Jan Karow: Gdzie nie sięga wzrok

27 maja 2015

O spektaklu Faust w reżyserii Michała Borczucha w Teatrze Polskim w Bydgoszczy

Faust/fot.Magda Hueckel

Faust/fot.Magda Hueckel

Zaproszenie przez Michała Borczucha do współpracy niewidomych zdeterminowało zarówno formę, jak i przekaz. Faust Goethego to pretekst dla autonomicznej wypowiedzi, która przekracza zwykłą inscenizację czy proste przeniesienie w inne realia.

 

„Fabryka. Po prawej stronie hala. Rzędy maszyn po prawej stronie. Po lewej szatnia. Metalowe szafki ustawione w literę L”. Tymi słowami, które słyszymy dzięki siedzącemu z początku z tyłu audiodeskryptorowi-Mefistofelesowi (Piotr Wawer Jr) rozpoczyna się scenariusz spektaklu. Dalej pojawiają się pracownicy. Wawer opisuje ich działania, na początku szczegółowo, z czasem coraz ogólniej. Przebierają się, podchodzą do maszyn i rozpoczynają swoje obowiązki. Część z nich widzi, część nie. Jednak wszyscy pracują tak samo. Uniknąć tego próbuje Małgorzata (Dominika Biernat). Chowa się w szafce, ale bezskutecznie – Walenty (nadzwyczajnie grający ślepotę Piotr Smagała) wraz z Matką (Krystyna Skiera) odnajdują ją i odbierają biżuterię, którą, w tragedii, Mefistofeles chciał skusić młodą dziewczynę. Małgorzata jednak już nią nie jest – to świadoma swojego piękna kobieta, wobec urody której bezsilny jest nie tylko Faust, ale każdy, kto ją zobaczy.

 

Uczciwiej byłoby, gdyby twórcy nadali spektaklowi własny tytuł lub zamieścili krótką uwagę „na podstawie Johanna Wolfganga von Goethe”. Co bowiem, poza dopisaniem pokaźnych partii tekstu, wyabstrahował z literackiego pierwowzoru Tomasz Śpiewak? Przesunął akcent z bohatera tytułowego na postaci drugoplanowe, a przede wszystkim na będącą obiektem pożądania Małgorzatę. Jej widok budzi pragnienie we wszystkich. Marta (Małgorzata Witkowska) i Bietka (Marta Malikowska) nie są w stanie opanować się, gdy ta przebiera się w szatni, odsłaniając połyskujące ciało. Po toczącej się przy kominku rozmowie z niewidocznym (a raczej nieobecnym) Faustem, także w Walentym budzi się żądza wobec siostry. Podobnie w finale komicznej sceny włamania do piwnicy Auerbacha, gdy Januszowi udaje się skorzystać z książki Jak odzyskać wzrok na pięć minut?, widzi właśnie ją – na zajmującym całe okno sceniczne ekranie pokazywana jest naga i ponętna, wręcz wyuzdana. Nie ma w niej krzty niewinności – Małgorzatka otruje matkę, bo przecież „wszystko co daje córka, musi być dobre”.

 

Obecność na scenie niewidomych, dzięki skutecznemu poprowadzeniu przez reżysera i zaskakująco sprawnemu aktorstwu, urealnia wydarzenia. Ich upośledzenie nieustannie zmienia kontekst towarzyszący akcji. Przydaje powagi lub wręcz przeciwnie – dystans do własnej ułomności wzbudza szczery śmiech. Czy to, że nie widzimy psa, na którego obecność wskazuje ich zachowanie i audiodeskrypcja, oznacza, że go tam nie ma?

 

W ostatnim, trzecim rozdziale pierwszej części, akcja przenosi się do Aten w roku 1945, a główną bohaterką staje się Helena (Martyna Peszko). Nie jest jednak mityczną pięknością, a zwykłą Greczynką, próbującą uciec z kraju, w którym już niedługo na nowo wybuchnie wojna domowa. Zostaje powstrzymana i skazana na życie u boku Fausta (Mirosław Guzowski), którego głównym zajęciem jest popijanie wina i oglądanie meczów piłkarskich. Ich życie toczy się niespiesznie, a upływ lat sygnalizują wyświetlane nad sceną napisy. W końcu los obdarza ich dzieckiem, któremu poświęcają niewiele uwagi – Euforion (wykorzystujący swoje taneczne doświadczenie Robert Wasiewicz) to kalekie monstrum z przedłużonymi przez protezy kończynami. W tym fragmencie spektaklu, bardziej niż fascynacja seksualnością i potrzeba bliskości cielesnej, wybrzmiewa brak związku duchowego między postaciami. To świat, w którym każde zbliżenie jest trudne, ale kiedy niewidoma od urodzenia Krystyna opowiada swoje wyobrażenie o wschodzie słońca, uwypuklony zostaje nie tylko brak bezpośredniego dostępu do drugiego człowieka, ale i przytłaczająca niemożność dostępu do istoty rzeczy.

 

W pracy wideo Lekcja śpiewu 2 Artur Żmijewski sfilmował przebieg prób i koncert chóru głuchoniemych wykonujących kantatę Jana Sebastiana Bacha w Katedrze św. Tomasza w Lipsku – w miejscu, w którym kilka wieków temu tworzył ten wielki kompozytor. Praca została wykonana, choć w kategoriach czysto muzycznych ten eksperyment zakończył się klęską. Dlaczego? Ponieważ grupa upośledzonych została brutalnie skonfrontowana z kryteriami obowiązującymi dla osób pełnosprawnych. Wystawienie Fausta przy tak dużym udziale osób niewidomych powinno zakończyć się podobnym niepowodzeniem. W bydgoskim przedstawieniu wydarza się jednak mały cud. Okazuje się, że ślepota może być błogosławieństwem. Zaledwie drugoplanowa postać, jaką jest w tym spektaklu Faust, to jednak nadal imiennik bohatera z tragedii Goethego – człowieka, który pożądał prawdy. W rozgrywającej się po przerwie, będącej zarazem epilogiem i posłowiem scenie, Troska swoim tchnieniem pozbawia go wzroku. „Ludzie przez całe życie są jak ślepi, / Taki więc bądź, żegnając życie”. Tam, gdzie Żmijewski podkreślił brzydotę, Borczuch zobaczył w różnicy piękno. To nie jest spektakl o wzroku czy jego braku, ale o poznaniu. Patrzymy, ale czy tak naprawdę widzimy?

 

Jan Karow

Johann Wolfgang von Goethe, Faust

tłumaczenie: Adam Pomorski

adaptacja i dramaturgia: Tomasz Śpiewak

reżyseria: Michał Borczuch

scenografia i kostiumy: Dorota Nawrot

muzyka: Bartosz Dziadosz (Pleq)

warsztat malarski, obraz: Krzysztof Mężyk, Luka Woźniczko

video: Przemysław Czepurko

reżyseria świateł: Jacqueline Sobiszewski

asystentka scenografa: Marta Kuliga

asystenci reżysera: Magda Szpecht (PWST), Radosław Mirski

występują: Dominika Biernat, Mirosław Guzowski, Marta Malikowska, Martyna Peszko, Jan Sobolewski, Paweł Smagała, Robert Wasiewicz, Piotr Wawer Jr, Małgorzata Witkowska oraz aktorzy nieprofesjonalni: Rafał Bladowski, Patryk Iks, Roksana Jakielska, Janusz Kamiński, Mikołaj Kosicki, Krystyna Skiera, Roland Świstek, Mirosław Wróbel

premiera: 14 III 2015 r.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 × four =