Julia Gładkowska: Zbuduj sobie życie

13 lipca 2017

O spektaklach Wrogowie. Historia pewnej miłości w reżyserii Nira Ereza

ze Studium Sztuk Performatywnych im. Yorama Loevensteina w Izrealu

Wojna w reżyserii Malcolma Tulipa z Wydziału Dramatu i Teatru

Uniwersytetu Michigan w USA pokazywanych w ramach 9. edycji

Festiwalu ITSelF w Warszawie

Wrogowie/fot .Marta Ankiersztejn

Wrogowie/fot .Marta Ankiersztejn

Jak opisać dwa pozornie odmienne spektakle, o rozbieżnej estetyce, posługujące się różnymi technikami, niepołączone czasem i miejscem akcji? Długo zastanawiałam się nad tym po obejrzeniu dwóch propozycji tegorocznej edycji festiwalu ITSelF – izraelskich Wrogów. Historii pewnej miłości i amerykańskiej Wojny. Można dostrzec jednak miejsce, w którym się spotykają: oba opowiadają o świecie po wojnie, a postaci łączą wspólne cele: odbudowanie utraconego porządku i powrót do życia sprzed traumatycznych wydarzeń. Przedstawienia pokazują, że niezależnie od czasu i miejsca, świat, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, każdemu rozpada się tak samo, wszyscy tak samo chcą zapomnieć o nieszczęściu i odzyskać spokój.

Wrogowie. Historia pewnej miłości, spektakl na podstawie powieści Isaaca Singera, opowiada historię Hermana, który przeżył Holocaust i teraz próbuje rozpocząć nowe życie, a przeszłość zostawić za sobą. Wikła się jednak w skomplikowany układ miłosny – oprócz nowej żony ma także kochankę, a pierwsza żona, o śmierci której był przekonany, niespodziewanie wraca. Herman, pewien tego, że po traumie wojny nie może go spotkać już nic gorszego, coraz bardziej gubi się w sytuacji, nie jest zdolny do podjęcia jakiejkolwiek decyzji, zostaje poddawany ciągłym szantażom emocjonalnym. Robi się bezradny, gdy miłosne intrygi wychodzą na jaw, a pozorny ład, który udało mu się zbudować, zostaje zburzony przez powrót przeszłości. Cały czas żyje w strachu – do niedawna o własne życie, teraz obawia się wyjścia kłamstw na jaw. Jego nastroje są zmienne: w jednej chwili popada w euforię i snuje plany o przyszłości u boku jednej z ukochanych, w drugiej paraliżuje go strach przed porzuceniem pozostałych. Kobiety również nie ułatwiają mu zadania: każda z nich jest w nim zakochana do szaleństwa, nie zamierza dzielić się ukochanym i jest gotowa posunąć się do ostateczności, by zdobyć go na wyłączność. Choć pozornie dramat wojny i Holocaustu pozostaje na drugim planie, atmosfera lęku, niepewności jest cały czas wyczuwalna – wszystkie zdarzenia pokazane na scenie są konsekwencją lat wojennych, konieczności ukrywania się, strachu o bliskich i siebie, niewiedzy o ich losie.

Wrogowie/fot .Marta Ankiersztejn

Wrogowie/fot .Marta Ankiersztejn

Jest to teatr bardzo klasyczny, niewykorzystujący efektów specjalnych, projekcji, muzyka pojawia się tylko w przejściach pomiędzy scenami. Scenografia jest bardzo skromna, stanowi wyłącznie tło. Cały spektakl opiera się więc na grze aktorskiej, co wymagało od aktorów dużo pracy, umiejętności wczucia się w psychikę odgrywanych postaci. Grają spokojnie, bez uciekania w skrajne emocje i agresywne środki wyrazu, cały nacisk położony jest na przeżycia wewnętrzne. Spektakl zaskakuje dojrzałością młodych wykonawców, doskonale udało im się pokazać postępujące zapętlenie losów bohaterów, beznadzieję ich sytuacji, desperację, jaką podszyte są wszystkie ich działania, próby ucieczki przed przeszłością i życia z taką samą beztroską, jak przed wojną.

Wojna, dramat Larsa Noréna, nie ma określonego czasu i miejsca akcji, wydarzenia toczą się w jakimś mieście po jakiejś wojnie – nie wiemy, co przeżyli bohaterowie, kto z kim walczył. Matka i dwie córki, wycieńczone traumatycznymi przeżyciami i trudną sytuacją ekonomiczną kraju, próbują ułożyć życie od nowa. Niespodziewanie wraca ojciec, mający za sobą trudy walki i pobytu w obozie, w którym został pozbawiony wzroku. Wierzy, że skoro wrócił do domu, życie znowu będzie wyglądało tak, jak przed wyjazdem na front. Od żony i córek oczekuje entuzjazmu i pomocy w realizacji tego projektu, nie dopuszcza do siebie myśli, że pod jego nieobecność czas płynął, zmieniły się realia, a one nie potrafią otrząsnąć się z traumy i po prostu żyć tak, jakby nic się nie wydarzyło. Wpada we wściekłość, potęgowaną dodatkowo utratą wzroku, staje się agresywny, wzbudza w rodzinie strach. Pozostali od razu stają w opozycji do niego, wiedzą, że nie ma już powrotu do życia sprzed wojny, zbyt dużo się wydarzyło, a powrót ojca burzy kruchy, długo wypracowywany ład, który udało im się osiągnąć. Jedynie młodsza córka jest rozdarta – cieszy się z powrotu ojca, jednak jego zachowanie ją przeraża.

Wojna/fot. Bartek Warzecha

Wojna/fot. Bartek Warzecha

Przedstawienie jest bardzo agresywne, głośne, przytłaczające dla widza. Ogrom przedstawionej przemocy i grozy wojny sprawia, że spektakl ogląda się w dużym napięciu. Metalowa muzyka pomiędzy scenami, obskurne, zdezelowane rekwizyty, brudne, podarte ubrania dają nam poczucie, że znajdujemy w zdewastowanym przez wojnę mieście. Aktorzy krzyczą, wydają z siebie zwierzęce odgłosy, miejscami trudno powiedzieć, czy to wciąż ludzie, czy też cierpienie zmieniło ich tak bardzo, że potrafią już tylko wrzeszczeć i walczyć o przetrwanie. Na scenie widzimy bohaterów, którzy zupełnie nie radzą sobie ze swoją sytuacją, są zbyt przerażeni, by działać konstruktywnie. Starają się ukryć swoje prawdziwe uczucia, nie pokazywać tego, jak bardzo się boją. Kiedy jednak na chwilę zdecydują się pokazać swoje wewnętrzne przeżycia, widzimy ludzi wyniszczonych, pragnących jedynie odrobiny spokoju i ciepła, marzących o tym, by móc przestać martwić się każdy kolejny dzień.

Chociaż oba widowiska różnią się od siebie estetyką i ogólnym nastrojem – Wrogowie. Historia pewnej miłości to przedstawienie bardzo klasyczne, mimo dużego napięcia między bohaterami zagrane spokojnie, a w Wojnie kładzie się nacisk na dynamikę i operowanie najwyższymi rejestrami emocji – łączy je wiele. Bohaterowie w obu realizacjach doświadczyli wojny, mają za sobą traumatyczne przeżycia, przez długi czas bali się o przetrwanie, a teraz próbują wrócić do tego, czego już nie ma i zacząć żyć od nowa. Liczą na to, że zostawią przeszłość za sobą i w nowej rzeczywistości albo odbudują stary porządek, albo stworzą coś od podstaw. Nikomu jednak się to nie udaje, wszyscy wciąż żyją wspomnieniami z czasów, gdy byli szczęśliwi. Nikt nie podejmuje próby zmierzenia się ze swoimi przeżyciami, pracy nad tym, co się wydarzyło. Tkwią w swoich wyobrażeniach o szczęściu, o tym, jak mogłoby być, gdyby nie wojna. Współczujemy im, patrząc na ich bezradność, co jest wielkim sukcesem młodych aktorów: oprócz zaprezentowania swoich umiejętności, wiedzy nabytej podczas studiów, udaje im się także wzbudzić w widzach emocje, uwiarygodnić swoich bohaterów. Zaskakują dojrzałością przy podejmowaniu niełatwego przecież tematu, wydaje się, że starannie przeanalizowali teksty, z którymi przyszło im się zmierzyć, motywacje swoich bohaterów, ich postępowanie. W obu przedstawieniach stawia się także na minimalizm w scenografii, do dyspozycji aktorów pozostaje niewielka liczba rekwizytów, które służą jedynie zarysowaniu przestrzeni i miejsca akcji, w zasadzie wszystko opiera się na grze wykonawców, emocjach, jakie udaje im się przekazać ze sceny.

Wojna/fot. Bartek Warzecha

Wojna/fot. Bartek Warzecha

Festiwal ITSelF to ciekawe doświadczenie pozwalające na skonfrontowanie metod pracy w różnych szkołach teatralnych i tematów poruszanych w studenckich przedstawieniach. Na podstawie spektakli dyplomowych, które do tej pory miałam okazję zobaczyć, doszłam do następującej konkluzji – najciekawszym tematem jest człowiek. Młodzi aktorzy, którzy dopiero zaczynają drogę zawodową, często dostają niełatwe zadanie: oprócz zaprezentowania na scenie swoich umiejętności nabytych podczas studiów, muszą też przeprowadzić pogłębioną analizę emocji i psychiki swoich bohaterów. Trudno nauczyć się tego w szkole, która chroni swoich uczniów, na kilka lat staje się azylem. Teraz świeżo upieczeni absolwenci muszą stawić czoła światu, w obcym kraju, stając przed publicznością, której nie znają i nie są w stanie przewidzieć jej reakcji. To od nich zależy, czy osoby nieznające ich umiejętności, mające inne zaplecze kulturowe i doświadczenia teatralne, uwierzą im w to, co chcieliby przekazać ze sceny. W obu festiwalowych spektaklach aktorom się to udało – uwierzyliśmy w ich emocje, w świat kreowany na scenie.

Julia Gładkowska

 Isaac Bashevis Singer

Wrogowie. Historia pewnej miłości

Studio Sztuk Performatywnych im. Yorama Loevenstaina w Izrealu

Premiera: 23 lutego 2017

Reżyseria: Nir Erez

Obsada: Sapir Azulay, Doron Blance, Niv Haviv, Lauren Pitaro, Roni Sabag, Nadav Shama

 

Lars Norén

Wojna

Uniwersytet Michigan, Wydział Dramatu i Teatru

Premiera: 18 listopada 2016

Reżyseria: Malcolm Tulip

obsada: Lauren Balon, Zoey Bond, Lila Hood, Aaron Huey, Ryan Rosenheim

tagi: , | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 × four =