

Inną strategię przyjęła Komuna//Warszawa wobec Diuny Franka Herberta. Klasyczna seria powieści science-fiction w spektaklu w ogóle się nie pojawiła, a tematem była zmyślona wizyta Herberta w Iranie, gdzie o  miał zgubić się na pustyni i tam miała mu się objawić fabuła powieści. Zaprzęgając do współpracy technologie audio i wideo, korzystając z dużej ilości repetycji i używając nagrań powstałych podczas pobytu na festiwalu teatralnym w Iranie (kiedy zresztą pojawił się pomysł spektaklu) udało się zbudować teatralny esej, który pobudza do refleksji na temat specyficznie rozciągniętej obecności ciała w czasie i przestrzeni. Obserwacja Łukasza Wójcickiego odtwarzającego na scenie sekwencje ruchowe, których wcześniejsze wykonanie na irańskiej pustyni prezentowane jest równocześnie na nagraniach, inspiruje do stawiania pytań o tożsamość, możliwość jej multiplikacji, a także o hierarchię tych pomnożonych bytów. Który performer jest prawdziwszy? Nagrany, ale na prawdziwej pustyni czy prawdziwy, oglądany na żywo, ale jedynie nieprecyzyjnie powtarzający wyjściowy gest?

Ciała zostały także intensywnie uruchomione w przedstawieniu Kogo szukacie – Znak Jonasza neTTheatre, ubiegłorocznego laureata nagrody publiczności. Paweł Passini wraz z zespołem odbył podróż w głąb historii biblijnej, ale też historii teatru. Zestawił ze sobą średniowieczne początki europejskiego teatru (zawarte w tytule pytanie to kwestia z dramatu liturgicznego Visitatio sepulchri) z opowieścią o Jonaszu (Paweł Janyst), jego ucieczce przed Panem oraz trzech dniach i trzech nocach spędzonych we wnętrzu zesłanej przez Pana wielkiej ryby. Takie połączenie stało się wypowiedzią o charakterze egzegezy, w której głównymi komentatorami były ciała trzech zmierzających do groby Marii (Klauda Cygoń, Natalia Maczyta, Beata Passini). Intensywność ich momentami spazmatycznych ruchów zderzono z nie mniej mocną, ale bardziej statyczną obecnością Matki Jezusa (Elżbieta Rojek), zarysowując opozycję między tym, co pierwotne i naturalne a tym, co podniosłe. Uzyskana przez kontrast pomiędzy postaciami Marii wielorakość przeżycia religijnego została dodatkowo podkreślona poprzez połączenie współczesnej muzyki sakralnej (chóralne Which was the Son of… Arvo Pärta) z pieśniami dziadowskimi.

Szyszynka/ fot. P. Gałązka

Szyszynka/ fot. P. Gałązka

Zajmująca propozycja neTTheatre nie otrzymała szansy w pełni uzyskać uznania publiczności, jako że nie włączono jej do konkursu, którego to tegorocznym laureatem (już po raz trzeci) został Teatr Kana. W pełnym zdrowego dystansu Projekcie: Matka żeńska część szczecińskiego zespołu skupiła się na pomijanym fragmencie obrazu macierzyństwa. Zebranie tekstów z prowadzonych przez młode matki blogów stało się podstawą scenariusza, którego celem było odejście od medialnej, pełnej beztroskiej radości wizji codzienności na rzecz obowiązków i wyrzeczeń związanych z pojawieniem się małego dziecka. Korzystając z prostych, dosłownych rekwizytów w serii kilku scen udało się nadać teatralny kształt problemom podejmowanym i dyskutowanym dotychczas w przestrzeni wirtualnej.

Wobec braku jasnego faworyta, którym w 2015 roku była niezwykła Kryjówka Passiniego, decyzję publiczności pozostaje przyjąć i czekać na zapowiadany przez Kanę Projekt: Ojciec, który ma duże szanse zostać pokazanym na następnej (szczególnej, bo jubileuszowej)  KLAMRZE. Jednak i ta edycja przyniosła to, na co zawsze czekam, czyli odkrycie. Takim była dla mnie twórczość Tadeusza Wierzbickiego i jego Studio Form Światła. Oparte na 50 myślach nieuczesanych Stanisława Jerzego Leca Labirynty pustyni były wcześniej mi nieznaną formą teatru lalkowego, w którym połączenie światła z animacją odbijających go form stworzyła pewien rodzaj filmu animowanego na żywo. Skrótowość, humor, a także nieprzemijająca aktualność aforyzmów Leca znalazła wyjątkowo przystające odbicie w niekiedy zaskakujących skojarzeniach wizualnych, które artysta stwarzał na oczach widzów. Więc może i bez błysku, ale na pewno z iskrą zachęty do dalszych poszukiwań.

Jan Karow

24. Alternatywne Spotkania Teatralne KLAMRA w ACKiS „Od Nowa” w Toruniu, 12–19 marca 2016 r.

neTTheatre, Kogo szukacie – Znak Jonasza

Teatr KANA, Projekt: Matka

TO-EN Butoh Company, Melanż

Teatr CINEMA, Kabaret Olbrzymów

RFM MAZUT, Xhumacja

KLUB KOMEDIOWY, Musical improwizowany

LAURA LEISH, Wera V

SOPOCKI TEATR TAŃCA, Wszystko co widać. OHIO

STUDIO FORM ŚWIATŁA, Labirynty pustyni

PORYWACZE CIAŁ, Szyszynka

KOMUNA//WARSZAWA, Diuna 1961

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

11 + 4 =