Julia Gładkowska: Baśń, do której chce się wracać

1 czerwca 2017

O spektaklu Opowieść zimowa w reżyserii Marcina Hycnara z Teatru Narodowego w Warszawie

Opowieść zimowa/fot. Bartek Warzecha

Opowieść zimowa/fot. Bartek Warzecha

Fani talentu aktorskiego Marcina Hycnara z niepokojem obserwowali jego częściowe wycofywanie się z aktorstwa na rzecz reżyserii. Niepokój ten wzrósł jeszcze bardziej po ogłoszeniu decyzji Hycnara o odejściu z zespołu Teatru Narodowego. Jego karierę obserwuję bardzo uważnie od kilku lat i choć brakuje mi go na scenie, muszę przyznać, że studia na wydziale reżyserii były najlepszą drogą, jaką mógł obrać – w Teatrze Narodowym był doceniany, jednak ograniczony określonym emploi. Obsadzany w podobnych rolach nie dostawał szansy na zaprezentowanie pełni swoich możliwości. Reżyseria pozwoliła mu na pokazanie własnej wrażliwości. Hycnar okazał się być reżyserem precyzyjnym i pomysłowym, którego przedstawienia ogląda się z prawdziwą przyjemnością.

Jego najnowszy reżyserski projekt to Opowieść zimowa wystawiana w Teatrze Narodowym. Jest to spektakl na najwyższym poziomie, bardzo interesujący w warstwie treściowej i niezwykle atrakcyjny wizualnie. Hycnar wykorzystał całą dostępną maszynerię dużej sceny Narodowego, by przenieść widzów w świat magiczny, nierzeczywisty, czasem niepokojący i nieprzyjazny, a czasem bajkowy i zabawny. Udało mu się doskonale wyważyć proporcje pomiędzy śmiechem i powagą.

Pierwsza część rozgrywa się na dworze króla Leontesa (świetny Oskar Hamerski) i jego żony Hermiony (dawno niewidziana na scenie, zjawiskowa Patrycja Soliman). Sycylijski zamek, wbrew temu, czego moglibyśmy się spodziewać, to przestrzeń bardzo chłodna. Hycnar odwołuje się do motywu życia jako gry w szachy – bohaterowie ubrani są w białe i czarne stroje, podświetlana podłoga przypomina szachownicę. Jak szachowa rozgrywka toczy się też życie Leontesa: gdy zaślepiony zazdrością oskarża żonę o romans, zaczyna postępować bezwzględnie, a każdy jego kolejny ruch ma konsekwencje dotykające wszystkich wokół niego. Na koniec widzimy go przegranego, stał się ofiarą własnej rozgrywki.

W części drugiej nastrój zmienia się diametralnie – przenosimy się do Czech, gdzie trwa festyn, gra głośna muzyka, aktorzy poprzebierani są w kolorowe, kiczowate kostiumy. Narratorem od tego momentu staje się Czas (Piotr Piksa), do którego będzie należało zadanie streszczenia dalszych losów bohaterów pod koniec sztuki. Rozrywkowy nastrój drugiej części nie jest jednak bezrefleksyjny – w tle cały czas widzimy Leontesa leżącego w szpitalnym łóżku, załamanego poczuciem winy, wydawać by się mogło, że zabawa z pierwszego planu to tylko jego imaginacje o szczęściu i beztrosce.

Opowieść zimowa/fot. Bartek Warzecha

Opowieść zimowa/fot. Bartek Warzecha

Finał sztuki niektórym może się wydać trochę naiwny – wszystko dzieje się bardzo szybko, intrygi pomyślnie się rozwiązują. Hycnar bawi się tą końcówką, puszcza do widza oko, mówi, że to tylko teatr, tu wszystko może się zdarzyć. Powraca konwencja gry w szachy – raz wykonanego ruchu nie można cofnąć, swoich win nie da się zmazać tak łatwo, więc szczęśliwe zakończenie należy umieścić w przestrzeni nierealnej, w oparach snu. I tak właśnie rozgrywana jest cała Opowieść zimowa: krzywda, popełniane błędy, negatywne emocje – to wszystko przedstawiono boleśnie prawdziwie, a beztroska, zapomnienie, szczęśliwe zakończenie – umieszczone zostały w sennych majakach, w magii, nierealności. I może właśnie dlatego może to wywoływać wzruszenie, wzbudzać tęsknotę za dzieciństwem, baśniami, które zawsze dobrze się kończą.

To, co na pewno warto docenić w Opowieści zimowej, to warstwa wizualna. Hycnar wykorzystuje wszystkie możliwości dużej sceny Narodowego, dzięki czemu akcja może rozgrywać się równocześnie na wielu płaszczyznach – z pałacu bez trudu przenosimy się do sali więziennej, z festynu wyruszamy w podróż na Sycylię. Zdarzają się momenty, gdy scenografia i gra świateł zdecydowanie wybijają się na pierwszy plan, jak choćby w finałowej scenie części pierwszej, gdy za pomocą reflektorów i dymu twórcy przenoszą widza w przestrzeń całkowicie odrealnioną.

Świetnie radzą sobie też aktorzy. Wyróżnia się na pewno Oskar Hamerski, który doskonale odgrywa zaślepienie zazdrością swojego bohatera, jego stopniowe popadanie w absurd, okrucieństwo, które wzbudza w nim chęć zemsty. Na koniec widzom ukazuje się przygnieciony poczuciem winy starzec, zdający sobie sprawę z tego, jak bardzo skrzywdził najbliższych swoim postępowaniem. Świetnie wypada też Patrycja Soliman, szczególnie w scenie sądowej – jej mowa końcowa jest bardzo emocjonalna, udaje się jej pokazać całą gorycz i żal Hermiony. Zaskakuje Piotr Piksa, chyba po raz pierwszy obsadzony w tak dużej roli – to prawdziwy wulkan energii, który swoją charyzmą zagarnia całą scenę. Warto też wspomnieć o Mateuszu Kmieciku, studencie IV roku aktorstwa, który swoją rolą pokazał, że ma zadatki na świetnego aktora i szansę na zrobienie dużej kariery teatralnej.

Opowieść zimowa to mocny akcent na koniec tego, dla mnie nieszczególnie udanego, sezonu. Marcin Hycnar przypomina nam o prawdziwym teatrze – opartym na klasycznym tekście, warsztacie aktorskim, precyzyjnej reżyserii – tworzy spektakl niezwykle piękny wizualnie, ciekawy i pozwalający na chwilowy powrót do świata magii, o którym coraz częściej zapominamy.

Julia Gładkowska

 

William Shakespeare

Opowieść zimowa

Premiera: 20 maja 2017 w Teatrze Narodowym w Warszawie

Reżyseria: Marcin Hycnar

Przekład: Piotr Kamiński

Scenografia i kostiumy: Martyna Kander

Reżyseria światła: Maciej Igielski

Ruch sceniczny: Maćko Prusak

Muzyka: Michał Lamża

Obsada: Michał Barczak, Adrian Zaremba, Kacper Matula , Karol Dziuba, Wiktoria Wolańska, Hubert Paszkiewicz, Mateusz Kmiecik, Justyna Kowalska, Kinga Ilgner, Joanna Kwiatkowska-Zduń, Jarosław Gajewski, Bartłomiej Bobrowski, Paweł Paprocki, Patrycja Soliman, Paweł Tołwiński, Piotr Piksa , Łukasz Borkowski, Jakub Gawlik, Oskar Hamerski, Arkadiusz Janiczek, Mateusz Rusin, Robert Jarociński

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

17 − five =