Jan Uniejewski: Toć to despekt, Mocium Panie!

21 października 2013

O spektaklu Zemsta w reż. Krzysztofa Jasińskiego, Teatr Polski w Warszawie.

Zemsta/fot. Robert Jaworski

Zemsta/fot. Robert Jaworski

Toć to despekt, Mocium Panie… dla tych wszystkich, co się zebrali, by przez intelektualną przyjemność elegancję sobie czynić; by usiadłszy na tej narodowej grzędzie – któż to zliczy: po raz który? – łzami śmiechu się oblewając, swe przywary wytknąć śmiało. W ich to myśli, Mocium Panie, tkwi ta wiara bałamutna, że teatralna nowość będzie lepsza niż ta – powiedzmy – ze starego płótna. Lecz, cóż to, Mocium Panie! Cisza! Cisza! Niesłychane!

W oczach wspomnianych elementów łaknących elegancji widać nieskrywane zdziwienie. Wszyscy bowiem – niezależnie od stopnia pokrycia czupryny siwizną -przybyli nieźle przygotowani. Nie dość, że jako kandydaci na człowieka inteligentnego znają się z Hrabią Aleksandrem od dawnych lat szkolnych (nie tylko pewno Zemsta ich dosięgła, lecz i wewnętrzna nader silna i nieustępliwa potrzeba poznania Narodowej Epopei in fine), to jeszcze znaczna większość znalazła się pod urokiem arcydzielnego Papkina-Polańskiego. Nie ma co się dziwić; ekranizacja Andrzeja Wajdy ekstremalnie wywindowała estetyczne wymogi w umysłach wielu Polaków, wskazała standard, który nie tak łatwo osiągnąć.

Nie męczmy jednak Czytelnika zbyt długo – przejdźmy do sedna. Gdy już pierwsze muzyczno-grzmotliwe zdziwienie opadło (autorstwa P. Rubika), nadeszły inne rozczarowania. Otóż okazuje się, że Rejent Rejentowi (ergo – Seweryn Sewerynowi) nierówny. Pamiętamy u Wajdy tego niby Bogu ducha winnego, podstarzałego szlachciurę, który pod przykrywką układności, wrodzonej spokojności, nieskrywanej bogobojności i ciągłego rytualnego czapkowania, skrywa w sercu diabła. Tam też nie odmówimy mu wyrachowania i niemałej inteligencji. Milczek dobrze wie, jak sąsiadowi zajść za skórę, działając in fraudem legis. A tu co? Taki on jakiś moherowy – inteligencji nie zaznasz, wyrachowanie – a i owszem, lecz i z tą bogobojnością jakoś tak patetycznie, martyrologicznie i sztucznie. No cóż, może Rejent skapcaniał. Ironiczny uśmiech wzbudził awans Daniela Olbrychskiego z Dyndasia na Cześnika. Awans o tyle zasłużony, że Dyndalski u Wajdy był wspaniały. Jego heroiczna walka o najlepsze „B” na świecie wzruszała do łez niejednego statecznego polonistę, a niejednego młodziana przekonywała o zgubnych skutkach nadużywania komputera i gorzałki. Gorzej jednak mu idzie z cześnikowaniem. Z niemłodego już i niegłupiego raptusa wyszedł podstarzały playboy, staropolski ex-fircyk w ostatnich przed zmierzchem zalotach. Ewolucja bynajmniej niezgodna z teorią Darwina.

Niemniej jednak nie doszło do zemsty doskonałej. Uchronił przed nią ON – syn Marsowy, znany z Achillesowego bohaterstwa i Katońskiej rady – Józef Papkin, Lew Północy (Jarosław Gajewski). Kunszt aktorskiej gry i wrodzony urok postaci zaskarbiają serca publiczności wskroś przejętej potencjalnym otruciem i platonicznym uczuciem do „ornamentu człowieczeństwa” (Lidia Sadowa). Akt spisania woli ostatniej roztkliwił każdego tak mocno, że matczynym (ewentualnie tacierzyńskim) instynktem niesiony, chciał nieszczęśnikowi przybliżyć kałamarza i łzę otrzeć. A wyszukane figle z butelką w tle czynione pod rejentowskim stołem przyprawiły niejednego kandydata na Papkina o zawrót głowy i mdłości zazdrości. Niegodziwe byłoby jednak zarzucenie zasłony milczenia pozostałych aktorów. Dzięki aktorskiej poprawności przetkanej z rzadka cennymi nićmi inteligencji i talentu – współgrali z Papkinem, ratującym przed teatralną zagładą.

Odczytać się chyba udało zamiar reżysera: „Gdyby się tak udało – myśli sobie – zadowolić wszystkich. Zrobić taką sztukę, żeby zarówno młodym zbyt się nie nudziła i żeby starzy, z lekka konserwatywni widzowie, byli zadowoleni”. Byłoby to szczęście dla publiczności wielkie, a dla teatru – gwarancja nie tyle poważania, lecz popularności i niemałej gotówki. Są to mrzonki. Nic więcej.

Jan Uniejewski

 

Aleksander Fredro Zemsta

Premiera: 09.03.2013

Reżyseria: Krzysztof Jasiński

Scenografia: Maciej Maria Putowski

Muzyka: Piotr Rubik

Obsada: Daniel Olbrychski, Andrzej Seweryn, Lidia Sadowa, Paweł Kurcz, Joanna Trzepiecińska, Jarosław Gajewski, Stefan Schmidt, Adam Biedrzycki, Antoni Ostrouch, Henryk Łapiński, Przemysław Pawlicki.

 

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 × 4 =