Jan Uniejewski: Podsumowanie II Ogólnopolskiego Festiwalu Teatrów Studenckich

19 lipca 2012

Zwycięzcy II OFTS - Teatr Ecce Homo z Kielc / fot. Marria Jękot

Podczas niedzielnej gali finałowej, kończącej II Ogólnopolski Festiwal Teatrów Studenckich, Jury przyznało nagrody. W kategorii Najlepszy Spektakl I miejsce zajęło przedstawienie Grosse Aktion Teatru Ecce Homo z Kielc, II miejsce – Versus Chojnickiego Studia Rapsodycznego, zaś III – Więzy Teatru FiAKiER z Warszawy. Nagrodę dla Najlepszego Aktora otrzymał Marcin Turek za rolę w spektaklu Libertyn Kompanii Teatralnej Mamro. Nagrodę dla Najlepszej Aktorki otrzymała Julia Majsa za rolę w spektaklu W bagażniku, jakim jest życie Teatru Scena Główna Handlowa. Zaś nagrodę dla Najlepszego Reżysera otrzymał Marcin Bortkiewicz za spektakl Grosse Aktion Teatru Ecce Homo. Laureatom GRATULUJEMY! A z jury w pełni się zgadzamy.

Większość z grup teatralnych, zwłaszcza laureaci nagród, prezentowała bardzo wysoki poziom warsztatu aktorskiego. W sztukach, których znaczna część scenariuszy została stworzona przez członków poszczególnych grup, zastosowano przeróżne środki artystycznego wyrazu mniej lub bardziej trafiające do widza; bardziej lub mniej przekonywające. Sztuki obejmowały szeroką paletę tematyczną – od tematów społecznych, aż po – w przypadku jednego z nich – aspekty polityczne. Za charakterystyczne uznać należy to, że problemy były przedstawione obiektywnie, bez oceniania. Ocenę pozostawiono Widzom. Twórcy stanęli na pozycji poruszających sumienia i zmuszających do myślenia; preferują teatr intelektualnie angażujący Widza, a nie tylko komercyjną rozrywkę. Jest to wielką zaletą teatru studenckiego. Szkoda, że niektóre z teatrów zawodowych nie chcą podążyć tym tropem. Nie chcą kształcić, tylko bawić i to często dość tandetnie. Zdaniem Organizatorów, które – jako nieobecny podczas I edycji festiwalu – przyjąć muszę bonae fidei, poziom spektakli jest znacznie wyższy aniżeli rok temu. Mam nadzieję, że za rok poziom będzie jeszcze wyższy, a Widzom i recenzentom dana będzie przyjemność oglądania wspaniałych spektakli, obsadzonych wspaniałymi studentami-aktorami.

Szczególnie cenna okazała się debata poprowadzona przez Ewę Uniejewską i Jakuba Niżniowskiego, która obyła się w ramach podsumowania spektakli konkursowych. Prowadzący wraz z publicznością zastanawiali się nad kilkoma kwestiami, z których najistotniejszymi były:

(1) kwesta definicyjna – jak nazwać to, czym obecni na sali się pałają? O ile zdefiniowanie pojęcia „teatr studencki” nie nastręcza wielkich trudności, o tyle już sformułowanie definicji teatru dotychczas zwanego amatorskim rodzi liczne problemy związane choćby z potrzebą wyzbycia się z definicji pejoratywnego zabarwienia, jakie niesie ze sobą przymiotnik „amatorski” rozumiany potocznie jako słaby, o niskiej jakości i niewielkich lub żadnych kwalifikacjach. Tu sformułowany został postulat, by teatr taki nazywać teatrem niezawodowym dla odróżnienia od teatru zawodowego. Takie ujęcie definicyjne nie powoduje krzywdzącego odmawiania profesjonalizmu osobom zajmującym się teatrem niezawodowym. Osoby te są w pełni profesjonalne – z całą siłą dążą do jak najlepszego warsztatu, spełnienia oczekiwań artystycznych publiczności i swoich własnych. To, że często angażują się one w teatr z potrzeby serca, nie pobierając wynagrodzenia (lub pobierając je w niewielkiej wysokości, a więc nie czynią z niego źródła utrzymania); to, że nie legitymują się dyplomem szkoły teatralnej etc., nie może być przesłanką dla odmawiania im atrybutu profesjonalizmu. Takie podejście byłoby krzywdzące i wielce niesprawiedliwe.

(2) kwestia motywacyjna – co kieruje młodymi ludźmi, by zaangażować się w teatr studencki? Jak ustalono, studenci z różnych pobudek angażują się w teatr. Jedni czynią to dla spełnienia marzeń o byciu na scenie, inni z przekonania, że właśnie poprzez aktywność artystyczną będą mogli zmaterializować, choćby na chwilę, swoje przeżycia i odczucia, którymi chcieli podzielić się z publicznością, a jeszcze inni czynią to na skutek wewnętrznego buntu, niejako w proteście wobec otaczającej ich rzeczywistości. Tak naprawdę można pokusić się o stwierdzenie, iż tyle jest pobudek do współtworzenia teatru studenckiego, ile zaangażowanych w nim osób. Każda z nich jest dobra, bo każda przyczynia się do rozwoju kultury wśród braci studenckiej.

Najlepszym podsumowaniem Festiwalu bezspornie okrzyknąć powinniśmy słowa Pana Marcina Bortkiewicza, laureata nagrody w kategorii Najlepszy Reżyser, wygłoszone podczas dyskusji. Otóż – choć nie przytoczę wypowiedzi dokładnie z pamięci – stwierdził, że teatr jest piękny, dlatego że jest ulotny, trwa tu i teraz, a za godzinę będzie historią. Ci, którzy go tworzą, muszą mieć świadomość, że najważniejsza jest dla nich sztuka w chwili jej stawania się. Później, gdy będzie już historią, kolejne pokolenia będą przechodzić obok niej, o ile ktoś utrwali ją na piśmie czy multimedialnie, jak większość z nas, np. do teatru, jaki funkcjonował (stał się i przeszedł zrazu do historii) w latach PRL-u. Stwierdzą: „Tak było. Aha.” I tyle.

Jan Uniejewski

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twenty − six =