Jan Uniejewski: Fogg po szczecińsku

4 marca 2013

O spektaklu Dobry wieczór Fogg, reż. Arkadiusz Buszko, Teatr Współczesny w Szczecinie.

Dobry wieczór Fogg / fot. Bartłomiej Sowa

Dość powszechnie zwykliśmy twierdzić, że piosenka – by była dobra na wszystko – musi spełniać łącznie trzy wymogi: primo – mieć dobry tekst, secundo – mieć dobrą muzykę, tertio – piosenkarz (ewentualnie śpiewak) musi mieć dobry głos. Teoretycznie mało. Czy jednak na pewno? Oj, niestety nie. Albowiem gdyby tak było, to: nikt z nas nie przyciszałby z zawstydzeniem słuchanego radia, gdy speaker zapowiada nowy „hit”, „hicior”, czy „kawałek”; nikt z nas nie wspominałby z rozrzewnieniem (lub próbowałby sobie wyobrazić, gdy niepamięć wynika z nadmiernej młodości) minionych „szarych lat”, w których życie rozpromieniały iskierki radości – niezapomniane utwory kształtujące przeszłe i przyszłe pokolenia; i w końcu – nikt z nas nie „pchałby” się z taką ochotą na recitale i spektakle takie jak ten…

Są bowiem ewenementy polskiej kultury popularnej, które warunki powyższe spełniają. Jednym z nich jest ponadczasowy Mieczysław Fogg – najpopularniejszy polski piosenkarz XX wieku (i to nie tylko w Polsce!). Maestro walca i tanga. Głos wzbudzający westchnienia wśród dam i szczerą zazdrość u panów. Jegomość bijący po oczach blaskiem elegancji i kurtuazji, a zarazem bezwzględnie ogłuszający dźwięcznym, delikatnym i ujmującym głosem, którego nie sposób zapomnieć i z żadnym innym pomylić.

Przeto właśnie, porywając się na aranżację przygotowanych przez Niego utworów, wykazać trzeba się nie lada odwagą i kulturalnym kunsztem. Wymagane jest wyczucie równowagi między tym, co można zmodyfikować i uwspółcześnić, a tym co immanentnie niezbędne dla odtworzenia ideału. Wymagane jest oddzielenia codziennego, trywialnego profanum od kulturalnego sacrum, przy milczącym założeniu (przestrodze zarazem!), że nastawanie nań znamionuje infamię.

Odwagą taką wykazali się Iwona Kowalska, Grażyna Madej, Maciej Litkowski i Wiesław Orłowski, którzy stanęli z podniesioną przyłbicą nie tylko przed Majestatem Mistrza, lecz – przede wszystkim – przed srogim i bezwzględnym obliczem szczecińskiej publiczności. Szczęśliwie, oprócz odwagi nie brakuje im artystycznego rzemiosła. Siedemnaście piosenek oddających życie Fogga w zarysie przenosi Widza w świat marzeń i nieustannych (sukcesem zakończonych) dążeń do wokalnego mistrzostwa. Przebywamy lotem błyskawicy młodzieńcze lata i pierwsze występy polskiego belcanta[1], by po chwili znaleźć się na największych scenach muzycznych świata. Podróż okraszona jest świetnymi aranżacjami piosenek Mistrza. Panowie Orłowski i Litkowski brawurowo wykonują m.in. utwór „Ach, te baby”. I któraż z dam im się oprze? Pewność, doświadczenie i ekspresja starszego z nich współgra z niepewnymi ruchami młodszego, z których wywieść można tyle, że „stosunek własności”, o jakim śpiewa, nie do końca stał się jego udziałem. Zaś Panie z równie wielkim animuszem wykonują inne piosenki, np. „A ja sobie gram na gramofonie” i „Czerwony kapturek”, wprowadzając Widza w stan błogiego zadowolenia ze słowa i muzyki.

Historia szybka i żywa, pięknie zagrana (a raczej – zaśpiewana), osadzona w bardzo ciekawej scenografii, bez wątpienia przypadła szczecińskiej publiczności do gustu. Publiczności, wśród której Mieczysław Fogg cieszy się szczególnym sentymentem, nazwijmy to – matrymonialnym[2]… Ach ten nepotyzm.

 

Jan Uniejewski    

SCENARIUSZ I REŻYSERIA Arkadiusz Buszko

ARANŻACJE PIOSENEK  Krzysztof Baranowski

OBSADA Iwona Kowalska, Grażyna Madej, Maciej Litkowski, Wiesław Orłowski, Marian Dworakowski (głos z radia)

KOSTIUMY Agnieszka Miluniec, asystentka: Olivia Zmysłowski

SCENOGRAFIA Agnieszka Miluniec, Maciej Osmycki

premiera: 25 stycznia 2013
spektakl trwa: 70 minut



[1] O belcancie wspominając, polecić Czytelnikom należy autobiografię Mistrza (Fogg M., Od palanta do belecanta, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2009.).

[2] Druga żona Mistrza – Zofia była rodowitą Szczecinianką.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × 1 =