Jan Uniejewski: A gdybyś miał grać nazistę…

9 września 2012

O książce Niemieckie pozdrowienie. Historia fatalnego gestu Tilmana Allerta.

Niemieckie pozdrowienie. Historia fatalnego gestu / materiały wydawnictwa

Prawnik przygotowując się – załóżmy – do obrony oskarżonego w procesie karnym, i to niezależnie od tego, czy oskarżony jest winny czy też nie, lub odwrotnie –  do wystąpienia z aktem oskarżenia (wówczas będąc przeświadczonym o winie podejrzanego), musi dogłębnie poznać i rozważyć stan faktyczny sprawy. Musi poznać przyczyny, leżące u podstawy sytuacji sprzecznej z literą prawa, a nadto stwierdzić, w jaki sposób normy prawne zostały naruszone. Podobnie jest z aktorem, który, by stworzona została przezeń kreacja niezapomniana, musi postać dogłębnie poznać, spróbować myśleć i widzieć świat jej kategoriami, zrozumieć jaką rolę przypisał jej autor lub scenarzysta. Obydwaj – prawnik i aktor – musi, choć w odmienny sposób, dokonać studium przypadku, niekiedy bardzo drobiazgowego.

Przyjmijmy założenie, że młody  aktor, świeżo po studiach, otrzymuje angaż w filmie wojennym osadzonym w realiach II wojny światowej. Ma zagrać młodego, przystojnego i wykształconego oficera Wermachtu, nazwiskiem – powiedzmy – Christian von Immer, wywodzącego się z bogatej, arystokratycznej rodziny z tradycjami wojskowymi, prawniczymi i artystycznymi. Młodzieniec jest z początku entuzjastycznie nastawiony do narodowego socjalizmu; jest oddanym żołnierzem Führera, któremu wierność wobec Boga przysięgał. Lecz gdy widzi realia wojennej Polski czy Francji –postępującą eksterminację Żydów, nieustannie dezawuującą się ideologię, coś w nim pęka. Zaczyna wątpić. Jednakże tradycja i wychowanie oficerskie nie pozwalają mu się uzewnętrznić. Trwa niezłomnie przy złożonej przysiędze. Nie poddaje się. Walczy dalej. Tu pojawia się dla odtwórcy roli poważny problem. Jak ukazać targające bohaterem wątpliwości? Jak przekonać widza, że postać nie jest czarno-biała, że odzywa się w niej sumienie?

A gdyby wyrazić postać przez gest – powszechnie znane „Heil Hitler”? Czemuż nie przydać powitaniu znaczenia fundamentalnego dla roli? W geście skupić się mogą wszystkie uczucia bohatera; gest może wyrażać akceptacje, zwątpienie, rezygnację, a nawet poczucie przegranej. No tak – powie aktor – to nie takie proste. Należałoby przeprowadzić dogłębną jego analizę, a nie daj Boże poczytać i pomyśleć. A to nie takie proste. Poza tym, gdzie takich informacji szukać?

Nic prostszego – w recenzowanej książce. Z perspektywy mikrosocjologii Autor przedstawia rozwój, znaczenie i fenomen powszechności niemieckiego pozdrowienia. Wskazuje na liczne konteksty teoretyczne i porównawcze, ułatwiające zrozumienie, jak doszło do tego, że niemieckie pozdrowienie, zdaniem Autora sprzeczne z naturalnym modelem pozdrawiania się, weszło do powszechnego użycia. Profesor Allert, prezentując rozważania teoretyczne, wskazuje na liczne przykłady akceptacji i oporu wobec pozdrowienia, z jakimi spotkał się podczas badań i rozmów z ludźmi pamiętającymi okres, w którym rozwijał się i powszechniał, a na końcu obumarł (na skutek klęski wojennej) zwyczaj niemieckiego pozdrowienia.

Wróćmy jednak na chwilę do naszego aktora zmagającego się z przygotowaniem postaci. Scena pierwsza, nieco retrospektywna dla bohatera. Rok 1933. Hitler dochodzi do władzy. Zostaje wydane rozporządzenie z 13 lipca o używaniu niemieckiego pozdrowienia w sferze publicznej. Na tym etapie normy prawne przybierają postać norm sankcjonowanych, które nakazują adresatom określone zachowanie się, tj. każdy w sferze publicznej ma używać niemieckiego pozdrowienia „Heil Hitler”. Nie ma tu norm sankcjonujących, które by za nieprzestrzeganie dyspozycji normy sankcjonowanej, przewidywały kary. Takie sankcje zostaną wprowadzone dopiero ustawą z 20 grudnia 1934 r. o zapobieganiu skrytym atakom na państwo i partię oraz o ochronie mundurów partyjnych. Mimo to, w okresie przed wydaniem drugiego aktu, znane są liczne przypadki szykan i kar za niestosowanie się do tych nakazów. Młodzieniec widzi z balkonu rodzinnego domu tłumy zwolenników nowego porządku radośnie ciągnące pod Bramę Brandenburską. Z opowieści rodzinnych pamięta jednak rok 1923. Nie rozumie do końca, co się dzieje. Choć świat widzi niemalże dziecięcymi oczyma, zaczyna mu – podświadomie – imponować, że ktoś taki jak Hitler, nie zbyt ceniony w jego rodzinie, a nierzadko mocno krytykowany, porywa za sobą miliony. Intuicyjnie chce być jednym z jego zwolenników. Po kilku latach wstępuje do akademii wojskowej, którą kończy z wyróżnieniem. W tym czasie w wojsku trwa pewien dualizm. Z jednej strony egzekwuje się niemieckie pozdrowienie, a z drugiej znaczna część oficerów, korzystając  z przychylności dowództwa, trwa przy tradycyjnym pozdrowieniu przez przyłożenie dłoni do daszka czapki.

Młodzieniec nie może się zdecydować, które z nich wybrać. Pozostaje jednak przy nowym „Heil Hitler”. Tu Autor recenzowanej książki daje aktorowi wskazówkę, jak witał się gorący zwolennik Führera – sam Joachim von Ribbentrop. Profesor Allert przytacza słowa Marthy Dodd, córki ambasadora USA w Berlinie. Oto część jej relacji: „Sposób podawania dłoni przez Ribbentropa stanowił wyrafinowany ceremoniał. Wyciągał dłoń i odstępował nieco do tyłu, trzymając wskutek tego dłoń drugiej osoby na odległość wyciągniętego ramienia, potem opuszczał sztywno wyciągnięte ramię, by od razu podnieść je błyskawicznie do hitlerowskiego pozdrowienia, nieledwie zahaczając o nos tamtej osoby. Jednocześnie spoglądał jej w oczy z taką koncentracją, że człowiek mimowolnie zadawał sobie pytanie, co to za nową technikę hipnozy ów wypróbowuje. Cały ten rytuał odbywał się z tak dumną godnością, w tak głębokim milczeniu, że obecni niemal wstrzymywali oddech, gdy Ribbentrop witał lub żegnał gości w swój ekshibicjonistyczny sposób.”, i dalej: „Ten ceremoniał odprawiał on nawet na najmniej ważnych przyjęciach. Pompatyczność, nieznośna przesada, afektacja skupiały naturalnie na nim uwagę wszystkich – co niewątpliwie było jego celem.” Czemu by nie zagrać tego w ten sposób?

Jednakże z biegiem czasu bohater zaczął wątpić. Na własnej skórze doznał klęsk, jakie niesie ze sobą wojna, jakie są wynikiem zbrodniczego systemu nazistowskiego. Zaczyna zniechęcać się również do pozdrowienia wychwalającego Hitlera. Korzysta z okazji, że może oddawać honory w tradycyjny wojskowy sposób. Jednakże nadchodzi rok 1944. Armie niemieckie są w nieustannym odwrocie. Hitler, chcąc podnieś morale, również w Wermachcie wprowadza obowiązek używania niemieckiego pozdrowienia. Tu pojawia się dla młodzieńca problem moralny. Jest już zdecydowanym przeciwnikiem systemu. Walczy tylko dlatego, że nie broni już Hitlera, lecz Ojczyny, której zagraża nawała ze Wschodu. Na jego oczach ideologia kona.  Wie, że nie mogą upaść  z nią Niemcy. Broni niepodległości, „białych domów nad Renem”, a nie III Rzeszy. Podobnego zdania są już miliony Niemców. Bronią swoich domów, a nie nazizmu. Bohater nie chce pozdrawiać Hitlera. Unika tego jak ognia. Początkowo, gdy spotyka kogoś witającego go słowami „Heil Hitler”, w przemyślny, z lekka ironiczny sposób, wykorzystuje znaczenie swego nazwiska i odpowiada – Immer (tłum. zawsze). Nie sposób jednak przedstawiać się stale znanym już osobom. Zaczyna więc chodzić z plikiem dokumentów pod ręką, z bronią lub czymkolwiek innym, by tylko nie musieć oddawać honorów Hitlerowi. Wiem, że tylko sam Hitler może odpowiedzieć na niemieckie pozdrowienie skinieniem głowy. Nie chce tego robić, bo za to grozi sąd wojskowy. Sumienie dręczy go coraz mocniej. Targają nim myśl samobójcze. Na szczęście dla niego, zostaje ranny. Dostaje się do niewoli. Jako major jest traktowany dobrze. Nie ma na sumieniu żadnej zbrodni prócz tej, że wierzył w Hitlera. Walczył jak umiał, ale walczył dla Niemiec. W niewoli doczekał końca wojny. Powrócił do domu. Niemcy są już inne. Na ulicach ograbionych miast widzi jednak ludzi, którzy, nie mogąc się wyzbyć przyzwyczajenia, witają się niemieckim pozdrowieniem. Wojenna trauma powraca. On też jest ofiarą.

Odbiegając jednak od abstrakcyjnego scenariusza, nie sposób nie poświęcić słów kilku teoretycznym aspektom zawartym w książce. Przydać się one mogą do analizy każdej innej roli.

Po pierwsze, pozdrawiający – poprzez pozdrowienie – okazuje pozdrawianemu gotowość do współpracy lub o nią zapytuje. Demonstruje pokojowe nastawienie. Powszechne i słuszne jest twierdzenie, że mężczyźni witając się poprzez podanie prawej ręki, okazują witanemu, że są pokojowo nastawieni, bo nie dzierżą w niej broni. W Turcji utarł się nawet zwyczaj, że ten kto spotka obcego na drodze i pochopnie dobędzie broni, a spotkany będzie pokojowo nastawiony i do użycia broni przeciw niemu nie dojdzie, sam musi skaleczyć się w rękę, niejako dla pokuty za niepotrzebne dobycie broni. Pozdrowienie jest więc przełamaniem stanu niepewności co do zamiarów spotykanego obcego.

Po drugie, powitanie nierzadko wskazuje na wartości kulturowe jakie wyznaje witający. Przywołać należy powszechne w polskich górach i w całej Austrii – „Szczęść Boże!”

Po trzecie, pozdrowienie może określać udział w danej wspólnocie, która w ten czy w inny sposób zwykła się witać i żegnać. Po czwarte, pozdrowienie może wyrażać symetrię między witającymi się (chociażby „Dzień dobry!”, „Cześć!” etc.) lub asymetrie (całowanie wasala w stopy przez lennika, padanie na kolana etc.). Na tym tle uznać należy niemieckie pozdrowienie za rozwiązanie kompromisowe. Z jednej strony było symetryczne (witający się byli sobie równi), zaś z drugiej – okazywali zbiorowe podporządkowanie się Hitlerowi. Przywitanie było testem lojalności, każdorazowym świadectwem wiary, a wręcz sakralnym rytuałem dla władzy.

Książka Profesora Allerta pomaga nie tylko w zrozumieniu fenomenu niemieckiego pozdrowienia, ale też w zrozumieniu metody, jaką posługiwać się powinien każdy aktor, by zrozumieć rolę. Chociaż ukazuje zwyczaj witania się w sferze dość szczegółowych i dla laika „płynnych” nauk, to jest znakomitą okazją do własnych przemyśleń.

Jan Uniejewski

T. Allert, Niemieckie pozdrowienie. Historia fatalnego gestu, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa 2008.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × four =