Julia Lizurek: Uciec od świata

29 maja 2016

O IV edycji Międzynarodowego Festiwalu Tańca Współczesnego KRoki w Krakowie

Miracles of the night/fot. P. Ejszaka

Miracles of the night/fot. P. Ejszaka

Kiedy organizatorzy Festiwalu KRoki ogłosili hasło przewodnie tegorocznej edycji Ciało (Nie) Wystarczy poczułam niepewność. Wyniknęła ona z faktu, że w teatrze tańca tym, co zawsze mnie wciągało w świat przedstawienia była cielesność tancerzy. „Nie”, umieszczone w nawiasie, zapowiadało walkę namacalnej fizyczności z wirtualną efemerycznością. Obawiałam się, że wynik tej konfrontacji jest z góry przesądzony.

W spektaklu The Symptoms i Réki Szabo The Miracles of the Night prowokatorem ruchu tancerza jest wirtualny punkt pojawiający się na ekranie za jego plecami. W miarę rozwoju akcji przemienia się on w czarną smugę, szkic, zarys ciała, a w końcu w tancerkę, ukrytą za zasłoną. Choreografia przypomina frywolną gonitwę, prowokacyjne zaloty, które jednak urywają się niespodziewanie. Zastępują je sekwencje niepokojących snów. Na ekranie wyświetlone zostają surrealistyczne, wielobarwne obrazy, między innymi kocie oczy. Po chwili okazuje się, że są to oczy ludzkie, mocno wpatrujące się w widza.

Bohaterowie nie śnią jednak o swoim miłosnym spotkaniu, ale o potrzebie zejścia się w ogóle. Sensualne zbliżenie wydaje się tu jednak nieuniknione. Szabo myli porządki snu, rzeczywistości i wirtualności. W efekcie widz nie wie czy postaci już na siebie trafiły, czy jeszcze nie. Przyjrzyjmy się bliżej jednej scenie spektaklu. Na ekranie widzimy cienie zbliżających się do siebie twarzy tancerzy. Ich ciała za płachtą znajdują się w dużo większej odległości niż moglibyśmy sądzić. Kiedy powidoki zachodzą na siebie, wyciągają oni języki i wydymają usta. Czy to już pocałunek? Czy musimy dotknąć się fizycznie, żeby się poznać? Czy właśnie wspólny sen nie jest najintymniejszą formą ludzkiego kontaktu?

Solar Plexus/materiały archiwalne

Solar Plexus/materiały archiwalne

U choreografki The Miracles of the Night surrealne spotkanie zapowiada to rzeczywiste. Tomasz Bazan w taki kontakt już nie wierzy. Jego Solar Plexus bardzo luźno nawiązujące do Solaris Stanisława Lema – opowiada o człowieku i jego odosobnieniu na promie kosmicznym. Tancerz na twarz nałożone ma cybernetyczne gogle. We foyer otacza go widownia, ale on mówi do kogoś innego: „zobacz, nikogo tu nie ma”. Postać grana przez Bazana porusza się niezgrabnie, opowiada nieskładnie i nielogicznie. Ta sytuacja drażni, nudzi i odrzuca. I taki, prawie do samego końca, jest spektakl Bazana. Lekarstwem na samotność wydaje się być nienaturalny, bolesny ruch. Tancerz wymachuje kończynami, jakby nie należały one do niego. Uderza gwałtownie korpusem w ziemię, zadając sobie ból. Materialne przedmioty reagują na jego ruch. Na podłodze pojawiają się smugi światła. Pod wpływem cielesnych impulsów zapalają się halogeny. Całość przypomina zabawę wiejskiego głupka, który odkrył, że kiedy pstryknie palcami, to żarówka się zaświeci.

Jak się jednak później okazuje, istnieje zabawa, dzięki której można na chwilę zapomnieć o samotności. Trzeba tylko założyć cybernetyczne okulary i doświadczyć innego oglądu rzeczywistości. Bazan zaprasza na scenę jednego z widzów, przekazuje mu gogle i odchodzi. Starszy mężczyzna stoi trochę niepewnie – sprawia wrażenie, jakby się rozglądał. Stoi sam, widownia mu się przypatruje. Techniczni powoli zbierają sprzęt i opuszczają swoje stanowiska. Ktoś krzyczy: „niech mu ktoś pomoże!” Mój przyjaciel podchodzi do niego, próbuje nawiązać kontakt delikatnie go dotykając. Jednak mężczyzna pozostaje niewzruszony, zahipnotyzowany. Z tego stanu wyrywa go kobieta. Zakłada okulary, robi kilka kroków, próbuje zmienić perspektywę patrzenia. Kolejni widzowie chcą przymierzyć magiczne urządzenie, w którym, jak się sama przekonuję, widać inną rzeczywistość. Czy lepszą? To chyba zależy od tego, jak bardzo uciekliśmy i oddaliliśmy się od innych.

Krakowski Teatr Tańca również podejmuje próbę zaktywizowania widza, zmuszając go do przemieszczania się po korytarzach Małopolskiego Ogrodu Sztuki. Niestety zamiast nowego doświadczenia zespół Eryka Makohona w spektaklu Nesting w reżyserii izraelskiego choreografa Idana Cohena oferuje teatralno-taneczną metaforę.

Nesting/fot. K. Machniewicz

Nesting/fot. K. Machniewicz

Tym co wpływa na ciało tancerzy, są kolejne sztuki ubrań. Nie zmieniają one jednak trajektorii ruchu, ale stanowią dodatek, estetyczny rekwizyt. Nawet w sekwencjach, gdy służą one podporządkowaniu jednego tancerza drugiemu, nie generują one konfliktu, a raczej bezcelową walkę, która nagle się urywa.

Jak deklarują twórcy, przedstawienie miało opowiadać o migrujących, poszukujących swojego miejsca i tożsamości ludziach. Widz jednak nie wie nawet, gdzie ta historia się zaczyna i czy jej finałem jest śmierć. Ogląda tylko prezentowane elementy rzekomej tożsamościowej układanki: ptasie gniazda, album fotograficzny, zdjęcia. Ułomność tej metafory polega na braku punktu zaczepienia, odklejeniem się świata przedstawionego od rzeczywistości poprzez konsekwentną i przez to przewidywalną poetycką estetyzację.

Długo zastanawiałam się, co łączy powyżej wspomniane spektakle. Nie były to estetyka, techniki ruchu, tematy czy użycie nowych mediów. Jak opisywać współczesny teatr tańca? W którą stronę będzie się on rozwijał? Na te pytania nie potrafię odpowiedzieć. Zdołałam jednak dociec wspólnego pierwiastka przedstawień i był nim ich nastrój, podsycany przez niepokojące poczucie, że ciało zaraz przestanie wystarczać. The Miracles of the Night penetruje przestrzeń snu jako niezwykłej przestrzeni, gdzie dochodzi do odcieleśnionych spotkań – ale wydają się one wspanialsze od tych codziennych. W Solar Plexus do fizycznej konfrontacji nie dochodzi w ogóle; tylko w wirtualnym świecie coś może się w nas zmienić. A twórcy Nesting zgubili się w gąszczu pamięci i przytłaczającej materialności, że już nigdzie nie w są w stanie odlecieć.

Julia Lizurek

The Symptoms/Réka Szabo The Miracles of the night (2015, Węgry)

Reżyseria i choreografia: Réka Szabó

Współpraca reżyserska: Máté Czakó

Wykonawcy i współtwórcy: Dóra Furulyás, Dániel Szász, Ildikó Mezei

Projekt wizualny, kreatywna technologia: Ildikó Mezei, Éva Taskovics , Bence Samu

Światło i przestrzeń: Attila Szirtes

Kostiumy: Edit Szűcs

Muzyka: Hunor G. Szabó

Wykonawcy muzyki: András Csizmás, Márton Fenyvesi, Hunor G. Szabó

Tomasz Bazan Solar Plexus (2016, Polska)

na podstawie Solaris Stanisława Lema

koncepcja i choreografia, taniec: Tomasz Bazan

muzyka,dźwięk: Marcin Janus – współpraca: Radosław Mirski

Krakowski Teatr Tańca Nesting (2015, Polska)

Choreografia: Idan Cohen

Asystent choreografa: Eryk Makohon

Światło: Eryk Makohon

Kostiumy: Dominik Więcek

Występują: Paweł Łyskawa, Magdalena Skowron, Dominik Więcek, Katarzyna Żminkowska-Szymańska

 

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three × three =